Skocz do zawartości
Nerwica.com

Moja historia.


DeadRabbit

Rekomendowane odpowiedzi

Hej, chciałabym opowiedzieć moją historię.

 

Teoretycznie wszystko było w porządku. Miałam normalne dzieciństwo. Tak mi mówiono. Ze mną było coś źle od samego początku. Okresu do szkoły podstawowej niemal nie pamiętam. Nieliczne obrazy jakie mi zostały: miałam 4/5 lat - krzywo postawiłam zabawkę na półce i spadła. Spróbowałam znów,spadła. Jeszcze raz,spadła..aż zaczęto na mnie strasznie krzyczeć,wyrzucać wszystko z pudełek i rzucać we mnie czym popadnie. Znów tyle samo lat-idę ulicą i bardzo się wstydzę,bo mam okropną sukienkę-czy małe dzieci mają takie myśli? Kolejny-wczesna podstawówka-molestowanie seksualne. I teczka,przedszkole. Proszenie by schować prace do teczek,jako jedyna nie miałam i nie wiedziałam co ze sobą zrobić.

 

W szkole na początku szło bardzo dobrze,tylko byłam chorobliwie nieśmiała. W następnych trzech latach problem zupełnie odszedł i stałam się szalenie smiała,miałam znajomych. Tylko szybko znikali bo nie mogłam ich zaprosić do siebie,zawsze było bardzo brudno,prawie zawsze. I był alkohol. Okresowo proszki i narkotyki. Zostawiano mnie na kilka dni,a ja wtedy płakałam i siedziałam pod drzwiami. Ci znajomi czasem źle mnie traktowali-przewrócenie/ciąganie mnie na korytarzu się zdarzało,a ja potem i tak biegłam za tymi osobami. Wcześnie dojrzałam fizycznie,ale bałam się iść kupić podstawowe rzeczy typu żyletki i chodziłam z tym okropnie owłosionym ciałem. Nie umiałam poradzić sobie z dojrzewaniem. Stale czułam się gorsza,i w wieku 11/12 lat nie potrafiłam wyjść nawet do sklepu oddalonego od domu o 100 m,bo się bałam ludzi.

 

Dom-brak miejsca dla mnie,brak uczuć,kara za ich wyrażanie. Mnóstwo przypadkowych osób,hałas całą noc i brak możliwości snu. Czasem głód, a czasem jedzenie w ekskluzywnej restauracji. Awantury. Przypadkowi faceci,którzy byli znacznie ważniejsi ode mnie. W szkole nikt nie zwracał uwagi,bo miałam same 5 i 6. Dużo czasu spędzałam na klatce schodowej. Gdy pierwszy raz okazał mi odrobinę troski,miałam naście lat. Była to znajomość ze starszą ode mnie osobą,nie romantyczna. Zaczęło się od zauroczenia śmiesznym dzieckiem i poświęcania mi czasu. Tylko chciałam go coraz więcej i więcej. Pisałam także o wszystkim złym co się w danej chwili działo,matka czasem chciała sie zabić nożem,wieszać albo topić,ja ufałam i potrzebowałam o tym komuś powiedzieć. Ale było tego za dużo, i w taki sposób,że w końcu niemal zniszczyłam psychicznie tą osobę ciągłym bombardowaniem miłością i tragicznymi wiadomościami.

 

Trafiłam do bardzo dobrego psychoterapeuty i na terapię chodziłam kilka lat,czasem kilka h w tygodniu. Musiałam zrezygnować ze względu na zmianę miejsca zamieszkania. W międzyczasie w liceum przeżyłam załamanie nerwowe i pojawiła się skrajna forma nerwicy lękowej,moja samoocena doszła do zera,oceny straszne,ale matura napisana świetnie. Zawsze siedziałam sama,grałam sama na wf,i wcale nie było tak, że ludzie mnie nie lubili. Lubili, ale nie potrafili ze mną rozmawiać, miałam bardzo dziwne reakcje na wiele rzeczy, i często wybuchałam śmiechem, niekontrolowanie i była to reakcja na wszystko. Wtedy zaczęła się niestabilność, raz chciałam się zabić i pisałam pożegnalne listy,raz byłam najszczęśliwszą osobą na świecie bez powodu. Wspomniana powyżej relacja powtórzyła się kilka razy,także teraz w dorosłym życiu. Zawsze schemat wygląda tak samo: 1sze spotkanie-obustronny zachwyt i fajnie spędzony czas. Potem coś psuje. Przeraźliwie potrzebuje bliskości i co jest największym problemem obecnie-opieki,ale takiej jak nad dzieckiem-przytulania na dobranoc, pochwał, możliwość opowiedzenia co się dziś robiło i potrzymania za rękę gdy sie boję. W wieku 23 lat dramat, bo są to nierealne oczekiwania.

 

Jak wygląda dziś moje życie? Terapia pozwoliła mi nie niszczyć ludzi i przewidzieć w którym momencie muszę zwiać, by nie skrzywdzić. I robię to bez ociągania. W ocenie innych jest świetnie i często słyszę jakie mam super życie i oni też by tak chcieli. Robię dużo ciekawych rzeczy i przynosi to jakieś efekty.. Tylko pomiędzy tymi okresami pracy są dni,wiele dni, gdy nie jestem w stanie podnieść się z łóżka,cały dzien jedynie leżę i płaczę, albo mam pozornie dobry humor, ale wstać nie mogę. Mam takie huśtawki emocjonalne, że osoba,która otrzyma ode mnie powiedzmy 5 wiadomości przez 2 dni, zastanawia się czy nie pisało ich 5 różnych osób. Schemat w relacjach,który opisałam wciąż się powtarza. Co prawda mam też zwykłych znajomych z którymi fajnie spędzam czas, ale z Tymi kilkoma,którzy mogliby zostać moimi przyjaciółmi wciąż dzieje sie źle. Gdy mi bardzo smutno to nie mam komu o tym powiedzieć, bo nikt nic nie wie o mojej przeszłości,którą zmieniłam i przedstawiam im nieprawdziwą wersję. Kłamstwa,musiałam kłamać i robię to odruchowo..Życie uczuciowe nie istnieje,zakochuje się w osobach dla mnie niedostępnych,cierpię i tak,wiem dlaczego, ale nie umiem tego zmienić. Pewnego dnia postanowiłam zostać na tym świecie i przeżyć ten czas najlepiej jak potrafię, dlatego z boku wygląda to dobrze. Ale wydarzenia,które mnie spotykają jak i odbiór mojej osoby sprawiają, że mam wątpliwości czy ja potrafię dobrze żyć.

 

To w wielkim skrócie,dziękuję za przeczytanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×