Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Ragnarok

Wątpliwości wobec psychoterapeutki.

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć. Rozpocząłem niedawno terapię i na ostatnim spotkaniu wydarzyły się dwie sytuacje, które zasiały we mnie sporo wątpliwości. Podczas rozmowy omawialiśmy jedną z sytuacji dotyczący mnie i mojej Mamy, po czym zostałem zapytany o swoje odczucia względem tej historii. Odpowiedziałem, że byłem wtedy "wkurwiony". Zostałem nagle pouczony, że nie mam przeklinać, a raczej to była reprymenda. Teraz sobie o tym myślę i nie podoba mi się to. Z jednej strony mam mówić o odczuciach, a jak o tym mówię w końcu to zostaje to ucięte. Nie wiem czemu, ale intuicja mi mówi, że tak nie powinno być.

Nie bez powodu użyłem słowa wkurwiony, a nie np. poirytowany. Dodatkowo odczułem, że jest delikatnie zniechęcona tym, że użyłem przekleństwa, ale nie zostałem nawet poinformowany na początku terapii o tym, że nie można takich słów używać.

 

Druga kwestia to komentarz na koniec spotkania. Z uwagi na swoje obowiązki w pracy mam bardzo pokręcony terminarz i muszę żonglować czasem, co także się odbija na terapii. Kiedy przełożyłem kolejny termin to powiedziała, że "ze mną nic nie może być normalnie". Z jednej strony widziałem, że nie ma złych intencji, ale użycie takie sformułowania w gabinecie terapeutycznym nie jest zbyt fortunne i profesjonalne...

 

Co o tym wszystkim sądzicie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

straszna strasznosc

 

eh jesli faktycznie to co zrobila az tak cie zabolalo to powiedz jej dokladnie to co nam - problem solved

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ragnarok: z dyńki jej przypier*dol :)

 

mają się za jakiś bogów i czują się lepsi , nie lubie takiego zachowania , człowiek się czuje źle tam , jak by za kare był , jak u dyrektora w podstawówce na dywaniku .

ogolnie nie wiem do czego psychoterapia ma prowadzić ,ale ja tam się czułem jak mały chłopiec , jak bym coś złego zrobił i ktoś na mnie nakrzyczał :) wyszedłem z tamtąd z mętlikiem w głowie i mega wku*iony , raczej nie tak ma to wyglądać , chyba , a może ja nie wiem .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ragnarok,

Nie wygląda to dobrze gdy terapeuta nie pozwala ci wyrażać tego co czujesz i jak się czujesz tylko próbuje cię wychowywać. Na terapii masz prawo mówić wszystko oprócz bezpośrednich ataków na terapeutę.

A to zdanie ze mną nic nie może być normalnie". to jest ocena ciebie, co jest niedopuszczalne na terapii.

Czyli terapeutka stosuje wobec ciebie metody wychowawcze a nie terapeutyczne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
straszna strasznosc

 

eh jesli faktycznie to co zrobila az tak cie zabolalo to powiedz jej dokladnie to co nam - problem solved

 

Nie chodzi o to, że mnie zabolało. To mój pierwszy kontakt z terapią i nie mam zbytniego doświadczenia. Płacę 150 złotych za godzinę rozmowy, dlatego chciałbym mieć pewność, że rozmawiam z profesjonalistą. Opisane zachowania wzbudziły moje wątpliwości, a tutaj są osoby bardziej doświadczone niż ja. ;-))

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chyba nie masz wyboru - trzeba z nią porozmawiać o tym co tu napisałeś. Ale wydaje mi się, że to za mało, żeby oceniać profesjonalizm. Zbyt duże znaczenie ma tu kontekst tych wypowiedzi. Oprócz profesjonalizmu ważne jest czy dobrze się czujesz z tą terapeutką.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Chyba nie masz wyboru - trzeba z nią porozmawiać o tym co tu napisałeś. Ale wydaje mi się, że to za mało, żeby oceniać profesjonalizm. Zbyt duże znaczenie ma tu kontekst tych wypowiedzi. Oprócz profesjonalizmu ważne jest czy dobrze się czujesz z tą terapeutką.

 

Trochę mi też przeszkadza nagrywanie sesji. Na drugim spotkaniu celowo odmówiłem, bo chciałem sprawdzić jej reakcję. Nic nie powiedziała, ale po spotkaniu jednak zaczęła mnie przekonywać żebym wyraził na to zgodę. Może to paranoja, ale nie chciałbym żeby kiedyś takie nagrania wyciekły.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W Ericksonie chyba dużo można, w tym złościć czy prowokować pacjenta. Gdzieś czytałam że Erickson nazwał swoją pacjentkę szmatą i wytarł sobie buty w jej sukienkę. Nie wiem czy to prawda. Ale też dziwne w takim razie, że nie pozwala przeklinać.

Tak czy inaczej rozmowa Cię nie minie.

A w jakim celu nagrywa? Jeśli na superwizję to lepiej dla Ciebie, terapia jest pod kontrolą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W Ericksonie chyba dużo można, w tym złościć czy prowokować pacjenta. Gdzieś czytałam że Erickson nazwał swoją pacjentkę szmatą i wytarł sobie buty w jej sukienkę. Nie wiem czy to prawda. Ale też dziwne w takim razie, że nie pozwala przeklinać.

Tak czy inaczej rozmowa Cię nie minie.

A w jakim celu nagrywa? Jeśli na superwizję to lepiej dla Ciebie, terapia jest pod kontrolą.

 

Tak, wspominała o superwizji. Generalnie mam takie podejście do terapii, że staram się wszelkie moje reakcje negatywne wobec terapeuty przeanalizować kilka razy, bo wiem, że osoba po drugiej stronie ma więcej doświadczenia i wiedzy niż ja. Mam nadzieję, że nikt nie wytrze butów w moje ubrania. :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Na terapii grupowej u nas kręcili film nawet i puścili w Polskę jaką to dobrą robotę odwalają. Co do nagrywania to ja bym się nie zgodziła, absolutnie, oni i tak nic nie pomogą człowiekowi, nigdy nie stracili pracy i nie byli w extremalnej sytuacji, ci terapeuci to maminsynkowie głaskani po główkach a pracę mają po znajomości! Podkreślam jeszcze raz, po znajomości! Ich powywalać, niech idą pracować w magazynach z tytułami magistrów, najlepiej jakby śmieci zamiatali albo poszli na wieczne bezrobocie do końca życia, wtedy byście zobaczyli w co by sami popadli. Te ich terapie powymyślali aby teraz pozbijać pieniądze na chorych ludziach, sami taki ustrój stworzyli. Jeszcze czytałam na fejsie że PO zakłada u nas, że tych psychicznych będzie przybywać i zamierzają wybudować coś więcej, jakieś nowe ośrodki, a sam prezydent wsadził swoją córkę jako psychoterapeutkę do tego ośrodka, ten sam co mnie z pracy wyrzucił z zazdrości. Życzę mu aby konał w męczarnich po drugiej stronie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W Ericksonie chyba dużo można, w tym złościć czy prowokować pacjenta. Gdzieś czytałam że Erickson nazwał swoją pacjentkę szmatą i wytarł sobie buty w jej sukienkę. Nie wiem czy to prawda. Ale też dziwne w takim razie, że nie pozwala przeklinać.

Tak czy inaczej rozmowa Cię nie minie.

A w jakim celu nagrywa? Jeśli na superwizję to lepiej dla Ciebie, terapia jest pod kontrolą.

 

 

To raczej terapia prowokatywna Farrely'ego.

 

Do autora wątku:

Moim zdaniem nagrywanie jest raczej pozytywem niż negatywem...daje szansę na lepsze zrozumienie klienta/pacjenta przez terapeutę dzięki odtworzeniu na superwizji materiału - źródła a nie tylko omówienie perspektywy terapeuty. Zadaniem terapeuty jest utrzymanie tajemnicy zawodowej - w tym zabezpieczenie nagrań...

Co do przeklinania...cóż, moim zdaniem generalnie są lepsze sposoby na wyrażenie emocji niż przekleństwo, ale czasem rzeczywiście inaczej się nie da...myślę, że jest to sprawa do omówienia z T.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po pierwsze sądzę, że bez względu na to, jak ewentualnie przydatne przy superwizji jest nagrywanie sesji, jeśli pacjentowi to przeszkadza terapeuta nie powinien naciskać na nagrywanie. Bo to zwyczajnie zmniejsza temu pacjentowi poczucie bezpieczeństwa, a podstawowa sprawa w udanej terapii to zbudowanie poczucia bezpieczeństwa w relacji terapeutycznej. Masz pełne prawo nie chcieć nagrywania swoich sesji, sporo osób z różnych przyczyn nie wyraża na to zgody. Ja nie wyraziłam i na tym się skończyło, żadnego namawiania nie było. Było pytanie "Czy ma pani coś przeciwko nagrywaniu sesji? ", odrzekłam że i owszem, mam - i to był koniec tematu.

Po drugie - komentarz zaiste delikatnie rzecz ujmując niefortunny. Oraz - bardzo osobisty. Tak to może koleżanka do kolegi powiedzieć, a nie terapeuta do pacjenta. Możliwe że miał być humorystyczny i "na luzie".

Co do słów uważanych powszechnie za wulgarne to nigdy przedtem ani nigdy potem nie klęłam tak siarczyście, jak w pewnym okresie terapii, jak mi się otworzyła duszona od lat solidna oraz całkowicie uzasadniona wściekłość. A terapeutka mnie jeszcze podkręcała. :smile: Sposoby wyrażania emocji - zależy jakie emocje ma się do wyrażenia. Istnieją takie , do których delikatne słowa absolutnie nie pasują. Oczywiście jest zrozumiałe, że nie jest ok kląć tak - ot, ale z drugiej strony jeśli pani źle znosi słowa mocne, a Ty masz do wyrażenia silne emocje, będzie w tej terapii co najmniej trudno. Bo zamiast wyrażać co czujesz będziesz się zastanawiać czy "wolno" użyć tego słowa co Ci akurat najbardziej pasuje. A to oznacza nic innego jak blokadę. Nie o to chodzi, żeby się pacjent blokował dodatkowo, i tak sam z siebie jest zblokowany. Trochę to wygląda jakby pani sama sobie pracę utrudniała. IMHO intuicja słusznie Ci chyba szepce, że coś jest nie całkiem tak, jak być powinno.

Dołączam się do koncepcji powiedzenia terapeutce tego, co tu napisałeś. Początki bywają trudne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×