Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Witam

Chciałbym poznać wady i zalety mieszkania w dużym mieście, od zawsze kochałem przyrodę i życie na wsi ale im więcej lat tu przebywam ( bardzo mała wieś , wszędzie daleko) i im więcej mam problemów ze zdrowiem tym ciężej mi się tu żyję. Wiadomo , że oba miejsca mają swoje zalety i wady , na wsi można się wyciszyć , wybiegnąć na łąkę , posłuchać ptaków, iść do lasu czy np. Mieć psa czy ogródek. Niestety izolacja od ludzi postępuje u mnie , boję się dużych sklepów, kolejek , korków komunikacji miejskiej, fryzjera, dużych skupisk ludzi. Myślę, że mieszkanie tyle lat na wsi i uciekanie przed życiem, chowanie sie w pokoju czy w samotności na działce bardzi pogłębia ten problem. Bardzo boje sie podróżować, zeby coś załatwić musze jechać w nowe miejsca, jest to ciężkie. W mieście za to wszystko jest na miejscu, ale za wszystko trzeba płacić. Jestem w związku na odległość i bardzo chciałbym chociaż przez jakiś czas zamieszkać z osobą którą kocham, ale boję sie wszystkiego co w mieście, nawet samego wyjazdu okropnie, życia i pracy tam.Chciałbym zapytać Was co sądzicie o życiu w mieście, na wsi bArdzo przeszkadza mi to , że wszędzie jest daleko,do lekarza, na badania, do lepszego sklepu, do pracy wszędzie trzeba dojechać a nie zawsze człowiek jest w stanie to zrobić samemu. Poza tym jest problem z pracą, izolacja od biegnącego społeczeństwa, brak nawyków społecznych.

 

Tutaj każdy wyjezdza albo za granice albo do miasta, szczególnie młode osoby. Wiem , że mogę się tam czuć bardzo źle ale oprócz lata tutaj też czuje się źle, praktycznie brak znajomych, brak rozrywki, perspektyw i ciężka praca w polu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi było bardzo złe na wsi. Może gdybym miała inna sytuacje w domu i nie miała problemów psychicznych to bym się inaczej czuła. Ale coś jest nie tak na tamtej wsi. Zawsze gorzej się czuje. Tak jakoś cieżko. Może to dlatego, ze to stary dom... Ale jak mieszkam w mieście to czuje wiecej możliwości. Z miasta zawsze mogę uciec gdzieś na kilka chwil. A ze wsi dostać się do miasta to już trudniej. Ja miałam 5 km na ewentualny pociąg. Ogólnie dojazdy są okropne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja z miasta uciekam na wieś i mam zamiar spędzić tam resztę swojego żywota.

Głośne i wiecznie pędzące miasto coraz bardziej mnie denerwuje i męczy. Nienawidzę wielkich sklepów pełnych "obłąkanych" ludzi, którzy dostają zakupowego amoku przed jakimikolwiek świętami. Nie znoszę wyścigu szczurów i nieustannej gonitwy za dobrami materialnymi, które trzeba mieć, by być cool.

Lubię w ciszy kontemplować naturę i podziwiać jej siłę i doskonałość. Nie przeraża mnie także związana z gospodarstwem praca fizyczna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję za wypowiedzi, może ktoś jeszcze napisze o wadach i zaletach życia w mieście ? Ja tu nie widzę żadnych perspektyw, nie mam na siebie ani pola ani domu , żadnych maszyn , uprawiamy trochę owoców które w sezonie można sprzedać za 1000 zł, do najbliższego lepszego lekarza , szpitala , sklepu ponad 20 km . Praca to raz tu raz tam , zbieranie owoców, budowa lub coś innego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ciężko z pomysłem, wszystko już jest, nie widzę za bardzo perspektyw dla siebie :( Generalnie jestem w ciemnej dupie bo nie potrafię nawet iść do fryzjera.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A w mieście jakie masz perspektywy skoro czujesz się tam źle i masz lęki? Żeby utrzymać mieszkanie i mieć na jedzenie i ubranie trzeba sporo zarabiać.

Na wsi życie jest znacznie tańsze i spokojniejsze.

Mieszkasz u rodziców?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Stracony, chyba zartujesz, ze życie na wsi jest tańsze. Chyba, ze masz po kimś dom. A tak to na zakupy musisz jechać do miasta, do lekarza tez, wszędzie gdzie chcesz coś załatwić. Jak nie ma autobusów to się jeździ samochodem w te i z powrotem. Do tego ogrzewanie w zimę, i problemy z prądem. A jeszcze jak nie masz znajomych żadnych na wsi, bo ich po prostu nie ma, tych w twoim wieku to już w ogóle problem. Poza tym wiele ludzi ze wsi jest po prostu zacofanych.

 

Gdyby coś się działo to zanim przyjedzie karetka to już może być za późno. Ja miałam sensacje po lekach i się bardzo meczylam. Ogólnie dużo problemów było. Jak się nie choruje albo się ma w kimś oparcie to pewnie jest inaczej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak mieszkam z rodzicami, wcześniej trochę pracowałem , ale nie dawałem rady a praca była bardzo trudna i przestałem, potem poszedłem do lekarza i na razie czekam .

 

monapayne,

Chętnie pogadam na priv .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

35 lat mieszkałem w 500 000 mieście ,

11 lat mieszkam w 3 000 mieście .

w tej chwili wolałbym zamieszkać w miescie do 50 tyś w wieżowcu na ostatnim piętrze ,,, w słonecznym kraju typu Hiszpania , Portugalia , płd Francja .

 

---- na pewno nie na wiosce ,to wiem NA PEWNO!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Monapayne - jeśli jest się zaradnym i pracowitym to ma się własny drób, jaja, mięso, warzywa, owoce itp. Za prąd, wodę i ogrzewanie w mieście też się płaci i raczej też dobrze mieć samochód (praca).

Poza tym mam na myśli osoby, które na wsi żyją i pracują a nie tylko nocują.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma...

 

Ja, mieszkając w jednym z największych w Polsce, miast, zawsze chciałem uciec na wieś i wiem, że nigdy tego nie zrobię.

 

Może dlatego, że tu mam dom, gdzie prawie pół wieku mieszkam, może dlatego, że to dom kolejnych pokoleń, może dlatego, że mam wokół domu wszystko, co do życia potrzebne- ogród, zwierzęta?

Moje dzieci są w takim wieku, że niemal wszędzie muszą być dostarczone, czego nawet z dalekich obrzeży miasta czy okolicznych wsi nie zrobię.

A nie zrobię patrząc na męczarnie znajomych i ceniąc sobie czas i pieniądze. Nie dla mnie poranne stanie w korkach, żeby zawieźć do szkoły, np.

 

Kolejne- mam "pod opieką" Rodziców, których oby żyli długo, nie zostawię z zaskoczenia samych.

 

I my też młodsi i zdrowsi z każdym dniem się nie robimy- teraz np lekarz czy szpital, to odwiedziny u kogoś. Za tfu tfu -naście lat to może być nasza rzeczywistość. I po co komuś, patrz własnym dzieciom, jeszcze kłopot robić... Ja nawet wymogłem i to na serio, że mam być ( jeśli przepisy pozwolą ) skremowany i rozsypany- po kiego grzyba ktoś się ma czuć w obowiązku znicz na grobie palić?

 

Wyjściem, które brałem pod uwagę, to "dacza", a dokładnie jakieś gospodarstwo w górach... Takie, w którym i parę tygodni można spędzić. Ale po doświadczeniach znajomych, którym czy to z leśnych działek czy nad jeziorem miejscowi wszystko wynieśli, nie zostawiając w zasadzie kamienia na kamieniu- dałem sobie spokój.

 

Zazdroszczę wszystkim, którzy mieszkają na wsi, żyją z pracy własnych rąk, cieszą się przyrodą, itp... Oby jak najdłużej zdrowie, bo o nie chodzi, im pozwoliło...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moja mama jest zapadną i ma nerwice. Różnie to bywa. Jak ktoś miał pieniądze żeby mieszkać na wsi i mu niczego na tej wsi nie brakuje to super. Poza tym jeśli ktoś początkowo miał inny styl życia to trudno będzie się przestawić na wieś. Mi się wydaje, ze potrzeba dużo pieniędzy i pracy włożyć najpierw na wieś a potem mozna żyć bezpiecznie i tanio. Ale nie każdy ma rodzine na wsi. Niektórzy się przeprowadzają właśnie z miasta na wieś i wtedy jest inaczej. Trzeba wszystko samemu robić. Moi rodzice, tzn.mama i ojczym, nadal remontuja dom. Wyszły straszne długi i dużo komplikacji, właśnie z praca, dojazdami. Poza tym był kryzys. No i tak to wyglada. A połączenie z miastem jakieś trzeba mieć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Puki wiodłem życie z rówieśnikami, podobało mi się na wsi, nocne ogniska grille , granie w piłkę , chodzenie na grzyby było miło. Lubię przyrodę ciszę i spokoj, ale z biegiem lat każdy wyjechał, zostali Ci starsi, którzy czegoś się dorobili , mają sady,maszyny, sporo pola. Mnie oprócz choroby nie trzyma tu nic , jestem tu bo mam dach nad głową , znajomych mniej niż palcy w jednej ręce, odizolowalem się od zakrapianych spotkań z uwagi na nerwicę, napady lękowe i teraz leki. Głównym problemem dla mnie jest dojazd gdziekolwiek, słabe perspektywy, brak znajomych , atrakcji, nie poznaje nowych ludzi a tych których znam wstydzę się z uwagi na to że nic nie mam i wszędzie boję się iść czy jechać.

Pewnie wiele rzeczy by mi w mieście przeszkadzało z uwagi na ogromną izolację, ale chciałbym mieć blisko miejsce pracy , stabilne w budynku a nie jakiś polach z piwem w ręku. Chciałbym mieć tez własny kąt, zobaczyć trochę świata zanim umrę, poznać ludzi, mieć blisko do lekarza, na badania, czy terapię. Tu wszystko się kręci koło jazdy samochodem , jeśli źle się czuje nie mogę wziąć benzo i gdzieś jechać, a autobusow nie ma. Poza tym jak już wspominałem nie mam nic do stracenia, a kogoś bardzo bliskiego mam w mieście , takiej szansy mogę już nie dostać. Mimo wszystko miasto to głęboka woda dla kogoś kto żyję z nerwicą i fobia społeczną na końcu świata.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Monapayne - jeśli jest się zaradnym i pracowitym to ma się własny drób, jaja, mięso, warzywa, owoce itp. Za prąd, wodę i ogrzewanie w mieście też się płaci i raczej też dobrze mieć samochód (praca).

Poza tym mam na myśli osoby, które na wsi żyją i pracują a nie tylko nocują.

 

Stracona100,

zaradnym i pracowitym z depresją .schiozofrenią , czy nawet wybitnie prze-jebana nerwicą>??? dobre :?

Mieszkam w domu nad jeziorem , wystarczy ,że pier-dolnie rynna już mnie szlak trafia . W dupie mam naprawianie ,,, ale trzeba .A takich spraw jest dziesiątki . Poza tym wszędzie daleko i je-bac takie atrakcje ....

Takich spraw jest dziesiątki , których nie ma w bloku . I co z tego ,że świeże powietrze ?

Kurki ?

Żeby były kurki to musi byc wybudowana szopka z pięterkami , poza tym kurki trzeba karmić nie samą trawą , ale kupować paszę .

Za duzo z tym srania .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A w ogóle to bym chciała mieć krowę. Ale jedna. I bym z nią się bawiła.
cute :D

Kiedyś marzyłem o domku na wsi, chocby wynajętym, spaniu do 12, spacerach po lesie i leżeniu na trawie, i jeszcze jakimś jeziorze w pobliżu. Marzyłem o zrobiniu sobie gap year od życia i ludzi spędzając czas na czytaniu książek i rozwijaniu biznesu.

Teraz jest mi to obojętne, wieś zawsze lepsza od miasta (ale taka niedaleko miasta), ale w mieście też nie jest źle.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja bym chciała mieszkać na wsi, bo nigdy tam nie mieszkałam, zawsze w mieście a wyścig szczurów w mieście jest okropny i ja nie chcę w tym brać udziału, na wsi jest spokojnie i sielsko, w sumie nie wiem jak tam jest, bo nigdy nie mieszkałam tam, "Wsi spokojna, wsi wesoła..." Jan Kochanowski pisał o wsi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Witam i pozdrawiam ze wsi :mrgreen:

 

Gmina do 15 tyś mieszkańców, ludzie maja tu swoje drobne biznesy i jak pier***ie rynna, to będą się bić o to, kto ma ją naprawić. Trzeba robić z opałem do pieca, ścięcie drzewa, zwożenie, rąbanie i układnie - przy własnym kawałku lasu, jest tu największa korzyść, darmowe ogrzewanie przez cały rok.

Kury nie potrzebują grama paszy, posiadamy 10 kur w gospodarstwie, jadą na chlebie i innych resztkach żywności z domu + to co znajdą jak szwędają się przez cały dzień gdzie popadnie, jajka można sprzedawać po max 1 zł, jest wielu chętnych, (raczej "znajomi rodziny" z miasta) którzy nie przepadają za tymi biedronkowymi, nie trzeba stać na targu i czekać aż ktoś kupi, za mała ilość (1 kura = 1 jajko dziennie :D)

Sadzimy ziemniaki(około 30 arów), tak by mieć tylko dla siebie (4 osoby) + dla jednej swinki, jest także jedna krowa.

Typowe małe gospodarstwo nastawione na produkcję tylko do własnych potrzeb.

 

 

Problem polega na tym, że przy obecnych cenach ziemniaków w biedrze, nie warto nawet wyjść na pole, nie mówiąc już o sadzeniu. Cały proces od przygotowania pola pod zasadzenie aż po wykopanie, trochę kosztuję, jest tego trochę za dużo, by zrobić to ręcznie.

Mieszkańców wsi ciągnie do miasta, a miastowych na wieś, tak samo jest w moim przypadku, najlepiej byłoby wyjechać do miasta, wziąć kredyt, kupić mieszkanie i tak sobie żyć, bo tak robi większość normalnych ludzi.

 

Nie spełniłem oczekiwań społeczeństwa, lokalnej społeczności, kościoła itd. wiecie co mam na myśli - prokreacja, własne m, pełna samodzielność, tzw obciach (mieszkanie z rodzicami po 30)...

Zapowiedziałem, że pomogę ojcu i matce na starość, przynajmniej na tyle na ile będę z bratem potrafił (brat zdrowy, ale też nie ciągnie go do przedłużania gatunku), na całą resztę mam wyjeb**e :pirate:

 

file.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Liber8,

Fajnie się czyta kogoś kto jest ze wsi i od razu wie co z czym się je ( właśnie dziś rąbałem i układałem drzewo ). Kury też posiadam, krowy i świnki niestety nie.

Sporo rzeczy na wsi można wyprodukować, ale sporo też w mieście czy giełdzie już kupić za grosze. Niestety tak jak piszesz, produkcja niektórych rzeczy jest bardzo mozolna, tym bardziej jak nie ma się

traktora czy maszyn odpowiednich, oprysków itd.

Mnie też ciągnie na wsi, tutaj jest sielanka ale i odrealnienie, nuda czuje się jak bym nie widział nigdy świata. W mieście znowu przeraża mnie to tępo, korki, hałas, wyścig szczurów ale przyciągają możliwości, wygoda bliski dostęp do służby zdrowia. Też mi się zbliża 30 i mam podobną sytuację.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A w ogóle to bym chciała mieć krowę. Ale jedna. I bym z nią się bawiła.
cute :D

Kiedyś marzyłem o domku na wsi, chocby wynajętym, spaniu do 12, spacerach po lesie i leżeniu na trawie, i jeszcze jakimś jeziorze w pobliżu. Marzyłem o zrobiniu sobie gap year od życia i ludzi spędzając czas na czytaniu książek i rozwijaniu biznesu.

Teraz jest mi to obojętne, wieś zawsze lepsza od miasta (ale taka niedaleko miasta), ale w mieście też nie jest źle.

ja co prawda miastowA, ale zycie na wsi znam. Uwielbiam wies. Nijak nie pasuje mi do tego obrazu wstawanie o 12 :bezradny: . Z moich doswiadczen wynika, ze rolnicy to ranne ptaszki. Jak się ma gospodarstwo, to nie da sie spac do 12. Za kazdym razem jak bylam na wsi u mojej sasiadki ( kurek. Z 15-20, 3 krowy, 4 swinie, nawet kilka owiec, do tego pole truskawek, ziemniakow, szklarnia, sad z drzewkami) wstawalam zaraz po gospodarzu. , pomagalam. Potem dopiero bylo sniadanie. Jego zona piekla sama chleb ( cos cudownego), sami robili wedliny, przetwory. I tylko niedziela byla dniem leniwym. :great:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×