Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Czy istnieją jakieś zestawy witamin, pojedyncze witaminy które są dostępne tylko na receptę? Coś na poprawę odporności, lepsze samopoczucie? Nie chodzi mi o leki tylko o suplementy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z witamin dostępnych na receptę to kojarzę wit. B12, którą podaje się wyłącznie domięśniowo ... zastrzyki są podobno bardzo bolesne. Zalecana przy anemii i niedokrwistości. Przepisywana ściśle według wskazań lekarza.

 

Na poprawę odporności warto brać duże dawki wit.C ( a nie standardowe 60 mg w gotowych zestawach ), bo raczej trudno ją przedawkować ze względu na to, że jej nadmiar jest wydalany z moczem. Poza tym kwas askorbinowy pełni szereg innych, bardzo ważnych funkcji, niekoniecznie związanych ze stymulacją układu immunologicznego, o których rzadko kiedy się wspomina. Najlepiej, żeby to była wit.C naturalnego pochodzenia, nie syntetyczna ... dobrze się sprawdza w połączeniu z bioflawonoidami ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cynk jest dobry na odporność jak i lepszy nastrój.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witamina C NIE pomaga na przeziębienia. Jest to wielokrotnie powielany mit medyczny. Podobna sytuacja ma się z Rutinoscorbinem(który zawiera rutozyd+witaminę C). Rutozyd ogólnie jest korzystny, jak wiekszosc flawonoidów zapobiega stresowi oksydacyjnemu i ma korzystne działanie na układ krwionośny, ale żeby coś pomógł na przeziębienie to trzeba by go wrąbać w takich ilościach(w postaci rutinoskorwinu), że doszłoby przy okazji do przedawkowania witaminy C(dawka maksymalna to 1000mg/dobę) i bardzo prawdopodobnie u delikwenta wystąpi kamica układu moczowego- bo witamina C cudownie przyspiesza wytwarzanie kamieni z kwasu moczowego i soli wapniowej szczawianu. :pirate: Takie paragówna na przeziębienie zwyczajnie nie działają.

 

Co do witamin to jest sporo na receptę- palmitynian retinolu(A) w kroplach albo kapsułkach, cholekalcyferol(D3) w kroplach(np. Devikap), tokoferol(E) z Medany,OmegaPharm w kapsułkach, witamina K w kapsułkach(np. Vitacon), cyjanokobalamina(B12) z WZF w injekcjach, pirydoksyna(B6) z Tevy do injekcji- te B'tki w zastrzykach trupa potrafią postawić do życia. Oczywiście to tylko przykłady. Te witaminy już zawierają spore dawki w j.m. i trzeba je ściśle dawkować. Z witaminą A trzeba szczególnie uważać- jak ktoś się wybiera na Antarktydę to spożycie wątroby niedźwiedzia polarnego zakończy się zgonem, bo zawiera ona śmiertelną dla człowieka dawkę witaminy A. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Jest żelazo ,potas na recepte.

Co do witaminy C skuteczna jest tylko ta lewoskrętna której w aptece nie dostaniecie,w aptece jest Wit C prawoskrętna przyswajana w ok 10% ,koszt wyprodukowania takiej wit C to ok 16zł/kg.Lewoskrętna wit C przyswajana jest w okk. 80%.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

J.w. kupowanie paramedykamentów bez recepty i suplementów diety z witaminą C i innymi witaminami to strata czasu i pieniędzy. Ich wchłanialność jest żałosna. Na produkcji tej witaminy jak już kolega wspomniał firmy zarabiają OGROMNE pieniądze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja w przeciwieństwie do Kolegów powyżej mam lepsze zdanie o witaminach syntetycznych . Dla mnie ich kupno to jednak nie jest strata kasy , ale tylko pod tym warunkiem jak apteka puszcza je w promocji , albo termin ważności ich się juz kończy i można wychaczyć za półfrico .

Moja zasada podczas ich kupowania brzmi : ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ale czy lepiej?

tak , lepiej .

Coście tacy na anty z tą chemizacją życia i żywności ? Zasuwamy tu wszyscy taką chemię ,że zwykłe witaminki przy tym to pikus dla przedszkolaka .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie chodzi o antychemizację, tylko że sporo tych preparatów to po prostu ściema, bo albo zawierają nieczynne/słabo czynne enancjomery i w ogóle się nie wchłaniają w zoladku/jelitach=nie trafiają do krwioobiegu=nie działają, wiec przelatują sobie przez ukłąd pokarmowy i z rzadką sraką ląduja w kanalizacji albo ich absorpcja to jest 5-10%. To tak samo jak z tlenkiem magnezu, ktory wchlania sie w 2%, a przyrownac chlorek magnezu czy cytrynian, aspariginian, chelat, mleczan magnezu itp. Mi sie wydaje, ze lepiej trochę dolozyc i zainwestować w preparaty z nieco wyższej polki. Wiadomo, nie kazdy tu jest krezusem i szasta kasą na lewo i prawo, ale do takich promocji to ja sceptycznie jestem nastawiony.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Żle mnie zrozumiałeś . Ja zwracam wielka uwagę na formę witaminy , minerału . Żadnych tlenków etc ( choćby za darmo były )

Tylko najlepiej jakby był jaknajtańszy , w dobrej formie ,,, i było go dużo w opakowaniu . Ostatnio nawet zainwestowałem w Benfotiaminę ( B1 rozpuszczalna w tłuszczach )

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedyś była taka afera z weganami. Oni przy swojej diecie w naturalnym pożywieniu nie mają/albo mają znikome ilości witaminy B12(pomijam produkty specjalnie wzbogacane B12). No to zalecali im suplementację- i były jakieś tam preparaty ze specjalnych alg morskich. Teraz tak- w suplach pół-syntetyczną witamina B12 jest cyjanokobalamina produkowana z hydroksykobalaminy wytwarzanej przez szczepy bakterii. W organizmie się cudnie przekształca do metylokobalaminy i adenozylokobalaminy i jest miód malina. Szkopuł polegał na tym, że w tych suplach z alg był analog witaminy B12, który nie dość, że nie był w ogóle czynny biologicznie(nie działał) to na dodatek blokował przyswajalność tej prawdziwej B12- cyjanokobalaminy. No i dupa zbita.

 

-- 11 mar 2015, 10:36 --

 

Kalebx3, Spoko, łapię ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Jak kolega Kalebx3, chce brać systetyki to niech bierze ale proszę nie wprowadzać innych w bład, że są one takie skuteczne skuteczne - bo nie są.

Żaden syntetyk dostepny w aptece bez recepty nie wchłania się na tyle dobrze, żeby dawać odpowiedni efekt. Wszystkie żelaza, magnezy, wit C reklamowane w mediach to tylko nakręcanie ludzi. Polacy są chyba na 2 miejscu w Europie jeśli chodzi o lekomanię bez recepty i różne suplementy więc koncerny to wykorzystują. Nic nie zastapi witamin znajdujących sie w naturalnych produktach.

A do autora - nie ma suplementów na receptę - suplementami po to nazywa się niektóre preparaty aby właśnie nie musiały być na receptę. A jak chcesz leki to idź się zapytać lekarza ;).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Skoro syntetyki nic nie dają, to po cholerę leczy się niedobory i różnorakie choroby, właśnie syntetykami, a nie dietą? Bo dieta jest gówno wart przy niedoborach... A jaka jest różnica pomiędzy witaminą na receptę, a suplementem diety? Wyłącznie dawką się różnią...

 

Np. biotyna w suplementach diety jest 300mcg, a w leku(bez recepty)jest aż 5mg.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Żaden syntetyk dostepny w aptece bez recepty nie wchłania się na tyle dobrze, żeby dawać odpowiedni efekt. Wszystkie żelaza, magnezy, wit C reklamowane w mediach to tylko nakręcanie ludzi. Polacy są chyba na 2 miejscu w Europie jeśli chodzi o lekomanię bez recepty i różne suplementy więc koncerny to wykorzystują. Nic nie zastapi witamin znajdujących sie w naturalnych produktach.

Jasne, że najlepsze to, co dostarczane naturalnie z pożywieniem, a nie w postaci sztucznej. Tylko trzeba wziąć pod uwagę jeszcze takie czynniki, jak obecność substancji towarzyszących występujących w owych produktach, które mogą zarówno wspomagać, jak i utrudniać przyswajalność owych witamin czy składników mineralnych oraz stopień utlenienia, na których te pierwiastki ( w przypadku związków mineralnych ) występują. I tak, o ile żelazo 2-wart. ( tzw. hemowe ) występujące jedynie w produktach pochodzenia zwierzęcego jest przyswajalne w ilości do 30%, to już żelazo 3-wart.

( tzw. niehemowe ) zawarte w produktach roślinnych - jedynie w kilku %. Więc choćby ktoś zjadł michę szpinaku ( uchodzącego powszechnie za dobre źródło Fe ), to dostarczy go sobie w takich ilościach, że organizm nawet tego nie zauważy. Ale warto wiedzieć, że obecność wit. C sprzyja lepszemu wchłanianiu i wykorzystaniu tego pierwiastka ;) W zupełni inny sposób na przyswajalność witamin i związków mineralnych wpływa błonnik, który mimo wielu swoich zalet zaliczany jest do substancji antyodżywczych oraz wpływających ujemnie na wchłanianie wielu substancji czynnych ( w tym witamin i minerałów ), gdyż absorbuje je na swojej powierzchni, przez co sprawia, że są one wraz z nim wydalane, a tylko niewielki % dostępny dla organizmu.

 

Trzeba również brać pod uwagę, że procesy technologiczne oraz obróbka wstępna, której poddawana jest żywność, również nie pozostają bez wpływu za zawart. witamin w przygotowanej potrawie. Straty witamin i minerałów zachodzą zarówno podczas obierania, ścierania, jak też obróbki termicznej surowców ( zwł. gotowanie - duże straty witamin rozpuszczalnych w wodzie, np. kwasu askorbinowego ). Tak więc w gotowym produkcie ilość substancji czynnej jest wielokrotnie niższa niż w produkcie wyjściowym użytym do jego przygotowania.

Wynika z tego, że produkty naturalne mogą być dobrym źródłem witamin i minerałów, ale w postaci jak najmniej zmienionej, czyli na surowo ... ale już np. w surówkach ich ilość może się zmniejszyć ze względu na uszkodzenie naturalnej tkanki podczas ich przygotowywania, jak również dostęp światła, powietrza i czas, który upłynął od ich przygotowania do momentu konsumpcji.

 

Owszem, duże znaczenie ma forma, w jakiej występuje dany składnik mineralny ( czy jest to tlenek, sól organiczna taka jak cytrynian, glukonian, mleczan, itd czy też forma związku kompleksowego - powszechnie zwanego chelatem ), jak również odpowiedni stosunek poszczególnych minerałów do siebie ( w przypadku Ca i Mg powinien wynosić w przybliżeniu 2 : 1 ). Dlatego większość preparatów aptecznych, zwł. tych bardzo tanich, jak np. Mg za 4 zł jest praktycznie dla organizmu bez większych korzyści, a jedynie obciąża dodatkowo wątrobę, która musi przekształcić i zutylizować substancje towarzyszące stanowiące masę ogromnej nieraz tabletki, w której zawart. substancji czynnej jest żałośnie niska :? Niestety tak firmy farmaceutyczne, a raczej pseudofarmaceutyczne robią ludzi w balona, same trzepiąc kasę, a delikwentowi wydaje się, że dba o swoje zdrowie biorąc wszystkie możliwe specyfiki ... tak naprawdę g* warte :bezradny:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Skoro syntetyki nic nie dają, to po cholerę leczy się niedobory i różnorakie choroby, właśnie syntetykami, a nie dietą?

 

Związki chemiczne mają swoje izomery o odmiennej skręcalności optycznej czy analogi gdzie jest subtelna zmiana w cząsteczce i mogą mieć przy tym zupełnie odmienną aktywność biologiczną(albo jej brak). Witaminy to też nie są pojedyncze związki chemiczne tylko całe grupy związków. Nie ma JEDNEJ witaminy A- są retinoidy- najpopularniejszy jest retinol, ale jest też retinal, tretynoina, prowitaminy A(karotenoidy) itp. Sole danych związków też mogą mieć odmienne właściwości.

 

Możesz w aptece kupić syntetyczny tlenek magnezu, który przyswoi się w max. 2 %, a resztę wysrasz bez żadnego pożytku, a możesz kupić syntetyczny cytrynian/asparaginian/mleczan magnezu, który przyswoi się w 80%. Widzisz różnicę?

 

Mój ulubiony przykład- koncern H-Lundbeck wynalazł citalopram(na razie nie mówimy, który enancjomer). Okazało się, że R-citalopram(zwany później citalopramem) jest nieaktywny biologicznie, a S-citalopram(zwany później escitalopramem) wykazuje aktywność biologiczną-> działanie przeciwdepresyjne. No to sobie zrobili mieszaninę racemiczną R- i S-citalopramu w proporcji 50/50 i wypuścili na rynek jako "citalopram". Co się rzekomo okazało? Że R-citalopram nie tylko nie posiada aktywności biologicznej, ale w dodatku osłabia działanie S-citalopramu bo wypiera go na zasadzie konkurencyjnosci z wiązań z allosteryczną stroną SERT. Więc wymyślono cudowny "innowacyjny" jak ch... lek wypuszczony na rynek jako "escitalopram"- wywalono R-citalopram i użyto samego S-citalopramu redukując dawki terapeutyczne o 1/2. Uzyskując przy tym wydłużenie patentu na "nowy" lek. Czyż to nie cudowne? Sprzedawać ludziom to samo, za droższe pieniądze, i mówić, że to innowacja? Chyba tylko homeopaci mają genialniejsze pomysły, bo sprzedają cukier+wodę za grubą kapustę.

 

A jaka jest różnica pomiędzy witaminą na receptę, a suplementem diety? Wyłącznie dawką się różnią...

 

Ty tak na poważnie? To przeczytaj sobie Prawo farmaceutyczne i Rozporządzenie MZ ws. składu i oznakowania suplementów diety to dowiesz się jakie są procedury w sprawie wynajdywania, rejestrowania, badań klinicznych,bezpieczeństwa, wprowadzania do obrotu, kontroli jakości w przypadku LEKÓW, a jakie w przypadku SUPLEMENTÓW DIETY. U nas utarł się idiotyczny pogląd, że suplement diety to takie bardziej lajtowe "leki" od tych bez recepty. A suplementy diety to tak naprawdę ŻYWNOŚĆ.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Tak, są preparaty z potasem na receptę, kiedyś porównywaliśmy to z Katelinem (bez recepty) i różnica była tylko w dawce (podobna sytuacja z Alertekiem - małe opakowanie bez recepty, duże - na receptę).

Generalnie większość suplementów diety to tylko nabijanie portfeli producentów. Ja korzystam jedynie z cytrynianu magnezu i kompleksu witamin B, który wpływa korzystnie na funkcjonowanie mojego umysłu (i nie jest to bynajmniej efekt placebo). Brałem niegdyć chelat cynku - bardzo pomagał na odporność i cerę, ale przy długim i regularnym stosowaniu.

Witamina D jest na receptę, bo jej nadmiar może prowadzić do poważnych konsekwencji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Witamina D jest na receptę, bo jej nadmiar może prowadzić do poważnych konsekwencji.

Dokładnie. Zazwyczaj jest przepisywana dla osób biorących duże dawki wapnia na osteoporozę, bo ułatwia jego przyswajanie. Ale w lecie rezygnuje się z jej brania, zwł. gdy jesteśmy narażeni na silną ekspozycję słoneczną, bo wówczas w skórze pod wpływem promieni ultrafioletowych prowitamina D przekształca się w aktywną formę tej witaminy. Zazwyczaj wtedy zapotrzebowanie na nią jest zapewnione naturalnie ( chyba, że ktoś w ogóle nie opuszcza domu ) i nie trzeba jej dostarczać w formie kropli czy tabletek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To w jakiej ilości D jest na receptę?? :shock: Bo ja biorę 2000 j.m. i nie jest to na receptę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
To w jakiej ilości D jest na receptę?? :shock: Bo ja biorę 2000 j.m. i nie jest to na receptę.

 

W Devikapie np. jest 15000j.m. /1ml- rzecz jasna kroplami się dawkuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×