Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
marti27

kontakt fizyczny z T.

Rekomendowane odpowiedzi

Zastanawiam się ostatnio jak to wygląda u innych. Czy zdarza się, że T. Was dotyka? Czy pyta najpiew czy może? Czy czasem przytula? Jak to wygląda i jak to odbieracie? Wiem, że to zależy od nurtu w dużej mierze, ale np czytałam ,ze w psychodynsmicznej nie ma zandego kontaktu, a mnie T. czasem dotknie ,czasem nawet przytuli... i zastanawiam sie od czego to zalezy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedyś jak cośtam się stało to niektórzy mnie tulili ale nigdy nie było to jakimś przedmiotem dyskusji, raczej randomową reakcją. Obecnie z t kontaktu fizycznego nie mam. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czasem dotknie?? czasem przytuli????? :shock:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie T. raz chwyciła za nadgarstek. Gdy się wyprowadzałam - przytuliła na pożegnanie. a tak to w sumie mnie nie tykała.

 

a psychiatra powiedział, że nie warto mnie przytulac, bo jestem za chuda. "obiecał", że jak przytyję, to mnie przytuli :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

marti27, po pierwsze - w jakim nurcie pracujecie?

po drugie - kontakt fizyczny podczas psychoterapii jest dozwolony (choć raczej w nurtach humanistycznych, z tego, co wiem), pod warunkiem, że jest on narzędziem terapeutycznym, bez podtekstów, no i za każdym razem terapeuta powinien pytać czy może dotknąć klienta.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
marti27, po pierwsze - w jakim nurcie pracujecie?

po drugie - kontakt fizyczny podczas psychoterapii jest dozwolony (choć raczej w nurtach humanistycznych, z tego, co wiem), pod warunkiem, że jest on narzędziem terapeutycznym, bez podtekstów, no i za każdym razem terapeuta powinien pytać czy może dotknąć klienta.

pisalam w pierwszym poscie- psychodynamiczna

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

marti27, z tego, co tu ludzie piszą, w psychodynamicznej kontaktu fizycznego nie ma. Ale generalnie to się nie znam. Zastanawiam się dlaczego o to pytasz - przeszkadza Ci dotyk terapeuty? Jakoś jest to dla Ciebie problemem?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

marti27,

A jakiej płci jest twój terapeuta? Jakoś sobie nie wyobrażam że terapeuta płci przeciwnej przytula pacjenta.

W psychodynamicznej nie ma kontaktu fizycznego więc to trochę dziwne że t cię przytula. Może robi to wtedy gdy wchodzisz w emocje z dzieciństwa?

W mojej terapii mogę podać terapeucie rękę. Ale ja nawet takiego dotyku się boję i zrezygnowałam z tego. W ogóle nie podchodzę do terapeuty.

Na ty też nie chciałabym z nim przechodzić ( z tym że myślę że on i tak by się nie zgodził) bo ja muszę mieć duży dystans. Przejście na ty z nim byłoby dla mnie zbyt przerażające. Ja z nikim nie przechodzę na ty. Muszę mieć dystans.

 

-- 12 lis 2014, 10:59 --

 

Chociaż u mnie nie ma możłiwości dotyku to jest możliwość rozmawiania o nim. Terapeuta już 2 razy pytał czy nie chciałabym się do niego przytulić. A ja chyba bym wtedy umarła ze strachu. Kolega w pracy złożył mi życzenia a potem mnie przytulił. Ale to było okropne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moja T jest kobieta. Do faceta pewnie byłoby trudniej się przytulać :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

To jest dziwne, co piszecie o tym przytulaniu. Ja bym nigdy na to nie pozwoliła terapeucie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

sailorka, ale dlaczego dziwne od razu? widocznie Ty tego nie potrzebujesz. Ja bardzo, nie zawsze, ale są chwile, kiedy przytulenie daje mi oparcie i siłę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

namastej, ja tego sobie nie wyobrażam, bo zawsze gram twardzielkę. Jakbym była przytulana, mogłoby wyjść na wierzch, jaka jestem naprawdę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

sailorka, o to chyba chodzi w psychoterapii. Żeby być sobą. "Grać" w tym procesie nie możesz do końca - jeśli chcesz się wyleczyć. Ale może to jeszcze nie jest dla Ciebie ten czas.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

namastej, i tak już bardzo się wyzewnętrzniam przed terapeutą. Umiem się przyznać do słabości. No może prawie umiem. Chodzi o to, że już nie robię z siebie nie wiadomo kogo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

sailorka, do niczego nie chcę Cię namawiać ani przekonywać. Sama uważam, że się niezwykle uzewnętrzniam na terapii, a nadal boję się rozpłakać przy terapeutce. Zapytała mnie kiedyś, jak długo zamierzam mówić o swoich emocjach zamiast je odczuwać. Ot, o to chodzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ja nie płaczę nawet przy mężu, chociaż on jest dla mnie najbliższą osobą. Często chce mi się płakać, ale się powstrzymuję, nawet jak jestem sama. To dla mnie granica, której nie potrafię przekroczyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja nie mam kontaktu fizycznego ze swoją psycholog. Z resztą jesteśmy przeciwnej płci. Ale za to ostatnio zamiast za biurkiem, siedzi na krześle na przeciwko mojego krzesła. Dosyć blisko. Mi to odpowiada. Brakuje mi takiego czegoś w domu. Przestrzeni, w której można rozmawiać. W niektórych domach tak jest przy stole podczas jedzenia. Brak centralnego miejsca.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mój kontakt z moją psycholog i psychiatrą wygląda tak,na koniec wizyta podajemy sobie ręce.Kłaniam się,mówię do widzenia,miłego dnia.A i one tak wiedzę,że mam ochotę z nimi na seks.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

detektywmonk, skąd to wiesz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Ja nie mam kontaktu fizycznego ze swoją psycholog. Z resztą jesteśmy przeciwnej płci. Ale za to ostatnio zamiast za biurkiem, siedzi na krześle na przeciwko mojego krzesła. Dosyć blisko. Mi to odpowiada. Brakuje mi takiego czegoś w domu. Przestrzeni, w której można rozmawiać. W niektórych domach tak jest przy stole podczas jedzenia. Brak centralnego miejsca.

- tym się różnią konsultacje z psychologiem od psychoterapii. Nie wiem czy jakikolwiek psychoterapeuta prowadzi terapię zza biurka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Seks z własną terapeutką po 3 spotkaniach zamiast kolejnej drętwej rozmowy o życiowych problemach, byłby prawdziwą terapeutyczną odskocznią od życiowej prozy. Zwierzasz się komuś bez wstydu a potem rżniesz ją bez granic. To by miało moc terapeutyczną. Człowiek poczułby się od razu lepiej. Tego człowiek prymitywnie ale w głębi potrzebuje, wygadać się i wyżyć w przyjemny sposób. :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Seks z własną terapeutką po 3 spotkaniach zamiast kolejnej drętwej rozmowy o życiowych problemach, byłby prawdziwą terapeutyczną odskocznią od życiowej prozy. Zwierzasz się komuś bez wstydu a potem rżniesz ją bez granic. To by miało moc terapeutyczną. Człowiek poczułby się od razu lepiej. Tego człowiek prymitywnie ale w głębi potrzebuje, wygadać się i wyżyć w przyjemny sposób. :D

Dobrze napisane,tylko trzeba mieć ładną terapeutkę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×