Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
czesctoja

DDD- Brak objawów...

Rekomendowane odpowiedzi

U mnie w domu Matka chora, ciągała nas po mieście i różnych dziwnych rzeczach (znachorach),ale to nie ważne, czasem nas uderzyła, rodzice się potem rozwiedli, ale problem u mnie się nie skończył bo starszy brat zaczął mnie lać, codziennie bez żadnego powodu się z nim tłukłem (i to nie były braterskie sprzeczki) jakieś 1,5 roku temu przestał (tak się skada, że teraz jestem silniejszy, wyższy i mógłby mi skoczyć), ale 2,5 roku temu nie miał już zahamowań i potrafił walnąć w twarz i obić jeszcze mocniej. Dodatkowo on pali, więc jak się zdyszał to nie mogłem wytrzymać (a na parterze jest się dość blisko siebie). Wszystko jakoś ratowała Babcia, która przyjeżdżała i się nami zajmowała (do dzisiaj raz w tygodniu przyjeżdża). Braciszek miał problemy z policją, przeszukanie raz mieliśmy i wgl taka udana rodzinka z tym, że właśnie jakoś nie czuje się tym wszystkim pokrzywdzony, no może pozafaktem, że za 4 chłopa to ja sprzątam dom (do tej pory) - No i problemy w szkole się zaczęły no bo jak musze wstawać o godzinie 6, i zapierniczać na peron (po szkole bójka z bratem), potem sprzątanie i do komputera to byłem przemęczony i jestem po dziś dzień.

 

Jak mówiłem nie czuje się z tym jakoś bardzo źle, ale też mam problemy ze sobą (przeróżne) i chciałbym się zapytać czy również podświadomie to przez rodzinkę? Bo przez środowisko (podstawówka) na pewno brało w tym udział...

 

Wiem na pewno, że przez to wszystko brakuje mi jednej rzeczy - żeby mnie ktoś po prostu przytulił, bo poza dziadkiem i babcią niestety nikt nie był do tego skory...

 

 

Mam nadzieje, że mnie zrozumieliście bo nie potrafię tłumaczyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czesctoja, z tego co piszesz wynika, że twoja rodzina była dysfunkcyjna, to że nie widzisz u siebie "objawów" nie znaczy, że ich nie masz, mógłbyś skorzystać z darmowej terapii dla DDA jeśli zechcesz, to że tu piszesz znaczy, że coś jednak jest nie tak

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
czesctoja, z tego co piszesz wynika, że twoja rodzina była dysfunkcyjna, to że nie widzisz u siebie "objawów" nie znaczy, że ich nie masz, mógłbyś skorzystać z darmowej terapii dla DDA jeśli zechcesz, to że tu piszesz znaczy, że coś jednak jest nie tak

 

Coś nie tak - aby tylko coś :) hehe

 

Jednak nie wiem czemu to przypisywać, jak dla mnie jest to długotrwałe bycie obrażanym, odrzucanym, wyśmiewanym m.in. przez braci (mam 2), faktem jest też to, że nie jestem zbyt wysportowany (teraz trochę lepiej, ale poprostu jestem pierdołowaty) no i nawetjak ktoś nie wyponi tak jak dzisiaj na WF to i tak swoje widze, no po prostu moja gra (chociażby) pozostawiała WIELE do życzenia, powiem tak - gramy z dziewczynami no i moja gra była tylko ciut lepsza od nich...

Jestem nieśmiały i tak w tym siedze i siedze i zapadam się coraz to głębiej - Nie wiem czemu przypisywać moje problemy, a to co tu pisałem to też nie wszystko bo mógłbym również wymienić problemy z nauką (Dysleksja tak głęboka, że mimo ciężkiej pracy dopiero w 5 kalsie wyszedłem na poziom klasy 3), do tej pory moje pismo jest trudne do rozczytania, a szybkość mojego czytania jest poniżej przeciętnej...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z tego co piszesz wynika, że twoja rodzina była dysfunkcyjna, bez różnicy komu to przypiszesz, braciom, matce, ojcu. Nie przypisuj winy sobie, nieśmiałość, niepowodzenia sportowe, to jak siebie postrzegasz to skutek a nie przyczyna. Byłeś ofiarą przemocy domowej takie są fakty. Ile masz lat?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Z tego co piszesz wynika, że twoja rodzina była dysfunkcyjna, bez różnicy komu to przypiszesz, braciom, matce, ojcu. Nie przypisuj winy sobie, nieśmiałość, niepowodzenia sportowe, to jak siebie postrzegasz to skutek a nie przyczyna. Byłeś ofiarą przemocy domowej takie są fakty. Ile masz lat?

 

Jednak koledzy też nie są bez winy i nie uwierzy, że cała wina leży po stronie rodziny :)

 

Mam 17 lat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czesctoja, porozmawiaj z pedagogiem szkolnym, powiedz o wszystkim, on ma odpowiednią wiedzę, żeby powiedzieć ci co z tym zrobić, bo ja się nie znam, nie wiem co ci mam doradzić, nie bój się i nie wstydź się twoich rozterek, od tego on jest, za to mu płacą :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
czesctoja, porozmawiaj z pedagogiem szkolnym, powiedz o wszystkim, on ma odpowiednią wiedzę, żeby powiedzieć ci co z tym zrobić, bo ja się nie znam, nie wiem co ci mam doradzić, nie bój się i nie wstydź się twoich rozterek, od tego on jest, za to mu płacą :smile:

 

Do pedagoga szkolnego mówie dzień dobry i to też z obrzydzeniem - nie lubię jej, co jej siadło na mózg...

Teraz nie mam już takich problemów (są pozostałości, ale sb radze), tak się tylko zastanawiam czy to co czuje może być też przez rodzinkę :)

 

 

Wiesz może co zrobić jak ktoś boi się kolejnego dnia w szkole? Po prostu tyle osób mnie przytłacza, jestem skrepowany i poziom kortyzolu sięga zenitu... Nie wiem jak nazwać ten stan - teraz to taki stres połączony ze strachem i niechęcią, a w samej szkole jest gorzej - stres leci do góry, poza tym skrepowanie (fizyczny objaw - skrepowanie), nie wiem jak nazwać mój stan w szkole - na pewno jest negatywny...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czesctoja, głównie przez rodzinkę, a ten strach to może być początek "czegoś" np. nerwicy, dlatego lepiej żebyś poszedł do lekarza zanim się nie wykluje z tego coś gorszego, samo nie przejdzie, a ja zgadywać nie będę bo nie mam takiej wiedzy i nie miałam takich problemów

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
czesctoja, głównie przez rodzinkę, a ten strach to może być początek "czegoś" np. nerwicy, dlatego lepiej żebyś poszedł do lekarza zanim się nie wykluje z tego coś gorszego, samo nie przejdzie, a ja zgadywać nie będę bo nie mam takiej wiedzy i nie miałam takich problemów

 

Pójdę w styczniu, ale nie wiem czy jest darmowy i czy taki z poradni psychologiczno-pedagogicznej pomoże ?

 

No to pięknie - przez rodzinkę :(

Ehh, rodzina jest tylko jedna - tylko jedna na szczęście :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeżeli poradnia psychologiczna - pedagogiczna jest publiczna to jest darmowa i pomoże zdiagnozować co ci jest, a leczenie będzie zależało od tego właśnie. Mogą to być tylko obawy związane z dojrzewaniem, a może początek czegoś poważnego, lepiej wiedzieć :smile: Dobrze że o tym myślisz i chcesz to zmienić, mógłbyś jeszcze porozmawiać o tym z babcią z tego co piszesz to najrozsądniejsza osoba, która może ci pomóc, wtedy na pewno było by ci łatwiej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jeżeli poradnia psychologiczna - pedagogiczna jest publiczna to jest darmowa i pomoże zdiagnozować co ci jest, a leczenie będzie zależało od tego właśnie. Mogą to być tylko obawy związane z dojrzewaniem, a może początek czegoś poważnego, lepiej wiedzieć :smile: Dobrze że o tym myślisz i chcesz to zmienić, mógłbyś jeszcze porozmawiać o tym z babcią z tego co piszesz to najrozsądniejsza osoba, która może ci pomóc, wtedy na pewno było by ci łatwiej.

 

Byłem taki jeszcze przed rozpoczęciem dojrzewania (sporo mniej, ale to pewnie przez postępowanie tej nieśmiałości w czasie).

Babcia była pedagogiem w szkole specjalnej - w sumie to by mnie wysłała gdzie potrzeba.

Dziadek też by pomógł z tym, że poprostu wydaje mi się, że Babcia nie zna takiego stanu (sangwiniczka), a dziadek uznał by, że trzeba być mężczyzną, głowa do góry i żyje się dalej - Osoby wykrztałcone, mądre, całkiem nowoczesne jednak przekonanie ich, że mam faktyczny problem może być ciężkie (a psycholog pozna się po kilku rozmowach), więc wole poczekać do tego stycznia i pójść gdzie trzeba do tej poradni (poradnia - jak to brzmi?). Sam zachęcałem osoby z depresją do odwiedzenia psychologa (faktyczną depresją), a sam...

 

Próowałem zacząć rozmowe z Ojcem, ale niestety zakończyło się to niczym - "Jak chcesz to może powinieneś iść do psychiatry" - Kurde, taki mądry człowiek a G... wie:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czesctoja, Nie chodzi o to, żeby Babcia cię "leczyła", ale o to żeby cię pokierowała, wsparła, doradziła specjalistę. Możesz jej powiedzieć że masz problem i chciałbyś o tym porozmawiać z psychologiem, czy może ci doradzić gdzie pójść najlepiej, czy zna jakiś konkretny adres. Jeżeli sama będzie chciała cię "leczyć" to jej powiesz, że nie chcesz ze względu na to, że jest twoją Babcią. Nie mów co by dziadek powiedział dopóki z nim nie porozmawiasz, bo tego nie wiesz :smile: A jak ci opowie to co myślisz to najwyżej mu odpowiesz, że cię nie rozumie i postaraj się mu wytłumaczyć, a jak dalej nie zrozumie to nie musisz korzystać z jego pomocy. Chodzi o to, żeby oni ci pomagali jak rodzina a nie jak specjaliści :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
czesctoja, Nie chodzi o to, żeby Babcia cię "leczyła", ale o to żeby cię pokierowała, wsparła, doradziła specjalistę. Możesz jej powiedzieć że masz problem i chciałbyś o tym porozmawiać z psychologiem, czy może ci doradzić gdzie pójść najlepiej, czy zna jakiś konkretny adres. Jeżeli sama będzie chciała cię "leczyć" to jej powiesz, że nie chcesz ze względu na to, że jest twoją Babcią. Nie mów co by dziadek powiedział dopóki z nim nie porozmawiasz, bo tego nie wiesz :smile: A jak ci opowie to co myślisz to najwyżej mu odpowiesz, że cię nie rozumie i postaraj się mu wytłumaczyć, a jak dalej nie zrozumie to nie musisz korzystać z jego pomocy. Chodzi o to, żeby oni ci pomagali jak rodzina a nie jak specjaliści :smile:

 

 

Źle mnie zrozumiałaś - oni nie podjęli by się leczenia mnie, bo nie są specjalistami (pedagog to nie psycholog). Ale jednak, by zaczęła pytać o co chodzi, a ja nie mam przyjeności mówienia własnej babci, zesię boje ludzi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×