Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
.Kinga.

Czy mówicie sami do siebie?

Rekomendowane odpowiedzi

Ostatnio odkryłam w sobie powód tego chaosu, który mam w głowie. Mam w sobie jakby kilka osób o różnych charakterach, różnych skłonnościach. Jedną z nich jest krytyk. Rzecz w tym, że nie krytykuje ona otoczenia, tylko mnie. Wszystko co pomyśle, wszystko co zrobię. Od razu wyśmiewa, neguje. Boję się cokolwiek zrobić, czuje się po prostu jak ostatni nieudacznik, nie pozwalam sobie na różne rzeczy z obawy na ośmieszenie się. No właśnie. Ośmieszenie się przed samą sobą? W ostatni wieczór na prawdę się zdenerwowałam. Zbuntowałam się krytykowi. Wygarnęłam mu wszystko. Nakrzyczałam na niego żeby się lekko mówiąc odczepił itd. A jego zatkało. Chyba się nie spodziewał że mnie na takie coś stać. Ale gdybyście wiedzieli jaką ulgę mi to przyniosło. Jeszcze troszkę po wyśmiewał, ale wkrótce wszystko się skończyło. Wiem, że to brzmi bardzo dziwnie. Nie myślcie, że mam schizofrenię. To są po prostu zaburzenia osobowe. Mam trochę problemów ze swoją tożsamością. Bałagan wewnętrzny i brak równowagi. Właśnie nad tym pracuję. Trochę głupio jak się nie wie kim jest.. Męczące bardzo jak budzisz się codziennie będąc kimś innym. I za każdym razem myślisz, że tym razem, że właśnie dzisiaj już jesteś tą właściwą osobą. I nie umiem się odnaleźć (!!) Bardzo się siebie wstydzę i to powoduję, że odpycham od siebie wszystkich, bo się po prostu wstydzę tego kim jestem nie wiedząc kim jestem.

Ale do czego zmierzam. Ujmując jak najprościej- gadam sama do siebie. Nie rozmawiam z nikim tylko z sobą. Zamieniłam się w takiego goluma z Władcy Pierścieni. To znaczy nie chodzi o to, że w ogóle nie rozmawiam z innymi, tylko nie rozmawiam o sobie, nie otwieram się. A do siebie zaczęłam się uzewnętrzniać. To głupie. Znalazłam sobie w sobie przyjaciela do którego mówię to co myślę, a on mi odpowiada. To trochę tak jakbym wymawiała wszystkie swoje myśli na głos. Do siebie. Nie wiem czy wyrażam się jasno. Oczywiście wiem, że gadam ze sobą, ale czasem o tym zapominam i rozmawiam z sobą jak z drugą osobą.

I moje pytanie czy Wam też zdarza się, że rozmawiacie sami z sobą?

Pozdrawiam serdecznie!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jasne, że gadam sama do siebie :) co to za przyjemność milczeć? :twisted:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a mnie sie to skojarzylo z monologiem wewnetrznym postaci literackich epoki romantyzmu albo walka dobra i zla w sumieniu czlowieka wierzacego

 

coz, rozmawiasz z bogiem to ok, ale jesli ci on odpowiada to juz choorba psychiczna

 

i to samo jesli rozmaiwas z soba to ok, ale jesli glos w tobie ci odpowiada to juz trzeba lykac proszki

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Leki odstawiłam, bo nie będę się faszerować świństwami. Aż tak mi to w życiu nie przeszkadza. Wręcz odwrotnie. Czuje się lepiej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

MYślę, że to taki wentyl bezpieczeństwa. Skoro nie potrafisz się otworzyć przed innymi, robisz to przed sobą. Myślę, że to całkiem racjonalny mechanizm, żeby człowiek nie zwariował.

PS. Nie mówię do siebie, ale często śpiewam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
PS. Nie mówię do siebie, ale często śpiewam.

 

Ja też...śpiewam ale raczej sprawdzając jak to bardzo słon mi na ucho nadepnal i jak nie mam glosu i jak bardzo nie nadaje sie do spiewania :D hehe

 

A tak na powaznie to sam do siebie nie gadam...raczej jezeli juz to w myslach sobie cos tam ustalam, ukladam wlasnie mowiac , tak raczej na zasadzie zakodowania sobie pewnych rzeczy...zeby nie zapomniec czy cos w tym stylu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W jednym z odcinków "Przystanku Alaska", ciężarna kobieta zaczęła śpiewać na co dzień: przy gotowaniu, obsługiwaniu klientów w barze, w łóżku. Straciła głos, jak urodziła zdrowe dziecko. Ktoś jej wytłumaczył, że śpiew był zaczarowywaniem rzeczywistości, jakimś magicznym kokonem, sposobem na strach. Podoba mi się takie wytłumaczenie. Ja też często0 śpiewam jak się boję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Też mi się zdarza "rozmawiać" ze sobą. A jak się nie ma do kogo ust otworzyć to co w tym złego? :D

Zdarza mi się, bo jakby było więcej ludzi, z którymi można porozmawiać (a nie gadać o niczym) to nie musiałabym rozmawiać ze sobą :twisted:

 

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 10:03 am ]

Mam na myśli real.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To prawda. Tylko rozmawiając sama z sobą, niczym się nie możesz zaskoczyć :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Tylko rozmawiając sama z sobą, niczym się nie możesz zaskoczyć

Ale można wiele odkryć ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No właśnie, zauważyłam, że łatwiej dochodzi mi się do pewnych wniosków. Może dlatego że lepiej precyzuje myśli i tok myślenia wypowiadając je na głos ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Tak, analizujemy wówczas wiele opcji rozwiązania pewnych spraw a na głos wypowiadamy tą, która najbardziej zgadza się z naszą naturą. Jeśli dobrze pokierować tym zjawiskiem (mówienia do siebie), może on być bardzo kreatywny i twórczy. Stety - niestety, myśli są z nami non stop. Aby uchronić się przed reakcją otoczenia, które na ogół się dziwi, robi wielkie oczy lub prawi docinki, warto nosić ze sobą kartkę papieru i coś do pisania. Ten sposób ma dodatkowy plus: można zawsze wrócić do tego, co się zapisało :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mój pies zaczyna się na mnie dziwnie patrzeć. Może myśli, że mówię do niego?? :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miałam kiedyś zabawną sytuację z moim psem. Kiedy nie lubiłam przebywać w domu często wychodziłam z nim na długie spacery. Wtedy bardzo często do niej gadałam m. in. strzelałam jej monolog na temat sensu życia. Gadam do niej gadam a ona popatrzyła na mnie z litością wstała odeszła ode mnie kilka metrów położyła się tyłem i zaczęła obgryzać patyk. Zrozumiała wtedy, że bezsensownie gadam.. na początku się na nią obraziłam a potem zaczęłam się śmiać podeszłam do niej i przytuliłam się. :mrgreen::mrgreen::mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

He he, Tygrys dodam:

- zawsze mamy siebie pod ręką,

- często jedynie my sami jesteśmy w stanie siebie samych zrozumieć,

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
często jedynie my sami jesteśmy w stanie siebie samych zrozumieć

oj z tym to raczej mógłby być problem...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A tak a propos psa: moj nie tylko rozumie, ale i odpowiada ( w swoim jezyku oczywiscie). Np ogladam M jak milosc i mowie: no widzisz piesku, jakie ta Marysia ma przechlapane zycie. A piesek robi UUUUUU.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To po łacinie to nie zrozumiałam, ale jeśli to znaczy, że mój pies jest BARDZO MĄDRY I GRZECZNY, to się zgadzam całkowicie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Theoria = teoria

Praxis = praktyka

A pies, który podtrzymuje konwersację przy oglądaniu serialu to z pewnością mądry i grzeczny pies. Moje koty robią to samo :D

 

TYlko nadal nie wiem o co chodziło z tą teorią i praktyką a propos psa i serialu.

Ale masz plusa za docenienie mojego czworonoga. To mój najczulszy punkt :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja również mówię sama do siebie, często mi się to zdarza. Moje dzieci traktują to jak normę. Moja 10-letnia córka przyszła kiedyś wściekła ze szkoły i powiedziała, że więcej na religię nie pójdzie, bo katechetka stwierdziła, że jak ktoś mówi sam do siebie to jest chory psychicznie i trzeba go leczyć. A ona (moja córcia) doszła do wniosku, że chociaż ja mówię sama do siebie to i tak jak na matkę jestem w miarę normalna

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zdarza mi się,szczególnie jak próbuję się uspokoić ,wtedy raczej nie mówię tylko płaczę mówiąc do siebie i powtarzam sobie słowa które zapadły mi w pamięci ,słowa niektórych osób m.in z forum.

Ciekawie to czasem pewnie wygląda.....dobrze ze nikt nie widzi :/

Spokojnie ,nie ma sie czym przejmować ,jest taka laska u mnie w bloku ,twarda sztuka........lazi i sama do siebie gada,aż dziwnie to wygląda.........chyba że pozory mylą ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a co w tym dziwnego ?

 

czasem trzeba porozmawiac z kims naprawde inteligentnym, a do tego bardzo skromnym :twisted:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dla mnie normalna sprawa, na porzadku dziennym, rozmawiam jeszcze z kotami, w sumie rady mi nie udziela ale wysluchaja przynajmniej :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oj tak ja bardzo często mówię do siebie, najczęściej gdy jestem sama...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×