Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
krzysztof1

Co mam zrobić?

Rekomendowane odpowiedzi

Witam wszystkich.

 

Do zarejestrowania się na tym forum zmusiła mnie bezsilność i to że nie potrafię poradzić sobie z sytuacją w mojej rodzinie. Jesteśmy pięć lat po ślubie, mamy synka czteroletniego. Półtora roku temu zaczeliśmy się starać o drugie dziecko. Jednak bezskutecznie. Okazało się że żona ma endometriozę. Po laparoskopii załamała się całkowicie. Wcześniej też miała od czasu do czasu problem z tym że wpadała tak na parę dni w lekką depresję ale zawsze jakoś przechodziło. A teraz jest tragedia. Leży wpatrzona w sufit całymi dniami, nie interesuje jej to że trzeba się zająć dzieckiem nie mówiąc już o sprzątaniu czy gotowaniu. A ja muszę chodzić do pracy i jakoś wykonywać swoje obowiązki. Boję się ją samą z dzieckiem zostawiać żeby nie doszło do tragedii. Na razie jakoś organizuję opiekę nad dzieckiem ale na dłuższą metę będzie z tym problem. Proszę Was pomóżcie i doradźcie mi jak nakłonić ją żeby poddała się leczeniu zanim dojdzie do tragedii. Nie chce nawet o tym słyszeć. Dodam że sytuacja nie jest beznadziejna i szansa na dziecko jest w dalszym ciągu. PROSZĘ DORADŹCIE!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj,

czy Twoja żona ma kogoś bliskiego (oprócz Ciebie), mamę, siostrę, przyjaciółkę? Spróbuj porozmawiać z nimi i przedstawić sytuację. Może będą w stanie do niej dotrzeć i namówić na terapię. Właściwie, to dlaczego się wzbrania przed leczeniem?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Byłem wczoraj u jej rodziny i przedstawiłem sprawę tak jak ona wygląda. Bo dotychczas o niczym nie wiedzieli mimo iż sie domyślali. Dziś mamy się wszyscy spotkać. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Pewnie będzie miała mi za złe że powiedziałem. Ale ja sam już z tym nie potrafię żyć. Musiałem to do kogoś z siebie wyrzucić. Proszę Pana gdybym ja to wiedział dlaczego się wzbrania przed leczeniem... Najbardziej szkoda dziecka które co chwila pyta dlaczego mama tak leży i kiedy wyzdrowieje.

 

-- 12 sie 2014, 15:55 --

 

Wczoraj do mnie dzwoni do pracy że dzwoniła do szpitala że są już wyniki po tej laparoskopii i że są złe i że pewnie ma raka. Ja dziś rano zwolniłem się z pracy i ile auto dało rady jechać pojechałem jak najszybciej do szpitala 40 km w jedną stronę zajeżdżam a tam się okazuje że wyników nie ma. Ja mówie że jak nie ma jak żona wczoraj dzwoniła i podobno są. Sekretarka powiedziała mi że na pewno nikt nie dzwonił a wyniki będą dopiero w przyszłym tygodniu. I co o tym myśleć?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wczoraj do mnie dzwoni do pracy że dzwoniła do szpitala że są już wyniki po tej laparoskopii i że są złe i że pewnie ma raka. Ja dziś rano zwolniłem się z pracy i ile auto dało rady jechać pojechałem jak najszybciej do szpitala 40 km w jedną stronę zajeżdżam a tam się okazuje że wyników nie ma. Ja mówie że jak nie ma jak żona wczoraj dzwoniła i podobno są. Sekretarka powiedziała mi że na pewno nikt nie dzwonił a wyniki będą dopiero w przyszłym tygodniu. I co o tym myśleć?

Może w szpitalu się pomylili, albo żonie się przyśniło.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W szpitalu się nie pomylili. Zastanawiam się czy nie odwieźć na jakiś czas synka do mojej mamy. Boję się o jego bezpieczeństwo. To jest coś strasznego. Nie chcę tego robić ale będę musiał zastanowić się nad przymusowym leczeniem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Poczekaj z decyzją do waszego rodzinnego spotkania. Może ustalicie coś razem. Jeśli czujesz, że stan Twojej żony zagraża bezpieczeństwu waszego dziecka, to może któś mógłby się nim zająć, kiedy jesteś w pracy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja dziecka z nią samego nie zostawiam, zawsze ktoś jest. Jeszcze się zastanawiam czy jej nie powiedzieć że jeśli się nie opamięta to rozwali nasze małżeństwo i naszą rodzinę. Może wtedy do niej dotrze. Bo prośby nie pomagają.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli masz możliwość "oddelegowania" syna zrób to bez wahania, choćby pod pretekstem wakacji i odpoczynku. Taki widok może być dla Niego zmorą do końca życia.

 

Postaraj się w obecności kogoś bliskiego dla żony porozmawiać, wysłuchać co ma do powiedzenia. Przedstaw spokojnie swoje propozycje przy aprobacie osoby bliskiej. Docelowo zastanowiłbym się nad wizytą domową lekarza psychiatry, jednak ten temat również przedyskutowałbym z żoną i Jej rodziną.

 

Na przymusowe leczenie moim zdaniem jeszcze dużo za wcześnie. Stawiam na farmakologię i terapię.

 

Powodzenia

Radek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja dziecka z nią samego nie zostawiam, zawsze ktoś jest. Jeszcze się zastanawiam czy jej nie powiedzieć że jeśli się nie opamięta to rozwali nasze małżeństwo i naszą rodzinę. Może wtedy do niej dotrze. Bo prośby nie pomagają.

 

 

Jako osoba będąca po drugiej stronie barykady z mojego punktu widzenia odradziłbym dobijanie. Dla mnie jest ciężko żyć samemu ze sobą, gdybym usłyszał coś takiego od najbliższej mi osoby, która obiecywała wspierać w zdrowiu i w chorobie prawdopodobnie nie dałbym rady. Mogę się tylko domyślać jak jest Panu ciężko w tej sytuacji, jak dużo strachu i dezorientacji temu towarzyszy, ale do takiej osoby trzeba dotrzeć gdy tylko uchyli się okienko. Domowa wizyta specjalisty też wydaje się rozsądna, ponieważ może on/a da radę dotrzeć do żony. Kwestia lekarza - trzeba znaleźć dobrego. Osobiście mam tymczasowo zmienionego gdyż mój wyjechał na 2 miesiące i obecnego lekarzem bym nie nazwał i z niecierpliwością czekam na powrót właściwego.

 

Dziecko też warto odesłać do rodziny - wtedy Pan będzie spokojniejszy i bardziej skupi się na żonie i jej problemach niż będzie się martwił co w przyszłości zaprocentuje również dla dobra szkraba.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja juz też przestaję sobie z tym radzić. Chodzę jak naćpany. Dziś rano jechałem do pracy i omal się nie zabiłem zjechałe na lewy pas i nawet nie wiedziałem że jadę lewym pasem. W ostatniej chwili uniknąłem, zderzenia. To niedługo doprowadzi do jakiejś tragedii. Dziś mamy się wszyscy spotakć z jej rodziną. Nie wiem może coś pomoże ale szczerze to nie liczę na to. O lekarzu w dalszym ciągu słyszeć nie chce. Ze mną też już rozmawiać nie chce.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie pytaj się czy chce lekarza, tylko zapłać za prywatną wizytę lekarza psychiatry.

Umów się z nim wcześniej, powiedz wszystko z twojej własnej perspektywy, a potem go zaproś do domu.

Możesz też się go zapytać czy uprzedzać żonę o jego wizycie, czy z zaskoczenia. I oczywiście powiedz mu, że ona nie chce jego wizyty. Swoją drogą, jak leży i gapi się w sufit nigdzie nie ucieknie.

 

Jeżeli dziecko pod twoją nieobecność ma opiekę innej osoby niż żona, to nie odsyłałabym go nigdzie.

Bo i dla żony, i dla dziecka będzie to trudne.

 

Z rodziną rozmawiaj wprost i uczciwie, domagaj się od nich pomocy w uruchomieniu żony i w opiece nad małym.

 

Z lekarzem, jeśli po jego wizycie nie będzie chciała brać leków, przedyskutuj również opcję wywiezienia jej do szpitala psychiatrycznego.

 

Docelowo - powinna zacząć brać leki, żeby na tyle dobrze funkcjonować - żeby i objawy się zmniejszyły i mogła pójść na psychoterapię, celem leczenia przyczyn w/w stanu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki wszystkim za cenne rady. Mam nadzieję że jakoś z tego wyjdziemy. Pozdrawiam wszystkich. Po wszystkim napiszę co i jak. DZIĘKUJĘ!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moja mama miała endometrium, płakała, że pewnie ma raka, a potem się okazało, że nie ma. Trzy miesiące po operacji przyszła depresja i musiała dostać leki.

 

Jak będzie już po wszystkich wynikach badań, trzeba będzie zająć się tą depresją. Depresja po ciężkiej chorobie jest dość typowa, nawet jeśli ktoś na początku sobie nieźle radził.

 

Tajimamori, zgadzam się, osobie w depresji nie można mówić, żeby się "opamiętała". Nikt nie wybiera sobie nastroju, uczuć, emocji, a już na pewno nie osoba chora.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A jeśli żona nie chce ze mną rozmawiać i uważa mnie za wroga nr 1 dlatego że zawiodłem jej zaufanie ponieważ opowiedziałem o wszystkim jej rodzinie? Ona ma do nich żal o to że nigdy nam w niczym nie pomogli. Ale to w końcu jest rodzina choć wiadomo że rodziny się nie wybiera. A ja może jeszcze bym milczał ale wszyscy pytają się mnie co się u was dzieje że żona moja się tak zachowuje i nie wytrzymałem. Ciężko u mnie wycisnąć łzy ale rozryczałem się u teściowej jak dziecko i powiedziałem że już dłużej tego nie wytrzymam. Dodam jeszcze że moja żona tak reaguje na każdy problem jaki się pojawia. Kiedy mieliśmy problemy ze zdrowiem naszego dziecka było to samo. I nie dość że trzeba się było opiekować dzieckiem to jeszcze i nią. Zamknęła się w pokoju i niekiedy nie była w stanie się nim zająć. Jej rodzeństwo chce przyjechać i z nią porozmawiać ale według mnie to tylko pogorszy sytuację. Wczoraj synek był u teściowej to wszytko mi wygarnęła że do nich niepotrzebnie poleciałem bo to w dużej mierze wszystko przez nich i że zawsze sobie sami ze wszystkim radziliśmy a teraz im rozgadałem. Nie dociera do niej to że zrobiłem to bo się o nią martwię i tak naprawdę ślubowałęm że... na dobre i na złe i tak chcę żeby było. Ma do mnie pretensję że jej nie przytulam a ja ile mogę to jej uczucia okazuję. A w te gorsze dni przytulić się nie pozwala. Na razie na ile ją znam to trzeba będzie przeczekać i na spokojnie do tematu wrócić. Twierdzi że niepotrzebnie proszę kogoś o pomoc w opiece nad dzieckiem bo przy niej krzywda się mu nie stanie.

 

-- 15 sie 2014, 08:03 --

 

To spotkanie wczorajsze z rodziną odwołałem ponieważ boję się że to przyniesie efekt odwrotny od zamierzonego. Na razie czekam na oznaki poprawy nastroju i wtedy zacznę znowu działać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Krzysiek, myślę że trochę źle postępujesz.

 

Ona jest chora i ona Ci stawia warunki, jak ewentualnie masz się zachowywać, jak działać kiedy ona cierpi ... generalnie mając w d... Ciebie i waszego syna.

Zrozumiem, że może nie chcieć pomocy rodziny - może byli wiecznymi wrogami, kłócili się etc. ... ale też żadnej innej pomocy nie chce - od lekarza czy terapeuty.

Ty nie jesteś specjalistą w leczeniu zaburzeń swojej żony, więc działaj tak jak pierwotnie myślałeś - ot, racjonalne myślenie.

Jest choroba, potrzeba specjalisty i leczenia. A to że nie chce jej - jest wyrazem właśnie choroby.

A jak będziesz postępować tak jak twoja żona pragnie - to niedługo, jak sam zauważyłeś, spowodujesz wypadek z przeciążenia psychicznego i fizycznego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Essprit jest dokładnie tak jak mówisz. Tylko jak ja ją mam zmusić żeby poszła do lekarza. Chyba rzeczywicie wizyta domowa to jedyne wyjście.

 

-- 16 sie 2014, 11:23 --

 

Ale przynajmniej zaczęliśmy rozmawiać. Na razie ma do mnie pretensje o wszystko a głównie o to że zrobiłem niby z niej wariatkę mówiąc o wszystkim rodzinie. Ma wszystko i wszystkich właśnie w d... Liczy się tylko ona i jej problemy ale ni zrozumie tego że to dotyczy też mnie i dziecka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jest choroba, potrzeba specjalisty i leczenia. A to że nie chce jej - jest wyrazem właśnie choroby.

 

Niestety, dokładnie, tak to wygląda. Chociaż z drugiej strony to dobrze, że zaczęła się odzywać, mimo że póki co robi Ci tylko pretensje. Może jak wyrzuci z siebie cały ten żal i złość, to jakoś trzeźwiej spojrzy na całą sytuację. Ale Ty broń Boże, nie bierz sobie jej słów do serca, bo ona to wszystko pod wpływem silnych emocji i frustracji wypowiada. Wysłuchaj cierpliwie, daj odczuć, że jej nie olewasz, ale zachowaj racjonalne myślenie. Ktoś musi !

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kobiety jakos sobie radza same z dziecmi i pracuja a ten biedny juz nie wyrabia, z takimi facetami to tylko sie trzymac z daleka, moje zdanie.Najlepiej do rodziny oddac mamie bo sie nie wyrabia po prostu brak słów a zone na przymusowe, jak sobier nieradzisz, jestes za słaby trzeba było rodziny gnojku nie zkładac.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kobieto tahela czy jak Ci tam. Jeśli sama masz problem ze sobą to nie doradzaj innym.

 

-- 18 sie 2014, 06:15 --

 

Do wszystkich innych użytkowników forum. Jej rodzeństwo namawia mnie na wspólne spotkanie i rozmowę mimo że ona tego nie chce. Ale boję się że to przyniesie skutek odwrotny od zamierzonego. Wczoraj się dpwiedziałem że sobie poszuka mieszkania do wynajęcia i się wyprowadzi z dzieckiem ponieważ nasze małżeństwo już nie istnieje.

 

-- 18 sie 2014, 06:17 --

 

Myślę że na wyzwiska sobie tutaj nie zasłużyłem. Chociaż tutaj...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ślicznie ;) ... wraz z uruchomieniem pomocy, żona wyskakuje z armatą.

Śliczny szantaż ...

 

Nie zatrzymuj się - szukaj pomocy gdziekolwiek. Rodzeństwo chce się spotkać, czemu nie ?

Ale przede wszystkim - lekarz psychiatra i psychoterapeuta !

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja wprawdzie nie miałam tego typu depresji, więc jej zachowanie też jest dla mnie niezrozumiałe ale chcialabym też wtrącić swoje 3 grosze.

 

Nie ma co liczyć na to żę choroba jej sama przejdzie i czekać w nieskończoność zwłaszcza żę dziecko przez to bardzo cierpi.

Nie daj się żonie szantażować i wciągać w jej rozgrywki. Najlepiej w przypadku gdy z czymś się nie zgadzasz, to nic nie mów ale rób swoje.

Możesz powiedzieć coś takiego- rozumiem że się nie zgadzasz ale ja robię to co uważam za słuszne.

Jeżeli ona twierdzi że się wyprowadzi, to się na to zgódź. Niech sama się przekona ile potrafi.

Nie traktuj poważnie tych wszystkich negatywów i pretensji które ona wypowiada bo to efekt chorobyi zmienionego postrzegania świata. Poważnie i ze zrozumieniem traktuj jej uczucia.

Znajdź w internecie materaiały na temat depresji i daj jej do przeczytania. Pierwszy krok do wylecznia to wiedza na czym się stoi i o co tutaj chodzi. To powinno ją zachęcić do szukania pomocy bo przecież ona bardzo cierpi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale żona Krzysztofa jest w depresji! Czemu tak surowo ją oceniacie? Ona po prostu nie jest w stanie inaczej funkcjonować. Koniecznie, domowa wizyta psychiatry, niech przepisze antydepresanty. Musi je brac, choćbyś miał je, Krzysztofie dosypywać jej ukradkiem do kawy.

Inaczej będzie coraz gorzej.

Dzieckiem może ktoś z rodziny by się zajął, gdy Ty jesteś w pracy, albo przedszkole. Musisz wytrwać, depresja daje się leczyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lucy, NAJGORSZE co proponujesz to okłamywanie i podstępem wsypywanie leków !!!

Nigdy, ale to nigdy tego Krzysiek nie rób.

A dalej Lucy, depresja to nie jakiś enigmatyczny twór i choroba zwalniająca ze wszystkiego i tłumacząca każde działanie !!

Ma ponosić konsekwencje swoich działań.

 

Choroba chorobą - ale sprytnie potrafi manipulować mężem, szantażować i uzyskiwać to, co chce.

A przy tym wszystkim jest strasznie egoistyczna.

 

Dziecko ma opiekę, nic mu się nie stanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×