Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Oleksandra2014

Dzień dobry towarzyszom wędrówki!

Rekomendowane odpowiedzi

24. lata, zdiagnozowany ostatnio zespół lęku napadowego, studentka, na co dzień radosna, ciepła i empatyczna [aż za bardzo...], witam wszystkich jako nowa na forum. Jestem tu, bo potrzebuję wsparcia ludzi, którzy miewają podobne problemy i objawy, którzy rozumieją i których zrozumiem ja.

Nerwicy dorobiłam się w dużej mierze dzięki mojej "kochającej matce", po trosze także dzięki własnej naiwności i głupocie. Obecnie próbuję się jakoś poskładać do kupy, ale ciężko, bo dopiero zaczynam. Nie dopuszczałam do siebie nigdy myśli o "chorobie psychicznej" (przecież kto jak kto, ale ja jestem "normalna"), tym bardziej o tym, że sparaliżuje mnie i wykluczy na ładnych parę lat z normalnego życia.

Mówię 'witam' i pozdrawiam wszystkich tu obecnych :) !

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Witaj, ale na krótko :papa:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Oleksandra2014, witaj. ;) Bardzo mi się spodobało określenie "towarzysze wędrówki". :great:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Oleksandra2014, witaj. ;) Bardzo mi się spodobało określenie "towarzysze wędrówki". :great:

Już miałam napisać 'towarzysze łez padołu', ale doszłam do wniosku, że to niedobry pomysł na początek :P...

A moi nowi koledzy jakimiś psychoproblemami mogą się podzielić? [dokładniej swoją historię opisałam w wątku o nerwicy przed chwilą, jak ktoś jest ciekawy, jak się tu znalazłam].

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
A moi nowi koledzy jakimiś psychoproblemami mogą się podzielić?

 

My się tu nie dzielimy, wręcz przeciwnie - zwalczamy :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A moi nowi koledzy jakimiś psychoproblemami mogą się podzielić?

 

My się tu nie dzielimy, wręcz przeciwnie - zwalczamy :mrgreen:

Ponimaju sugestiu. Więc co zwalczamy? Bo, jak mniemam, po pobieżnym przejrzeniu, nie wszyscy mają tu problem z nerwicą lękową?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
A moi nowi koledzy jakimiś psychoproblemami mogą się podzielić?

 

My się tu nie dzielimy, wręcz przeciwnie - zwalczamy :mrgreen:

Ponimaju sugestiu. Więc co zwalczamy? Bo, jak mniemam, po pobieżnym przejrzeniu, nie wszyscy mają tu problem z nerwicą lękową?

 

Fobię szkolną i społeczną, nerwicę i depresję ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Oleksandra2014, najróżniejsze psychoproblemy zwalczamy: zaburzenia osobowości, natręctwa, różne lęki. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Każdy z nas ma tu tak naprawdę swoje problemy, choc historie bywają podobne. Ale jest to tak doborowe towarzystwo... Nudzic się na pewno tu nie będziesz , więc witaj!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem zaskoczona, że jest nas tak wielu. Gdzie my, ludzie z problemami psychologicznymi, się chowamy? To chyba ten strach przed społeczną stygmatyzacją...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Oleksandra2014, niestety społeczeństwo nie pomaga i raczej zbyt szybko się to nie zmieni. Jeszcze mieszkańcy większych skupisk ludzkich (dużych miast) mogą się wmieszać w tłum, nie to co w maleńkich gromadach (miasteczka i wsie).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Niestety coś o tym wiem, pozdrawiam z dziury zabitej dechami...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ach, dajcie spokój... ja niby jestem z miasta, i to dużego terytorialnie, a mentalność jakby się ludzie ledwo od pługa oderwali... w dodatku wszyscy wszystkich znają, nie ma intymności za grosz... przeniosłam się do nowego miejsca niedawno, nikt mnie tu nie zna, wiodę spokojne życie, ale i tak nikomu się nie przyznaję do moich zaburzeń lękowych. Wiedzą tylko moi rodzice, chłopak i dwie przyjaciółki. Co do rodziców, to matka jest jednym z punktów zapalnych mojej nerwicy, a i do końca nie jestem pewna, czy nie rozpowiada o mnie jak o wariatce po znajomych... przykre to jest w ogóle to, że mam poczucie, że muszę się ukrywać...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jestem zaskoczona, że jest nas tak wielu. Gdzie my, ludzie z problemami psychologicznymi, się chowamy? To chyba ten strach przed społeczną stygmatyzacją...

Powinniśmy zacząć organizować parady :great:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Plus: witam kosmostradę :)

 

-- 11 sie 2014, 21:16 --

 

Parada Niestabilności Psychicznej... a na końcu będą na nas czekali z kaftanami :P;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Oleksandra2014, właśnie nazywanie każdej osoby z zaburzeniami "wariatem" to zwyczaj rodem z średniowiecza. Wystarczy, że w wirtaulne kfatami ubierają nas ludzkie języki...

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Skoro homoseksualiści mogą robić takie szopki, to czemu my mamy być gorsi :shock: ???

 

-- 11 sie 2014, 20:20 --

 

mentalność jakby się ludzie ledwo od pługa oderwali...

 

Fajne określenie :D Z tego co piszesz, widać masz dystans do siebie i swojego problemu. Tak trzymaj !

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Oleksandra2014, właśnie nazywanie każdej osoby z zaburzeniami "wariatem" to zwyczaj rodem z średniowiecza. Wystarczy, że w wirutaulne kfatami ubierają nas ludzkie języki...

 

Kurcze, chyba cofnęłam się w czasie, bo u mnie tak robią :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Arasha, dobry pomysł, zrobimy paradę. Tylko gdzie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć. Witam Cię serdecznie na forum. Jestem podobna charakterem z tego co piszesz do Ciebie i mam nadzieję że znajdziesz tutaj wsparcie i odpowiedź na nurtujące Cię pytania. Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Oleksandra2014, właśnie nazywanie każdej osoby z zaburzeniami "wariatem" to zwyczaj rodem z średniowiecza. Wystarczy, że w wirutaulne kfatami ubierają nas ludzkie języki...

 

Kurcze, chyba cofnęłam się w czasie, bo u mnie tak robią :roll:

Nie cofnęłaś się, to ludzkość nie nadąża za cywilizacją, w moim rodzinnym mieście jest to samo. Chodzisz do psychiatry = jesteś wariatem i będziesz latać po mieście i strzelać do ludzi. Psychiatra to nie lekarz, psychiatra to człowiek, który się zajmuje świrami. Cytuję światopoglądy rodem z mojej 'wsi'.

Witam Was wszystkich, hope podobną ponoć do mnie :) i Arasha i w ogóle wszystkich, jak kogoś pominęłam. Dzięki za życzliwe przyjęcie mnie i moich lęków ;).

 

-- 11 sie 2014, 21:53 --

 

Wstawiam tu Wam moją historię, skopiowaną z wątku o nerwicy, jakby ktoś chciał bliżej mnie poznać.

 

Kilka lat temu przechodziłam potworne zapalenie ucha środkowego, do tego miałam takie zawroty głowy, że nie umiałam sama stać prosto, nie wspominając o chodzeniu: uderzałam w ściany, deptałam psu po ogonie, nie umiałam usiąść na toalecie. Spanikowana i przerażona pojechałam z chłopakiem na ostry dyżur, gdzie laryngolog stwierdził stan zapalny ucha, ale nie wiązał z nim zawrotów głowy. Mimo wszystko, oprócz antybiotyku, przepisał mi betahistynę na te kosmiczne zawroty głowy. Podczas owych zawrotów cały świat mi wirował, przeleżałam 3 tygodnie w łóżku, płakałam, panikowałam, że być może umieram, było mi bardzo, bardzo źle, na nic wizyty przyjaciół i rodziny. Stopniowo, do 5 tygodni, wszystko zaczęło wracać do normy, a ja powróciłam do normalnego życia. W tym samym czasie w mojej rodzinie zaczęły się kłopoty finansowe, potężne kłopoty, które przez swoje nieodpowiedzialne zachowanie wywołała moja matka. Następnie w długi dla ratowania matki popadł ojciec. Rodzice przestali ze sobą rozmawiać, zaczęli do siebie wrzeszczeć. Działo się to, kiedy byłam na 2gim roku studiów, trudnych i wymagających, na których nieraz spędzałam po 12 godzin. Nagle, znienacka, bez żadnych dodatkowych objawów - boom! - znów dopadły mnie zawroty głowy. Dokładnie takie, jak wcześniej, do tego bez jakichkolwiek objawów dodatkowych (żadnych gryp, zatruć, wirusów itp.). Spędziłam kilka tygodni, trzymając się ścian, konflikty w domu narastały. Chwyciłam się neurologa jako ostatniej deski ratunku. Po wzięciu opakowania betahistyny napady minęły, oddałam się więc swojemu normalnemu życiu, które już normalne nie było: było lawiną stresów, kłamstw i oszczerstw mojej matki, kryzysu w mojej rodzinie i religijnej paranoi, w jaką wpadła moja matka. Wkrótce po tym zawroty głowy wróciły. Ze zdwojoną siłą i częstotliwością. Do tego ataki paniki, obsesyjne podejrzenie zawału i ciężkiej choroby, napięciowe bóle głowy i mięśni, płacz, strach przed każdym dniem, przerażenie rzeczywistością - wróciłam do neurologa w podskokach. Do laryngologa też. RTG zatok, pomiary ciśnienia w uchu, wymaz z ucha i rezonans magnetyczny głowy nie wykazały niczego niepokojącego. Z hydroksyzyną w ręce, zapłakana (bo już od dłuższego czasu nic innego nie robiłam, tylko ryczałam), wyszłam od neurologa ze wskazaniem do lekarza psychiatry. Do głowy by mi nie przyszedł psychiatra (przecież nie jestem 'wariatką'!), ale mimo wielkich obiekcji postanowiłam go odwiedzić. Okazało się, że opisywane przeze mnie dolegliwości można zakwalifikować jako F41.0 - Zespół lęku napadowego. Jestem miesiąc od diagnozy, w tej chwili widuję się z psychiatrą i psychologiem, czekam na przyjęcie do grupy terapeutycznej, zażywam regularnie inhibitor MAO i zaczynam wracać do świata żywych. Mam 24 lata, mieszkam już tylko z ojcem - wyprowadziliśmy się od matki, przede mną ostatni rok studiów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Arasha, dobry pomysł, zrobimy paradę. Tylko gdzie?

 

w Zdzieszowicach na Opolszczyźnie ... żeby było ciekawie :D

 

Oleksandra2014,

nie przejmuj się opiniami tych niby normalnych - granica pomiędzy normalnością a szaleństwem jest naprawdę bardzo cienka ...

Ja już se dałam spokój ! Po cholerę mam zadowalać innych. Ważne to zadowolić samą siebie :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dobrze by było, jakbym się dorobiła osła do tego czasu, bym pięknie otworzyła paradę jadąc na osiołku :yeah:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Arasha, - nie ma ludzi normalnych, podobno są tylko niezdiagnozowani... ;)

cyklopka, jak wjedziesz na ośle, to się bardzo spodoba mojej paranoidalnie religijnej matce, niczym Jezusek! :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×