Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
HeyJude

Nienawiść do siebie

Rekomendowane odpowiedzi

Witam.

 

Od jakiegoś czasu noszę się z zamiarem wylania tego co leży mi na sercu. Nie wiem dlaczego robię to tutaj, nie chciałabym zaprzątać tym głowy komuś kogo znam, więc dlaczego robię to Wam? To czysta bezczelność z mojej strony. Nie daje jednak rady.

 

Nie wiem też czy w dobrej zakładce umieszczam temat. Nie mam depresji, po prostu jest mi ze sobą źle.

 

Tak jak w temacie, odczuwam do siebie głęboką nienawiść. Kiedy piszę, że głęboką, naprawdę mam to na myśli. Czuję odrazę. Tyczy się to każdego aspektu mojego życia i mojej osoby. Nienawidzę swojego życia, przeszłości, dokonanych wyborów. Nienawidzę swojej teraźniejszości, a już najbardziej swojej przyszłości. Właściwie myślę, że najlepiej byłoby gdyby nic mnie nie czekało. Gdyby się po prostu skończyło. Nie mam myśli samobójczych, nie tworzę planów, jak tego dokonać. Myślę tylko, że śmierć byłaby wybawieniem.

 

Nie umiem budować relacji z ludźmi. Nie wiem dlaczego uciekają ode mnie, choć zawsze staram się być miła, zabawna, przyjazna. Nawet ci, których uważam za przyjaciół za chwilę dają do zrozumienia, że to nie to. Podczas imprez, spotkań towarzyskich (na które rzadko otrzymuję zaproszenie) czuję się wyalienowana, mam wrażenie, że wszyscy mają mnie dość i najchętniej by mnie pożegnali, dopiero wtedy zaczęliby bawić się dobrze. Chociaż zawsze staję na głowie żeby pomóc znajomym gdy mają problem, bądź czują się źle czy zdołowani – moich problemów nikt nie zauważa. Nie jestem dla nikogo na tle ważna żeby przejąć się moimi problemami czy samopoczuciem.

 

Nienawidzę swojego wyglądu, a jestem na jego punkcie przeczulona. Chociaż często słyszę komplementy, wydaje mi się, że są one pewnego rodzaju żartem z mojej osoby. Ładne osoby nie powodują u ludzi obrzydzenia. Ja tak, dowodem jest ich ucieczka przede mną. Obsesyjnie porównuję się z innymi. Zawsze jestem gorsza, brzydsza. Kiedy patrzę w lustro widzę potwora. Nie mogę znieść tego widoku, od kilku lat nie pozwalam robić sobie zdjęć, bo wywołują we mnie czystą odrazę. Nie podobam się płci przeciwnej.

 

Sama nawet nie wiem czego od Was oczekuję. Jeśli robię coś nie tak – przepraszam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

HeyJude,

Wiesz,z jednej strony oczekujesz,aby ludzie Cię lubili,szanowali a z drugiej strony sama siebie nienawidzisz,

nie szanujesz,jesteś okrutna,niemiłosierna dla samej siebie..jeżeli naprawdę chcesz coś zmienić,to zacznij od siebie,zacznij zmieniać swój stosunek do samej siebie..wiem,nie jest to łatwe,ale innej drogi nie ma...

Nie porównuj się z innymi,bo zawsze znajdzie się ktoś lepszy,piękniejszy od Ciebie..to nie o to chodzi,przyjmij siebie taką,jaka jesteś..jeżeli otrzymujesz komplementy,to znaczy,że jesteś ich warta ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kocham siebie nienawidzę tego co zrobiła ze mną choroba :uklon::why:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Właściwie myślę, że najlepiej byłoby gdyby nic mnie nie czekało. Gdyby się po prostu skończyło. Nie mam myśli samobójczych, nie tworzę planów, jak tego dokonać. Myślę tylko, że śmierć byłaby wybawieniem.

Niedawno dowiedziałam się, że to i tak klasyfikuje się jako myśli samobójcze :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czuję tę nienawiść odkąd pamiętam. Już nie raz próbowałam polubić siebie. Nigdy się nie udało. Potem próbowałam mieć so siebie stosunek obojętny. Niestety. Nienawiść jest silniejsza. Niby wiem, że muszę zmienić nastawienie, ale nie umiem. Nie potrafię, zgodnie z radami znaleźć w dobie jednej rzeczy, którą lubię. Nie znoszę każdej cząstki siebie. Nie wiem jak to zmienić

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Bonus

Jeśli mogę się włączyć do tego tematu, to "nienawiść do samego siebie", jest bardzo negatywnym zjawiskiem. To już trzeba skorzystać z psychologa, a nawet z psychiatry.

Czasem jest też tak, że, gdy ktoś siebie nienawidzi, to stosuje wobec siebie tzw. autoagresję. Niektórzy się kaleczą, niszczą swoje ciało, więc to aż woła o psychiatrę...Jest wiele dziewczyn, nastolatek, które czują do siebie nienawiść, a powody tego są różne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki za odpowiedzi. do autoagresji się nie posuwał, na to nie miałabym odwagi.

Kiedyś byłam u psychologa, ale mam złe doświadczengia. Pani psycholog stwierdziła. Że wymyślam i zajmuje jej czas. Tak była to wizyta w ramach nfz.

upewniłam się wtedy, że problem nie jest tak wielki żeby iść z nim na konsultację

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Właściwie myślę, że najlepiej byłoby gdyby nic mnie nie czekało. Gdyby się po prostu skończyło. Nie mam myśli samobójczych, nie tworzę planów, jak tego dokonać. Myślę tylko, że śmierć byłaby wybawieniem.

Niedawno dowiedziałam się, że to i tak klasyfikuje się jako myśli samobójcze :roll:

 

Z tego wnoszę że ja też mam myśli samobójcze. A byłam przekonana że nie mam bo nie mam zamiaru popełniac samobójstwa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja nie miałabym odwagi. Chociaż nie musiałabym się ze sobą męczyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

HeyJude, pierwsze co na myśl mi przychodzi,to po szukanie ogarniętego psychoterapeuty/tki nie psychologa - konowała z ulicy (niestety,tacy się zdarzają)

Poszukaj w swojej okolicy,poczytaj opinie tu na foro czy w sieci,powinien się ktoś znaleźć.

Jeśli nie panujesz nad emocjami jednak i nienawiścią do siebie,też jak wspominali inni, odwiedził psychiatrę,leki powinny pomóc ustabilizować emocje i wyłączyć skrajną niechęć i nienawiść.

Jako że problem mi był i nadal częściowo jest bliski,dopiero mój "selfhejt" leki ostudziły,aczkolwiek nie wyeliminowało to kiepskiej samooceny,ale pozwoliło odpocząć od spirali hejtu do samego siebie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Bonus

Tu się zgodzę, bo niektórzy psycholodzy, zamiast, naprawdę pomóc i wysłuchać, to oni krytykują ludzi, wyśmiewają się, a tak nie powinni robić.

Nie każdy psycholog, który wykonuje taką pracę, jest skory do pomagania innym, a wynika to z tego, że wolą oni siedzieć na swoich stołkach, w gabinetach, pobierać wypłatę, pewnie też nie małą, a do pomocy pacjentom się nie garną i nawet potrafią ich zbywać, zarzucać jakieś bzdury, co nie jest prawdą, ponieważ ktoś ma naprawdę duży problem, potrzebuje wsparcia, a nie otrzymuje go od psychologa.

I tacy ludzie nie powinni wykonywać takiej pracy. Zresztą podobnie jest w przypadku urzędników, którzy siedzą sobie w wygodnych fotelach, w biurach, dostają sporą wypłatę, a wiele, ważnych spraw bagatelizują, pomijają, a nawet robią, różne przekręty, na niekorzyść ludzi.

Po prostu, są nieuczciwi urzędnicy i tyle. Podobnie jest z niektórymi lekarzami, prawnikami. Ale jednak, częściej do nieuczciwości i kombinatorstwa dochodzi w Urzędach, Administracjach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Akurat to uczucie jest mi bliskie od jakiegoś czasu. Zawsze było mi obce, bo ceniłam siebie jak mogłam, miałam bardzo wysokie poczucie wlasnej wartości mimo chwiejnego i często bardzo depresyjnego nastroju. Czuję teraz aż taką obojętność do siebie, tak jakbym ignorowała kogoś kogo nie lubię, nie szanuję. Nie potrafię siebie docenić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ja może nie tyle nienawidzę siebie, co uważam się za gorszą od innych ludzi pod każdym względem, dosłownie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja nie nienawidzę siebie, ale siebie nie lubię i wiem, że jestem gorszy od innych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja może nie tyle nienawidzę siebie, co uważam się za gorszą od innych ludzi pod każdym względem, dosłownie.

 

Czuję to samo, tylko właśnie to poczucie bycia gorszą jest kolejnym pretekstem do nienawiści.

widzę, że nie jestem sama z tym problemem, tylko jak to naprawić? Całe swoje 27-letnie życie się z tym zmagam. wiem, że jestem dla siebie okrutna, ze się krzywdzę, czy nawet grzeszę. Ale nie umiem, nie potrafię inaczej. Nawet podczas tych momentów otrzeźwienia.

 

Z reguły jestem samotnikiem, ale przychodzą dni, kiedy chcę być wśród ludzi, wręcz tego potrzebuję. Dziwnym trafem zdarza sie, że akurat jest ku temu okazja. Wszystko ma być pięknie, jesteśmy w grupie, a mnie zaczynają nachodzić myśli. I widzę sygnały, że nie jestem mile widziana, że jestem intruzem. Wszyscy się śmieją (ze mnie?), a mnie chce się płakać. Łzy wręcz napływają do oczu, bo nie mogę znieść tego jaka jestem aspołeczna.

I jak tu siebie nie nienawidzić?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Ja może nie tyle nienawidzę siebie, co uważam się za gorszą od innych ludzi pod każdym względem, dosłownie.

 

Czuję to samo, tylko właśnie to poczucie bycia gorszą jest kolejnym pretekstem do nienawiści.

widzę, że nie jestem sama z tym problemem, tylko jak to naprawić? Całe swoje 27-letnie życie się z tym zmagam. wiem, że jestem dla siebie okrutna, ze się krzywdzę, czy nawet grzeszę. Ale nie umiem, nie potrafię inaczej. Nawet podczas tych momentów otrzeźwienia.

 

Z reguły jestem samotnikiem, ale przychodzą dni, kiedy chcę być wśród ludzi, wręcz tego potrzebuję. Dziwnym trafem zdarza sie, że akurat jest ku temu okazja. Wszystko ma być pięknie, jesteśmy w grupie, a mnie zaczynają nachodzić myśli. I widzę sygnały, że nie jestem mile widziana, że jestem intruzem. Wszyscy się śmieją (ze mnie?), a mnie chce się płakać. Łzy wręcz napływają do oczu, bo nie mogę znieść tego jaka jestem aspołeczna.

I jak tu siebie nie nienawidzić?

 

 

Miałaś kiedyś faceta?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedyś miałam i to przez dobrych kilka lat. Nie wspominam tego dobrze, bo bylam w tym związku upewniana,że jestem kimś gorszym. Poza tym w pewnym momencie zdalam sobie sprawę, że weszlam w tę relację jedynie przez presję, by z kimś być.presję raczej z zewnatrz niż ode mnie.

 

po tym epizodzie jużz nikim nie byłam. Trochę z własnego wyboru, trochę przez to ze nikomu się nie podobam. Jestem chyba aseksualna i kompletnie nie wzbudzam zainteresowania

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja może nie tyle nienawidzę siebie, co uważam się za gorszą od innych ludzi pod każdym względem, dosłownie.

 

Czuję to samo, tylko właśnie to poczucie bycia gorszą jest kolejnym pretekstem do nienawiści.

widzę, że nie jestem sama z tym problemem, tylko jak to naprawić? Całe swoje 27-letnie życie się z tym zmagam. wiem, że jestem dla siebie okrutna, ze się krzywdzę, czy nawet grzeszę. Ale nie umiem, nie potrafię inaczej. Nawet podczas tych momentów otrzeźwienia.

 

Z reguły jestem samotnikiem, ale przychodzą dni, kiedy chcę być wśród ludzi, wręcz tego potrzebuję. Dziwnym trafem zdarza sie, że akurat jest ku temu okazja. Wszystko ma być pięknie, jesteśmy w grupie, a mnie zaczynają nachodzić myśli. I widzę sygnały, że nie jestem mile widziana, że jestem intruzem. Wszyscy się śmieją (ze mnie?), a mnie chce się płakać. Łzy wręcz napływają do oczu, bo nie mogę znieść tego jaka jestem aspołeczna.

I jak tu siebie nie nienawidzić?

 

Wydaje mi się, że mimo że sama świadomość tego, że nie jesteś dla siebie dobra niczego nie zmienia, to jednak jest podstawą, żeby jakiekolwiek zmiany wprowadzić.

 

Nie wiem jak wygląda Twój życiorys, czy zawsze miałaś problemy, żeby się odnaleźć w grupie. Jeżeli tak, to pewnie nigdy nie będziesz rozkładać ludzi na łopatki swoją pewnością siebie. No ale na pewno (naprawdę jestem o tym przekonany) jest szansa, żebyś funkcjonowała w społeczeństwie w sposób satysfakcjonujący.

 

Często tak jest, że brak pewności siebie i nienawiść wynikają np. z jakichś życiowych niepowodzeń i to ma tendencje do zapętlania się w spiralę, sprzężenie zwrotne. To jest masakra, bo bardzo ciężko z tego wyjsć. No ale z reguły, każde, nawet drobne osiągnięcie poprawia pewność siebie i na tym trzeba spróbować się bardziej koncetrować.

 

Nawet nie pamiętam kto mi to polecił, chyba koleżanka z tego właśnie forum - żebym sobie założył zeszyt, w którym będę codziennie wpisywał co zrobiłem dobrego, jakie osiągnięcia. To jest jakiś sposób. Tzn. może niekoniecznie żeby sobie zakładać zeszyt na osiagnięcia (chociaz mi sie przydał ;) ) ale żeby nauczyć się bardziej koncetrować na tym co dobre. Zwróciłaś uwagę w swojej wypowiedzi, że łatwo przychodzi Ci do głowy, że inni się z Ciebie śmieją. To jest właśnie ten szkopuł. Skupiamy się na tym co negatywne a zupełnie nie dostrzegamy tego co pozytywne. Warto próbować zmieniać swoje postrzeganie świata jeśli ono traktuje rzeczywistość wybiórczo i do tego jeszcze wybiórczo źle. Ja cały czas próbuję i liczę, że może uda mi się jeszcze trochę zmienić :)

 

Co o tym sądzicie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie tam od zakładania zeszytów już się dawno mózg zlasował.

 

Mogę uwierzyć, że psycholog mógł zbagatelizować problem niskiej samooceny i ogólnego niezadowolenia z relacjami z ludźmi. Ale to, że ci się wydaje, że wiesz co oni myślą, albo kiedy się z ciebie śmieją, to nie jest zdrowy objaw... dobry terapeuta by tego nie ignorował

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ja też mam tak, że jak się śmieją, albo szepczą, to mam wrażenie, że chodzi o mnie :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Mnie tam od zakładania zeszytów już się dawno mózg zlasował.

 

Mogę uwierzyć, że psycholog mógł zbagatelizować problem niskiej samooceny i ogólnego niezadowolenia z relacjami z ludźmi. Ale to, że ci się wydaje, że wiesz co oni myślą, albo kiedy się z ciebie śmieją, to nie jest zdrowy objaw... dobry terapeuta by tego nie ignorował

 

Jak to mówią: "jedni lubią jak im Cyganie grają, a drudzy jak im skarpetki śmierdzą" :) Jak dla mnie zeszyty są spoko.

 

Czy to aż takie niezwykłe, kiedy osoba z zaniżoną samooceną, słysząc śmiejących się ludzi przypuszcza, że mogą się śmiać z niej? Chyba nie...

 

Jak mi się w szkole podstawowej zrobiła dziura w spodenkach i było mi strasznie wstyd, to też wydawało mi się, że wszyscy dookoła w duchu się ze mnie śmieją. Aczkolwiek wtedy mieli ku temu pewne podstawy :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też mam tak, że gdy się śmieją lub szepczą, to mam wrażenie, że o mnie; ale dotyczy tylko dzieci i młodzieży, dorośli nie powodują u mnie tego wrażenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Też mam tak, że gdy się śmieją lub szepczą, to mam wrażenie, że o mnie; ale dotyczy tylko dzieci i młodzieży, dorośli nie powodują u mnie tego wrażenia.

 

Dokładnie to samo, rówieśnicy są najgorsi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Wydaje mi się, że mimo że sama świadomość tego, że nie jesteś dla siebie dobra niczego nie zmienia, to jednak jest podstawą, żeby jakiekolwiek zmiany wprowadzić.

 

Nie wiem jak wygląda Twój życiorys, czy zawsze miałaś problemy, żeby się odnaleźć w grupie. Jeżeli tak, to pewnie nigdy nie będziesz rozkładać ludzi na łopatki swoją pewnością siebie. No ale na pewno (naprawdę jestem o tym przekonany) jest szansa, żebyś funkcjonowała w społeczeństwie w sposób satysfakcjonujący.

 

Często tak jest, że brak pewności siebie i nienawiść wynikają np. z jakichś życiowych niepowodzeń i to ma tendencje do zapętlania się w spiralę, sprzężenie zwrotne. To jest masakra, bo bardzo ciężko z tego wyjsć. No ale z reguły, każde, nawet drobne osiągnięcie poprawia pewność siebie i na tym trzeba spróbować się bardziej koncetrować.

 

Nawet nie pamiętam kto mi to polecił, chyba koleżanka z tego właśnie forum - żebym sobie założył zeszyt, w którym będę codziennie wpisywał co zrobiłem dobrego, jakie osiągnięcia. To jest jakiś sposób. Tzn. może niekoniecznie żeby sobie zakładać zeszyt na osiagnięcia (chociaz mi sie przydał ;) ) ale żeby nauczyć się bardziej koncetrować na tym co dobre. Zwróciłaś uwagę w swojej wypowiedzi, że łatwo przychodzi Ci do głowy, że inni się z Ciebie śmieją. To jest właśnie ten szkopuł. Skupiamy się na tym co negatywne a zupełnie nie dostrzegamy tego co pozytywne. Warto próbować zmieniać swoje postrzeganie świata jeśli ono traktuje rzeczywistość wybiórczo i do tego jeszcze wybiórczo źle. Ja cały czas próbuję i liczę, że może uda mi się jeszcze trochę zmienić :)

 

Co o tym sądzicie?

 

Tak, zawsze miałam problem z przebywaniem w grupie. nawet nie w grupie, wystarczy jedna osoba bym czula się źle. Zapomnialam dodać, ze jestem strasznie nieśmiała. Co zresztą wzmaga rzeczone poczucie nienawiści. Nie umiem rozmawiać z ludźmi, mam w głowie pustkę, naprawdę.

Co do "zeszytów osiągnięć", to ja już i tak analizuję każdy swój dzień i tylko pogarsza to sprawę, bo nie ma nic czego nie mogłabym zrobić lepiej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×