Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
CzarnaInez_Wawa

Nerwica lękowa z atakami paniki. Ze skrajności w skrajność..

Rekomendowane odpowiedzi

Jak sobie radzić z tym, kiedy na co dzień wszystko wydaje się albo czarne albo białe... ? Psychiatra powiedział mi, że mam nerwicę lękową z napadami paniki, prawdę mówiąc nie podjęłam jeszcze terapii bo zwyczajnie czas mi na to nie pozwala, musiałabym rzucić wszelkie obecne obowiązki - pracę/studia a wtedy - bym się pewnie dopiero załamała. Ostatnio doktor zapytał "kiedy zacznę dbać bardziej o siebie niż o pracę" miał rację... ale muszę skończyć jedno, by móc zacząć kolejne. Na dzień dzisiejszy jest w miarę ok.. Biorę Coaxil 10mg, 2 razy dziennie. czuję się bardzo samotna ze sobą w obecnej sytuacji. Nie za bardzo da się rozmawiać o tym z najbliższym otoczeniem - lepiej zresztą tego nie robić, bo ludzie odbierają różnie..

 

Zauważyłam u siebie tendencję do totalnego popadania ze skrajności w skrajność ale to straszną... i to dotyczy wszystkiego w moim życiu, jedzenia, utrzymania porządku, działania, nastroju.. Mam problem z utrzymaniem znajomości, przyjaźni. Chyba nie umiem się otworzyć trochę a jak otworzę się bardzo to z kolei czasem ludzie tego nie szanują - więc się nie otwieram i koło się zamyka. Chyba jestem bardzo wrażliwa wewnętrznie. Naprawdę czuję się z tym wszystkim samotnie, fajnie byłoby znaleźć może tutaj akurat - jakąś bratnią duszę. Mam 27 lat, jestem kobietą. Pracuję, studiuję. Mieszkam w Warszawie.

 

Jeśli podobny wątek już był - przepraszam, nie jestem w stanie przeczytać całego forum - starałam się mniej więcej podpatrzeć.

 

pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

CzarnaInez_Wawa, Praca jest ważna tylko ,że jak dolegliwości nabiorą intensywności możesz nie mieć siły pracować pomyślałaś o tym?Masz dużo obowiązków a emocje muszą znależć jakieś ujście może póki co jakiś sport np.pływanie ?cokolwiek co mogłoby Cię odstresować a popadanie w skrajności to praca na terapie samo nie minie także zyczę powodzenie w szukaniu swojej drogi do szczęścia .Nie jesteś sama pełno tutaj ludzi którzy czują się podobnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki za odpowiedź white Lily, mnie chyba bardziej doskwiera samotność i niezrozumienie otoczenia. Czuję, że zmagam się z tym sama, chociaż ostatnio jest całkiem nieźle. Jakoś sobie radzę, dławica w gardle w końcu odpuściła (mam nadzieję, że na jakiś czas przynajmniej). Na terapię się wybiorę na pewno, tylko muszę to zrobić w zgodzie ze sobą a nie na wariata bo teraz, gdybym rzuciła wszystko i poszła na terapię - myślałabym tylko o tym jak bardzo zawaliłam i nie skupiłabym się na terapii - byłaby bez sensu. Tutaj niestety trzeba czuć całym sobą, że to odpowiedni moment, tak myślę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

CzarnaInez_Wawa, Póki co postaraj się rozładować w jakiś sposób stres wkleje Ci linka z tego forum własnie na ten temat post1436724.html

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Chyba nie umiem się otworzyć trochę a jak otworzę się bardzo to z kolei czasem ludzie tego nie szanują - więc się nie otwieram i koło się zamyka. Chyba jestem bardzo wrażliwa wewnętrznie.

 

Na pewno jestes bardo wrazliwa. Ja np. maskuje swoja wrazliwosc pozorna obojetnoscia i najnormalniej w swiecie udaje cwaniare, chyba dlatego, ze przestalam calkowicie ufac ludziom. Tyle, ze niestety nie potrafie za dlugo udawac i trzymac fasonu i wpadam w skrajnosci podobnie jak ty. Miedzy innymi dlatego, ze moj stan na jakis czas sie poprawil zrezygnowalam z terapii....w tej chwili zaczynam widziec negatywne skutki tego.

 

nie na wariata bo teraz, gdybym rzuciła wszystko i poszła na terapię - myślałabym tylko o tym jak bardzo zawaliłam i nie skupiłabym się na terapii - byłaby bez sensu.

 

Nie musisz rzucac wszystkiego, zeby zaczac terapie. Moim zdaniem ona powinna byc czyms co bedzie ci pomagalo funkcjonowac. Ma sluzyc jako wsparcie a nie jako przeszkoda.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ellwe, moja terapia miała być wieczorowa, trzymiesieczna. Codziennie od 16 do 21 30, od poniedziałku do piątku. W tym praca od 7 30 do 15 30, w weekendy zjazdy, sesja, dyplom. Nie wiem jak to wytrzymać fizycznie a co dopiero psychicznie. Przecież ja bym tam padła któregoś razu. Sam lekarz powiedział, że taki tryb jest zbyt obciążający... To jak inaczej? Mówię o terapii grupowej, chyba że może jakaś terapia bardziej osobista, chociaż ja mam zalecenie właśnie tej grupowej a grupowa wygląda właśnie tak.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×