Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Witajcie ciepło :smile:

 

Wiecie jest takie coś jak "Syndrom Niagary". Wkakujesz do rzeki życia, a nie wiesz gdzie zmierzasz. Już nie mówiąc o tym, że w ogóle nie próbujesz płynąć pod prąd, tylko posłusznie i konformistycznie z nurtrem, jak zdechła ryba. Masz przed sobą rozwidlenie rzeki i decydujesz po rzucie monetą, Po prostu zachowujesz się, jakby Twoje życie ci zwisało, choć tak na prawdę pragniesz mieć tę łódkę i te wiosła, tylko brak ci... właśnie czego? Brak ci w życiu słowa "decyduję". Dużo rzeczy w życiu powinieneś zrobić, musisz zrobić, chcesz zrobić, ale na ile się decydujesz? Nagle słyszysz niepokojący dźwięk. Machasz rękami i nogami, ale już jest za późno. Napotkałeś na wosospad i upadasz.

Moim zdaniem, i nie tylko moim, lepsze jest podjęcie złej decyzji niż nie podjęcie jej wcale. Bo nie ma złych decyzji, są tylko rezultaty, a i one są dobre nawet jak są złe :), bo dają nam doświadczenie.

Jedna kobieta podjęła kiedyś nicnieznaczącą wydawałoby się dezycję. Nie ustąpiła facetowi z miejsca. I zapoczątkowała coś, co przewróciło wartości całego kraju do góry nogami. Była to Rosa Parks, a rzecz działa się w 1955 roku w USA. Ona była murzynką, on był białym i w świetle prawa była zobowiązana ustąpić mu miejsca. Sprawa trafiła do sądów, potem do Sądu Najwyższego, gdzie uznano ten przepis za niekonstytucyjny. I co? Zatkało Cie, wiem :) Widzisz więc prawdopodobnie, że jedna mała decyzja może potrząsnąć całymi masami ludzi.

 

Swego czasu zauważyłam, że nie lubie drogi. Lubiłam chodzić do fitness clubu, ale nie lubiłam tej długiej drogi jaką musiałam przebyć, lubiłam biegać, ale do parku jest daleko, lubię chodzić do szkoły, ale droga mnie zniechęca. Niesamowite jak przekłada się to na życie codzienne, na dążenie do celów. Rzeczywiście zauważyłam, że ja chciałabym wszystko na raz, bez żadnego wysiłku. Niby podejmuje decyzje by działać, tak je nazywam, ale to są raczej plany, albo jeszcze gorzej, marzenia. A moim zdaniem człowieka sukcesu od zwykłego człowieka różni właśnie to, że ten pierwszy działa, a ten drugi ogląda Discovery i mówi "tak, też kiedyś pojadę na Seszele". Uwierz, że nie ma rzeczy niemożliwych. Jak nie ma drogi do celu, to ją zbuduj. I nie przejmuj się porażkami. Edisonowi wiele razy nie udało się z wykonaniem żarówki, na co stwierdził: "Ja nie poniosłem 2000 razy porażki. Po prostu wynalazłem 2000 sposobów jak nie skonstruować żarówki."

 

pozdrawiam :)

Beata

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Beatko to jeden z najciekawszych postów jakie czytałem na tym forum.

Dał mi naprawdę wiele do myślenia.

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też uważam, że post jest bardzo ciekawy. Daje do myślenia i jest w nim wielka mądrość.

 

I co? Zatkało Cie, wiem :) Widzisz więc prawdopodobnie, że jedna mała decyzja może potrząsnąć całymi masami ludzi

Nam się wydaje (myślę, że większości), że nasza mala decyzja nie zmieni świata, ludzi. Ta kobieta to przyklad, że może. Dlatego jak coś nam się nie podoba, nie bójmy się powiedzieć NIE, jak chcemy spróbować coś zmienić- odważmy się. Być może skutek będzie taki jak w wypadku efektu motyla.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Beatko;) podpisuje sie pod slowami pooprzdnikow;) naoprawde bardzop fajny i madry post;) tylko tak trudno jest z ta decyzja pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Moim zdaniem, i nie tylko moim, lepsze jest podjęcie złej decyzji niż nie podjęcie jej wcale. Bo nie ma złych decyzji, są tylko rezultaty, a i one są dobre nawet jak są złe :), bo dają nam doświadczenie.

 

Zgadzam się, zwłaszcza, że uciekanie przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji też w pewnym sensie jest podjęciem jakiejś decyzji ;), niestety tej najgorszej... Ciągle przerabiam to ze sobą. Człowiek tak bardzo boi się porażki, że konieczność zdecydowania się na coś po prostu paraliżuje... Odwleka tą sprawę z reguły do momentu, kiedy zrobi się już naprawde źle, albo co gorsza za późno i wtedy dopiero zauważamy, że ot, umknęła nam kolejna szansa w życiu...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo fajny tekst, zapisałem go sobie.

Bez wysiłku nic się nie osiągnie. Chyba częściowo, dopiero po latach, zdałem sobie z tego sprawę. Kiedyś sądziłem, że istnieje pigułka na wszystkie dolegliwości i było mi znacznie gorzej mimo brania leków. Dziś wiem, jak wiele zależy tylko i wyłącznie ode mnie samego i przynajmniej coś robię. Trzeba iść pod wiatr.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ważne zdania. Tu widzę wielką rolę rodziców, żeby uczyli dziecko decydowania od najmłodszych lat, i ponoszenia konsekwencji swoich decyzji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

cinnamon rozwaliłaś nas wszystkich na łopaty jak widać na załączonym obrazku :)

 

marmarc dokładnie.. rola rodziców jest najważniejsza, bo to oni są autorytetem i to od nich dziecko przejmuje wzorce, ale niestety wielu z nich nie zdaje sobie z tego do końca sprawy krzywdząc dzieci poprzez pozorne błahostki

 

ehh jeśli dane mi będzie mieć dzieci, to wychowam je inaczej niż mnie wychowano.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
ehh jeśli dane mi będzie mieć dzieci, to wychowam je inaczej niż mnie wychowano.

 

 

ja też, bo negatywne wzorce sprawiają, że dzieci jak dorsastają boją się popłynąć pod prąd.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja sie zgadzam, tylko co do tej decyzji - zawsze mialem problem z decyzja.

poza tym uwazam, ze moj problem to nie jest podjecie decyzji. ja nwet nie

widze czegoś takiego jak jakies opcje. mam problem bo chce byc soba

a nie daje rady uwolnic z siebie tego "smiejacego sie chochlika" ktorego

tak kocham. Ten śmiejacy sie chochlik podejmuje decyzje sam. On jest

we mnie ja go znam, ale on milczy, on sie nie otwiera przed ludźmi.

Dlaczego? Dlatego ze tak decyduje? Czy po prostu moge zdecydowac,

wskoczyć do rzeki życia i popłynąć? Gdybym tylko mógł w to uwierzyć-

podjął bym taką decyzję i popłynął!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×