Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
PinkFloyd

Warto przeczytać...!!! Gorąco namawiam

Rekomendowane odpowiedzi

Podam przykład jednego z uczniów....( mojego wzoru do naśladowania ( Dale Carnegie ) ), który odmienił swoje życie tylko dzięki sile umysłu. Naprawdę polecam przeczytac cały ten tekst ( od stóp do głów;-) a raczej odwrotnie ;-) ) gdyz z pewnościa pozwoli wielu osoba uświadomic sobie pewne bardzo wazne sprawy---> które mogą przyczynic się do wyzdrowienia ;-).Wspomniany uczeń przechodził załamanie nerwowe. Czym spowodowane? Zamartwianiem się. Oto jego opowieść :

 

" Martwiłem się wszystkim: że jestem zbyt chudy, że wypadają mi włosy, że nigdy nie zarobie tyle pieniedzy, by moc się ozenic. Bałem się, ze nigdy nie bede dobrym ojcem, że stracę dziewczynę, która chcialem poślubić. Martwiłem się, że moje życie nie jest takie, jakie powinno być. Martwiłem się, ponieważ byłem pewien, ze mam wrzody żoładka. NIe mogłem pracować, wiec rzuciłem pracę. Żyłem w takim napieciu, ze przypominałem olbrzymi kocioł bez wentyla bezpieczeństwa. Cisnienie było olbrzymie - musiało coś rozsadzić. I rozsadziło. Jeśli nie przechodziłeś załamania nerwowego, módl się, aby nigdy Cie nie spotkało, ponieważ zaden ból cielesny nie da się porównać z okropnym cierpieniem chorej duszy.

Mój stan był tak poważny, ze nie mogłem z nikim rozmawiać, nawet z rodziną. W najmniejszym stopniu nie kontrolowałem swoich mysli. Przepełniał mnie strach. Podskakiwałem na odgłos najmniejszego nawet hałasu. Unikałem wszystkich. Bez żadnego powodu wybuchałem płaczem.

Każdy dzień był agonią. Czułem się opuszczony przez wszystkich, nawet Boga. Kusiło mnie, by skoczyć z mostu do rzeki i skonczyc z tym raz na zawsze.

Zdecydowałem jednak, ze pojadę na Florydę. Liczyłem, ze pomoze mi zmiana miejsca. Kiedy wsiadłem do pociagu, ojciec wręczył mi list i powiedział, abym go nie otwierał przed dotarciem na miejsce. Na Florydzie znalazłem się w szczycie sezonu turystycznego. Ponieważ nie było wolnego miejsca w żadnym hotelu, wynajalem kąt w garażu. Próbowałem zdobyć pracę w firmie spedycyjnej pod Miami, ale bez powodzenia. Spędzałem wiekszosc czasu na plaży. Mój stan był bardziej opłakany tam, na Florydzie, aniżeli w domu. Otworzyłem więc kopertę, aby przeczytać list taty. Na kartce były następujące słowa: << Synu, jesteś półtora tysiąca mil od domu i nie czujesz się lepiej, prawda? Wiedziałem, ze ta podróż ci nie pomoże, ponieważ zabrałeś ze sobą przyczynę wszystkich twoich kłopotów: siebie samego. NIe dzieje się nic złego ani z twoim ciałem, ani umysłem. To nie sytuacje, w których się znalazłeś, powaliły cię, lecz to, co ty sam o nich myślałeś. Jak człowiek czuje w głebi serca, takim jest. Kiedy zrozumiesz to, synu, wracaj do domu; będzie to oznaczać, ze jestes uleczony >>

List taty rozzłościł mnie. Oczekiwałem wspolczucia, a nie pouczania. Byłem taki wściekły, ze postanowiłem nigdy więcej nie pojawiać sie w domu. Tego wieczoru spacerowałem po jednej z bocznych uliczek Miami. Przechodziłem obok kościoła, w którym odprawiano jakieś nabożeństwo. Ponieważ nie miałem nic innego do roboty, wszedłem tam i wysłuchałem kazania: << Kto pokona swego ducha, potężniejszy jest od tego, co zdobędzie miasto>> - taka była jego myśl przewodnia. Uświecone wypowiedzeniem w domu bozym słowa wyrażały dokładnie to, co pisał mój ojciec, i wymiotły z mojego umysłu wszystkie bzdury. Po raz pierwszy od dawna mogłem myśleć jasno i sensownie. Zrozumiałem, ze byłem głupcem. Z zaskoczeniem ujrzałem siebie samego w prawdziwym świetle: oto ja, który chciałem zmienić wszystko i wszystkich na całym świecie, a tymczasem jedyne, czego mi było trzeba, to zmiana ostrości soczewek kamery, którą jest mój umysł.

Następnego ranka spakowałem się i wyruszyłem do domu. W 4 miesiące później poślubiłem dziewczynę, której utraty tak sie obawiałem. Jesteśmy teraz bardzo szczęśliwym małżeństwem i mamy pięcioro dzieci. Bóg jest dobry - i dla mego ciała, i dla umysłu. Przechodzac nerwowe załamanie byłem szefem nocnej zmiany na małym wydziale liczącym 18 ludzi. Teraz jestem szefem fabryki kartonu i kieruję 450 pracownikami. Życie wydaje mi się pełniejsze i bardziej przyjazne. Doceniam prawdziwe jego wartośći. W chwilach, kiedy próbuje mnie dopaść niepokój ( jak wszystkich innych ), nastawiam z powrotem ostrość <> i wierzę, że wszystko będzie OK.

Mogę uczciwie powiedzieć, ze zadowolony jestem z przebytego załamania, ponieważ na własnej skórze mogłem się przekonać , jak wielką władzę mają nad nami nasze myśli. Teraz umiem nakłonic je, aby pracowały dla mnie, a nie przeciwko. Wiem już, ze ojciec miał rację pisząc, ze to nie zewnętrzne sytuacje były przyczyną wszystkich moich kłopotów, ale to, co ja o nich myślałem. Kiedy tylko zdałem sobie z tego sprawę, zostałem uleczony. I od tamtej chwili jestem zdrowy."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

xxx

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dokładnie tak jest.Bardzo dobry tekst.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Naprawdę warto to przeczytać. Podnosi na duchu. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cieszę się niezmiernie, ze spodobała sie Wam ta opowieść... jest w niej zawartych wiele cennych wskazówek ;-) i zapewne to przyczynia sie do podnoszenia Was na duchu ;-) w miedzyczasie postaram sie przelac na to forum nastepne ( podbudowywujace ) historie ;-)... ja równiez gorąco pozdrawiam Was wszystkich ;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To prawda. Tyle. To po prostu czysta prawda.

Ale tak trudno pokonać siebie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Świetnie, świetnie, a co jeśli ktoś nie ma siły już myśleć i boi się własnych myśli, bo od niepamiętnych czasów tylko chodził i analizował własne decyzje, a to z kolei doprowadziło go do wyczerpania? Niedawno stwierdziłem że trzeba jak najmniej myśleć na temat swoich problemów, na temat siebie itp, tylko jak najwięcej działać. Problem polega na tym że ja już nie mam też siły działać, ale to zupełnie inna sprawa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

proponuję w takim razie techniki relaksacji ...przede wszystkim trening autogenny Schultza ---> naprawdę pomaga... dzieki temu spokojnie mozna wyjsc z nerwicy... polecam Album 2x VCD/DVD - Ćwiczenia relaksacyjne i autogenne Władysława Pitaka... koszt wynosi 45 zł... ktoś powie, ze zbyt duzo... ale pomyslcie ile kosztuje wizyta u psychologa/psychiatry...

 

link www.logos.pomorze.pl/oferty/index1.htm

 

GRUNT TO DETERMINACJA I SYSTEMATYCZNOŚĆ W ĆWICZENIACH !!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeżeli kogoś zaciekawił ten tekst, polecam również książkę "Potęga podświadomości" o której kiedyś pisałem na forum...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szczerze polecam wyzej wymieniona ksiazkę... przeczytałem ją juz chyba z 4 razy ... i za kazdym razem mogłem dowiedziec sie czegos wiecej ;-) oto w tym wszystkim chodzi aby skutecznie przemowic do podswiadomosci głosem rozsadku, spokoju, rozwagi... uwazam, iz ta pozycja powinna sie znalezc w rece kazdego znerwicowanego ( " Potęga podświadomości " ) ;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przeczytalem Potege podswiadomosci naprawde warto!!!!!!!!!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×