Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
obiektywny

Czy ludzie się zmieniają?

Rekomendowane odpowiedzi

Witam. Dłuższy już czas rozmyślam nad tym, czym uwarunkowany jest ludzki sposób myślenia. Czy osobowość, pewne cechy charakteru otrzymujemy po dziadkach, rodzicach? Często widzę pewne zachowania u młodzieży, które są identyczną kopią zachowań rodziców. Czy można zatem powiedzieć, że jest to uwarunkowane genetycznie? Idąc dalej tym tokiem myślenia nasuwa mi się pytanie... Czy ludzie mogą się zmienić? Czy jest to utwierdzone genetycznie i nie ma takiej możliwości? Pozdrawiam i czekam na dyskusję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Raczej nie. Ale nie ma reguły. Lepiej patrzeć indywidualnie.

Niektóry rzeczy myślę, że mają podłoże genetyczne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że tylko pewne cechy otrzymujemy od rodziców, a reszta to środowisko, wychowanie i nasza praca nad sobą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Często widzę pewne zachowania u młodzieży, które są identyczną kopią zachowań rodziców.

Nie ma co sie dziwic ..przesiakaja nimi i cale zycie i powielaja na nastepne pokolenia

 

Co do pytania

Czy ludzie się zmieniają?

Jak najbardziej tak o ile widza ze to co wyniesli z domu nie jest zdrowe i chca sie zmienic

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oczywiście, że ludzie się zmieniają - wraz z nowymi doświadczeniami życiowymi wszystko się przewartościowuje. Wiem to po sobie. W wieku 18 lat wydawało mi się, że wiem już o świeci wszystko i nigdy się nie zmienię, a teraz widzę, że jestem zupełnie innym człowiekiem. Zmianę swoją i zmianę jakości swojego życia oceniam na plus, ale ciągle jest duużo do zmiany i ciągle nad tym pracuję. Do dziewięćdziesiątki będę zajebista! ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moim zdaniem ludzie sie nie zmieniaja. Potrafia sie jedynie dopasowac do nowych okolicznosci, zaadaptowac do danej sytuacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moim zdaniem człowiek zmienia się cały czas, tylko po troszeczku, radykalna zmiana wiąże się z dłuuugą pracą nad sobą lub jakimś wzniosły/drastycznym wydarzeniem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja jestem tak samo beznadziejny całe życie i nic się nie zmieniam. Ja po rodzicach odziedziczyłem tylko te złe rzeczy, mimo że ogólnie więcej mają dobrych plus dodałem jeszcze swoje słabości

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

neon, zgadza się, a jak takich wydarzeń jest kilka w krótkim czasie to czasem trudno nadążyć za tymi zmianami... trzeba się zatrzymać, przemyśleć, skoczyć na terapię, żeby ktoś nam otworzył oczy

 

Inna rzecz to cholerny żal, że tak późno doszło się do pewnych wniosków/zmian. Że gdyby wcześniej, to możnaby wiele zmienić itd itp - to nieźle ryje beret. Ja bym się chętnie cofnęła do czasów liceum i duuużo pozmieniała w relacjach z ludźmi.

 

-- 04 sty 2014, 20:52 --

 

carlosbueno, gówno prawda, niegłupi z Ciebie facet, tylko za cholerę nie chcesz się odblokować ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

alicja_31, Racja, dużo ludzi chciałoby wiedzieć za młodu to, co wie teraz ;) Moża by było wiele zmienić :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja na dodatek jestem dziecinny i niedojrzały tak jak samo za czasów nastoletnich, gdybym tu nie pisał wszędzie ile mam lat to ludzie dali mi pewnie góra 18 lat i na maksymalnie takim poziomie jestem emocjonalnie dojrzały czy bardziej niedojrzały. Niestety wizualnie się zmieniam, zmarszczki, zakola, spadek potencji( i tak niewykorzystywanej)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

neon, z takich najbardziej przyziemnych rzeczy. Kiedyś rozmawialiśmy o tym w pracy, a kolega stwierdził z takim szczerym żalem w głosie, że jakby 10 lat temu wiedział to, co wie teraz, to żadna laska by mu się nie oparła.... No coś w tym jest, w wieku nastu - dwudziestu kilku lat ograniczają nas głupoty, z czasem zauważamy, żę nie miały żadnego znaczenia i nie możemy się nadziwić, że wcześniej na to nie wpadliśmy, a przecież TACY mądrzy byliśmy :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zmiany w nas zawdzięczamy okolicznościom ale też własnym staraniom. Niektórym przychodzi trudno uznać, że mają jakiś wpływ na własny los, choć trwają w poczuciu niezadowolenia z własnego życia. Umartwianie się może być rytuałem. Jeśli otwieramy się na zmiany, np.: podejmujemy terapię, to stajemy przed niewiadomą - dokąd ona nas doprowadzi, czy spełni pokładane w niej nadzieje. W sumie różnimy się tym czy to co nieznane nas ekscytuje czy wzbudza obawy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
neon, z takich najbardziej przyziemnych rzeczy. Kiedyś rozmawialiśmy o tym w pracy, a kolega stwierdził z takim szczerym żalem w głosie, że jakby 10 lat temu wiedział to, co wie teraz, to żadna laska by mu się nie oparła.... No coś w tym jest, w wieku nastu - dwudziestu kilku lat ograniczają nas głupoty, z czasem zauważamy, żę nie miały żadnego znaczenia i nie możemy się nadziwić, że wcześniej na to nie wpadliśmy, a przecież TACY mądrzy byliśmy :lol:

 

Ja tak mam teraz często, że się cofam wstecz i szukam momentu, gdzie padł mój najważniejszy błąd, który mnie sprowadził do miejsca, w którym jestem. I nigdy nie mogę tego momentu znaleźć, ale gdybym mógł coś cofnąć, to chyba nie chciałbym zamieszkać koło mojego sąsiada, z który mieszkałem drzwi w drzwi, a który raczył mnie zakazanymi owocami, i te owoce przez lata mnie psuły.

 

Z drugiej strony, dzięki temu wiele nauczyłem się o życiu, teraz jestem fajny chłopak bez siana w głowie :D nieeee no troche tego siana jest jeszcze :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

carlosbueno, też uchodzę za osobę niedojrzałą jak na swój wiek, zresztą to jeden z problemów omawianych na psychoterapii, moje zaburzenie... Mam pracę, do której zakładam obcas, eleganckie ciuchy, a tak poza tym, to kiedy tylko mogę wskakuję w bluzę z kapturem, dziurawe dżinsy i plecak. Sprawę sobie przemyślałam i w sumie mnie z tym dobrze! wcale nie chcę wyrzucać swojego wewnętrznego dziecka. Żal mi za to ludzi, którzy są za bardzo poważni/dojrzali jak na swój wiek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
carlosbueno, też uchodzę za osobę niedojrzałą jak na swój wiek, zresztą to jeden z problemów omawianych na psychoterapii, moje zaburzenie... Mam pracę, do której zakładam obcas, eleganckie ciuchy, a tak poza tym, to kiedy tylko mogę wskakuję w bluzę z kapturem, dziurawe dżinsy i plecak. Sprawę sobie przemyślałam i w sumie mnie z tym dobrze! wcale nie chcę wyrzucać swojego wewnętrznego dziecka. Żal mi za to ludzi, którzy są za bardzo poważni/dojrzali jak na swój wiek.

 

Też nie mogę zrozumieć tej dziwnej przemiany - ktoś zaczyna zakładać do pracy garsonki i od razu włącza im się "dorosły" i poważny sposób zachowania. skręca mnie, kiedy słyszę, że coś w moim wieku "nie wypada", bo to jest zarezerwowane dla młodszych. O dziwo, czasami takie zdania padały z ust ludzi bardzo młodych. Oczywiście, to, że ktoś nie chce zostać "smutnym dorosłym", nie oznacza, że się nie zmienia, bo każdy się zmienia, ale nie musi to być stereotypowa, schematyczna zmiana.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

alicja_31, No ale masz przynajmniej masz poważną pracę bo ja jak jakąś miałem to taką typową dla nasto maks 20 kilku latków albo degeneratów lub nieudaczników( to akurat się zgadza). Specjalnie muszę upraszczać język w niej język aby inni mnie nie uznali za wyniosłego albo dorabiać życiorys hulaszczy. Mi też niektórzy dają mniej lat ni mam mimo że wizualnie wyglądam na starszego niż jestem, ale dziecinny sposób bycia i życia mnie odmładza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
nieeee no troche tego siana jest jeszcze :lol:

 

:lol: trochę siana nikomu nie zaszkodziło... tylko czasem trzeba je trochę poupychać w uszach, żeby się otoczenie za szybko nie połapało

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zmęczona_wszystkim, Ja to nawet słyszałem że dorosłemu facetowi nie wypada ( za wyjątkiem plaży i okolic) chodzić w krótkich spodenkach, a ja chodzę całe lato no i w bluzie z kapturem cały rok najlepiej jakiejś kolorowej jeszcze. Nawet krawata wiązać nie umiem, zresztą ja jestem prostym robolem a na żadne uroczystości nie chadzam od lat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

carlosbueno, czy nie za poważną i nie za odpowiedzialną, to się okaże za jakiś czas, niedawno zaczęłam :lol:

 

Mieszkasz w jakimś małym mieście, że nie masz możliwości znaleźć lepszej pracy? Rozumiem, że może być problem z pracą ściśle związaną z wykształceniem, ale jest sporo prac biurkowych, które mogą być całkiem fajne i nawet dawać trochę satysfakcji. Nie rozumiem, co Cię poniosło na jakąś budowę...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
zmęczona_wszystkim, Ja to nawet słyszałem że dorosłemu facetowi nie wypada ( za wyjątkiem plaży i okolic) chodzić w krótkich spodenkach, a ja chodzę całe lato no i w bluzie z kapturem cały rok najlepiej jakiejś kolorowej jeszcze. Nawet krawata wiązać nie umiem, zresztą ja jestem prostym robolem a na żadne uroczystości nie chadzam od lat.

 

Chodzić trzeba w tym, co jest wygodne i co nam się podoba. Też lubię bluzy z kapturem i sportowe ciuchy, bo w nich się najlepiej i swobodnie czuję. A jeśli komuś to się nie podoba, to chyba jego problem :D U nas taka mentalność, że trzeba musztrować innych, żeby im uprzykrzyć życie. Gdyby ludzie przykładali do samorozwoju tyle czasu, ile poświęcają na krytykę innych, to bylibyśmy szczęśliwym, mądrym narodem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zmęczona_wszystkim, u mnie coś się przestało zgadzać, jak urodziłam dziecko. Nie potrafiłam się odnaleźć w nowej roli społecznej, nagle przestało wypadać chodzić na spacery z piwkiem/winkiem w dłoni... Nagle trzeba było stać się autorytetem, być zrównoważoną, ciepłą mamuśką. Bleeeee. Pamiętam że unikałam spacerków z innymi mamuśkami z osiedla, bo nie mogłam znieść ich pitolenia o zupkach i kupkach, jakby to były najważniejsze rzeczy pod słońcem. W dodatku większość mamusiek nie potrafi się przyznać, że dzieci bywają czasem zwyczajnie wkurwiające i ma się ochotę uciec od nich na koniec świata... (są takie momenty i jest związana z tym depresja, która przez to wszystko razem wzięte mnie dopadła). Z drugiej strony ma się wyrzut sumienia, że jest się egoistą i ma się swoje potrzeby.

 

No i są jeszcze cholerne zmiany w ciele - czujesz się ciągle seksowną dziewuszką, a wyglądasz jak baba z podkrążonymi oczami, tłustawym brzuchem, rozmiarem M zamiast XS.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×