Skocz do zawartości
Nerwica.com

nerwica związana z seksualnością/ strach przed wydzielinami.


irineva

Rekomendowane odpowiedzi

Witam! Już pisałam o moim problemie, ale ponieważ sobie nie radzę chcę napisać o tym jeszcze raz. Tak, więc mam 16 lat i zdiagnozowaną nn, biorę leki i niedługo będę kontynuować terapie (miałam przerwę nie z własnej woli) ale czasem nachodzi mnie myśl, że nie wytrzymam... Boję się, ze gdzies mogę się natknąć na jakas wydzielinę, a konkretniej na spermę i zajść w ciąże, chociaż samego dotknięcia boję się równie mocno. Zazwyczaj pomagała mi mama jakoś się uspokoić, ale widzę, że ma już tego dosyć :( niby znam cały mechanizm 'zachodzenia w ciąże', że się tak wyraze, ale mimo to bardzo się boję. Dodatkowo czytałam na różnych stronach, że kobiety zachodziły w ciażę bez stosunku i choć głupio to brzmi to i tak jestem przekonana, że mogłoby mnie to spotkać jakbym tylko dotknęła spermy. Błagam o pomoc, nie daję już sobie z tym rady :cry: Mam 16 lat, chcę żyć normalnie jak moi równieśnicy i mieć zwyczajne problemy, a nie bać się, że gdzieś jest sperma i ja dotknę. Mam jeszcze takie pytanie o żywotność spermy/plemników poza organizmem kobiety, ile mogą przeżyć itp.??

Przepraszam jeśli to co napisałam jest chaotyczne...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

irineva, jak wiesz to czysty przykład nerwicy natręctw twój umysł pokazuje ci straszne myśli, które cię przerażają. Wiesz długo zmagałem się z nerwicą, ale znalazłem sposób na zwalczenie jej. Wszystkie myśli natrętne trzeba po prostu ignorować. Tak naprawde te myśli nas tak gnębią bo ciągle się nad nimi zastanawiamy, jak tu się ich pozbyć, dlaczego się pojawiają itp. Im dłużej się nad nimi zastanawiamy tym bardziej je nasilamy.

 

Dlatego jak pojawiają się te myśli, albo cokolwiek z nimi związane trzeba to poprostu ignorować. Ignorować je dawać im przejść, po prostu robić wszystko jakby ich nie było. Wtedy zaczną słabnąć. Stopniowo przez to będą męczyć mniej. Najlepiej się czymś zająć to odejdą jeszcze szybciej :)

 

Wiesz tu mogę się mylić bo nie wiem jak sytuacja wygląda u ciebie , ale nerwica zwykle jest wywołana nadmiarem stresu i brakiem radości w życiu. To się zwykle dzieje gdy za dużo pracujemy i wogóle nie pozwalamy sobie na odpoczynek, na zainteresowania czy spotkania z znajomymi coś co lubimy. To nagromadza frustracje w naszym umyśle i z czasem ta frustracja wychodzi w formie takich natręctw.

 

To często objawia się u ludzi nieśmiałych, bo oni są znacznie bardziej sumienni i wrażliwi. Czują obowiązek wykonania pracy nie chcą nikogo zawieść, bo czują że ich przez to skrzywdzą.

 

Grunt to cieszyć się życiem spotykać się z znajomymi, mieć zainteresowania i cel do dąrzenia i spotykać się z znajomymi :)

 

Nie jesz jesteś głodny

nie dbasz o zdrowie jesteś chory

nie czerpiesz radości z życia masz depresje albo nerwice

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

irineva, ja ci juz odpowiadalam na posta na ten temat. I napisałabym znów to samo, to to co piszę to sama prawda wynikająca z doświadczenia z tą chorobą. To co teraz robisz na tym forum, dopytywanie się o czas życia plemników itp. to nic innego jak objawy twojej choroby. Pytasz ciągle o to samo i choćby milion osób ci napisało to co ja, to i tak będziesz pytać dalej - tak działa ta choroba. Żeby się wyleczyć musisz przyznać przed sobą że to choroba i nie robić tego co ci każe. Ja robiłam to samo co ty, ciągle pytałam i ciągle wątpiłam i ciągle się bałam. Ale to cię nie wyleczy. Nigdy nie znajdziesz argumentu który cię uspokoi. Jedyne co możesz zrobić to powstrzymywanie się od tego co każe ci myśleć i robić choroba. Jeśli chcesz napisz do mnie na gg, mogę ci opowiedzieć jak sobie z tym radzić...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zgadzam się z Lovely Trzeba przyznać przed sobą, że to choroba, to pierwszy krok do sukcesu. Wiem, że to trudno, mi też bardzo trudno się przyznać, że to choroba, bo wydaje mi się często, że to rzeczywistość. Musimy przestać myśleć o tym co nas dręczy i przestać analizować to, bo obsesje będą przybierać na sile. Wiem to z własnego doświadczenia, bo miałam kiedyś obsesje, z których teraz śmiać mi się chce i stukam się w czoło jak mogłam się tym zamartwiać, ale przez to, że się na nich skupiałam, tematyka obsesji zaczęła mutować i przerzucać się na jeszcze gorsze i cięższe tematy. Mam żal do siebie, że wtedy nie ucięłam tych obsesji, ale wtedy nie wiedziałam, że to może być jakieś zaburzenie. Jakbym wiedziała, że to choroba i znałabym jej mechanizm i jak się przed nią bronić to może by się to inaczej potoczyło. A ja myślałam, że analizując nachodzące mnie myśli dojdę do jakiegoś konkretnego wniosku a tu kicha.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×