Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
justine28

Witam, jestem tutaj nowa

Rekomendowane odpowiedzi

Witam.

Byłam kiedyś u różnych psychologów, nawet u jednego uczęszczałam na psychoterapię, ponieważ miałam nerwicę. Wiem, że ciągle pomimo, że nerwica już dawno za mną, mam jakiś problem.

Przyciągam do siebie mężczyzn na coś chorych, poturbowanych przez los, przez innych ludzi. Mój były chłopak był uzależniony od narkotyków, poza tym był typowym wampirem emocjonalnym (często stosował szantaż), wykańczałam się powoli. Paradoksalnie dzięki nerwicy wyzwoliłam się z tamtego związku. I właśnie teraz znów kogoś mam. Przez długi czas było wszystko w porządku, spotykałam się z nim często, moja psychika przy nim odpoczęła, poczułam się znów jak kobieta, która ma jakąś wartość. I nagle coś się zmieniło- on się zmienił, okazało się, że ma schizofrenię i nie brał leków przez ponad dwa tygodnie :( I w tym samym czasie dowiedziałam się, że będę mieć z nim dziecko. On jest jeszcze na zamkniętym oddziale, dochodzi do siebie, a ja widzę swój rosnący brzuch i jest mi ciężko. Pomimo swego wieku, w ogóle nie czuję się na macierzyństwo gotowa. Szczególnie, że nie mam stałej pracy, tylko dorywcze. Rodzina mi pomaga, jak zawsze, tylko z tym także mi ciężko. Ciągle mi pomagają, a sama moja mama nie ma na buty, poświęca się, bym jakoś się utrzymała. Moja Mama dla wszystkich zawsze się stara, jest dla każdego podporą jest jak kobieta i mężczyzna jednocześnie. Za to mój ojciec nawet czterech liter nie potrafi podnieść by podejść do telefonu gdy dzwonię (mieszkam w innym mieście niż oni). Ojciec to dość ciężki człowiek, gdy byłam mała był takim despotą i tyranem. Na każdego wrzeszczał, potrafił uderzyć moją siostrę i mnie też- praktycznie za nic. Kazał mi siedzieć na krześle do późnej nocy i go słuchać- mówił, że kobiety są głupie, gorsze niż psy itp. Trwało to czasem godzinami i słuchałam i bałam się wyjść- bo potrafił siły użyć. Z ulgą wychodziłam na spacer z mamą, choć i ona mówiła i płakała często- mówiła, że mężczyźni to kule u nogi, wrzody na d... I ciągle mówiła, często zapominała, że byłam wtedy dzieckiem. Byłam małomówna, nie lubiłam rówieśników i do tej pory, równolatkowie są mi obcy. Nie czuję się jak kobieta, wiem, że w ciąży nie powinno się pewnych rzeczy nosić, dźwigać- i na przekór tego to robię. Aż z krwotokiem do szpitala musiałam iść- dziecko na szczęście żyje dalej(nie chciałam robić mu krzywdy). W każdej dotychczasowej pracy się męczyłam psychicznie, bo musiałam z ludźmi rozmawiać, a tego nie potrafię. Sama nie wiem, co umiem, nikt mnie raczej nie chwalił, a tylko mnie krytykowano, lub traktowano jak rzecz do słuchania (miałam siedzieć i milczeć). Nie wiem jak wyjść z tego zamkniętego kręgu? Jaka terapia jest skuteczna? I dlaczego przyciągam panów, którym brakuje pewności siebie, którym brakuje po prostu matki? Sądziłam, że powinnam przyciągać panów podobnych do mojego ojca- jak to z tym jest?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zapisanie się na jakąkolwiek terapię będzie dobre... Powiem szczerze, że twoja sytuacja mnie przerasta, nie mam pojęcia jak ja bym sobie poradziła... :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

justine28, cześć.

Myślę, że ojciec despota do jedna z możliwych przyczyn twoich problemów. Jeśli chodzi o faceta ze schizofrenią, warto trochę zorientować się co to za choroba. Poszukaj jakieś poradnika dla rodziny, trochę tego jest. Jeśli trafią u niego z lekami w szpitalu i pod warunkiem że wynormalnieje na tyle że odzyska swoja osobowość nie ma się co przejmować. Najważniejsze żeby był takim człowiekiem jak przed chorobą. Myślę że lekarstwa mogą w tym pomóc. Nie wiem co doradzić więcej, napisz później jak sprawa się rozwija.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Witam.

Nie czuję się jak kobieta, wiem, że w ciąży nie powinno się pewnych rzeczy nosić, dźwigać- i na przekór tego to robię.

 

Przyszło mi do głowy, że może nie czujesz się jak kobieta dlatego, że nie chcesz, skoro "kobiety są gorsze od psów"? Nie jestem żadną terapeutką, nawet nie studiowałam psychologii, ale może warto żebyś przyjrzała się kobietom w twoim otoczeniu pod różnymi względami (macierzyństwo, zaradność, seksualność, co ci przyjdzie do głowy) i zastanowiła się, czy one są faktycznie takie złe? Masz na przykład swoją mamę, która na pewno - jak każdy, niezależnie od płci - ma swoje słabości, popełniła wiele mniej i bardziej poważnych błędów, ale za to jest osobą bardzo troskliwą i pewnie ma też dużo innych zalet. Poza tym też mi przyszło do głowy, że ten despotyzm twojego ojca też był słabością - jeżeli ktoś zamiast przyznać się, że mu związek nie wyszedł, nie dopuszcza do siebie swojej winy tylko wyrzuca innej osobie (a nawet nie jej samej, tylko komuś, kto nie będzie potrafił mu odpyskować i w związku z tym on nie będzie musiał się bronić!) to nie ma szans na zdanie sobie sprawy z tego co robi źle i rozwiązanie problemu, który jemu też zatruwa życie. A to już jest ewidentna słabość:). Nie chcę podsycać twoich i tak już pewnie negatywnych uczuć wobec ojca, tylko ci pokazać, że to nie ty jesteś zła, tylko on sobie z czymś też nie radzi. Nie chcę się też wymądrzać, po prostu dzielę się myślą:). A co do terapii, to może najlepiej, żeby psychiatra cię skierował na jakiś rodzaj?

 

A co do związków to może po prostu jest tak, że jesteś osobą opiekuńczą, słuchasz pewnie ludzi - być może ze strachu, bo tak cię nauczono - a osoby z problemami - zwłaszcza w dzisiejszych czasach - potrzebują kogoś, kto ich wysłucha. Jeżeli tak jest to to nie jest twoja wada, tylko wymaga dokształcenia. Jedni muszą się nauczyć lepiej słuchać, a inni bardziej dbać o swoje interesy (czyli ocenienie czy dana osoba nadaje się do posłuchania i porozmawiania na głębsze tematy, czy do związku). Może uda ci się w ten sposób obrócić te doświadczenia w coś, co ci w pewnym sensie w życiu pomoże? Przepraszam za gadulstwo:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dużo czytałam na temat schizofrenii. Jego urojenia jakoś mnie osobiście nie przeraziły, choć potrafi być teraz męczący- w kółko powtarza, że coś słyszy, że nikt go nie lubi, że chcą go skrzywdzić(sam oczywiście nie wie kto).

Zawsze był taki wesoły, wszystko potrafił załatwić, czy w urzędach, czy to w pracy, sporo osób go lubiło. Nigdy bym nie podejrzewała, że choruje :( Dopiero sam mi powiedział i przekombinował ze swoim lekiem, wziął za mało, potem wcale i teraz będzie musiał brać o wiele więcej tych leków. Chyba potrafię słuchać, może dlatego wiele osób z różnymi problemami, czy to do mnie przychodziło, czy dzwoniło. Koleżanka (także ze sporymi problemami) dzwoniła wręcz nagminnie, bo podobno lepsze rady niż psycholog jej dawałam. Lubię analizować, wiem, że jestem typowym introwertykiem, męczy mnie tłum, męczą imprezy- choć dla mojego chłopaka czasem wychodziłam na czyjeś huczne urodziny. On był wcześniej taki towarzyski, teraz tylko płacze mi na ramieniu- szkoda mi, że tak się zmienił, mam tylko nadzieję, że znów będzie sobą.

Z moim ojcem dawno w myślach się pogodziłam, mam związane z nim kilka miłych wspomnień, w sumie mam ochotę mu powiedzieć, że mu wybaczyłam (pomimo, że on ze mną nie chce rozmawiać), nie czuję już do niego złości, szkoda mi tylko, że nie potrafił być tym ojcem przez większość czasu, że tylko kilka razy okazał mi jakikolwiek pozytywne uczucia i pokazał przypadkiem, że jest całkiem normalnym człowiekiem. Miał spore problemy z mamą, nie mogli nigdy się dogadać, teraz śpią w innych pokojach- właśnie, wystarczyło by porozmawiać, omówić sytuacje, pewnie by się okazało, że tyle lat wcześniej tak by zrobili i żyliby dziś w zgodzie. Tak czasem mi żal, że nie potrafię się nigdzie odnaleźć. Tyle niepotrzebnych nerwów przez to straciłam, chciałam rodziców pogodzić, byłam na każde ich zawołanie (szczególnie zawołanie ojca), gdybym wtedy jednak potrafiła krzyknąć, powiedzieć z mocą, że się nie zgadzam. Dlatego teraz tego nie potrafię, nie umiem odmawiać, nie umiem w pełni zadbać o siebie i to mnie gnębi. A poczucie własnej wartości także jest ważne do codziennego funkcjonowania.

 

Dziękuję Wam za odpowiedzi. Pójdę do tego psychologa, zobaczę co mi zaproponuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
justine28, cześć.

Myślę, że ojciec despota do jedna z możliwych przyczyn twoich problemów. Jeśli chodzi o faceta ze schizofrenią, warto trochę zorientować się co to za choroba. Poszukaj jakieś poradnika dla rodziny, trochę tego jest. Jeśli trafią u niego z lekami w szpitalu i pod warunkiem że wynormalnieje na tyle że odzyska swoja osobowość nie ma się co przejmować. Najważniejsze żeby był takim człowiekiem jak przed chorobą. Myślę że lekarstwa mogą w tym pomóc. Nie wiem co doradzić więcej, napisz później jak sprawa się rozwija.

To nie tak do końca....Moja mama chorowała na schzofrenię. Bardzo to wpłynęło na moją psychikę, mimo,że byłam mała. Trzeba uzmysłowić sobie,że będziecie mieć dziecko, które będzie od początku mieć ojca chorego. Czy jesteś gotowa dbać żeby psychika tego dziecka nie ucierpiała na chorobie jego ojca???

Ja ci proponuję isć na terapię DDA i dla współuzależnionych. Powodzienia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×