Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
hades

Urojenia

Rekomendowane odpowiedzi

Witam

 

Martwię się o żonę, obecnie przebywa na pewnym kursie niedługo całe szczęście wraca do domu. Jednak będzie tam jeszcze musiała za jakiś czas wrócić i go dokończyć. Wiąże się to też z dość znaczną sumą pieniędzy na niego przeznaczonym.

 

Moja żona jest wrażliwa, zawsze rozpamiętuje, kto co jej powiedział. Teraz jednak jestem w pewnym szoku, nie wiem jak się zachować jak jej pomóc. Mam teraz pewne rozterki nie mam się z nimi z kim podzielić, otwarcie powiem, że obawiam się pewnej stygmatyzacji, dlatego nie mówiłem o tym zupełnie nikomu.

 

Wiem, że moja żona trafiła na środowisko, które traktuje ją z ostracyzmem (np., 2 osoby przesiadły się w stołówce, gdy się do nich przysiadła, albo koleżanka udawała, że jej nie widzi i uciekała wzrokiem gdy spotkała ją na ulicy), wiem, że pojawiały się pewne docinki. Do tego dochodzi stres z przebywaniem poza domem przez dłuższy okres, stres związany z zaliczeniem kursu.

 

Dalej po pewnym czasie zaczęły się jednak pojawiać pewne rzeczy w jej opowieściach, i sam nie wiem co jest prawdą a co nie. Najpierw, zaczęło się, od tego, że jej zdaniem krytykowali ją nie wprost, ale zawsze aluzjami, potem że ją nagrywali potajemnie (np., że koleżanka pierwszą, rzeczą która robiła gdy chciała z nią porozmawiać to włączała komputer/komórkę) a później słyszała jak się śmiali komentowali, dalej, że chyba istnieje jakaś strona internetowa o niej. Pojechałem do niej na weekend by ją wyrwać na trochę z tego miejsca wiedziałem już, że jest źle, wynająłem pokój w hostelu. Poszliśmy na kolację, gdy wróciliśmy pytała czy to możliwe, że ktoś podłożył podsłuch gdy nas nie było (pytanie zapisała na kartce). Odpowiedziałem, że nie. Nie wiem czy to przyjęła do wiadomości. Teraz doszło do tego, że uważa, że jej komórka jest na podsłuchu i twierdzi, że ma dowody. Nie wiem jakie, jak rozmawiamy, przez telefon mówi, żebym uważał co mówię, a jak ją przyciskam to mówi, że porozmawiamy jak wróci do domu.

 

Wiem, że żona potrzebuje pomocy specjalisty. Nie wiem jednak czy zdołam ją do tego nakłonić. Cały czas chodzi mi po głowie czy nie powinienem natychmiast zabrać ją z stamtąd, jednak wiązałoby się to z utratą jednorocznych dochodów. Na kursie, póki co, moja żona radzi sobie dobrze, z niektórymi osobami jak twierdzi potrafi współpracować w czasie zajęć. Boję się o nią.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Do końca wytrzyma, chyba nie ma sensu tego psuć.

Urojenia, może rzeczywiście z początku koleżanki ją obgadywały, urojenia prawdopodobnie nie wzięły się z niczego, ale z tym nagrywaniem, nie wiem co myśleć. Napisałeś, że koleżanki ją wykluczyły, stygmatyzują, nie wiem jak głęboko to sięga, musiałyby być wyjątkowo podłe, żeby chcieć zrobić z niej wariatkę (jeśli nie ma urojeń) i nagrywać, komentować za plecami tak, aby ona wiedziała, ale nikt jej nie uwierzył, dziś możliwość nagrywania kogoś to bułka z masłem, więc nie rób z niej od razu wariatki, nie znam sytuacji, sprawa jest bardzo delikatna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Do końca wytrzyma, chyba nie ma sensu tego psuć.

Urojenia, może rzeczywiście z początku koleżanki ją obgadywały, urojenia prawdopodobnie nie wzięły się z niczego, ale z tym nagrywaniem, nie wiem co myśleć. Napisałeś, że koleżanki ją wykluczyły, stygmatyzują, nie wiem jak głęboko to sięga, musiałyby być wyjątkowo podłe, żeby chcieć zrobić z niej wariatkę (jeśli nie ma urojeń) i nagrywać, komentować za plecami tak, aby ona wiedziała, ale nikt jej nie uwierzył, dziś możliwość nagrywania kogoś to bułka z masłem, więc nie rób z niej od razu wariatki, nie znam sytuacji, sprawa jest bardzo delikatna.

 

Ja wiem, że możliwość nagrywania to bułka z masłem, ale podsłuch w telefonie już nią nie jest.

 

Będę ją jednak nakłaniał, żeby poszła to skonsultować ze specjalistą. Sam jej niestety nie mogę pomóc. Na tyle ile mogę, staram się w tym czasie być dla niej wsparciem. Jednak teraz jest to utrudnione.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wiesz jak to bywa ludzie potrafią komuś dokuczyć , nawet dzieciaki z gimnazjum potrfia nagrac i w neta wpuścić czy podsłuch zamontować , to n ie ejst trudne w sumie a ludzie się później wieszają przez takie historie niezależnie od wieku, m kolega niedawno opowiadał jak mecza jednego kolesia z pracy , zamykaj mu szafke, wypijaj kawę , mowia jestes beznadziejny ludzie w biurze po studiach a zachowuja sie jak dzieci w szkole ,zawsze sie znajdzie jakas ofiara, najlepsze jest to ze tego kumpla to cieszy i jak to mi opowiadął to sie smiał jaki to ten koleś jest beznadziejny,wyłączają mu komputer i takie tam , ludzi to ludzie trzeba o tym pamietac , potrfią byc gnojami, np. kiedyś go zamknęli na klucz w gabinecie jak wszyscy juz wychodzili po 15 i dopiero sprzątaczka 2 godziny poźniej go otworzyła

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

nadal jest twoim kolegą?.....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hades, zachowania twojej żony, o których napisałeś, są niepokojące i przybierają charakter urojeń prześladowczych. Oczywiście, nie można na dzień dzisiejszy szafować jakimiś diagnozami. Poza tym, postawienie rozpoznania wymaga wizyty u psychiatry. Możliwe, że żona ma powody, by twierdzić, że jest stygmatyzowana czy źle traktowana, co dodatkowo wzmacnia jej podejrzliwość i czujność. Możliwe, że koleżanki z kursy faktycznie są na tyle "nieprzyjemne", by traktować ją gorzej. Niemniej jednak, warto byłoby skonsultować się w najbliższej poradni zdrowia psychicznego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zmęczonyyy,

zanmy się kupe lat wiec nie będe sciemniac mi nic nie zrobił a jak go o cos prosze bo mam problem to potrafi mi pomóc , ma chakterek facet ale mi osobiscie nic nie zrobił wiec ...powiedziałm mu ze mnie się takie zabawy nie podobają, ale ja z nim nie pracuje

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rozmawiałem z żoną. Na początku weszła do szafy tam mi opisała wszystkie sprawy. Bała się podsłuchu. Gdy jej powiedziałem, że to niemożliwe, podała powód, którym mogliby się nami interesować (tzn. służby) i że nie można tego wykluczyć. W domu funkcjonuje normalnie chociaż nigdzie nie chce brać ze sobą komórki. Prosiłem ją o wizytę w tej poradni, ale ona nie chce. Nie potrafię z nią rozmawiać na ten temat, staram się być delikatny, ale wychodzi mi to beznadziejnie, poruszanie tematu powoduje tylko to, że się obraża.

 

Najgorsze, że postanowiła zrezygnować z kursu, nie mogę jej zmusić, do tego, żeby go dokończyła, nie będę tego robić. Szkoda mi co prawda pieniędzy, ale mniej niż czasu, energii, a także swojego zaangażowania, który poszedł na to by ją wspierać. Nigdy jednak nie wywierałem na niej presji, że musi zdać. Prosiłem tylko, żeby dała z siebie wszystko a jak się nie uda to trudno. Załamuje mnie jednak takie poddanie się. :why:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hades, no ja mowi ,ze służby to sprawa jest bardziej poważna, ja tez mam kurs , który zawiesiłam i nie wiem co robić bo jestem w złym stanie wspieraj ja moze wróci jeszcze na kurs

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zazdroszczę Twojej żonie takiego męża... otaczaj ją dalej opieką i wsparciem bo to niezwykle ważne, ale wydaje mi się, że bez pomocy specjalisty się nie obejdzie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Rozmawiałem z żoną. Na początku weszła do szafy tam mi opisała wszystkie sprawy. Bała się podsłuchu. Gdy jej powiedziałem, że to niemożliwe, podała powód, którym mogliby się nami interesować (tzn. służby) i że nie można tego wykluczyć. W domu funkcjonuje normalnie chociaż nigdzie nie chce brać ze sobą komórki. Prosiłem ją o wizytę w tej poradni, ale ona nie chce. Nie potrafię z nią rozmawiać na ten temat, staram się być delikatny, ale wychodzi mi to beznadziejnie, poruszanie tematu powoduje tylko to, że się obraża.
hades, myślę, że zachowania twojej żony wymagają konsultacji psychiatrycznej. Wiem, że może Ci być trudno przekonać ją do takiej wizyty, ale nie poddawaj się i wspieraj ją. Więcej na temat urojeń i leczeniu zaburzeń psychotycznych możesz przeczytać tutaj: http://portal.abczdrowie.pl/urojenia i http://portal.abczdrowie.pl/zaburzenia-psychotyczne

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam pytanie wstydziłem się o tym mówić nawet pisać tu na forum, ale jest pewna osoba, której się boję byłem świadkiem jej nienaturalnie agresywnych zachowań bałem się tak bardzo, że odwracałem się na ulicy czy za mną nie idzie i się

spożywać posiłki gdy jest w pobliżu gdyż boję

się otrucia. Czy ja popadam w paranoję? Ta osoba już groziła mi śmiercią. odpisujcie mi na pw bo trochę się wstydzę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wykończony, nie masz się czego wstydzić. Jest tuta wiele osób co przechodziły podobne objawy.

Mnie sie wydaje ze możesz popadać w taką przesilona podejrzliwość wynikającą z lęków przed ta osobą. Ale zdajesz sobie sprawe, że ta osoba Ci groziła, więc trudno sie dziwić że tak bardzo się jej boisz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Mam pytanie wstydziłem się o tym mówić nawet pisać tu na forum, ale jest pewna osoba, której się boję byłem świadkiem jej nienaturalnie agresywnych zachowań bałem się tak bardzo, że odwracałem się na ulicy czy za mną nie idzie i się

spożywać posiłki gdy jest w pobliżu gdyż boję

się otrucia. Czy ja popadam w paranoję? Ta osoba już groziła mi śmiercią. odpisujcie mi na pw bo trochę się wstydzę.

No, jak ktoś Ci grozi śmiercią to raczej poważna sprawa. Nie mógłbyś jakoś tego nagrać i zgłosić na policję?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja miałem kiedyś urojenia nt mojego byłego szefa on miał czarnego Merca z tzw okularami i jak gdzieś widziałem na mieście takiego to myślałem że to on. Tak samo do dziś jak widzę faceta jego postury w kasku i garniturze ( to jego ulubiony zestaw) to też się potrafię zlęknąć. Parę razy wydawało mi się że go widziałem u siebie w okolicy a on w Londynie mieszka przecież.

wykończony na pewno nie przyjemna taka sytuacja ale nam z forum trudno na to coś poradzić psychiatra i policja ( ale też nie wiem czy zgłoszenie tego jeszcze nie pogorszyłoby sprawy) może coś da.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ta osoba już ma sprawę w sądzie a do psychiatry się dziś nie mogłem dostać (pisałem w jęczarni)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×