Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
xMetamfetaminax

Witam

Rekomendowane odpowiedzi

Z początku myślałam,że to chore pisać na forum o swoich problemach,ale po tak długim czasie pomyślałam,że to ostatnie wyjście dla mnie. Mam 19 lat i czuję się zagubiona. Po pewnych przeżyciach zmieniłam się diametralnie. Nie cieszy mnie nic. Kiedyś uśmiechnięta,twardo stąpająca po ziemi dziewczyna,ciesząca się każdym zaczynającym się dniem. A dziś? Słaba,zamknięta w swoim własnym azylu,uciekająca od wszystkiego co kiedyś dawało mi powody do radości. Czuję wewnątrz siebie pustkę. Nie potrafię otworzyć się przed najbliższymi mówiąc stałą regułkę na zapytanie czemu mam smutny wyraz twarz"hej wszystko jest ok,po prostu mam dzisiaj zły dzień,a co u Ciebie?" i tak codziennie muszę stawiać czoło wszystkim,którzy chcą mi w jakiś sposób pomóc. Nie umiem nikomu nic powiedzieć. Czasem zacznę ale nie dokończę.

Mam nadzieję,że na tym forum będąc anonimową będę mogła liczyć na wsparcie obcych ludzi. Podobno przed obcymi lepiej wyrzucić z siebie wszystko niż przed tymi,którzy może i nawet chcieli by mi pomóc.

Jestem rozbita emocjonalnie na miliony kawałków.

 

Pozdrawiam wszystkich !

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej, witaj na forum. ;)

 

Pozwól, że spytam - Twój nick jest związany z tym, że (nad)używasz metaamfetaminy lub jesteś od niej uzależniona?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

cześć Ci.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

xMetamfetaminax, witaj na forum ;)

Tak,to prawda,że obcym ludziom o wiele łatwiej jest opowiedzieć o swoich problemach niż bliskim. Z Twojego postu wyłania się obraz rozpaczy.Proszę napisz coś więcej.Co spowodowalo,że się zmieniłaś?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Hej, witaj na forum. ;)

 

Pozwól, że spytam - Twój nick jest związany z tym, że (nad)używasz metaamfetaminy lub jesteś od niej uzależniona?

 

 

Tak czułam,że ktoś kiedyś zwróci uwagę na mój nick. Ale mogę odpowiedzieć z ręką na sercu,że nie nadużywam metaamfetaminy(nigdy nawet nie zażyłam) co wiąże się z tym,że oczywiście nie jestem od niej uzależniona. Posługuję się tym nickiem od lat,kiedyś nawiązywał do tego,że szybko uzależnia a ktoś mnie kiedyś tak określił. Więc tak pozostało:)

 

-- 17 paź 2011, 22:45 --

 

xMetamfetaminax, witaj na forum ;)

Tak,to prawda,że obcym ludziom o wiele łatwiej jest opowiedzieć o swoich problemach niż bliskim. Z Twojego postu wyłania się obraz rozpaczy.Proszę napisz coś więcej.Co spowodowalo,że się zmieniłaś?

 

 

Dużo by opowiadać.Ale oczywiście mogę powiedzieć. Przed laty poznałam osobę. Nigdy bym nie pomyślała,że mogłabym się zakochać. Byłam typem lekkoducha,który uwielbiał rozrywkę pod prawie każdą postacią.Uważałam,że świat jest idealny i można ufać każdemu. No i stało się. Poznałam człowieka,przy którym zapierałam się,że jest dla mnie chwilą i niemożliwą rzeczą jest się w nim zakochać. Przecież był taki zwykły a ja liczyłam,że moja miłość będzie księciem z bajki. Był zwyczajny. Rozmawialiśmy o wszystkim każdego wieczora. Umiał ze mną rozmawiać i zawsze wiedziałam,że zadzwoni. Po prostu to czułam. Spotykaliśmy się często,mieliśmy nawet ten sam znak zodiaku,byliśmy w gruncie rzeczy podobni. Dwójka wariatów. Pewnego ranka otworzyłam oczy i poczułam,że na prawdę mi na nim zależy i że bardzo byłoby mi smutno,gdyby odszedł. Za każdym razem jak mnie obejmował czułam to szczęście.Kładąc się spać czułam jego obecność,że jest. Tak po prostu,tak tylko dla mnie.

Ale nic nie trwa wiecznie,nasze drogi musiały się rozejść. Płakałam każdego dnia.Przestałam wychodzić ze znajomymi. A on wciąż dzwonił.Pytał jak się czuję i rozmawiał ze mną.Mimo,że już nie byliśmy razem. Spotykaliśmy się nawet a ja płakałam przy nim jak małe dziecko. Nie było dnia abym nie płakała. Leżałam w łóżku czując,że rozrywa mnie od środka. Przestałam się uczyć,interesować czymkolwiek. Znalazłam pocieszenie w alkoholu i papierosach,których nienawidziłam z całego serca. Później zaczęła się rutyna. Wstawałam i wykonywałam te same rytuały każdego dnia. Zaczęło mnie to pogrążać. Brałam nawet środki nasenne,bo bałam się spać i tego,że kolejną noc spędzę na tych przeklętych myślach.

Może wydoroślałam,ale zauważyłam,że jak ma się problem to nagle wielu się odwraca plecami. A później mają pretensję,że nic się nie mówi. Ale ze swoimi problemami nie można się narzucać.Taką mam zasadę. Z pewnej siebie dziewczyny stałam się cieniem.Nigdy nie przejmowałam się głupimi żartami znajomych na mój temat, a teraz? Teraz po prostu robię dobrą minę do złej gry a później się przejmuję,że może faktycznie tak jest. Boję się przebywać wśród ludzi,bo boję się,że ktoś wyrządzi mi przykrość i nie będę w stanie opanować łez,które i tak duszę w sobie przez pół dnia aby w nocy krzyczeć z rozpaczy.

 

Może się użalam nad sobą i to może nic nieznaczące problemy ale strasznie mnie to dobija. Czuję,że w tym świecie nie ma dla mnie miejsca nigdzie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Poznałam człowieka,przy którym zapierałam się,że jest dla mnie chwilą i niemożliwą rzeczą jest się w nim zakochać. Przecież był taki zwykły a ja liczyłam,że moja miłość będzie księciem z bajki. Był zwyczajny.

 

Czekając na księcia z bajki możesz przegapić płomienny romans ze stajennym. :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

xMetamfetaminax, wcale się nad soba nie użalasz.Rozstania są bolesne.Nie da się tak od razu zapomnieć o kimś,do kogo sie coś czuło i często nadal czuje.Na wszystko potrzebny jest czas.Niemniej jednak wydaje mi się,że w Twoim przypadku trwa to zbyt długo.Niedobrze jest zamykać się w sobie.Masz dopiero 19 lat.Całe życie jest przed tobą.Warto o siebie walczyć.Powiedz mi czy myślałaś nad rozmową z psychologiem?Wiem,że jest Ci ciężko o tym pisać,a co dopiero mówić.Tyle,że obawiam się,iż Twój stan może się pogłębiać,jeśli zostawisz wszystko tak,jak jest...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

samara22, myślałam,ale po opiniach znajomych nie mam przekonania do żadnego psychologa. W moich rejonach psycholog ogranicza się do potakiwania i wypisania leków. Doskonale wiem,że całe życie przede mną ale ja nie czuję jakoś tego. Wstaję z obawą jak przeżyję kolejny dzień,czy będzie przykry,czy chociaż będę miała kilka powodów do uśmiechu. Z czasem do problemu rozstania doszły kolejne problemy. I jakoś ciężko mi to wszystko sobie poukładać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

xMetamfetaminax, przede wszystkim-psycholog nie może wypisywać leków.Leki wypisuje psychiatra.Szkoda,żebys na podstawie opinii znajomych nie poprosiła o pomoc.Przecież tutaj chodzi o Twoje życie...Po to wlaśnie jest psycholog i terapeuta-żeby pomóc Ci wybrnać z tego stanu...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

samara22 ,właśnie mojej kuzynce wypisał mimo,że psycholog. Ja czuję po prostu,że wybierając się do psychologa ewentualnie się wygadam i będzie mi jeden dzień dobrze. Najgorsze w tym wszystkim są huśtawki nastroju.Póki jest dużo ludzi przy mnie i żartujemy albo wspominamy przyjemne zdarzenia,to jest w porządku. Najgorzej jest,gdy zostaję sama i nie mam do kogo się odezwać. Tak to czasem z innymi dam radę przetrwać,bo wiem,że nie mogę ciągle być smutna w towarzystwie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

xMetamfetaminax, rozmowy z psychologiemm to jedno,a terapia to drugie.Na terapii nie chodzi o wygadanie się.Jej zadaniem jest przepracowanie trudności,problemów,z którymi sobie nie radzisz,skierowanie na nie nowego światła i wypracowanie metody radzenia sobie z nimi.Terapia to praca nad soba.Nie jest ani łatwa,ani przyjemna,ale potrafi pomóc.

 

A czy to na pewno byl psycholog?Z tego,co wiem psycholog nie ma uprawnień do wypisywania leków.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Obawiam się, że uzależniłaś się swojego czasu od expartnera. Musisz uporać się z nieprzepracowanym żalem po stracie i depresją na psychoterapii. Co robisz w życiu? Studiujesz? Pracujesz zawodowo?

 

Leki na receptę może wypisać wyłącznie lekarz, który odbył 6-letnie studia na Akademii Medycznej, ukończył 13-miesięczny staż podyplomowy, zdał Lekarski Egzamin Państwowy i uzyskał tytuł lekarza medycyny. Psycholog po 5-letnich jednolitych studiach magisterskich z zakresu psychologii legitymuje się tytułem magistra i nie posiada uprawnień do przepisywania lekarstw, gdyż nie jest lekarzem. Osoby, które uczęszczają do psychologa to "klienci", a nie "pacjenci". Dodatkowo trzeba odróżnic pomoc psychologiczną uzyskaną u psychologa od terapii prowadzonej przez psychoterapeutę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To sama nie mam pojęcia na jakiej to zasadzie działało,ale mówię jak słyszałam,może w międzyczasie coś przekręciłam ;)

Mad_Scientist ,a co do Twojego pytania to aktualnie się uczę jeszcze.Ale z tym uzależnieniem masz trochę racji.Czasem tylko trudno tak.

Ale muszę poskładać swoje myśli i przekonać się do psychoterapii u dobrego specjalisty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może on jej po prostu na kartce zapisał jakieś nazwy leków uspokajających, ziołowych, które są dostępne bez recepty w aptece. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Wybacz, że tak drążę ten wątek, ale to zboczenie zawodowe i wrodzona dociekliwość. :P

a moze to jest lekarz ktory jest rownoczesnie psychologiem dlatego moze i wystawia recepty?

mialem kiedys NIEprzyjemnosc taka osobe poznac nie ma chyba gorszej krzyzowki wrrr

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam

Zarejestrowałam się na tym forum bo chcę zrozumieć siebie i mój stan hmm nerwicowy chcę sobie pomóc , bo jestem już na skraju wyczerpania psychicznego i fizycznego ale chcę się trzymać. Myślę ze na tym forum czytając i dzieląc sie z obawami zacznę wychodzić z choroby a przynajmniej będę wiedzieć że nie jestem sama w tej walce .Dzisiaj rozpoczynam ta walkę

już na serio wybieram sie do psychologa na pierwszą wizytę po paru atakach nerwicy i tej męczarni mam nadzieję że coś się wyjaśni i mi pomoże .

pozdrawiam i będę na bieżąco relacjonować moją walkę.

Przepraszam za niezbyt logiczną składnie ale jestem właśnie po 3 nieprzespanej w całości nocy więc jestem trochę niewyraźna;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×