Skocz do zawartości
Nerwica.com

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!


magdasz

Rekomendowane odpowiedzi

Smętny Tygrys- nie przejmuj się.. Jak Ci pusto to poczytaj książki- zawsze mnie wypełniają ich światem. Idź do kina. Zorganizuj sobie czas, żeby wykreślić pustkę.

Co do samotności to może spotkaj się z jakimś znajomym, który może nie jest tak blisko Ciebie ale jemu może też się nudzi. ;)

Wiem co to bezsenność,depresja,autoagresja,samotność,huśtawki nastrojów,brak tożsamości,bezsilna rozpacz i gniew,bezpodstawny lęk i podejrzenia oraz porażka. Wiem co to radość i pasja.

- dla Was wszystkich chwila wytchnienia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

eh... szkoda tylko, że pozostaje to wszechograniające "nie chce mi się" i zawsze znajdzie się jakieś "ale" - choćby to, że kino to dla mnie cała wyprawa i nie mam z kim do niego iść. książki - zaczęłam z jakieś 5 i żadna mi się nie podoba/nie mogę się na niej skupić. zawsze coś się znajdzie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja do kina lubię chodzić sama- wtedy sobie mogę spokojnie przeżywać film ;)

Wiem co to bezsenność,depresja,autoagresja,samotność,huśtawki nastrojów,brak tożsamości,bezsilna rozpacz i gniew,bezpodstawny lęk i podejrzenia oraz porażka. Wiem co to radość i pasja.

- dla Was wszystkich chwila wytchnienia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tygrysku, a MY to przepraszam co???

 

Eh, ja to ma problem czasem wyjść z pokoju gdy np. są goście... Ostatnimi czasy nic się nie układa:( Eh...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No dobra, ktoś w tej sprawie musi pojęczeć.

NASI PIĘKNI SIATKARZE PRZEGRALI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

:cry::cry::cry::cry::cry::cry::cry::cry:

 

Żesz k... jak rano napisałam, że mi forum pomogło, to już wieczorem musiało mi przypier...

naprawdę, to było dla mnie bolesne. Szczególnie, że mój ulubiony siatkarz zagrał słabo i wiem, że czuje się teraz fatalnie.

 

SMETNY TYGRYSKU, pomyśl sobie, że w UK ciągle pada i jest cholernie drogo. A, no i pewnie Twoi znajomi tak se powiedzieli, że jadą na wakacje, a tak naprawdę to zmywają gary :mrgreen:

PS. POlecam film "Niewidoczni" Stephena Frearsa z Audrey Tatou (teraz na DVD, nie wiem czy w ogole szedl w polskich kinach). Cos o emigrantach pracujacych w ang hotelach.

Ale kto będzie trzymał straż nad strażnikami?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

muszę sobie trochę pojęczeć...

Kiedy ja wreszcie przestanę bać się ludzi... mam zadzwonić do określonej osoby, to pół godziny przed wykręceniem numeru muszę brać uspakajające żeby się odważyć zadzwonić i jakoś normalnie do rzeczy gadać.. i tak mam zawsze sucho w gębie jakbym przez cały dzień nic nie piła.

I to poczucie winy.. cały czas mi się śnią sny którego głównym wątkiem jest właśnie poczucie winy.. nie daje mi spokoju..

I te oskarżenia- jesteś niewychowana, bo w takich wypadkach nie piszę się smsów tylko się dzwoni. A co ja mam zrobić skoro nie stać mnie na to nerwowo żeby do kogos zadzwonić? Mam powiedzieć: "Kobieto, ja się ciebie boję, zrozum to wreszcie!" Chciałabym tak jej powiedzieć... ale kim bym wtedy była..........Chyba wole być niewychowana...

uf.. skończyłam.. już nie marudze :roll:

Wiem co to bezsenność,depresja,autoagresja,samotność,huśtawki nastrojów,brak tożsamości,bezsilna rozpacz i gniew,bezpodstawny lęk i podejrzenia oraz porażka. Wiem co to radość i pasja.

- dla Was wszystkich chwila wytchnienia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

to choroba pod tytułem "UŻALANIE SIĘ NAD SOBĄ"

Taaa... dzięki....

Wiem co to bezsenność,depresja,autoagresja,samotność,huśtawki nastrojów,brak tożsamości,bezsilna rozpacz i gniew,bezpodstawny lęk i podejrzenia oraz porażka. Wiem co to radość i pasja.

- dla Was wszystkich chwila wytchnienia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale tak to wygląda z zewnątrz. Moja siostra ciągle zarzuca mi że jestem egoistką, bo ciągle się nad sobą użalam. A ja nic na głos nie mówię więc stwierdza że widać po minie.

Wiem co to bezsenność,depresja,autoagresja,samotność,huśtawki nastrojów,brak tożsamości,bezsilna rozpacz i gniew,bezpodstawny lęk i podejrzenia oraz porażka. Wiem co to radość i pasja.

- dla Was wszystkich chwila wytchnienia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W sumie nie wiem co mam napisac, dzisiejszy dzien nalezy do jednych z bardziej beznadziejnych, tak strasznie mam dosc wszystkiego...

nie tylko ty jeden masz taki dzien jak Cie to pocieszy, wczoraj nie wiedzialem co ze soba zrobic, dzis to samo.....a jutro???? kolejny dzien

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam,

nie wiedziałam gdzie mogę sie wyżalić, ewentualnie otrzymać jakiś odzew więc trafiłam tutaj.

Forum sobie podczytuję juz długo, ale dopiero dziś siedząc sama w ciszy poczułam potrzebę żeby napisać.

Dziś zmarła moja babcia - osoba która była mi tak bliska jak mama, bo to ona mnie wychowywała i z jej zdaniem zawsze sie liczyłam. Niby jej choroba i słuszny wiek (90 lat) mnie do tego przygotowywały, ale... boli zawsze choćby nie wiem jakie były przygotowania :(

Czuje że po raz kolejny staczam się w otchłań depresji, bo śmierć babci była tylko (lub aż) dopełnieniem tego co sie ze mną działo ostatnio.

Wymienię w wielkim skrócie żeby nie rozpisywać się na kilka stron:

 

- po studiach przeżyłam kilka miesięcy w nieleczonej depresji, były myśli samobójcze, kompletny brak radości i energii do życia. Jednym słowem kilka miesięcy wymazanych z życia. Na dodatek bagatelizowanie tego przez bliskich, awantury w stylu "weź się w garść" (gdybym mogła to bym to zrobiła bo jestem z natury silna baba);

 

- przeszłam przez anoreksję a później bulimię - podźwignęłam się z tego sama z pomocą męża i lekarza (ginekologa). Ale koszmar czasem powraca;

 

- pól roku po ślubie rozstałam sie z mężem bo był uzależniony od koksu, pracy i alkoholu a także agresywny (przemoc psychiczna) a uważał że wszystko z nim ok. Po kilku miesiącach jego ciężkiej pracy nad sobą dałam mu drugą szansę i jak sie okazało - opłacało się bo pojawiło się nasze upragnione dzieciątko (kiedys debilna lekarka mi powiedziała że wg niej nie jest możliwe żebym kiedys zaszła w ciąże a jeśli już to nie utrzymam tej ciąży!!! Załamałam się po tym jak można się domyślić).

 

- niestety po 1,5 roku koszmar powrócił i mąż znów wpadł w pracoholizm i koks (na szczęście bez alkoholu i agresji). Jestem przy nim, wspieram go w walce i leczeniu (chodzi do psychiatry), ale czuję że to wszystko wysysa ze mnie i tak marne resztki pozytywnej energii. A moje malutkie słoneczko bardzo mnie potrzebuje i nie rozumie że mama sobie nie daje rady.

 

- całe życie walczę z okropnym brakiem pewności siebie, poczuciem beznadziejności, tego że jetem gorsza i cokolwiek bym nie zrobiła to nigdy nie jestem z sibie dumna i zadowolona, nie potrafie przyjmować pochwał. Mam też swoje różne denerwujące natręctwa i lęki. Okazywanie uczuć i słabości przychodzi mi z wielkim trudem, często czuję w środku straszna pustke emocjonalną na zmianę z wielkimi wybuchami emocji gdy blokada puszcza.

 

- jako 9 latka byłam molestowana przez księdza. Całe życie sobie wmawiałam że to nic takiego, nie miało wpływu na moje psyche bo przecież nie doszło do niczego poważnego (dotykał mnie przez ubranie). Ale teraz zdałam sobie sprawę że chyba miało to spory wpływ na całe życie bo przecież nie godziłam sie na to, a wykorzystał mnie człowiek który był dla mnie autorytetem. Nigdy o tym nikomu nie wspomniałam.

 

Jutro mam wizytę u psychiatry ale cały czas sie zastanawiam czy jest sens, może jestem beznadziejnie słaba i gdybym sie postarała to sama bym sobie poradziła ze wszystkim i moja dusza przestałaby cierpieć. Zawsze, przy każdym problemie każdej rangi słyszałam w domu "weź się w garść, problemy to mają inni a nie ty". Albo nieustanne porównywanie do dzieci znajomych (oczywiście tylko tych którzy odnieśli większy sukces niż ja w jakiejs dziedzinie). Niby mam ochotę do niego iść i wszystko z siebie wyrzucić, ale z drugiej strony boję się czy facet też sobie nie pomyśli - "dziewczyno, co ty masz za problemy".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×