Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
stracony

brak samoakceptacji

Rekomendowane odpowiedzi

Dość prosta autodiagnoza a zajęło mi to parę lat. Więc balansuję cały czas w zależności od okresu od niechęci do dużej nienawiści do siebie. Nienawidzę swojego wyglądu, głosu, sposobu myślenia, zachowania. Oczywiście odbija się to na moich kontaktach z otoczeniem bo czuję się gorszy od innych ludzi. Biorę do siebie winy innych ludzi (np ex żony) i usprawiedliwiam ich swoim postępowaniem. Stąd w pracy z psychoterapeutą na pytanie co chciałbym zmienić w sobie pierwszą odpowiedzią jest, że wszystko.

Ostatnio wyszło,że nie żyję własnym życiem i jest to prawda bo nie akceptując siebie nie akceptuję tego co robię. Więc robiąc coś mam większe lub mniejsze odczucie, że jest to niewłaściwe.

Stąd może moje złe samopoczucie, depresyjny charakter z atakami depresji, fobia społeczna i tysiąc innych spraw które sobie przypisuję.

można to jakoś przejść samemu? Oczywiście poruszę też ten temat na następnym spotkaniu z psycho

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pierwsze pytanie, probowales jakis lekow ? Wiem, wiem maja niska skutecznosc, ale zawsze masz te 20-40 % na pelne wyleczenie. Jak nie pomoga na dysmorfofobie to przynajmniej moze ogranicza lęki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cital, seronil....obecnie trzymam się bez leków i nie mam ochoty do nich wracać. poza tym obecna niechęć jest niczym w porównaniu z nienawiścią sprzed brania seronilu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czesc zatracony.

 

Fajnie ze masz zapał żeby cos pozmieniac. Z tym ze nierealne jest zmienic wszystko.

Ważna jest też kolejność rozpracowywania problemów, i tzw wsparcie, przez co nie wszystkim się to udaje.

 

Generalnie jeśli nie pamiętasz traum z okresu niemowlęcego ani nadużyć seksualnych to rokowania są dobre.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

brałem przez pół roku seronil, najpierw 2 miechy 20mg a potem 40mg. M/w w okresie odstawiania zacząłem psychoterapię. Terapia jest fajna, ale jestem za głupi i postępy mam mizerne. Pewnych spraw nie ogarniam, często gubię się w tym wszystkim i nie wyciągam wniosków. Rozumiem co do mnie mówi ale nijak nie potrafię tego ogarnąć praktycznie, a moje prośby o konkrety zawsze są odmowne, bo nie może mi powiedzieć co mam robić. Racja, sam to muszę zrobić ale nawet z pewnym naprowadzaniem nie potrafię.

Ekhh szkoda mi jej bo trafiła na głąba.

 

Może komuś pomogła jakaś książka typu jak poznać siebie albo abc samoakceptacji ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

zatracony, spokojnie ;) ja z terapii,z wsparcia korzystam 9 lat to dopiero tłumok ze mnie

postępy nie od razu są widoczne,to cały proces który musi trwać

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no a dla mnie 7 miesięcy wydaje się zbyt długim okresem. Tym bardziej, że dużo spraw wciąż wraca a mnie coraz bardziej wstyd, że nie umiem wyjść ze swoich schematów. Co jakiś czas przychodzi moment, kiedy chcę zrezygnować ale wg psycho to moja cecha, że jak jest ciężko to uciekam od problemu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Cześć zatracony-dobrze,że bierzesz udział w terapii jesteś zbyt surowy dla siebie.Najważniejsze,że się starasz!w terapii postępy wychodzą różnie wydawaje sie np.ze coś masz za sobą przepracowane,a tu nagle problem powraca.Lata mi zajęło pojmowanie swoich wzorców postępowania,nadal nad tym pracuje i mam wrażenie że już nic nie wiem.To wymaga czasu,daj go sobie spokojnie bez obwiniania siebie.Wiele ludzi nawet nie zacznie terapii,bo im się nie chce są za wygodni,zbyt zadufani w sobie.Ty się starasz i to zasługuje na uznanie!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zatracony, Nie rezygnuj z zaakceptowania siebie.To wymaga czasu i pracy.Ja dopiero od niedawna zaczęłam nad sobą pracować, bo w żaden sposób siebie nie akceptuję,mam chorobliwie niskie poczucie własnej wartości,wręcz sobą gardzę i choć opornie idzie mi walka z tym, to się nie zrażam.I Ty też tego nie rób.Nie należy to do przyjemnych i często pojawiają się chwile zwątpienia ale grunt, żeby nie dawać za wygraną.Trzymam za Ciebie kciuki:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

to ja przynajmniej nigdy nie mialam czegoś takiego by mysleć o sobie ze jestem totalnym zerem czy tym podbnie, moze trochę inna , ale ze zerem tak bym o sobie niepowiedziała jak pamietam ani w przedszkolu ani wszkoole ani teraz i brdzo nie lubię jak ktoś tak mowi o sobie kazdy ma swoja historię i jest kimś, brak mi pewności siebie ale to jakby nie wchodzi w poczucie własnej wartości

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tahela, to dobrze, że nie odczuwasz tego w stosunku do siebie:) mnie nienawiść do siebie, pogarda i chorobliwie niskie poczucie wartości towarzyszą już od lat.Dopiero niedawno zaczęłam z tym walczyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No ale jak z tym walczyć? Wmawianie sobie, że się jest zajebistym w ogóle nie działa bo to nic poza ironią nie wnosi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Wmawianie sobie niczego nie zmienia,musisz zmienić nastawienie do siebie,poczuć że jesteś wartościowym człowiekie,dostrzec swoje mocne strony,zrobić z nich dobry użytek.To wymaga czasu,dyscypliny,ale procentuje na przyszłość.

 

-- 19 sie 2011, 09:52 --

 

Spokojnie daj sobie czas,nie przejmuj że coś nie wychodzi nie musi wszystko,nie obwiniaj siebie,a szanuj za to te się starasz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niby taki sam, a jednak inny...

Nie wiem od czego zacząć, ale jak to bywa chyba zacznę od początku.

 

Niedługo rozpoczęcie roku szkolnego. Można powiedzieć, że te wydarzenie zbliża się dużymi krokami. Z jednej strony cieszę się z tego, bo zobaczę niektórych ludzi z którymi można się pośmiać, a z drugiej strony, presja i nauka doprowadza do tego, że najchętniej cały rok szkolny mógłbym przespać. Nie chodzi tu, jednak o szkołę. Dzień po zakończeniu roku szkolnego obiecałem sobie, że spróbuję się zmienić. Głównie tu chodzi o charakter. Są negatywne cechy, które po prostu mnie trapią, a nie mogę ich się pozbyć :( Mijał lipiec, minął prawie sierpień, a tu nic. Ani trochę się nie zmieniłem. Chociaż tak bardzo próbowałem, to nic się nie udało. Ani trochę. Teraz jak pójdę do szkoły 1-szego września, przyjdę do niej taki sam jak byłem w lutym czy też czerwcu. Zawiodłem się na sobie i nie potrafię sobie tego wybaczyć. Nie chcę wracać we wrześniu do szkoły wiedząc, że będzie tak samo jak wcześniej. Znowu będzie tak, że mało kto mnie będzie lubiał. Mimo, że mam "kilku" znajomych. Chciałem poznać więcej osób, a tu nic...

Jak mi się nie udało to przynajmniej chciałbym poznać wasze opinie i dowiedzieć się jak radziliście sobie w tego typu sprawach. Wasze opinie będą dla mnie bardzo cenną uwagą do dalszego "polepszania" siebie.

POZDRAWIAM :)

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sookol123, Witaj.

Myślę, że samemu będzie Tobie trudno zmienić się.

Powinieneś umieć zaakceptować siebie takim, jakim jesteś. Kazdy ma wady i zalety.

Z jakiś przyczyn sobie nie radzisz ze swoimi trudnościami.

Jak przedstawiają się Twoje relacje z rodzicami?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moje relacje z rodzicami są dobre, chociaż zawsze mogłoby być lepiej. Zawsze jednak zdarzają się większe i mniejsze kłótnie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sookol123, nie powinieneś sobie wyrzucać, że nie udało Ci sie zmienić pewnych rzeczy...to wymaga czasu i pracy...nie zrażaj się i nie obwiniaj, bo za same starania zasługujesz na szacunek...spróbuj dać sobie szansę...niech świadomość tego, że chcesz się zmienić dojrzewa w Tobie...wszystko wymaga czasu...głowa do góry:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zatracony,

ale ty nie masz byc odrazu najlepszy bo tez nie bedziesz , badz soba , miej swoją historię jak wielu innych ludzi, nik ne ejst zerem i w sumie nit nie ejst super lepszy od innych, po prostu przyjmj do wiadomosci z eejstes człowiekiem który ma swoje wady i zalety, swoje koszmary i rzaczy z ktrymi sobie ei radzi ale to go nie ustawia na pozycji zera ze sobie czasem z czyms nie radzi, na pozycji wyjątkowosci tez nie i tyle

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Monika1974

Moi rodzice mają wymagania jak większość rodziców na świecie:

dobrze się ucz, nie pal, nie pij, dobrze się zachowuj, nie ćpaj etc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sookol123, Chodziło mi o to czy Cię wspierają, dopingują jak masz ciężkie sytuacje, akceptują Cię takim, jakim jesteś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Monika1974

 

Oczywiście, że dopingują, czasami jednak wole poczekać i sam sobie poradzić z problemem niż się komuś "spowiadać". Dla mnie mówienie komuś o problemach, tym bardziej moich jest bardzo trudne i bardzo rzadko to robię ;/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Sookol123, a to widzę,że mamy te same chore pragnienia "ulepszania siebie".Z chęcią poczytam bo sama mam problem.

Nasze zalety nie mogły by istnieć bez naszych wad.Wszystko jest powiązane,wzajemnie się uzupełnia.Jest jak symbol Tao.

ale ja chę być nadczłowiekiem :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kasiątko Ja niestety, naprawdę czuję, że jestem do d**y. Czuję, że tracę znajomych, a coraz trudniej zyskać mi nowych. Kiedy myślałem, że jest lepiej okazało się, że nagle wszystkie moje starania poszły na marne :( Chcę po prostu być taką osobą, która nie musi starać się aż tak o zaufanie, jak teraz. Chciałbym być akceptowany, a nie przez niektórych wyśmiewany. :("Rozumiem, że nie można być doskonałym, ale chciałbym dążyć do tego, żeby zyskać chociaż część swojej doskonałości"

 

-- 24 sie 2011, 23:11 --

 

Czyli widzę, że nikt nie potrafi mi pomóc, nic spróbuje sobie sam poradzić :/

 

-- 27 sie 2011, 23:54 --

 

źle mi bardzo :((

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×