Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Fekmer

Depresja od miłości??????

Rekomendowane odpowiedzi

Witam otóż moja historia zaczęła się w zeszłym miesiącu kiedy to zaczełem pisać z pewną dziewczyną z Rosji, szybko ją polubiłem a po kilku tygodniach zakochałem się , zaczełem żałować, że nie będziemy nigdy mogli być razem, kilka tygodni temu wyjechała do babci na jakiś czas a ja zaczełem za nią tęsknić, za tym jak ze sobą pisaliśmy.No ale do rzeczy kilka dni temu po prostu sobie siedziałem i o niej myślałem i nagle coś jak by pękło we mnie i przestałem odczuwać większość uczucia(miłość,tęsknota itp.)a pojawiły się przygnębienie,znudzenie i poczucie bez wartości oraz dziwne uczucie pustki w środku samego siebie i tu moje pytanie czy to depresja i czy można coś z tym zrobić??????

 

 

PS:proszę o nie pisanie tekstów w stylu ch** ci w d*** albo jesteś poje***** kretynem tylko potraktowanie mojego przypadku poważnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Absolutnie poważne pytanie mające bardzo istotne znaczenie - ile masz lat?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

15 lat ale na serio się w niej zakochałem , nie jest to zauroczenie czy "pokochanie" przynajmniej mi tak się wydaje.........

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

to nie depresja. zakochanie też miewa takie objawy, jak opisujesz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Spoko, wierzę. :)

Pytałam o wiek, bo w pewnym wieku niektóre rzeczy są normalne (np. zakochanie się w nigdy nie spotkanej dziewczynie), a w innym już nie do końca...

 

Moim zdaniem to nie jest depresja, a najlepiej z tym walczyć zajmując jak najwięcej czasu i myśli czymś innym - hobby, spotkaniami ze znajomymi, jakimś warsztatami, zajęciami, sportem etc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A te uczucia bez wartościowości i pustki to co to jest w takim razie bo nigdy czegoś takiego nie miałem??????

 

ps: dzięki za odpowiedzi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To uczucia towarzyszące rozłące z kimś, z kim czujesz się związany.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki za pomoc spróbuje sobie znaleźć jakieś zajęcie i zobaczymy czy pomoże, napisze za kilka dni.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Daj sobie trochę więcej czasu niż kilka dni, raczej z tydzień najmarniej. I wypelnij czas (tylko czymś, co lubisz, co Cię ciekawi) jak tylko się da. Jeśli lubisz sport to też fajnie działa na depresyjne nastroje. :)

Powodzenia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam.

 

Nie wiem czy mam depresje, odrazu napisze. Jednak czuje sie po prostu nikim do tego stopnia, ze moge przyjmowac juz nawet do swojej glowy slowa, ktore mnie obrazaja, ktore nie musza byc prawda, a jednak nie mam nic przeciwko. Od ponad roku czuje w sobie taka pustke, nie wiem jak to opisac, zycie z dnia na dzien staje sie tylko coraz to bardziej wydluzajacym sie pasmem czekania na sen w ktorym tylko odnajduje spokoj. Nienawidze siebie, nienawidze zlych ludzkich zachowan ktorych jest pelno dookola, nie lubie tego, ze czlowiek potrafi przejsc obok czlowieka obojetnie, zyczyc mu zle lub samemu wziasc sie za to, aby komus bylo gorzej. Dlaczego ludzie nie sa juz tak bardzo zmotywowani aby komus bylo lepiej?

Nie tne sie, mam mysli samobojcze, czesto mysle o tym jakby to bylo gdybym po prostu zniknal, umarl, rozbil sie samochodem. Ostatnio mialem wypadek, nic mi sie nie stalo, jechalem z bliska mi osoba z rodziny i tylko dlatego sie przejmowalem, ze moglbym doprowadzic do smierci. Jesli natomiast chodzilo by o mnie, to szkoda, ze jak juz mialem ten pieprzony wypadek nie umarlem, szkoda bo nadal tu chodze i zyje, chociaz nie chce tego zycia, a odebrac go sobie nie mam odwagi lub glupoty. Jestem osoba religijna i Boga w modlitwach prosze o to by mnie po prostu zabil we snie, by odebral mi zycie i dal je komus kto bardziej na nie zasluguje...Moze inni maja gorzej i powinienem sie cieszyc tym co mam, ale co to za argument skoro inni np maja lepiej? I nie chodzi mi tu teraz o zazdrosc tylko ten zajebisty argument "inni maja gorzej". Kurwa non stop to slysze ile mozna? Przeciez doskonale wiem, ze inni maja gorzej...Ludzie potrafia tylko powiedziec "uzalasz sie nad soba". Tak od ponad roku? Nie mowie kazdemu jak to jest zle, nie marudze non stop, ze nie wychodzi mi cos, ze jestem ciota chociaz to prawda, zdaje sobie sprawe z tego, ze zeby cos osiagnac trzeba pracy, ze trzeba sie postarac i cos zrobic by to zmienic. Wiec nie widze sensu uzalania sie nad sprawami nad ktorymi moge zapanowac... Czuje sie pusto, strasznie pusto, jakby moje serce i glowa zachorowaly, po prostu wydaja mi sie te organy strasznym ciezarem, cos tam siedzi, cos nad czym nie moge zapanowac...i co wraca do mnie co chwila, czesto siedze, mysle lub "zawieszam sie". Wszystko zaczelo sie od zastanawiania sie nad sensem zycia rok temu, zalamalem sie, dziewczyna mnie rzucila 3 miesiace pozniej ktora bardzo kochalem, nadal kocham, mysle o niej kiedy tylko sie da, dlatego, ze sie zmienilem, ze nie potrafie juz cieszyc sie zyciem. Bla bla, do dzis sprawia mi ona duzo bolu, pracuje z nia, wiecznie wacham sie miedzy nienawiscia a miloscia do niej, pomagam jej, wysluchuje, a ona ma mnie w dupie. Moze to jest powod? Niespelniona milosc, ale czy trwala by taka pustka az rok? Poglebia mi sie to z dnia na dzien, ta niechec do swiata, niechcec do siebie, niechec do zycia... Przepraszam ,ze tu napisalem, musialem wkoncu gdzies wyrzucic chociaz troche tego co czuje. Jest to pogmatwane, jest tu niezly sajgon, ale musialem...

 

Pozdrawiam.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

koksik270, Witaj na forum, dobrze,że tu trafiłeś.

Czy myślaleś o tym,żeby stanąć oko w oko ze swoimi trudnościami, np. poprzez psychoterapię?Żeby zrozumieć siebie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myslalem o tym. Czekam na wyplate, ale dopiero niedawno podjelem prace i nie wiem nawet czy sie w niej sprawdze... Jesli wszystko pojdzie po mysli, to zamierzam udac sie do specjalisty. Tylko, ze z dnia na dzien czuje sie coraz gorzej i nie wiem ile jeszcze wytrzymam. Kolejny miesiac moze byc tylko ciezszy od poprzedniego. Czasem miewam chwile radosci ze znajomymi z rodzina, ale i tak to nie przycmiewa mi tego co czuje na codzien.

 

Tak w ogole dodajac do tego jeszcze watek milosci. Probowalem zapomniec, wybawic sie, poznawac nowe osoby, ale do zadnej mnie nie ciagle, nic, nawet zadnej malej iskierki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

terapie zalecam :lol: i zapewniam ze potem tak pociagnie :105: ze hej.Daj sobie czas.A bedzie ok.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziekuje za odpowiedzi. A moze mi ktos napisac jak mniej wiecej wyglada taka terapia? I ile trwa? Znaczy to pewnie w zaleznosci od czlowieka i jego psychiki, ale musze dostosowac sie finansowo. Nic w zasadzie nie wiem na ten temat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Terapia trwa tyle ile wymaga tego przepracowanie problemów i doprowadzenie do momentu w którym pacjent czuje się na siłach działać sam.Może to trwać od paru miesięcy,a nawet lat.Jest to proces długotrwały,a jego czas zależy od wyników terapii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dziekuje za odpowiedzi. A moze mi ktos napisac jak mniej wiecej wyglada taka terapia? I ile trwa? Znaczy to pewnie w zaleznosci od czlowieka i jego psychiki, ale musze dostosowac sie finansowo. Nic w zasadzie nie wiem na ten temat.

Przeczytaj sobie ten wątek:

psychoterapia-dziala-czekam-na-ka-dego-posta-z-wasza-opinia-t4853-1442.html

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

koksik270, hmm możesz udać się na terapię na NFZ - będzie potrzebne skierowanie od lekarza do psychologa i nie będzie kosztować nic. Prywatnie to koszt chyba ok 70zł no i jak wygląda to zależy od tego w jakim nurcie jest prowadzona....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×