Skocz do zawartości
Nerwica.com

Samotność


ixi

Rekomendowane odpowiedzi

Buu dzwoniący do mnie rodzice z hasłem "a czemu mój facet ze mną nie siedzi przez weekend, skoro jestem chora??" napędzają mi doła. Wrzucają mi do głowy myśli, na które sama bym nie wpadła, bo mam tolerancję, że ok, on się może zająć swoimi sprawami i przecież nie ma obowiązku ze mną siedzieć cały czas, jak wpadnie raz dziennie z zakupami to chyba starczy. Przecież nie mogę wymagać od człowieka, żeby spędzał ze mną czas :( Skąd ja mam wiedzieć, gdzie jest granica :( Znowu złapałam doła, uczucie osamotnienia i strach przed chroniczną samotnością, buuu :( Czy to kiedykolwiek mi minie :( Już nie wiem, co robić, kto popełnia błąd, czego ja mogę wymagać itp. :(

Samotność to nie stan. To cecha...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przykro mi Frances... przypomina mi to historie mojej dobrej kolezanki...

jej maz zrobil to samo...i chcial tym zwalic wine na nia bo od niego odeszla...

Byla wtedy bardzo mloda...ale dala sobie z tym rade, wyszla znowu za maz za fajnego faceta i ukladaja sobie zycie...

moze teraz nie widac swiatla w tunelu..ale z czasem zacznie sie ono pojawiac ..

wierze w to...

Poddaję się nie mam siły na walkę...

Zazdroszczę ludziom szczęścia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

frances5r, ciężko mi sobie nawet wyobrazić, ciężko coś powiedzieć. Bardzo Cię podziwiam, że w takiej sytuacji się trzymasz, jesteś bardzo silną osobą. Nie obwiniaj się, nie koncentruj na samotności (to stan przejściowy), myśl o swoim dziecku. Jesteś teraz może pod opieką jakiegoś specjalisty?

Samotność to nie stan. To cecha...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cognac, jeśli chodzi o jakiegoś psychologa to nie. Myślisz,że to dobry pomysł?

Nie uważam się za silną osobę, po jakimś czasie musialam się do pewnych sytuacji przyzwyczaić. Jak byłam w związku ,to z naszej dwójki musiałam być silna dla niego. Nie mogłam się poddać. Moje uczucia,emocje były na boku. A teraz jestem sama i to wszystko przytłacza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cognac, przecież tak naprawdę, granice wyznaczasz Ty. Jeśli masz potrzebę, żeby był więcej przy Tobie, to nie lepiej byłoby to powiedzieć? A rodzina... Najważniejsze, żebyś Ty sama wiedziała, jak to ma wyglądać.

 

frances5r, podziwiam Cię, naprawdę. Myślę, że powoli to się ułoży. A pomysł z psychologiem nie jest zły.

Prawdziwy sukces osiągamy wtedy, gdy potrafimy przejść przez życie własną drogą i nie pozwolimy by szaleństwo świata uzurpowało sobie prawo do władzy nad naszym życiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

frances5r, jest coś takiego jak CIK (centrum interwencji kryzysowej) tam mają psychologów by chociaż sobie poradzić z tą sytuacją. Warto znaleźć jakieś oparcie...wygadać się...przyjaciele mogą nie wiedzieć jak pomóc tak jak specjalista..

 

i napisałam, że może się odmienić bo mi takie historie dają siłę, że skoro ktoś dał radę to ja też...

Poddaję się nie mam siły na walkę...

Zazdroszczę ludziom szczęścia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

devnull, Napisałeś że MDMA pomogło by tylko na chwilę bo by powodowało psychozy itp. uzasadniłeś tym że jest to pochodna metamfetaminy (pomińmy że napisałeś to z błędem) pozwolę sobie zacytować "Tak, a WODA to tlen i wodór - dwie łatwopalne i wybuchowe substancje - więc pod żadnym, ale to ŻADNYM, pozorem nie zbliżaj się do wody z ogniem, bo WYBUCHNIE! ;)" oraz dodać mój własny komentarz alkohol etylowy jest pochodną alkoholu metylowego (powodującego pewną śmierć przy 50 ml. 40%) trochę głupie twoje wytłumaczenie chociaż masz rację MDMA może powodować różne choroby psychiczne (najczęściej depresję oraz nerwicę)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Doszedłem do wniosku, że chyba głównym powodem mojej depresji jest samotność.

"Zaniedbuje sprawy, wkurwiający nawyk mam, byle dalej od problemów, obowiązków, oto ja! Cały czas byle jak, byle brak koncentracji, na znikających dniach ciągły brak akceptacji dla świata, który zjada mnie od środka niczym rak."

 

 

Łajz lajf...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czasami odnoszę wrażenie, że sam jestem sobie winien w kwestii wewnętrznego poczucia samotności. Buduję wokół siebie mur, ponieważ wszyscy znajomi wydają się być irytujący. Nie chcę mi się z nimi rozmawiać, ani nawet słuchać. Wolę już pooglądać sobie serial.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A drugim powodem jest pewnie moja rodzina, szczególnie ojciec...

"Zaniedbuje sprawy, wkurwiający nawyk mam, byle dalej od problemów, obowiązków, oto ja! Cały czas byle jak, byle brak koncentracji, na znikających dniach ciągły brak akceptacji dla świata, który zjada mnie od środka niczym rak."

 

 

Łajz lajf...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mój mózg mnie oszukuje, nic nie robie bo nie mam siły i świadomości robienia, a skoro tego nie ma to po co w ogóle coś robić.

"Gdybym polegał tylko na opinii psychiatrów, dawno bym nie żył"

Zaburzenia lękowo-depresyjne, Urojenia depresyjne, Dystymia, Osobowość unikająca i zależna.

Escitalopram 15mg

Amisulpryd 25-100mg

Alprazolam 1mg

Mianseryna 5mg (na sen)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej mam pytanko do Wasz. Jak nauczyć się żyć w samotności? Bo nie będę nigdy z żadnym mężczyzną :(

Marzenia dzielimy na te które się spełnią i na te które pozostaną wyłącznie marzeniami. Ale przychodzi taki moment w życiu, że już nie ma żadnych marzeń, bo one się nie spełnią nigdy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej mam pytanko do Wasz. Jak nauczyć się żyć w samotności? Bo nie będę nigdy z żadnym mężczyzną :(

Wydaje mi się że w dużej mierze to kwestia personalna, są tacy którym przychodzi to łatwiej i są singlami z wyboru i tacy którzy nigdy się ze swoją samotnością nie pogodzą. Z tego co zauważyłem Ci pierwsi są często ludźmi wielu pasji lub zwyczajnie całkowicie poświęcają się swojej pracy, ewentualnie maja zawód który utrudnia utrzymywanie dłuższych relacji.

Dlaczego uważasz że będziesz już sama?

You are res­ponsib­le, fo­rever, for what you ha­ve ta­med.

I am by myself, hidden in the shadow of life, you cannot see, acknowledge that there is a me.
These are my walls, this is my shelter, build it by myself, didn´t let nobody help me.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej mam pytanko do Wasz. Jak nauczyć się żyć w samotności? Bo nie będę nigdy z żadnym mężczyzną :(

Naucz się dobrze czuć we własnym towarzystwie to raz,a dwa czy tylko mężczyzna może Cię wyrwać z kręgu samotności?chyba że masz na myśli związek,ale oprócz związku istnieją też w zyciu relacje z innymi osobami..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×