Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
cicha woda

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Rekomendowane odpowiedzi

Moje główne pytanie to czy jeśli tabletka na uspokojenie usuwa dolegliwości to czy to oznacza że nic mi fizycznie nie jest? Bo chyba gdybym miał zakrzepice to coś takiego by nie pomogło.

Haha, zakrzepicę też już przerabiałam (koszmarny ból łydki, aż do niemożności chodzenia, wmawianie sobie zakrzepów, które już wędrują do płuc, bóle klatki - wszystko przeszło jak ręką odjął po USG żył, które oczywiście nic nie wykazało). Nie martw się, jeśli tabletki na uspokojenie działają, to nic ci nie jest ;) zresztą zakrzepica, z tego co się zdążyłam dowiedzieć, dotyczy raczej ludzi z problemami zdrowotnymi, z krzepliwością, z sercem, kobiet przyjmujących hormony itd. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja już każdy rodzaj raka sobie chyba wkręcałam... Najgorsze że mam trochę (realnych) problemów ze zdrowiem więc nietrudno o sytuacje, które temu sprzyjają. Ale np. od paru lat mam trochę schizę że mam czerniaka, bo mam dużo pieprzyków itd., niby je badam, ale to nie jest 100% metoda, a czerniak mnie strasznie przeraża, bo ciężko się go leczy. A teraz bliska mi osoba na to zachorowała... Więc nie dość, że ogromny stres z tym związany, to jeszcze większe "schizy", tym bardziej że tu genetyka też odgrywa jakąś rolę.

Dla pewności może idź do rodzinnego po jakieś skierowanie do neurologa itp., ale przy guzie mózgu miałabyś raczej więcej objawów, jakieś niedowłady, mocne bóle głowy itp., a takie uciski to albo właśnie zatoki albo nawet stres, też tak miewałam. I to właśnie z jednej strony głowy, więc od razu stres, bo jak ciągle z lewej strony mnie uciska, to na pewno guz, a nie nerwy... a jednak nerwy. Ostatnio mam tak jak mówisz, ucisk w okolicach nasady nosa, okolice kości policzkowych, też ewidentnie ze stresu. Hm, a może w twoim przypadku to zęby? Wiem, że rosnące / zatrzymane ósemki mogą powodować podobne objawy.

A co do tego ucisku, to ja mam tak, że jak wstaję / siadam, czuję czasami taki mega ucisk w twarzy, właśnie nasada nosa, policzki, czoło, i mocno zwalnia mi serce, czuję takie jakby ciśnienie na twarz i klatkę piersiową. Nie wiem co to, ale nasila się w stresujących okresach.

 

Hej, nie bylo mnie tu juz baaardzo dlugo... Acilya mam dokladnie takie same objawy... tez od czasu do czasu mam okresy tego ucisku w glowie , tez okolice nosa, kosci policzkowych, skroni, piszczenie w uchu itp.... tez mam czesto problemy jak wstane/usiade nagle mi tak MEGA spowalnia serce i az mi sie lekko slabo zrobi (to akurat krazenie chyba)...

 

Musialem powrocic do Was bo nie daje rady...wyjechalem do anglii znowu do pracy, przed samym wyjazdem poznalem super kobiete, spotykalismy sie troche i jestem zalamany poniewaz zostaje w anglii na 6-8 miesiecy, boje sie ,ze miedzy Nami sie cos spieprzy za przeproszeniem, wiecej sie stresuje i jest ogolnie lipa....

 

U mnie kazda czynnosc powoduje jakies objawy...ostatnio chwile poskakalem na trampolinie na chlodnym powietrzu to pozniej przez 3h dusilem sie doslownie bo tak mi sie ciezko oddychalo... jak jestem zmeczony bo za krotko spalem to samo.. czuje sie jak g...no, nie zjem czegos za dlugo to tez mam wrazenie ,ze zaraz zemdleje...wszystko doslownie u mnie nasila jakies objawy...zawroty glowy to mam juz chyba z 2 lata, tylko u mnie zawroty mam wrazenie ,ze sa od wzroku... czasami mam wrazenie ,ze dostaje jakiegos sekundowego oczoplasu i daje to taki efekt jakby mi sie w glowie zakrecilo...zrobilem juz chyba wszystkie badania i wszystko niby okej procz... ft4 (tarczyca) troche przekroczona norma...wiem ,ze rozregulowana tarczyca moze dawac przerozne objawy..musze zrobic glebsza diagnostyke hormonow zeby sprawdzic czy jest ok... Ogolnie u mnie objawy sa od jakichs 11 lat? mialem z 10 lat jak sie zaczely :)..troche dziwne, nie wiem co robic.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cortezjusz, tez mam taki oczoplas.. czuje się jak w bance do tego. Ja sobie świat sobie... mam przytkane uszy na pewno bo niedoslysze :/ ahhh wczoraj rano było fatalnie, potem ok a dzisiaj córcia do przedszkola, straszny stres z tym związany i juz validol poszedł w ruch bo myślałam że padne w galerii bo musiałam zrobić większe zakupy :/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oj u mnie zakupy to masakra jest...jakis duzy market czy centrum handlowe....duzo ludzi, duzo wszystkiego, nie wiem na czym skupic wzrok, caly czas czuje sie jakby mi wszystko wirowalo :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cortezjusz, Telefon do ręki i internet lub jakieś gierki w ruch. Sprawdzone, pomaga ;D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja zawsze miałam tak na zakupach, ale dawałam radę, a teraz robi mi się od razu słabo :/

 

Z sercem już u mnie lepiej, miałam w ostatnim czasie tętno średnio 100-110, teraz już mam normalne, wczoraj wieczorem 60 parę, i ja się pytam, jak, bo nic nie zmieniłam...

 

Za to wkręcam sobie guza mózgu, bo mam coś z jednym uchem, laryngolog mówi że z uchem ok, ale ja dziwnie słyszę, szumy itd., zawroty głowy, ból lewej strony głowy (inna sprawa, że od paru lat mnie tak boli), i jeszcze mi się przypomniało, że z tym lewym uchem już wcześniej tak miałam, tylko dużo słabiej... Nerwicowy mózg więc podpowiada - to na pewno rak...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedyś lekarz zlecił mi zrobić wszystkie badania. Prześwietlili mnie na wylot, włącznie z gastroskopią :zonk:. Fizycznie żyleta :brawo: . Gdy człowiek przypomni sobie długą, czarną rurę to od razu czuje się zdrowszy a głupie myśli uciekają :D

 

Acilya, Wysokie tętno, kłucia i zawroty głowy przy wstawaniu też miałem na początku nerwicy. Na szczęście 99% objawów odpuściło jakiś czas temu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej, nie chcę czytać 1224 stron do tego pewnie tu mowa o atakach natury nerwicowej, jednak chciałam się spytać jak z atakami paniki sobie radzić po stresujących wydarzeniach, wypadkach itd.? Slyszałam o strzelaniu sobie gumką recepturką założoną na dłoń..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie wyłazi nerwica jak nic, lęki lęki lęki :( ehhhh moje uda dzisiaj są tak spięte ze aż bolą... ledwo dziecku kasze ugotowalam :/ co jest? Aż wzięłam validol bo nie wyrabiam... do tego z mężem się poklocilam :( dobija mnie to :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
U mnie wyłazi nerwica jak nic, lęki lęki lęki :( ehhhh moje uda dzisiaj są tak spięte ze aż bolą... ledwo dziecku kasze ugotowalam :/ co jest? Aż wzięłam validol bo nie wyrabiam... do tego z mężem się poklocilam :( dobija mnie to :(

Trzymaj się jakoś :*

U mnie też nie za ciekawie, miałam parę lepszych dni, gdzie w świecącym słońcu jeździłam sama po mieście, załatwiałam parę spraw itd. A teraz znów nerwica, nie dałam rady wyjść z domu ostatnio, jutro mam lekarza i parę spraw do załatwienia i na myśl o tym już jest mi źle, bo ma być jutro znów gorąco... Dobija mnie to. Jeszcze jakby było chłodniej to bym jakoś dała radę, a tak to będe się bała przekroczyć próg...

I jeszcze dzisiaj zdarzyło mi się coś, co już parę razy miałam - ogromny ból mięśni międzyżebrowych, nie wiem skąd mi się to bierze, ale oczywiście sobie zaczęłam wkręcać, ze to nie mięśnie tylko zawał itd....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
U mnie wyłazi nerwica jak nic, lęki lęki lęki :( ehhhh moje uda dzisiaj są tak spięte ze aż bolą... ledwo dziecku kasze ugotowalam :/ co jest? Aż wzięłam validol bo nie wyrabiam... do tego z mężem się poklocilam :( dobija mnie to :(

Trzymaj się jakoś :*

U mnie też nie za ciekawie, miałam parę lepszych dni, gdzie w świecącym słońcu jeździłam sama po mieście, załatwiałam parę spraw itd. A teraz znów nerwica, nie dałam rady wyjść z domu ostatnio, jutro mam lekarza i parę spraw do załatwienia i na myśl o tym już jest mi źle, bo ma być jutro znów gorąco... Dobija mnie to. Jeszcze jakby było chłodniej to bym jakoś dała radę, a tak to będe się bała przekroczyć próg...

I jeszcze dzisiaj zdarzyło mi się coś, co już parę razy miałam - ogromny ból mięśni międzyżebrowych, nie wiem skąd mi się to bierze, ale oczywiście sobie zaczęłam wkręcać, ze to nie mięśnie tylko zawał itd....

 

 

 

Witaj

Też czujesz taki jakby ból płuc? przy wdechu jest ciężej a jak usiądziesz to lepiej?? Bo mam bardzo podobny objaw i nie wiem czy to nie to samo..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Witaj

Też czujesz taki jakby ból płuc? przy wdechu jest ciężej a jak usiądziesz to lepiej?? Bo mam bardzo podobny objaw i nie wiem czy to nie to samo..

Tak! Dokładnie. Ból przy wdechu, przeciąganiu się itd.

 

Motocyklista, nie, aktualnie nie biorę leków. Czekam na wizytę u psychiatry.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czuje ogromna potrzebe, zeby sie podzielic tym co przezylam dzis i przez ostatnie kilka tygodni. Teraz w efekcie wszystkich wydarzen, ktore mialy miejsce zostalam tylko ja, moje lozko i xanax. Perspektywa nie za piekna.

 

Pare tygodni wstecz zamowilam wakacje z moim chlopakiem, w planach byla wyprawa gdzies dalej, w piekne egzotyczne miejsce (tak jakos sie trafilo, ze oboje dalismy z siebie wszystko, zeby uzbierac na to pieniadze). Jednak biorac pod uwage moj strach przed lataniem, wybralismy Rodos, chyba trzy godziny lotu - niewiele. Pomyslalam, ze jakos wytrzymam. Oprocz tej fobii przed lataniem, mam tez nerwice natrectw i generalnie chyba wszystkie jej odmiany. Oczywiscie odwiedzam psychiatre, psychologa w ramach terapii. Staram sie walczyc jakos.

 

Przed lotem mialam zalecane wziac xanax (czyli dzis) oczywiscie nie wzielam go (nerwica natrectw), bo czulam, ze napewno cos zlego sie wydarzy.

 

Lęk mna zawladnal, ataki nerwicy mialam juz regularne od dwoch tygodni, zylam w ciaglym napieciu. Dzis rano stwierdzilam, ze uciekne z domu i nigdzie nie polece. Tak tez zrobilam. Wyszlam z domu i nie wrocilam. Wylaczylam telefon, ominal mnie lot. Cala rodzina przezyla szok moim zachowaniem, rodzice Piotra maja mnie za psychopatke (w zasadzie chyba sie im nie dziwie). Piotrek przez lzy pyta sie mnie, jak moglam mu to zrobic, nie chce ze mna utrzymywac kontaktu. Jak juz wczesniej wspominalam moj stan jest taki, ze lyknelam xanax (bo przeciez juz katastrofy nie bedzie) samolot do naszego zajebistego hotelu dolecial szczesliwie, a ja zaszokowana tym faktem (bo przeciez bylam pewne, ze zgine, ze to wlasnie ten samolot zawiedzie) utknelam w jeszcze gorszym stanie, wszyscy sie ode mnie odwrocili. Bo kto chcialby byc z kims tak nieobliczalnym. Kims kto spierdala przed cudownymi wakacjami na rodos w pieciogwiazdkowym hotelu. Nie chce mi sie zyc - a tak panicznie boje sie smierci. Co za paradoks.

 

Jesli chcecie cokolwiek napisac na ten temat to bede wdzieczna, za kazde slowo, to zle i dobre. Moze ktos z Was mial podobnie i chce o tym porozmawiac. Bo ja bardzo.

 

To oczywiscie ogromny skrot tego co przezywalam, ale musialabym chyba napisac ksiazke, zeby wszystko dokladnie zobrazowac.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja też mam problem z zakupami, chociaż są dni że daję radę...U mnie bolało chyba wszystko ....od głowy, oczu, serca, płuc, nóg, wykrzywiało mi palce u nóg...Była tachykardia. Badania ok...Są zawroty głowy, wrażenie że zaraz zemdleję i masa innych , które pewnie każdy z Was odczuwa. Ogólnie już jest lepiej ale mam straszne napady słabości w nogach i "zjazdy" kilka razy w ciągu dnia. Właśnie wydaje mi się że to jakieś niedokrwienie czy spadek cukru...Ale to tylko albo aż ...NERWICA

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czuje ogromna potrzebe, zeby sie podzielic tym co przezylam dzis i przez ostatnie kilka tygodni. Teraz w efekcie wszystkich wydarzen, ktore mialy miejsce zostalam tylko ja, moje lozko i xanax. Perspektywa nie za piekna.

 

Pare tygodni wstecz zamowilam wakacje z moim chlopakiem, w planach byla wyprawa gdzies dalej, w piekne egzotyczne miejsce (tak jakos sie trafilo, ze oboje dalismy z siebie wszystko, zeby uzbierac na to pieniadze). Jednak biorac pod uwage moj strach przed lataniem, wybralismy Rodos, chyba trzy godziny lotu - niewiele. Pomyslalam, ze jakos wytrzymam. Oprocz tej fobii przed lataniem, mam tez nerwice natrectw i generalnie chyba wszystkie jej odmiany. Oczywiscie odwiedzam psychiatre, psychologa w ramach terapii. Staram sie walczyc jakos.

 

Przed lotem mialam zalecane wziac xanax (czyli dzis) oczywiscie nie wzielam go (nerwica natrectw), bo czulam, ze napewno cos zlego sie wydarzy.

 

Lęk mna zawladnal, ataki nerwicy mialam juz regularne od dwoch tygodni, zylam w ciaglym napieciu. Dzis rano stwierdzilam, ze uciekne z domu i nigdzie nie polece. Tak tez zrobilam. Wyszlam z domu i nie wrocilam. Wylaczylam telefon, ominal mnie lot. Cala rodzina przezyla szok moim zachowaniem, rodzice Piotra maja mnie za psychopatke (w zasadzie chyba sie im nie dziwie). Piotrek przez lzy pyta sie mnie, jak moglam mu to zrobic, nie chce ze mna utrzymywac kontaktu. Jak juz wczesniej wspominalam moj stan jest taki, ze lyknelam xanax (bo przeciez juz katastrofy nie bedzie) samolot do naszego zajebistego hotelu dolecial szczesliwie, a ja zaszokowana tym faktem (bo przeciez bylam pewne, ze zgine, ze to wlasnie ten samolot zawiedzie) utknelam w jeszcze gorszym stanie, wszyscy sie ode mnie odwrocili. Bo kto chcialby byc z kims tak nieobliczalnym. Kims kto spierdala przed cudownymi wakacjami na rodos w pieciogwiazdkowym hotelu. Nie chce mi sie zyc - a tak panicznie boje sie smierci. Co za paradoks.

 

Jesli chcecie cokolwiek napisac na ten temat to bede wdzieczna, za kazde slowo, to zle i dobre. Moze ktos z Was mial podobnie i chce o tym porozmawiac. Bo ja bardzo.

 

To oczywiscie ogromny skrot tego co przezywalam, ale musialabym chyba napisac ksiazke, zeby wszystko dokladnie zobrazowac.

 

 

Ja tak robię z pracą :-) chodze na rozmowę kwalifikacyjną - wygrywam konkurs a pracy nie podejmuje, w czasie przygotowań wkręcam sobie lęki i rezygnuje zanim podpisze umowę.

Xanax nie pomoże Ci na lęki, moim zdaniem to nerwica lękowa i wymaga zdecydowanie innego leczenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czasem zastanawiam się, dlaczego nie zaglądam, nie piszę właśnie w tym wątku? Przecież jest wyjątkowo trafny, doswiadczam lęków 24h/d/7 dni w tygodniu. Od kilku ostatnich lat [stan na: 24.09.2016r.]. Może dlatego, że ten wątek z racji tematyki, przypuszczać można, byłby jednym z najbardziej osobistych, a mnie nic nie daje stukanie do ekranu?

 

Zazdroszczę osobom powyżej, że potraficie sobie coś ot tak odpuścić. Jesteście o tyle zdrowsi. Ja nie m,am nieodpowiedzialnych zachowań i jest to cieżarem nie do uniesienia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czasem zastanawiam się, dlaczego nie zaglądam, nie piszę właśnie w tym wątku? Przecież jest wyjątkowo trafny, doswiadczam lęków 24h/d/7 dni w tygodniu. Od kilku ostatnich lat [stan na: 24.09.2016r.]. Może dlatego, że ten wątek z racji tematyki, przypuszczać można, byłby jednym z najbardziej osobistych, a mnie nic nie daje stukanie do ekranu?

 

Zazdroszczę osobom powyżej, że potraficie sobie coś ot tak odpuścić. Jesteście o tyle zdrowsi. Ja nie m,am nieodpowiedzialnych zachowań i jest to cieżarem nie do uniesienia.

Brak wsparcia robi swoje. Sprawia, że nie wiem, czym akceptacja smakuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czasem zastanawiam się, dlaczego nie zaglądam, nie piszę właśnie w tym wątku? Przecież jest wyjątkowo trafny, doswiadczam lęków 24h/d/7 dni w tygodniu. Od kilku ostatnich lat [stan na: 24.09.2016r.]. Może dlatego, że ten wątek z racji tematyki, przypuszczać można, byłby jednym z najbardziej osobistych, a mnie nic nie daje stukanie do ekranu?

 

Zazdroszczę osobom powyżej, że potraficie sobie coś ot tak odpuścić. Jesteście o tyle zdrowsi. Ja nie m,am nieodpowiedzialnych zachowań i jest to cieżarem nie do uniesienia.

Brak wsparcia robi swoje. Sprawia, że nie wiem, czym akceptacja smakuje.

 

Ja też mam ostatnio jakiś kryzys zdrowotny... Były dni kiedy było naprawdę ok i wiem że była to moja silna wolna...Mogłam zrobić zakupy, wyjść z domu, przeżyć w pracy i nie wściekać się na domowników...Ale ostatnie dni ( kiedy na moment mój stan umysłu i duszy wymknął się spod kontroli) to powrót do codzienności. Bo świętem są te dobre dni;-( Znowu zaczęły się myśli o złym samopoczuciu, wkręcanie chorób, i nazwę to po prostu: zjazdy zdrowotne...Ciągle coś z tyłu głowy...Ech ;-(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Trzeba sobie radzić samemu - nie liczyć na niczyje wsparcie. Już kiedyś gdzieś pisałem ale przypomnę że

mnie wyśmiewano i nadal się wyśmiewa z powodu moich dolegliwości - ataki nerwicy, duszności, kołatanie serca

ślinotok, pocenie się były powodem do śmiechu i złośliwych komentarzy zarówno od rodziny jak i znajomych.

Nie wiem jak Wy ale ja nauczyłem się radzić sobie z tym samemu, zaciskam zęby i cierpię w samotności. Już do

nikogo nie chodzę się wyżalić bo jedyne co z tego przyszło do drwiny ze mnie, i status wariata wśród najbliższego

otoczenia, dobrze że psychotropów nie biorę bo już w ogóle by się mnie bali

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Beato, rozumiem to świetnie. Czytam, ze też masz/miałaś objaw wykręcania części ciała. Niestety, obrzydliwie mi znane. Wygina mne w pałąk.

 

Nerwica jest ciężką chorobą, czego nie rozumie niedoświadczony. Nie ogranicza się do jednej części ciała, nie koncentruje na samym ciele, ale kolonizuje ducha - i to jest ohydne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Trzeba sobie radzić samemu - nie liczyć na niczyje wsparcie. Już kiedyś gdzieś pisałem ale przypomnę że

mnie wyśmiewano i nadal się wyśmiewa z powodu moich dolegliwości - ataki nerwicy, duszności, kołatanie serca

ślinotok, pocenie się były powodem do śmiechu i złośliwych komentarzy zarówno od rodziny jak i znajomych.

Nie wiem jak Wy ale ja nauczyłem się radzić sobie z tym samemu, zaciskam zęby i cierpię w samotności. Już do

nikogo nie chodzę się wyżalić bo jedyne co z tego przyszło do drwiny ze mnie, i status wariata wśród najbliższego

otoczenia, dobrze że psychotropów nie biorę bo już w ogóle by się mnie bali

 

Najczęściej jest tak, że osoby, które tego nie doświadczyły wyśmiewają, nie akceptują, albo traktują z lekceważeniem. Bo przecież to Twoja głowa i w każdej chwili możesz zmienić swoje myślenie, żeby to było takie proste. Ja słyszę, że zachowuje się, jak dziecko (gdy mam ataki lęku i po prostu przed czymś ucieknę, mam trudności z mową i jedzeniem - typowa "gula" w przełyku, słabo mi, serce wali... no z resztą wiecie, jak to jest). Ja akurat biorę psychotropy, w niektórych sytuacjach pytają się mnie "czy wzięłaś leki?", albo "zachowujesz się, jak jakaś chora", a później słyszę ciche "przepraszam, to nie na miejscu" co jest jeszcze gorsze. Nie musisz czuć się sam w tym wszystkim, spójrz - nie jesteś :) Czasem warto wywalić z siebie te smuty, choćby nawet tutaj na forum. Ja mam jeszcze takie "szczęście" ze w swoim otoczeniu znam parę zaufanych osób o podobnych problemach. Głowa do góry.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Trzeba sobie radzić samemu - nie liczyć na niczyje wsparcie. Już kiedyś gdzieś pisałem ale przypomnę że

mnie wyśmiewano i nadal się wyśmiewa z powodu moich dolegliwości - ataki nerwicy, duszności, kołatanie serca

ślinotok, pocenie się były powodem do śmiechu i złośliwych komentarzy zarówno od rodziny jak i znajomych.

Nie wiem jak Wy ale ja nauczyłem się radzić sobie z tym samemu, zaciskam zęby i cierpię w samotności. Już do

nikogo nie chodzę się wyżalić bo jedyne co z tego przyszło do drwiny ze mnie, i status wariata wśród najbliższego

otoczenia, dobrze że psychotropów nie biorę bo już w ogóle by się mnie bali

 

Najczęściej jest tak, że osoby, które tego nie doświadczyły wyśmiewają, nie akceptują, albo traktują z lekceważeniem. Bo przecież to Twoja głowa i w każdej chwili możesz zmienić swoje myślenie, żeby to było takie proste. Ja słyszę, że zachowuje się, jak dziecko (gdy mam ataki lęku i po prostu przed czymś ucieknę, mam trudności z mową i jedzeniem - typowa "gula" w przełyku, słabo mi, serce wali... no z resztą wiecie, jak to jest). Ja akurat biorę psychotropy, w niektórych sytuacjach pytają się mnie "czy wzięłaś leki?", albo "zachowujesz się, jak jakaś chora", a później słyszę ciche "przepraszam, to nie na miejscu" co jest jeszcze gorsze. Nie musisz czuć się sam w tym wszystkim, spójrz - nie jesteś :) Czasem warto wywalić z siebie te smuty, choćby nawet tutaj na forum. Ja mam jeszcze takie "szczęście" ze w swoim otoczeniu znam parę zaufanych osób o podobnych problemach. Głowa do góry.

 

Własnie ja z tych co wszystko duszą w sobie....;-( Najgorsze jest dla mnie to że ciągle myslę jak się czuję, czy jest dobrze, czy jest źle, czy mnie coś boli, jak jutro przetrwam w pracy, jak zrobię zakupy....A łapię się na tym, że jak faktycznie coś zajmie moją uwagę i odwróci myslenie na inny tok, jest super ;-) Ale niestety tych pierwszych mysli jest więcej....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja już wyszedłem z dołka. Nie mam już żadnych objawów somatycznych, humor też dopisuje, brak jakichkolwiek problemów. Nie mogę za to przełamać lęków.

Najgorsze jest że mam duży problem ze znalezieniem pracy, każda próba kończy się stwierdzeniem że się nie nadaje, i szukam od nowa....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja już wyszedłem z dołka. Nie mam już żadnych objawów somatycznych, humor też dopisuje, brak jakichkolwiek problemów. Nie mogę za to przełamać lęków.

Najgorsze jest że mam duży problem ze znalezieniem pracy, każda próba kończy się stwierdzeniem że się nie nadaje, i szukam od nowa....

 

A może chociaż raz warto się przełamać i spróbować. Jesli okaże się że faktycznie się nie nadajesz to wtedy zrezygnować...

U mnie znowu odwrotnie: objawy somatyczne biorą górę a lęki i ataki paniki trochę ustąpiły...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×