Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Witam.

Coraz bardziej sie zastanawiam czy nie zmienic terapeuty. Ta do ktorej chodze jest empatyczna, usmiechnieta ale:

1) raz nie zgodzilam sie z jej zdaniem i kazala mi sie zastanowic nad sensem terapii. Czy terapia nie powinna polegac przede wszystkim na dzialaniu na emocjach i na tym ze sama podejmuje pewne decyzje a nie tylko sie biernie slucham? A gdzie bezwarunkowa akceptacja potrzebna w wypadku terapii?

2) Daje mi swoj telefon zebym dzwonila jak bede miala problem a jak mam to mnie opierdala ze jest swieto a przeciez przez telefon mi terapii nie zrobi.To po co daje skoro mnie opieprza?

3) Spotkania z nia sa raz na jakies 3 tygodnie. Nie wiem, lekarz do ktorego kiedys chodzilam bardzo sie dziwil ze stanowczo za rzadko i to dziwne. Jak uwazacie?

Boli mnie to bo tej kobiecie swego czasu bardzo zaufalam i duzo powiedzialam a ona teraz kazala mi sie zastanowic nad sensem terapii i poczulam sie jakby kazala mi spadac ale coraz wiecej rzeczy mi sie nie podoba wiec moze pierwsze wrazenie bylo mylne i powinnam zmienic terapeute?

U tamtej nadal niby jestem w terapii ale....

nie wiem...

mam zaburzenia lękowe polaczone z depresją, leczy mnie podobnie terapia poznawczo - behawioralna.

Co zrobilibyscie na moim miejscu??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
coraz wiecej rzeczy mi sie nie podoba wiec moze pierwsze wrazenie bylo mylne i powinnam zmienic terapeutę . Co zrobilibyscie na moim miejscu??

Myślę że to normalne że po bliższym poznaniu możesz stwierdzić czy ten ktoś ci odpowiada czy nie, czy jest pomocny czy nie. Jeżeli nie zachęca cię abyś miała wlasne zdanie, tylko żebyś jej przytakiwala, to raczej niefajnie. Myślę że łatwo jest wykorzystać pozycję psychologa, który jest na "silniejszej" pozycji niż osoba chora z problemami, do pewnej manipulacji. Z jednej strony daje ci numer, a z drugiej denerwuje się jak dzwonisz - bez sensu. Terapia raz na 3 tyg - o ile wiem m o wiele za rzadko - czy ty jej płacisz czy to na nfz?

Powiedz jej szczerze co czujesz, jakie masz wątpliwości - zobacz jak zareaguje - czy przyjmie to, czy będzie ci zaprzeczać. I jeżeli ci nie odpowiada to zmień na innego psychologa, w końcu to jest DLA CIEBIE a nie ty dla niej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja bym z takiej terapeutki zrezygnowała. Czytam to co napisałaś i nie wiem czy się śmiać, czy płakać. No po prostu żal. Spotkania raz na trzy tygodnie? To też chyba jakiś żart. :/ Wg. mnie to o wiele za mało. Ja ze swoim spotykam się dwa razy w tygodniu. Gdy nie zgadzam się z jego zdaniem, nie wyskakuje mi abym pomyślała o sensie terapii, tylko mnie wysłuchuje. I jeśli Ci burczy do telefonu, to jest jakaś niekompetentna. Psychoterapeuta nie może w jakikolwiek sposób okazywać swoich negatywnych emocji wobec pacjenta.

 

Ja bym nawet się nie zastanawiała, tylko od razu splunęła jej w twarz i się pożegnała.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Kurde też się nad tym zastanawiałem...

każdy mi wokoło mówi, że ona mi nie pomaga,że nie umie prowadzić terapii!

a ja chodzę tam już dwa lata i lepiej mi jest! bez leków, lęki zanikają aż zanikną całe

mam nadzieje! :great:

przecież po takim czasie raczej nie warto zmieniać psychologa co nie? :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Thazek u mnie rodzice ciągle powtarzają mi, po co chodzę skoro terapia mi nic nie pomaga. Ale skąd oni to mogą wiedzieć, skoro ze mną w ogóle nie rozmawiają. Terapeuta powiedział mi minimum rok, rodzice byli tym oburzeni, ponieważ myślą, że to pstryk palcami, i jestem zdrowa. Chore myślenie. Jeśli ten terapeuta Ci odpowiada, i uważasz, że w jakimś stopniu Ci pomógł, to myślę, że nie warto zmieniać, tylko iść dalej tą samą drogą, nie słuchając co inni mają do powiedzenia na ten temat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

BladzacyAniolek, Ale u mnie jest to samo... każdy tak myśli!

JA chodzę dwa lata i powiedziała mi moja psycholog,że jeszcze rok i będzie już całkiem po problemie!

ja mam taką nadzieję... :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I za rok napiszesz,że jednak nie jest "po problemie".Ja tak miałem,facet na początku gadał,że rok terapii....potem zmienił wersje na 2 lata.Nie muszę chyba dodawać,że chodziłem prywatnie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Jak ktoś obiecuje za rok, to nie wie co mówi, albo bardzo dobrze wie co mówi, ale najczęściej to pierwsze :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie można obiecywać, że za rok wszystko minie. Mi mój terapeuta powiedział wprost, że terapia na pewno będzie trwała minimum rok, ale może się ciągnąć nawet do kilku lat. Przystałam na to, bo już mam dość mojego teraźniejszego życia.

 

Ja jakoś nie preferuje chodzenia prywatnie. Tzn. z początku chciałam, ale mój lekarz psychiatra powiedział, że to jest bezsensu płacić za terapię, skoro mogę mieć dobrego psychoterapeutę za darmo, tak samo zaangażowanego, i mając pewność, że nie tylko kasa się liczy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mi także terapeutka nie określiła bliżej czasu trwania terapii. wiadomo mi, że to terapia długoterminowa. a terapeutka mówi, że będę do niej chodzić tak długo, jak będę tego potrzebować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja często nie zgadzam się z jej zdaniem, a najbardziej denerwuje mnie narzucanie swoich racji i podglądów, kiedyś jak rozmawiałam o zmianie usłyszałam, że chcę zmienić dlatego ponieważ znowu chcę uciec i że zawsze znajde coś co mi będzie nie pasować :? , za niedługo i tak będę musiała szukać kogoś nowego bo nie będę miała innej możliwości.

 

nikt chyba nie powie ile będzie trwać. Jeśli spotkania co 3 tygodnie Ci nie wystarczają, a kobieta sama lekko sugeruje czy aby na pewno jest sens żeby do niej chodzić to chyba nie ma się nad czym zastanawiać. Nie wiem ile już się z nią spotykasz i ile to przyniosło jednak trzeba uwzględnić to, że pójdziesz do kogoś nowego i tak naprawdę będziesz musiała zaczynać, wałkować wszystko od początku

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

No ale mi też nie określiła od początku ile mam chodzić...

powiedziała ,że takie coś jak ja mam to minimum 4 lata :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Dlatego najlepiej chodzić państwowo. Ja chodziłam jakiś czas do jednej ale zwolnili ją z tej przychodni do której byłam zapisana więc jest tylko takie ryzyko, że terapeuta odejdzie. Ale akurat dobrze się stało, bo nie potrafiłam się do końca przy niej otworzyć.

Teraz nie chodzę na żadną terapię i jest mi dobrze z tym:)

Aha i ona twierdziła, że z lękami to poradzimy sobie w 2 miesiące - niestety nie udało mi się do niej tyle chodzić, więc nie wiem ile w tym prawdy :roll:

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Lili-ana, No moja siostra też przerwała terapię...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
No ale mi też nie określiła od początku ile mam chodzić...

powiedziała ,że takie coś jak ja mam to minimum 4 lata :roll:

Thazek, to co Ty masz, jakieś zaburzenia osobowości? bo zaburzeń lękowych to się raczej chyba tak długo nie leczy (czy się mylę?)?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

_asia_, ja sam nie wiem co mam!

NL połączone z kurwicą i wybuchami złości bez powodu! :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
_asia_, ja sam nie wiem co mam!

NL połączone z kurwicą i wybuchami złości bez powodu! :lol:

o nie, musi być powód!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Lili-ana, Nie wiem... po prostu jestem wybuchowy strasznie!

od razu unoszę się złością i krzyczę jak pojebany! :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

a jacy byli Twoi rodzice? spokojni i zrównoważeni? ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Lili-ana, Ojciec pojebany a mama z NL ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

no widzisz, jest przyczyna :) i to pierwszy krok do uzdrowienia, zdać sobie sprawę z przyczyny naszych problemów i zachowań.

Teraz należy pracować nad sobą, czy to w postaci książek mądrych, czy to terapii a najlepiej obydwu rzeczy naraz:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Lili-ana, Właśnie muszę zasięgnąć po te książki... :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja uwazam, ze terapia jednym pomoga mniej innym wiecej, a innym moze zaszkodzic...Roznie jest. Wszystko zalezy czy ktos na pewne kroki gotowy...

 

W mojej terapii to jest tak w sumie, ze najbardziej to pomagalo mi wygadanie sie, bo w czasie odkrywania lękow etc...to nie wiem, ale jakos prawie wszystko sam juz w sobie odkrylem przed terapia...I malo mi to pomoglo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×