Skocz do zawartości
Nerwica.com

Bezsenność, zaburzenia snu


jaaa

Rekomendowane odpowiedzi

5 godzin temu, MrNobody07 napisał(a):

Bardzo Ci współczuję…Znam te stany sprzed kilku lat . Zresztą już miałem jako dziecko …Teraz bez leków nie prześpię nocy…niestety leki działają, pomagają spać, ale mają skutki uboczne , jak tycie , czy ciężko po przebudzeniu ( depresyjnie ) ….Na dłuższą metę to męczarnia. Czasem nie warto męczyć się tyle lat bez leków …nie namawiam oczywiście ale pamiętam jaką ulgę mi przyniosło włączenie farmakologiczne 

Nie możesz być cały czas na lekach na bezsenność. Szkoda się wpędzać w ich skutki uboczne. Może lepiej przemeczyc się miesiąc i może wróci ci normalne spanie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

47 minut temu, mała_mi123 napisał(a):

Nie możesz być cały czas na lekach na bezsenność. Szkoda się wpędzać w ich skutki uboczne. Może lepiej przemeczyc się miesiąc i może wróci ci normalne spanie. 

Myślisz że 10 lat to za długo ? 🙈Przepraszam za głupi humor 🙂

Masz rację i zdaje sobie sprawę, ale próbowałem już tyle razy i straszne mam uboczne i za każdym razem max po 2 tygodniach wracam ….pewnie to już forma uzależnienia od leku ( mirtozapina )

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U to współczuję, naprawdę przez 10 lat masz problem ze spaniem?  Ja miałam kiedyś max 2-3 tyg. ale potem przeszło. Każdy organizm jest inny, u mnie są gorsze skutki uboczne brania niż niebrania. A kilka tygodni można się przemeczyc żeby odstawić dany lek i symptomy odstawienia też ci przejdą. Przez 10 lat chyba nie było tak żebyś nie spał noc w noc? Skutki uboczne brania są tragiczne - ciągle tycie, problemy z sercem i krążeniem, natłok myśli, kompulsywne zachowania. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 6.01.2025 o 13:47, MrNobody07 napisał(a):

Bardzo Ci współczuję…Znam te stany sprzed kilku lat . Zresztą już miałem jako dziecko …Teraz bez leków nie prześpię nocy…niestety leki działają, pomagają spać, ale mają skutki uboczne , jak tycie , czy ciężko po przebudzeniu ( depresyjnie ) ….Na dłuższą metę to męczarnia. Czasem nie warto męczyć się tyle lat bez leków …nie namawiam oczywiście ale pamiętam jaką ulgę mi przyniosło włączenie farmakologiczne 

Dziękuję za odpowiedź 🙂 Nie zaglądałam długi czas na forum, bo nie chciałam się nakręcać. Od paru miesięcy u mnie jest już normalnie. Sypiam tak, jak powinnam, nawet ponad 9H; nie chciałabym oczywiście zapeszyć, bo zwykle po takich wpisach zaraz się coś psuje. Zdarzają się słabsze noce, ale sporadycznie. Od wrześnie chyba tylko 4x brałam tabletkę na sen. Prawdopodobnie przyczyną była pewna zmiana w organizmie, którą mi wycięto, albo sama z siebie ta bezsenność zaczęła przemijać. Ogólnie zastosowałam się do metody, by totalnie olać bezsenność. Jak nie śpię to nie i trudno. Zero myślenia o spaniu (przy kładzeniu się do poduszki myślenie o czymkolwiek, przysłowiowych niebieskich migdałach, byle nie o zasypianiu), za to kontrolowanie, by nie było żadnego strachu, bo kompletnie nic on nie daje, tylko pogarsza sprawę. Życzę Ci, by Ci tez się udało. Leki na dłuższą metę to zło.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 6.01.2025 o 20:06, mała_mi123 napisał(a):

U to współczuję, naprawdę przez 10 lat masz problem ze spaniem?  Ja miałam kiedyś max 2-3 tyg. ale potem przeszło. Każdy organizm jest inny, u mnie są gorsze skutki uboczne brania niż niebrania. A kilka tygodni można się przemeczyc żeby odstawić dany lek i symptomy odstawienia też ci przejdą. Przez 10 lat chyba nie było tak żebyś nie spał noc w noc? Skutki uboczne brania są tragiczne - ciągle tycie, problemy z sercem i krążeniem, natłok myśli, kompulsywne zachowania. 

Ze spaniem miałem problemy, już jako dziecko ( 10 lat pierwsze nieprzespane noce z powodu domu alkoholowego )….Duzo traum i nerwica lękowa od małego. Teraz jestem dużym już dzieckiem i doszły nowe stresy, nowe traumy…Tak, masz rację że leki po czasie mają sporo skutków ubocznych …Nie wiem czy kiedyś zejdę z tych nasennych. Ja przejmuje się od małego i mocno biorę  do siebie życie. Taki mam charakter…

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, MrNobody07 napisał(a):

Ze spaniem miałem problemy, już jako dziecko ( 10 lat pierwsze nieprzespane noce z powodu domu alkoholowego )….Duzo traum i nerwica lękowa od małego. Teraz jestem dużym już dzieckiem i doszły nowe stresy, nowe traumy…Tak, masz rację że leki po czasie mają sporo skutków ubocznych …Nie wiem czy kiedyś zejdę z tych nasennych. Ja przejmuje się od małego i mocno biorę  do siebie życie. Taki mam charakter…

Dobrze by było w końcu to odstawić tylko niech się dobry lekarz wypowie ile trwałoby "odblokowanie" naturalnego cyklu snu, oczyszczenie organizmu z tej chemii. Chcesz całe życie tak przeżyć na zagłuszaczach i otumaniaczach, nie mieć prawidłowego kontaktu ze swoimi emocjami, trzeźwego wglądu w siebie samego ? Bo tak te tableteczki działają. 

Ja po odstawieniu na wiosnę 2022 nie spałam prawie 3 tygodnie, to była męka. Pewnej nocy telepało mną jak przy epilepsji - traumatyczne przeżycie. 

Musiałbyś to odstawiać przy raczej długim urlopie od pracy, bo nie wiem czy w 3 tygodnie by ci się udalo, chyba że lekarz zmienialby ci etapami na coraz to słabsze nasenne. Szkoda twojego organizmu żebyś mial skutki uboczne typu stłuszczena wątroba, insulinoopornosc, problemy z sercem itd. Przemysl to.

Ja mam podobnie z przejmowaniem się od małego ale jakoś daje radę, z tym że mi mili ludzie nie zafundowali w dzieciństwie żadnych traum. 

 

3 minuty temu, mała_mi123 napisał(a):

 

 

Edytowane przez mała_mi123
D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

14 godzin temu, mała_mi123 napisał(a):

Dobrze by było w końcu to odstawić tylko niech się dobry lekarz wypowie ile trwałoby "odblokowanie" naturalnego cyklu snu, oczyszczenie organizmu z tej chemii. Chcesz całe życie tak przeżyć na zagłuszaczach i otumaniaczach, nie mieć prawidłowego kontaktu ze swoimi emocjami, trzeźwego wglądu w siebie samego ? Bo tak te tableteczki działają. 

Ja po odstawieniu na wiosnę 2022 nie spałam prawie 3 tygodnie, to była męka. Pewnej nocy telepało mną jak przy epilepsji - traumatyczne przeżycie. 

Musiałbyś to odstawiać przy raczej długim urlopie od pracy, bo nie wiem czy w 3 tygodnie by ci się udalo, chyba że lekarz zmienialby ci etapami na coraz to słabsze nasenne. Szkoda twojego organizmu żebyś mial skutki uboczne typu stłuszczena wątroba, insulinoopornosc, problemy z sercem itd. Przemysl to.

Ja mam podobnie z przejmowaniem się od małego ale jakoś daje radę, z tym że mi mili ludzie nie zafundowali w dzieciństwie żadnych traum. 

 

 

To nie kwestia „otłumaniaczy, ogłuszaczy”. Nie brał bym jakich kolwiek środków gdyby nie było podstaw czyt. zaburzeń…Rozumiem sens i zgadzam się z tym, co Napisałaś/łeś. Oczywiście, że nie chce tak żyć ( co to za życie , bez przeżywania emocji, poczucia sprawczości w życiu ). Już dawno mi to nie pasuje…Ale „mili Ludzie” ( nie Ci z domku rodzinnego ), okazali się troszeczkę skurczybykami , powodując takie blizny w głowie …Konsekwecja są poważne problemy psychiczne, w tym bezsenność i derealizacja. Jak zaufać komukolwiek teraz ( łącznie z sięgnięciem po pomoc u terapeuty )? Gdzie w tym logika i sens?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, MrNobody07 napisał(a):

Ale „mili Ludzie” ( nie Ci z domku rodzinnego ), okazali się troszeczkę skurczybykami , powodując takie blizny w głowie …Konsekwecja są poważne problemy psychiczne, w tym bezsenność i derealizacja. Jak zaufać komukolwiek teraz ( łącznie z sięgnięciem po pomoc u terapeuty )? Gdzie w tym logika i sens?

 

Współczuję. I tak jesteś łagodny w swych określeniach. Wielu z nas spotyka takich "miłych ludzi", ale nie będziemy się licytować na traumy.  A osoba która przepisała ci nasenne nie prowadzi terapii? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja już nie wiem, pogubiłem się co jest terapią, a co nie. Samo to słowo kojarzy mi się źle, po doświadczeniach terapeutycznych. Pewnie we mnie jest problem….Nie mogę narzekać na lekarzy, bo na siłę mi tego leku nie przypisują przecież. Z nerwów się trzęsę, to dostaje jeden lek sprawdzony, który działa ( mirtozapina ). Jak kilka razy odstawiałem z lekarzem i wchodziłem na tritico czy inne, to dopiero była jazda. Mijał miesiąc, drugi i zamiast lepiej był cyrk w głowie ( flashbacki, derealizacje, natrętne myśli , myśli s. ). Wjeżdżały elektrowstrząsy, które pogłębiały mi lęki i myśli rezygnacyjne…Przy tym będąc dla najbliższej Osoby kawał uja…błędne koło, bo lekarz widząc mój stan wracał do leku …no bo jednak, śpię po nim i mogę jakoś funkcjonować….Ktoś napisze, żeby się przemęczyć miesiąc i będzie okej…No właśnie kilka razy próbowałem i było tylko gorzej. Jeszcze żebym miał spokojne myśli, brak problemów, to można przecierpieć, przemęczyć się …Ale u mnie jest spory plecak syfu życiowego i „wyłazi” to m.in w postaci tych całych deralizacji…I weź tu bądź mądry, pisz książki ….
 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Od kilku lat brałam, biorę mirtazapinę na sen i tylko dzięki niej spałam, niestety, zaczęłam mieć po niej koszmarne bóle głowy. Nic innego nie działa:

Ketrel 100, Tisercin 50, mianseryna, Feniactil inne wynalazki doraźnie zolpidem sprawiają tylko, że kładę się o 10 a zasypiam o 5 rano.

 Coś innego na sen pomogło Wam tak jak mirtazapina?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 godziny temu, MrNobody07 napisał(a):

Ja już nie wiem, pogubiłem się co jest terapią, a co nie. Samo to słowo kojarzy mi się źle, po doświadczeniach terapeutycznych. Pewnie we mnie jest problem….Nie mogę narzekać na lekarzy, bo na siłę mi tego leku nie przypisują przecież. Z nerwów się trzęsę, to dostaje jeden lek sprawdzony, który działa ( mirtozapina ). Jak kilka razy odstawiałem z lekarzem i wchodziłem na tritico czy inne, to dopiero była jazda. Mijał miesiąc, drugi i zamiast lepiej był cyrk w głowie ( flashbacki, derealizacje, natrętne myśli , myśli s. ). Wjeżdżały elektrowstrząsy, które pogłębiały mi lęki i myśli rezygnacyjne…Przy tym będąc dla najbliższej Osoby kawał uja…błędne koło, bo lekarz widząc mój stan wracał do leku …no bo jednak, śpię po nim i mogę jakoś funkcjonować….Ktoś napisze, żeby się przemęczyć miesiąc i będzie okej…No właśnie kilka razy próbowałem i było tylko gorzej. Jeszcze żebym miał spokojne myśli, brak problemów, to można przecierpieć, przemęczyć się …Ale u mnie jest spory plecak syfu życiowego i „wyłazi” to m.in w postaci tych całych deralizacji…I weź tu bądź mądry, pisz książki ….
 

Może niepotrzebnie szłeś w elektrowstrząsy, dla mnie to jest mocno dyskusyjna metoda. Po odstawieniu myślę że do roku/ dwóch przeszłyby ci te stany - tyle to trwa po długotrwałym wieloletnim braniu... Nie wiem jakie masz bliskie osoby wokół siebie, ale jakbym ja wiedziała że komuś bliskiemu mi ktoś zafundował jakieś traumy to zrobiłabym wszystko żeby się na takich gadach zemścić/ też straumatyzować w imię zasady oko za oko - włącznie z przetraceniem nóg w kolanach. Taka jestem. Nie rozumiem nigdy tego jak "bliskie" osoby mogą patrzeć bez jakiejkolwiek reakcji na to jak inni ludzie traumatyzują im bliską osobę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Podobnie. Ostatnio (od dwóch tygodni) też mi się pogorszył sen. Śpię teraz najczęściej po 5-5,3H na noc, bo budzę się między 4:30 a 5:30 rano i już nie mogę zasnąć. Tak przeskoczyło bez powodu, bo wcześniej spałam do 7:00-8:30. I jak zwykle aktywność w ciągu dnia i ilość słońca nie mają na to żadnego wpływu. 🤔 W dzień oczywiście ból głowy, osłabienie spowodowane niedospaniem i strasznie mi się chce spać po 13:00.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

10 godzin temu, Alita napisał(a):

Podobnie. Ostatnio (od dwóch tygodni) też mi się pogorszył sen. Śpię teraz najczęściej po 5-5,3H na noc, bo budzę się między 4:30 a 5:30 rano i już nie mogę zasnąć. Tak przeskoczyło bez powodu, bo wcześniej spałam do 7:00-8:30. I jak zwykle aktywność w ciągu dnia i ilość słońca nie mają na to żadnego wpływu. 🤔 W dzień oczywiście ból głowy, osłabienie spowodowane niedospaniem i strasznie mi się chce spać po 13:00.

Miałem podobnie. Wybudzały mnie koszmary i od roku jestem na Chlorprothixen. Czasem lepiej czasem gorzej ale wysypiam się. Nie wiem co Ci doradzić. Ja, się do tego przyzwyczaiłem. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie jest jakoś dziwnie, bo jak mam koszmary, to zawsze dobrze śpię i rano jestem wypoczęta. Działają regeneracyjnie, jak śmietnik, którego mózg się pozbywa. Dlatego lubię mieć koszmary. Jak zdarzy się dobry sen, to wiem, że noc będzie fatalna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, mrNobody07 napisał(a):

Myślę, że życie skarci takie osoby i dostaną lekcje pokory. Gorzej z socjopatami, którzy odczuwają radość z krzywdzenia innych. W naszym społeczeństwie, takie osoby mają się świetnie i radzą sobie bardzo dobrze. No ale życie nie jest sprawiedliwe i nigdy nie było. Trzeba nauczyć się z tym faktem jakoś funkcjonować 

Lepiej ci już tak ogólnie?

Mogłabym książke napisać na temat takich osób, uwierz mi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A nie jest tak, że masz bezsenność z przyczyn takich o jakich wspomniałam w innym temacie w którym się udzielasz? Po łykaniu B12 w formie cyjanokobalaminy mialam swego czasu mega bezsenność przez prawie tydzień ...

Szkoda, że gorzej. Może jakiś dobry lekarz pokieruje Cię w tym schodzeniu z leku. Pewnie to jest proces na kilka/ kilkanaście miesięcy. I czy nie trzeba będzie tego wspomagać jakimś innym lżejszym lekiem żeby organizm nie przeżył szoku. Będzie dobrze 🙂

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

14 minut temu, mrNobody07 napisał(a):

Całkiem możliwe. Nie zdawałem sobie sprawy, że neurovit może mieć takie skutki uboczne i w konsekwencji nieść za sobą np. obniżony nastrój. Zrobiłem właśnie pakiet badań i na dniach wizytę u psychiatry ( babeczka z polecenia ). Licze na rzeczową interpretację tych wyników i nadzieję, na wprowadzenie dużych zmian. Jestem w punkcie „mielizny i bagna” więc fajnie byłoby się z tego odbić 🙂

W wakacje dostałam receptę na b12 cyjanokobalaminę 1000 mcg i kwas foliowy 5 mg (też w formie niemetylowanej). Pierwsze 2 dni - super. Później była masakra - mega zmęczenie, problem z żołądkiem i biegunkami, nudności, problem z krzepliwością krwi - pogorszenie parametrów+duszność sugerująca zatorowość płucna, masakryczne bóle głowy i bezsenność. Także nikt mnie nie namówi już na tak wysokie dawki. Plus zażywać ww. jedynie w formie metylowanej - zarówno B12 jak i kwas foliowy. Forma cyjano... naprawdę sprawiała wrażenie jakby cię ktoś przytruł. B12 wypłukuje też potas, o tym trzeba pamiętać.

Wiele dobrych rad na temat B12 jest na zagranicznym Reddi'cie.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Współczuję Wam. Człowiek chce sobie pomóc, bierze preparaty dla swojego dobra, a skutek jest odwrotny.

Też brałam Neurovit. Opakowanie jest dość duże, więc brałam go chyba jakoś 2 miesiące, ale na szczeście nie było skutków ubocznych. Ogólnie nie  było żadnych skutków, równie dobrze można było pić wodę.

 

Bezsenność niestety do mnie wróciła -.-

Miałam pewien okres w tym roku, że budziłam się w środku nocy i nie mogłam zasnąć do rana. To jeszcze pół biedy, bo mimo wszystko jakiś sen tam był. Teraz mi się przestawiło i znów jak kiedyś całkowicie nie mogę zasnąć. Towarzyszy temu zupełny brak zmęczenia i snu. Mogłabym kopać rowy cały dzień i nic by to nie dało. Żeby wywołać w ogóle sen, musiałam wrócić do kwetiapiny. Nie mogę niestety stosować jakichkolwiek porad z książek typu "Pokonaj bezsenność w 6 krokach", bo wszędzie jest założenie, że trzeba iść do łóżka tylko w chwili senności. A u mnie nic. Żadne porady higieny snu nie działają, zwłaszcza że pracuję wiele godzin na dworze na słońcu, w tym całymi dniami nie tykam komputera, więc naturalnego światła mi nie brak. Nocą mam nawet więcej energii i jestem bardziej żywotna niż w dzień. Zastanawiam się, czy po prostu nie choruję na dysautonomię.

Edytowane przez Alita

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W moim przypadku bezsenność,a raczej słaby sen, wybudzanie się itp jest spowodowana tygodniem pracy. W weekend tego problemu nie ma . Wniosek? Moim zdaniem stres i gonitwa myśli.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja od lat zmagam się z przewlekłą bezsennością. Od kilku miesięcy biorę Tritico, jednak od pewnego czasu mam wrażenie, jakby jego skuteczność się zmniejszyła, mimo zwiększenia dawki. Suplementuję też melatoninę. Jednak mimo że wieczorem zasypiam, to po ok. dwóch-trzech godzinach się budzę i bardzo często potem już nie zasypiam, a jeżeli już, to dopiero nad ranem albo wręcz rankiem, już po świcie - i ten drugi sen jest już raczej drzemką, nie jest głębokim snem. Nie wiem, co z tym zrobić. Czy w ogóle jest coś takiego jak ukierunkowana terapia bezsenności? Tzn. psychoterapia zajmująca się wyłącznie leczeniem bezsenności? Jeśli tak, to może mi ktoś polecić jakiegoś psychoterapeutę zajmującego się właśnie tym? Byłbym wdzięczny za polecenie.

W ogóle to jakie są metody leczenia bezsenności poza farmakoterapią?

Ogólnie mam wrażenie, że w tym temacie medycyna oraz psychologia rozkładają ręce z bezradności. Na konsultacjach pewna psychiatra powiedziała mi, że na rynku farmaceutycznym nie ma ani jednego leku, którego zażycie gwarantowałoby zaśnięcie i spanie przez określoną ilość godzin.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 minut temu, Kiusiu napisał(a):

Ja od lat zmagam się z przewlekłą bezsennością. Od kilku miesięcy biorę Tritico, jednak od pewnego czasu mam wrażenie, jakby jego skuteczność się zmniejszyła, mimo zwiększenia dawki. Suplementuję też melatoninę. Jednak mimo że wieczorem zasypiam, to po ok. dwóch-trzech godzinach się budzę i bardzo często potem już nie zasypiam, a jeżeli już, to dopiero nad ranem albo wręcz rankiem, już po świcie - i ten drugi sen jest już raczej drzemką, nie jest głębokim snem. Nie wiem, co z tym zrobić. Czy w ogóle jest coś takiego jak ukierunkowana terapia bezsenności? Tzn. psychoterapia zajmująca się wyłącznie leczeniem bezsenności? Jeśli tak, to może mi ktoś polecić jakiegoś psychoterapeutę zajmującego się właśnie tym? Byłbym wdzięczny za polecenie.

W ogóle to jakie są metody leczenia bezsenności poza farmakoterapią?

Ogólnie mam wrażenie, że w tym temacie medycyna oraz psychologia rozkładają ręce z bezradności. Na konsultacjach pewna psychiatra powiedziała mi, że na rynku farmaceutycznym nie ma ani jednego leku, którego zażycie gwarantowałoby zaśnięcie i spanie przez określoną ilość godzin.

Mam identyczne objawy.. Mnie wybudzają koszmary czasem po 3 czasem po 5 godzinach snu. Potem do rana przysnę na kilka minut. 

Ja od 1.5 roku biorę Chlorprothixen 15 mg przed snem i w większości pomaga.

Czekam z niecierpliwością na wypowiedzi innych użytkowników. 

Mam też zalecenie aby pujść na psychoterapię. 

Jest lek po którym się śpi ale to nie rozwiązanie problemu. 

Zadaje sobie tylko pytanie co dalej? 

Ile jeszcze będę łykal tabsy? 

Czy do końca życia... 

Edytowane przez Earthquakex

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nigdy wcześniej w życiu nie miałem problemów ze snem. Spałem regularnie po 8h a nawet więcej jeżeli była taka możliwość. Co prawda zawsze budziłem się do toalety w środku nocy ale po tym zasypiałem natychmiast...

Niedawno miałem kilka stresujących dni w pracy. Niby nic wielkiego, przeżywałem już większe i dłużej trwające stresy ale to zapoczątkowało problemy ze snem. Stres minął już wiele dni temu ale problemy się utrzymują.

Lekarz przepisał 25mg trittico CR i pomaga on na zaśnięcie ale niestety po około 5h snu wybudzam się do toalety i nie jestem już w stanie zasnąć. Biorę lek dopiero od 4 dni więc jeszcze mam nadzieję że sytuacja się unormuje.

 

Życie bez snu to dramat. Czuję się jak zombiak.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 8.03.2025 o 13:09, Kiusiu napisał(a):

Ja od lat zmagam się z przewlekłą bezsennością. Od kilku miesięcy biorę Tritico, jednak od pewnego czasu mam wrażenie, jakby jego skuteczność się zmniejszyła, mimo zwiększenia dawki. Suplementuję też melatoninę. Jednak mimo że wieczorem zasypiam, to po ok. dwóch-trzech godzinach się budzę i bardzo często potem już nie zasypiam, a jeżeli już, to dopiero nad ranem albo wręcz rankiem, już po świcie - i ten drugi sen jest już raczej drzemką, nie jest głębokim snem. Nie wiem, co z tym zrobić. Czy w ogóle jest coś takiego jak ukierunkowana terapia bezsenności? Tzn. psychoterapia zajmująca się wyłącznie leczeniem bezsenności? Jeśli tak, to może mi ktoś polecić jakiegoś psychoterapeutę zajmującego się właśnie tym? Byłbym wdzięczny za polecenie.

W ogóle to jakie są metody leczenia bezsenności poza farmakoterapią?

Ogólnie mam wrażenie, że w tym temacie medycyna oraz psychologia rozkładają ręce z bezradności. Na konsultacjach pewna psychiatra powiedziała mi, że na rynku farmaceutycznym nie ma ani jednego leku, którego zażycie gwarantowałoby zaśnięcie i spanie przez określoną ilość godzin.

Może poradnia zaburzeń snu w Warszawie, ponoć najlepsza w Polsce. http://www.sen-instytut.pl/poradnia.html

Albo skontaktować się z autorkami książki "Pokonaj bezsenność w 6 krokach".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć. Chciałbym się podzielić moją historią z bezsennością i też zasięgnąć waszych opinie.

 

Otóż z bezsennością borykam się większość życia, już w podstawówce miałem problemy ze spaniem. 
Mimo iż miałem raczej regularne pory chodzenia spać często wierciłem się długo w łóżku nie mogąc zasnąć.
Potem rano gdy wstawałem o 7 ( mimo że to nie jest wcale tak wcześnie ) to w szkole byłem na lekcjach często średnio przytomny.
Na późniejsze godziny było raczej lepiej. We wczesnych klasach raczej nie lubiłem chodzić do szkoły czasem bałem się niektórych zajęć, kładąc się spać i wiedząc że na następny dzień szkoła raczej się stresowałem i pewnie też tu było pewne podłoże. W domu było często nerwowo i rodzice się rozwodzili to pewnie też się dołożyło jak zwrócił mi kiedyś uwagę mój lekarz rodzinny.
W późniejszych latach bywało czasem lepiej czasem gorzej ale problem ze snem zawsze powracał i był obecny. 
Nawet gdy wyjeżdżałem na różne wycieczki czy obozy z klasą czy na wakacje a potem gdy przez pewien czas chodziłem do szkoły z internatem czyli był stały rozkład dnia i aktywności to w nocy gdy wszyscy już w sali/ pokoju spali ja często się w łóżku wierciłem i zasypiałem po dłuższym czasie.
Przez niewyspanie zdarzało się że miałem widoczne sińce pod oczami też będąc niewyspany moja sprawność intelektualna wyraźnie  spadała więc czasem byłem odbierany jako głupi.
Końcem szkoły średniej wpadłem w depresję połączoną z fobią społeczną wtedy problemy ze snem mi się odwróciły i byłem w stanie spać często przez cały dzień po prostu uciekałem w sen przed jawą. po dwóch latach leczenia stanąłem na nogi i wszystko mniej więcej wróciło do normy.
Problemy ze snem znów się pojawiały ale nie był to jakiś specjalny problem bo pracowałem dorywczo zazwyczaj na późniejsze godziny a zajęcia też nie zawsze miałem na rano.
Jestem typem raczej sowy, lubię siedzieć wieczorami a gdy nie mam rano obowiązków to mogę spokojnie spać do 9 czy 10.

Gdy zacząłem pracować zawodowo i często trzeba było wstawać na rano do tego praca na różne zmiany problemy ze snem znów się wzmagały. Mając 23 lata po raz pierwszy lekarz zapisał mi lek typowo nasenny Stilnox. W sumie z działania leku byłem zadowolony, gdy musiałem wcześniej zasnąć aby rano wcześnie wstać był dla mnie idealnym rozwiązaniem.
Mijały lata pracę zmieniałem kilkakrotnie, problemy ze snem raz były większe raz mniejsze. Od stilnoxsa nie byłem uzależniony czasem do niego wracałem gdy problemy z bezsennością wracały i miałem problemy z porannym wstawaniem.
Gdy miałem raczej spokojne okresy w życiu to regularny tryb dnia, ćwiczenia i wieczorna medytacja pomagały mi w zaśnięciu, jednak już jakieś większe emocje czy to pozytywne czy negatywne powodowały że znów problem z zasypianiem o przyzwoitej porze się pojawiał.
Mój taki powiedzmy naturalny tryb spania włącza się najwcześniej dopiero po 23:00, zazwyczaj chodzę spać koło północy czasem później. 
Gdy próbowałem chodzić i zmusić się do wcześniejszego zasypiania tak powiedzmy koło 22 to wybudzałem się o dziwnych godzinach typu 1-2 w nocy. Po tym spać nie mogłem a senność dopiero powracała już rano 
akurat kiedy miałem wstawać i zbierać się do pracy czy na zajęcia, wiadomo dzień po takiej nocy to raczej nic przyjemnego.

I teraz tak największy problem z bezsennością pojawił się w kolejnej pracy w której pracowałem na skrajne zmiany raz wcześnie rano raz na popołudnie.
Znów zacząłem ratować się stinloxsem i trwa to już z 4 lata... Zdarzają się noce że śpię bez ale w sumie jest ich niewiele. Mój dzień gdy wstaję o 5 rano to tragedia, przez parę godzin po porannej kawie funkcjonuje w miarę ok ale koło południa po prostu zaczym się czuć jak zombie. Godziny między 13 - 15 to jest największy kryzys.
Czasem gdy wrócę po pracy i uda mi się złapać 30 minutową drzemkę to mnie trochę ratuje i jestem w stanie przetrwać dzień jako tako ale zazwyczaj po prostu mimo wyczerpania nie udaje się zdrzemnąć.
Takie dni to jest porażka nie mam ochoty ani siły na nic ani fizycznie ani psychicznie, nie chce i nie potrafię się na niczym skupić.
I teraz co najlepsze na chłopski rozum po paru takich dniach nie dospanych i męczących powinienem w końcu któregoś dnia zasnąć wcześniej i odespać. Otóż nie, pomimo że cały dzień jestem jak zombie to o godzinie około 19 tak +/- mam takiego refresha nagle zaczyna mi się lepiej myśleć i mam chęć do działania a tu powinienem się zbierać do wcześniejszego spania.
Tygodnie na poranną zmianę to dla mnie dni wycięte z życia i często straszna mordęga. Jestem obecnie na etapie zmieniana pracy ale też jestem świadomy że ciężko znaleźć pracę w której nie ma porannego wstawania.

I tu mam dwa pytania:

1. Czy ta walka z bezsenność w moim przypadku to nie jest walka z wiatrakami ? Mam 38 lat przez większość życia borykam się z bezsennością tz. wtedy gdy muszę wstawać na rano, jestem typową sową, czy nie lepiej to zaakceptować i starać się z tym jakoś żyć czy na siłę próbować to zmienić.
Wiadomo w społeczeństwie trudno żyć gdy masz problem z porannym wstawaniem ale czy walka z tym na siłę to ma sens.
Bo higiena snu higieną snu ale tak jak pisałem może za bardzo przeżywam czy za dużo myślę bo nawet pozytywne przeżycia mnie nakręcają i powodują że nie mogę zasnąć. Musiałbym chyba żyć w jakimś reżimie że po 20 to już nic tylko się wyciszam i przygotowuję do spania. Zrezygnować z wyjść, hobby spotkaniami ze znajomymi.
Naprawdę zazdroszczę ludziom którzy tylko kładą głowę na poduszce i od razu zasypiają.

 

2. Obecnie od dłuższego czasu zażywam Stilnox, mój lekarz rodzinny próbował abym jednak nie brał tego tak długo i starał się proponować różne zamienniki które nie działały.
Gdy miałem dwa lata temu okres że włączyły mi się stany depresyjne i obniżony nastrój zaproponował psychiatrę.
Poszedłem, no i generalnie tragedia lekarz psychiatra zaczął mi przepisywać rozmaite leki na depresje i wziął za cel odejście od stilnoxsu nawet mówiąc że jak będzie problem to powinien mnie wysłać na odwyk.
Tylko teraz tak poza przejściowymi stanami depresyjnymi nie mam specjalnego problemu z nastrojem a po tych lekach raz że mam sporo uciążliwych skutków ubocznych a dwa na sen nie pomagają tz. robię się senny zamulają ale z zapadnięciem w głęboki sen jest problem.

Dlaczego lalkarz uważa że zastąpienie stilnoxsa faszerowaniem mnie antydepresantami jest lepsze ?

Szczerze powiem tak obecnie bez stilnoxsa ze wcześniejszym zaśnięciem jest problem na pewno jestem uzależniony psychicznie ale..

Raz tolerancja na dawki mi nie wzrasta zazwyczaj pół tabletki mi wystarcza czasem dobieram więcej jeszcze ćwiartkę albo połówkę jak nadal nie mogę zasnąć ale nigdy nie przekraczam dawki jednej tabletki.
Do tego co najważniejsze po stilnoxsie nie odczuwam żadnych skutków ubocznych. Oczywiście jeśli zażyje a mam tylko parę godzin snu to jest po pobudce lekka zamułka ale jeśli śpię 7-8 godzin i się wyśpię 
to czuje się naprawdę w porządku. Pomimo długiego stosowania ( i jak się wyśpię ) to sprawność intelektualną mam naprawdę dobrą ( nie to co jak się nie wyśpię), nie mam problemów ze skupieniem, pamięcią itp. jestem sprawniejszy intelektualnie od większości moich znajomych a po tych antydepresantach różnie bywa nie dość że są skutki uboczne tak umysłowe jak i fizyczne.

Ja wiem że uzależnienie od czegokolwiek nie jest dobre ale doprawdy nie rozumiem dlaczego w takim wypadku zolpidem się demonizuje a wpycha się człowiekowi zestaw antydepresantów po którym się fatalnie czuje,
czy ktoś by mógł mi to wytłumaczyć ? Do tego jest wiele ludzi którzy na wieczór na przykład sobie piwkują czy palą aby się wyluzować i zasnąć czy przy tym poł/ 1 tabs stilnoxa to coś gorszego ? 

Do tego dodam że poza tym że gdy się nie wyśpię to czuję się fatalnie to też nie mogę sobie pozwolić aby w pracy być niewyspany mam odpowiedzialne zajęcia i musze być wypoczęty inaczej praca w takim stanie po paru godzinach albo bez snu to tragedia i czasem taki stan rzeczy tylko wzmaga sytuacje stresujące. 

Edytowane przez Luk877

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×