Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Mam bardzo duży problem... Od 2 lat jestem z mężczyzną po przejściach w dodatku z dzieckiem. Jego sytuacja jest okropna!! Był z kobietą 6 lat zaszła w ciążę po 4 latach wyszło na jaw iż nie wiadomo z kim je ma. Chłopak od niej odszedł ale na początku niczego nie świadomy zaakceptował dziecko... W tym momencie ta dziewczyna utrudnia mu kontakt z dzieckiem aczkolwiek on już je pokochał i traktuje jak swoje. Tylko moje stanowisko w tej sprawie jest jakoś mało określone... Na początku mojego związku mój partner opowiadał mi o swoim dziecku w samych superlatywach, akceptowałam to gdyż sama nie myślałam o swoich dzieciach. Na dzień dzisiejszy wiem, że za jakieś 2, 3 lata chciałabym zostać matką. Jednak obawiam się że moje dziecko nie będzie aż tak ''fantastyczne'' jak dziecko mojego partnera z poprzedniego związku. Otóż problem polega na tym, że próbowałam to wszystko zaakceptować, chciałam żyć ze świadomością iż mój mężczyzna ma dziecko i je kocha ale pewna sytuacja zniszczyła całą ta otoczkę. Któregoś dnia jego syn do niego zadzwonił (o dziwo matka na to zezwoliła) i w tym momencie ja nie istniałam... mój partner kazał mi wyjść z pomieszczenia w którym rozmawiał chociaż ja tylko stałam i przyglądałam się. Po rozmowie zrobił mi awanturę , że jestem ciekawska i nie życzył sobie żebym była przy tej rozmowie. Myślałam, że serce mi pęknie... Kiedyś pojechał do tego dziecka bo sama go nakierowała na to - w tym samym czasie miałam egzamin na prawo jazdy, które było moim marzeniem a mój ukochany zapomniał o tym i żył tylko spotkaniem z dzieckiem. Na dzień dzisiejszy nie wiem co mam robić, mieszkamy razem ale ja chyba powinnam się wyprowadzić obawiam się , że moje dziecko może być dyskryminowane lub porównywane do jakiegoś (do syna partnera) chyba bym zapadła się pod ziemie.... Nie wiem co robić kocham swojego partnera ale ta sytuacja i dziecko nigdy nie minie... Doszło do tego, że czuję nienawiść do tego dziecka... Żałuję, że istnieje...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj na forum martyna0407,

 

Myślę, że prawda leży pośrodku.

Z jednej strony nie dziwię się zbytnio Twojemu partnerowi: gdy ma utrudniany kontakt z dzieckiem, to niemal rzuca wszystko i pędzi do dziecka, gdy pojawia się możliwość spotkania. :?

Skądinąd może to celowa złośliwość (odgrywanie się) matki dziecka, gdy najpierw doprowadza Twojego partnera do tęsknoty za dzieckiem, a później dyktuje, kiedy takie spotkanie może się odbyć. :-| Może nawet bawi ją, gdy w ten sposób może zranić i jego, i Ciebie - czyli nową partnerkę jej eksa ? :(

A z drugiej strony warto, by Twój partner bardziej liczył się z tym, jak Ty się czujesz, gdy nagle przestajesz być ważna (a przez to przypuszczasz, że podobnie może być z Waszym wspólnym dzieckiem). :roll:

 

To, co mogłoby Wam pomóc, to wspólna rozmowa mająca na celu ustalenie, jak najlepiej byście się zachowywali w takiej sytuacji.

Można również starać się bardziej formalnie wyegzekwować możliwość widywania się z dzieckiem przez Twojego partnera - sprawa przeciw matce o utrudnianie kontaktu (?).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Mam bardzo duży problem... Od 2 lat jestem z mężczyzną (...) z dzieckiem
No i gdzie tu problem? Gdyby cos nie pasowalo, to rok temu juz byloby po wszystkim.
Jego sytuacja jest okropna!! Był z kobietą 6 lat zaszła w ciążę po 4 latach wyszło na jaw iż nie wiadomo z kim je ma.
A kto mu zabroni? To jego sytuacja, jego przeszlosc, jego zycie. Nie z Toba byl, wiec nie interpretuj nic na sile. A to, ze dziecko nie ma ustalonego biologicznego ojca, nie wyklucza uznania dziecka przez obcego.
Chłopak od niej odszedł ale na początku niczego nie świadomy zaakceptował dziecko...
To chyba dobrze o nim swiadczy, prawda?
... on już je pokochał i traktuje jak swoje.
To tylko sie cieszyc, on pewnie sie cieszy i ja go rozumiem ;)
Tylko moje stanowisko w tej sprawie jest jakoś mało określone...
A co masz do tego? Przeciez to nie Twoja sprawa, tylko chlopaka, dziecka i jego matki. Jesli oni taki stan rzeczy wypracowali i go akceptuja, to Twoje stanowisko jest absolutnie bez znaczenia. Mozesz zawsze poszukac innego chlopaka.
Na początku mojego związku mój partner opowiadał mi o swoim dziecku w samych superlatywach, akceptowałam to gdyż sama nie myślałam o swoich dzieciach.
Jakich "swoich"? Rozmnazasz sie partenogenetycznie? Nie slyszalem o tym, chyba, ze w seksmisji..
Jednak obawiam się że moje dziecko nie będzie aż tak ''fantastyczne''
Jakie "Twoje"?? Potrafisz zmajstrowac bobasa samodzielnie? Pokazesz ten trick szerszemu gronu? Masa ludzi chcialaby pewnie to zobaczyc a i nagroda jakas wpadnie ;)
Kiedyś pojechał do tego dziecka bo sama go nakierowała na to - w tym samym czasie miałam egzamin na prawo jazdy, które było moim marzeniem a mój ukochany zapomniał o tym i żył tylko spotkaniem z dzieckiem.
A gdyby to Bbylo Wasze dziecko - wolalabys aby je olał i pojechał robic za publicznosc w jakims egzaminie?
... obawiam się , że moje dziecko może być dyskryminowane lub porównywane do jakiegoś (do syna partnera)
Jakie "Twoje", powtarzam raz jeszcze? Nie slyszalas, ze dzieci robi sie raczej w parze? Wtedy dziecko bedzie nie "Twoje", lecz Wasze .. Poza tym, miło byłoby Ci, gdyby o Waszym (czyli "Twoim") dziecku ktos mówil: "jakies"??
chyba bym zapadła się pod ziemie....
Z powodu?
... kocham swojego partnera
Akurat ..
ale ta sytuacja i dziecko nigdy nie minie... Doszło do tego, że czuję nienawiść do tego dziecka... Żałuję, że istnieje...
Najwyzszy czas poszukac innego chlopaka, a obecnemu dac swiety spokoj.

A teraz kilka pytan: Mialabys odwage dac mu ten post do przeczytania? Mialabys odwage powiedziec mu wprost o tej nienawisci? Co to dziecko jest winne? Co jest wazniejsze: dziecko, czy jakis egzamin? Pozdrawiam..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak jego sprawa?? jesteśmy razem i poniekąd ja jestem mieszana w tą sprawę, ciągłe opowiadania o tym jakie jego dziecko jest wspaniałe i mądre. Płacz w Boże Narodzenie, że nie będzie jego dziecka z Nim!! Ja chciałam być wsparciem dla mojego chłopaka ale on nie chcę mi powiedzieć wprost jak to wszystko z jego strony wygląda, co czuje , jakie ma plany na przyszłość związane z dzieckiem czy bedzie egzekwował jakieś spotkania sądownie czy też nie. A kiedy już jest jakiś kontakt z dzieckiem to ja nie istnieje jest złość na mnie , że jestem w pobliżu!! To nie jest normalne!!! I nie piszcie takich bzdur , że nie widzicie problemu, że chyba coś ze mną jest nie tak!!! Jeśli macie tak pisać to przystopujcie. Pisałam - chciałam zaakceptować to dziecko, próbowałam ale potrzebuje z jego strony też jakiejś rozmowy... wyjaśnień. Mamy się wspierać czy jest dobrze czy nie a nie tylko wtedy kiedy słońce świeci i się trzymamy za ręce.!! Powiedziałam mu, że nienawidzę jego dziecko przez tą całą otoczkę , którą zbudował w okół niego... I przez to że najczęstszym powodem kłótni... Od 4 dni nie rozmawiam z chłopakiem powiedziałam, że zastanawiam się nad odejściem... nawet go to nie ruszyło. Więc chyba jasne jest kto w jego życiu jest i będzie. Na pewno to nie jestem ja... A wystarczyło by powiedzieć jak On tę sprawe widzi... ale nie........

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rywalizujesz o uwagę z małym dzieckiem... Pomyśl, na jakim stawia Cię to poziomie emocjonalnym.

 

Dojrzałość to branie odpowiedzialności za to, co się zrobiło. Twój partner wykazuje się więc ogromną dojrzałością, odpowiedzialnością za własne dziecko.

Artykułowanie nienawiści do tego brzdąca było błędem, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że w przyszłości chcesz być matką. Z tego też powodu, przypuszczam, mogłaś stać się nieatrakcyjna dla swojego partnera i stąd jego brak reakcji na groźbę zakończenia związku.

 

 

Oczywiście, że łatwiej byłoby, gdyby były dookreślone dni spotkań z synkiem. Nie mniej jednak dziecko nie potrzebuje ojca tylko we wtorki od 17 do 19:30. Wiążąc się z kimś, kto ma dziecko z poprzedniego związku musisz być przygotowana na to, że w każdej chwili, kiedy dziecko będzie w potrzebie, on zostawi Ciebie wierząc, że jesteś dorosłą osobą i sobie poradzisz.

 

 

Swoją drogą - oblałaś ten egzamin, prawda?

I to pewnie jego wina, bo się zdenerwowałaś i nie mogłaś się skupić...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

szkoda tylko, ze to dziecko wraz z matką mieszka za granicą i gdy ona czegoś potrzebuje to wtedy sie odzywa a gdy nic nie potrzebuje to jest cisza. Ja wielokrotnie namawiałam chłopaka żeby poszedł do radcy prawnego lub do adwokata i zajął się tą sprawą ale on nie podszedł do tego poważnie - olał sprawę. Sam stwierdził,że już chyba nie ma sensu się w tą sprawę angażować skoro matka dziecka zachowuje się jak tak a nie inaczej. Sypia z kim popadnie i nie wie z kim ma dziecko - żenada. Potrzebowała paszportu to znała numer telefonu! I znowu wielka cisza... A dziecko nastawiła przeciwko ojcu , (mówi do ojca po imieniu , kiedyś mówił ''tata'', wmówiła mu, że to wina ojca ze nie moze nigdzie wyjechać bo nie dał zgody na paszport) Mój chlopak u notariusza wyraził zgodę na paszport, wysłał to jej ale ona podała fałszywy adres i list wrócił do Polski. Więc ta dziewczyna też robi po złości, albo wypisuje mi bzdury na nk. Mało tego mój partner sam też nie dzwoni, nie pisze do dziecka. Jak dziecko zadzwoni to wtedy on przeżywa i przypomina sobie o jego istnieniu. Więc dlaczego takie chwilowe poprawienie kontaktu musi wpływać na nasze stosunki. Nie jest z tym latwo gdy żyjesz sobie spokojnie i nagle jeden telefon powoduje , że jesteś najgorsza i to dla osoby, którą kochasz. Jakby nie bylo to ja spowodowałam że jego dziecko zadzwoniło, tak jak pisałam CHCIAŁAM TO POUKŁADAĆ, ZAAKCEPTOWAĆ. Ale moje starania poszły na drugi plan i z tej która miała pomóc stała się tą złą. Więc o czym tu mowa? mam pokochać to dziecko? Ono nie jest moje!! A gdyby mój partner choć raz chciał ze mną porozmawiać o tym szczerze to zrobił by to dawno... Być może po prostu jego uczucie do mnie się wypaliło... !!!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
mam pokochać to dziecko? Ono nie jest moje!!
Powiedziałam mu, że nienawidzę jego dziecko

 

Noo po takim tekście to się nie dziwię, że się wypaliła.......

 

Ty musisz zrozumieć, że dla niego dziecko zawsze będzie stało na pierwszym miejscu i albo to zaakceptujesz albo poszukaj sobie bezdzietnego partnera..... :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dla was pisanie ''zaakceptuj to że ma dziecko'' , ''jesteś niedojrzała'' itp. jest bardzo proste oczywiście tylko dlatego , że sami się nie zmagacie z takim problem - jakie to płytkie. Łatwo jest oceniać sytuację nie dotyczącą was, cieszcie się! Tylko może ktoś z was postawiłby się w mojej sytuacji... Zresztą nie potrzebuję jakiegoś wsparcia bo mam je od przyjaciół chciałam tylko znać podejście innych ludzie ale tu znalazłam tylko żenujące podejście do sprawy. Ludzi , którzy mają swoje związki i nie martwią się o to co było lecz to co będzie powodzenia! Bo ja nie mogę planować swojej przyszłości . Gratuluję szczęścia i dziękuje za opinie jakże dziecinne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

martyna0407, Dziewczyno....... opanuj się, traktujesz to jako najgorszą tragedie na świecie...a tak naprawdę cały problem masz do rozwiązania TY. Bo albo zaakceptujesz to dziecko i nauczysz się je kochać, jako część swojego partnera - albo nie i będziecie się musieli rozstać. Nie ma innego wyjścia - powinnaś udać się do psychologa....

 

Dla ciebie jako kobiety, chcącej w przyszłości mieć dzieci powinno to być logiczne. Że dla rodzica zawsze na pierwszym miejscu będzie dziecko....a nie egzamin na prawo jazdy kobiety z którą nawet nie jest zaręczony - czyli teoretycznie nie wiąże przyszłości :roll:

Ile ludzi tak żyje ..........

 

Cieszymy się, ze jesteś bardzo dojrzała i przykro nam za nasze opinie 8) , ale wiesz.....jak 10 osób na imprezie mówi ci, ze jesteś pijana - to powinnaś iść do domu.... zastanów się nad tym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiesz - każdy przypadek jest inny i trudno coś powiedzieć. Natomiast jak będziecie mieli dziecko to on z całą pewnością będzie je kochał i widział w nim najlepsze wspaniałości. Zawsze rodzice widzą swoje dzieci w samych superlatywach. I w ogóle ojcowie dzieci które pokochają, nawet jak się okaże, że nie są ich. To normalne. Jeżeli zdecydujecie się na dziecko to będzie ono tak samo Twoje jak i jego. A skoro tak pokochał w sumie obce biologicznie dziecko, to tym bardziej pokocha to które sam zrobił :)

 

Tak, że o to się nie martw.

 

A obecne zachowania? Kto wie. Może czuje zagrożenie dla synka którego zaakceptował jako swojego. Porozmawiajcie o tym na spokojnie. Postaraj się spojrzeć na jego synka ciepłym okiem - przecież to niewinne dziecko i to piękne, że on mimo, że wie, że nie jest ojcem tak bardzo chce być z nim. Choć zarazem trudne dla Was.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiem , że ja też zbyt emocjonalnie zareagowałam, mówiąc,że nienawidzę jego dziecka. Chciałabym z nim porozmawiać o tym, powiedzieć, że to wcale nie tak, tylko że czuję się niezręcznie wiedząc , że schodzę na drugi plan... że chciałabym również uczestniczyć w tej sprawie gdyż poniekąd jestem jej uczestnikiem. Chce być dla mojego chłopaka wsparciem, a nie wrogiem. Chciałabym, żeby nie odtrącał mojej pomocy, moich rad, żeby był ze mną szczery w tej sytuacji a nie odrzucał jak przedmiot, który teraz się nie przyda. Kocham go i nie wyobrażam sobie życia bez niego, chcę dać mu dzieci i chcę żeby kochał je tak samo mocno jak i to pierwsze. Dziecko nie jest niczemu winne a ja pod wpływem emocji, złości naskoczyłam na nie... Tylko też chciałabym aby w sytuacji kiedy zadzwoni jego dziecko On pamiętał, że również mam uczucia a nie myślał tylko o tym, że właśnie w tej chwili świat stanął w miejscu i nic więcej się nie liczy. Dziecko zadzwoni i rozłączy się a ja jestem obok, zraniona, wściekła i po co to nam... po co sobie utrudniamy życie. ? Ehhh oby pomogło. Dziękuję ludziom , którzy starali się mnie zrozumieć i obiektywnym okiem spojrzeć na tą sytuację. To na prawdę pomaga. Dziękuję. Martyna

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A za kilka lat eksa powie, że ojcem jest kto inny, bo znudzi ją męczenie Twojego obecnego partnera, jedynym rozwiązaniem jest test na zgodność DNA, w ogóle co to znaczy on zaakceptował i traktuje jak swoje, jak to dziecko dorośnie i zrozumie swoją sytuację, broń boże dowie się o tym, że tatuś jest nn to nasra na takiego tatusia ....

 

A w jaki sposób utrudnia mu kontakt z dzieckiem, on ma sądownie widzenia czy jak...

 

Obcym bobasem bym się nie przejmowała, ale on powinien się przejąć tym, że Ty możesz poczuć się dotknięta jego chwilowymi objawami rodzicielskiej miłości, to podobno jego dziecko, które powinno łączyć Was w jedność skoro macie w przyszłości być parą i to niezależnie od tego czy ma go z inną.

 

Gdyby mi facet kazał wyjść z pokoju z takiego powodu .... ło matko srogo by tego żałował. To on musi chyba coś zrozumieć, albo poskromić tę babę, bo ojciec nie jest od czasu do czasu tylko na poważnie.

 

Wyjaśniejcie sobie dokładnie wszystko, jesteście już duże dzieci.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

martyna0407, ale wy jeszcze nie macie planów na przyszłość ... może i jesteście w poważnym związku, a rozmawialiście o tym co będzie dalej? Czy chcecie z sobą spędzić najbliższe lata? Mieszkacie razem? 2 letni związek to wbrew pozorom nie jest dużo....ile Ty masz lat?

 

Jesteś pewna że chcesz pakować się w taki związek.....bo jeśli nigdy nie zaakceptujesz tego dziecka - to i ty i twój partner będziecie się męczyć.....

 

Swoją drogą jeśli on kocha to dziecko to co będzie jak okaże się nie jego? Też badziewiasta sytuacja...... przestanie je kochać tak nagle.... :-|

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Akceptacja to nie wszytko sprawy musza być przejrzyste, dziecko jest moje i funkcjonuje w naszym życiu, a jak się okazuje babol jest toksyczny i gra na emocjach ojca i tego dziecka. Coś z tym trzeba zrobić, bo inaczej facet zwariuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No po pierwsze to On powinien uporządkować swoje życie... a może ta sytuacja z wyjściem z pokoju ma swoje podłoże gdzie indziej....być może facet nie wiąże aż tak dużych planów z dziewczyną i nie chce żeby uczestniczyła w życiu dziecka.......

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na początku naszego związku wiele mi opowiadał o dziecku a ja słucham z ciekawością. Nie powiem , że mnie to dziecko kompletnie nie interesuje bo tak nie jest . Żal mi że trafił na matkę , która puszcza się z byle kim i byle gdzie - być może dziecko jej kiedyś odpłaci za los jaki mu zrządziła. Przecież nikt nie mówi, że rodzice muszą już być na zawsze razem, każdy może sobie kogoś znaleźć ale niech dziecko wie,że ojciec jest jeden i niech nim będzie mój chłopak. A nie jak dziecko dzwoni to mówi tacie po imieniu. Ta kobieta dla mnie jest potworem, gdy mój chlopak dowiedział się o jej zdradach (potrafiła umówić się z facetem na czacie na sex) i to nie o jednej i nie o dwóch to wrócił do Polski ale ustalili, że będzie dzwoniła mówiła co u dziecka, przecież istnieje Skype, ale bardzo szybko jej się odwidziało nie zadzwoniła ani razu... Olała prośby mojego chłopaka a na dzien dzisiejszy kontaktuje się tylko gdy potrzebuje czegoś np.wlasnie zgody na paszport. Ja i mój chłopak planujemy wspólną przyszłość, jesteśmy ze sobą 2 lata ale znamy się prawie 13 - on był moją pierwszą miłością ale ja niestety jego nie - planujemy zaręczyny, chcemy dziecko gdy nasz sytuacja finansowa się ustabilizuje . Najgorsze jest to że On nerwowo czasami przez tą kobietę nie wyrabia... A jeszcze mi żal jego mamy , która przygarnęła tą dziewczynę pod swój dach dała jej wiele miłości ( ta dziewczyna była z domu dziecka) a ona odpłaciła się właśnie tak. To podłe.

 

Jakie to dziwne, że większość ludzi z domu dziecka nie chce zgotować swoim dzieciom takiego losu jak same miały a tu istnieje kobieta , która nie dość , że się nie szanuję to przyszłość dziecka jej w ogóle nie obchodzi. A przecież chłopczyk rośnie i nie będzie coraz głupszy tylko mądrzejszy... Znajomi nasi, którzy tam mieszkają mówili, że chłopczyk pyta o mojego chłopaka a ona?? Ona milczy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dna, sąd, bez tego chyba nie ma przyszłosciowego związku.

 

Jak matka się nie szanuje, daje zły przykład dziecku to kto powiedział, że musi być wychowywane przez matke właśnie, w jakim Wy świecie żyjecie, nie ma nic na papierze to nie ma w ogóle.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

MOCca, to chyba pytanie w jakim kraju Ty żyjesz :mrgreen:

 

Identyczna sytuacja, koleżanka jest z facetem, on ma byłą żonę i córkę, żona się kurwiła i dalej to robi ( ale dziecko jest na 100% jego) teraz zafundowała sobie jeszcze dwoje dzieci rok po roku ze swoim nowym konkubentem. No i teraz tak, chłopak walczy o prawa do dziecka, chce ją wychowywać itd. Żaden sąd w Polsce nie odda dziecka samotnemu ojcu.....mimo to, ze była dziecko zaniedbuje, nie pracuje, nie zajmuje się dziećmi, były już u niej w domu interwencje za alkohol i awantury to jedyne co sąd uznał, to JEJ wniosek o podwyższenie alimentów....a powód - bo urodziła 3 dziecko i jej się standard życia obniżył :lol: ....dlatego on musi płacić wyższe alimenty.....za obce dzieci....

Tak to u nas w kraju wygląda......teraz chłopak złożył wniosek o apelację ( bo nie da rady płacić 500zł alimentów i sam utrzymać mieszkanie, samochód itd) to była nie pozwala mu odwiedzać dziecka i choć mu się to należy nic nie zrobi......

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

linka, alimenty 400-500 to norma na jedno dziecko, ale nie można się poddawać i walczyć, walczyć...Kuwa jej kolejny dziecior nie może mieć wpływu na wysokość alimentów, ale i samochód nie może być czynnikiem aukcyjnym.

 

Na seks spotkanie to mnie rozwaliłaś. :mrgreen:

 

Ale coś się zabieracie do tego jak jaskółki za morze...jak można trwać w takiej sytuacji i marzyć o wspólnej przyszłości. Trzeba załatwić sprawy z przeszłości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zaofftopie troszku, ja wiem że 500 zł to norma, tylko jak on zarabia 1500 zł na miesiąc i musi utrzymać siebie, mieszkanie i auto ( inaczej nie dojedzie do pracy) to po przeliczeniu wychodzi na to, ze najlepiej jakby.....nie musiał jeść 8) a była i tak wysyła córkę po kasę do tatusia..... swoją drogą na tą trójkę dzieci z alimentów + zasiłków z MOPSu ta sucz wyciąga prawie 2 tysiące zł....żyć nie umierać...nie pracuje, a do tego dochodzi jeszcze kasa jej konkubenta bo on pracuje....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Coś na zasadzie pies ogrodnika sama nie wychowa a i drugiemu nie da. Żenada skąd takie kobiety się biorą!!!

 

A co do alimentów u nas jest akurat taka sytuacja, że ona wielokrotnie się upominała o alimenty na zasadzie szantażu ! Ale nie zgłosi sprawy do sądu bo sama nie jest pewna czy to jest dziecko mojego chłopaka! Szkoda, że traktuje własne dziecko jak kartę przetargową i buntuje przeciwko ojcu no ale byc może już wkrótce dziecko zobaczy problem swojej matki która w ciągu 3 lat ma już 50 faceta.... :/ i zgłosi się sam do ojca. Bardzo bym chciała... :]

 

[Dodane po edycji:]

 

martyna0407, Dziewczyno....... opanuj się, traktujesz to jako najgorszą tragedie na świecie...a tak naprawdę cały problem masz do rozwiązania TY. Bo albo zaakceptujesz to dziecko i nauczysz się je kochać, jako część swojego partnera - albo nie i będziecie się musieli rozstać. Nie ma innego wyjścia - powinnaś udać się do psychologa....

 

Dla ciebie jako kobiety, chcącej w przyszłości mieć dzieci powinno to być logiczne. Że dla rodzica zawsze na pierwszym miejscu będzie dziecko....a nie egzamin na prawo jazdy kobiety z którą nawet nie jest zaręczony - czyli teoretycznie nie wiąże przyszłości :roll:

Ile ludzi tak żyje ..........

 

Cieszymy się, ze jesteś bardzo dojrzała i przykro nam za nasze opinie 8) , ale wiesz.....jak 10 osób na imprezie mówi ci, ze jesteś pijana - to powinnaś iść do domu.... zastanów się nad tym.

 

 

 

No to akurat do mnie nie przemawia!!! ;]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

IMO porozmawiaj na bardzo spokojnie co czujesz i jak odbierasz oraz zapytaj o jego intencje. Powiedz też o przemyśleniach, że coś jednak nie było ok, że dziecko niewinne, etc. Zaznacz na początku, że chcesz by wszystkim było lepiej.

 

I wtedy naprawdę szczerze rozmawiajcie. Rozumiem, że chcesz dziecko i by on je kochał. I nawet powiedz mu to. Ale też nie zakazuj kochać innego dziecka, które nawet jeżeli biologicznie nie jest jego to i tak już się do niego przywiązał i nie ma to znaczenia w tym momencie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Właśnie wczoraj odbyłam spokojną rozmowę z moim chłopakiem, powiedziałam, że być może trochę mnie poniosło, że padło za wiele słów które nie powinny paść - zrozumiałam, że przecież to nie jest wina dziecka, to przecież mój chłopak tak zareagował na moją obecność to jemu coś nie pasowało. Przeprosiliśmy siebie na wzajem. Wytłumaczyłam mu , że jeśli chce być ze mną to musi ze mną rozmawiać o tej sprawie, że nie wyczyścimy jego przeszlości korektorem więc niech pomoże mi oswoić się z tym, że jest dziecko. Zapytał nawet co bym zrobiła gdyby walczył o dziecko już na drodze sądowej i uzyskał by np. możliwość zabrania go na wakacje na 2tyg, i czy zdaje sobie sprawę że wtedy chciał by spędzić z dzieckiem każdą minutę. W sumie bo głebszym przemyśleniu powiedziałam, że jeśli będzie szczęśliwy to ja tym bardziej. Wiem ile dla niego znaczy ten malec i żałuję, że kilka dni chodziła zła w sumie już sama nie wiem dlaczego... Ale cieszę się że odbyliśmy tą rozmowę i mam nadzieje, że mój chłopak pomoże mi to wszystko uporządkować, poukładać tak żeby przy kolejnym razie uniknąć scysji :) Dziś śmiało mogę powiedzieć : JESTEM SZCZĘŚLIWA !!!

 

 

dziękuję wszystkim serdecznie za rady : za te złe i te dobre ! Dzięki nim mogłam spojrzeć też trochę inaczej na wszystko. Jeszcze raz dzięki. Martyna

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powodzenia Martyna! Dla Ciebie i całej rodziny! :)

 

No i postarajcie się też o baby. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×