Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Matijas

Odstawienie alkoholu w chronicznej fazie alkoholizmu

Rekomendowane odpowiedzi

Mam 21 lat od 18 roku życia jestem alkoholikiem. Piłem ciągami ostatni 2 miesiące. Tydzień temu skończyłem leczenie w oddziale terapii uzależnień. Mam okres abstynencji 8 tygodni i szczerą chęć nie wracania do picia. Jednak od 7 miesięcy mam ataki lęków że zaraz umrę, przyśpiesza mi się puls kłuje mnie serce, boli, klatka piersiowa cała drży jak bije, mam nieraz zawroty głowy, boję się że zaraz stracę przytomność lub umrę jednak nic takiego się nie dzieje. Lęk paraliżuje mnie w życiu codziennym, boję się jeździć autem, chodzić do pracy, szkoły gdyż boję się że coś się stanie zemdleję lub coś w tym stylu. Na terapi lekarz robił mi ekg mówił że jest dobre. Prosiłbym o odpowiedź psychologa czy jest takie coś możliwe po zaprzestaniu picia, czy jest to nerwica czy po prostu pijąc rozwaliłem sobie serce. Bardzo prosiłbym o odpowiedź kogoś kto się już spotkał z takimi przypadkami. Czy to kiedyś minie?? Życzę pogody ducha.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Mam 21 lat od 18 roku życia jestem alkoholikiem. Piłem ciągami ostatni 2 miesiące. Tydzień temu skończyłem leczenie w oddziale terapii uzależnień. Mam okres abstynencji 8 tygodni i szczerą chęć nie wracania do picia. Jednak od 7 miesięcy mam ataki lęków że zaraz umrę, przyśpiesza mi się puls kłuje mnie serce, boli, klatka piersiowa cała drży jak bije, mam nieraz zawroty głowy, boję się że zaraz stracę przytomność lub umrę jednak nic takiego się nie dzieje. Lęk paraliżuje mnie w życiu codziennym, boję się jeździć autem, chodzić do pracy, szkoły gdyż boję się że coś się stanie zemdleję lub coś w tym stylu. Na terapi lekarz robił mi ekg mówił że jest dobre. Prosiłbym o odpowiedź psychologa czy jest takie coś możliwe po zaprzestaniu picia, czy jest to nerwica czy po prostu pijąc rozwaliłem sobie serce. Bardzo prosiłbym o odpowiedź kogoś kto się już spotkał z takimi przypadkami. Czy to kiedyś minie?? Życzę pogody ducha.

 

 

Na objawy odstawienne to za późno. To raczej nerwica lekowa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Matijas, Masz to co ja... Najpierw zapiłem swoją nerwicę, a potem wróciła silniejsza ;) Też mam takie objawy jak Ty... Biore leki a za niedługo wybieram się na terapie... Trzymaj się, będzie dobrze :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja na razie biorę hydroksyzyne raz dziennie depakine wieczorem i chlorptotixen przed snem więc to raczej nie są typowe na nerwice, dużo się modlę itp itp. W liceum miałem też taką nerwicę i nie wiedząc że wpadam w alkoholizm też ją zapiłem raczej, teraz jednak to co mam to spokojnie mogę powiedzieć że jest ona ze zdwojoną siłą. MonteChristo wiem że to nie objawy odstawienne po prostu chodzi mi czy jest takie coś u alkoholików którzy zaczęli trzeźwienie. Powodzenia misiek na terapii, jeśli praca sport mi nie poprawią życia i kardiolog nic nie znajdzie chyba też pomyślę o terapii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja na razie biorę hydroksyzyne raz dziennie depakine wieczorem i chlorptotixen przed snem więc to raczej nie są typowe na nerwice, dużo się modlę itp itp. W liceum miałem też taką nerwicę i nie wiedząc że wpadam w alkoholizm też ją zapiłem raczej, teraz jednak to co mam to spokojnie mogę powiedzieć że jest ona ze zdwojoną siłą. MonteChristo wiem że to nie objawy odstawienne po prostu chodzi mi czy jest takie coś u alkoholików którzy zaczęli trzeźwienie. Powodzenia misiek na terapii, jeśli praca sport mi nie poprawią życia i kardiolog nic nie znajdzie chyba też pomyślę o terapii.

 

Leki są ale tylko przez kilka dni od odstawienia alko. Natomiast to co mówisz ja miałem ,,na gorąco" kilkanaście dni temu...

Miałem tak że jadąc jako pasażer samochodem dusiłem się i było to namacalne. DO tego dochodziły silne odruchy wymiotne i równiez paniczny lęk. Ale ja to przegadałem z fachowcem. U mnie to był akurat splot odstawienia wódy i cos na kształt nerwicy.

Po kilku dniach to mineło....

 

Myśle że Twój lekarz powinien Ci włączyć leki antydepresyjne - one leczą nerwicę. Nerwica daje 100 tysięcy różnych objawów...

I proponuje Ci również terapie - tam ,,przperacujesz" sowje lęki

 

 

Powodzenia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na razie skończyłem 5 tygodniową terapię odwykową po 2 tygodniach na detoksie co daje 7 tygodni w szpitalu, więc na razie chciałbym sobie poradzić w normalnym życiu, choć jeśli nie zauważę poprawy terapia będzie nieunikniona.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć ziomal ;)

 

Matijas.. tak naprawdę kontynuacja terapii to podstawa.., albo AA, bo sam to wiesz gdzie możesz wrócić..

I zapewniam cie za jak zaczniesz pić to kolejny powrót będzie trudniejszy.

 

Ja miałam nerwicę też już chyba w liceum... nieświadomie leczyłam ją alkoholem co skończyło się chorobą alkoholową.. w tej chwili nie pije ponad dwa lata, cały czas chodzę na AA i to daje mi siłę, oparcie i poczucie że nie jestem z tym sama :)

Nerwica po odstawieniu alkoholu dokopała mi nieźle, też lądowałam w szpitalu.. robili EKG i ładowali leki uspokajające i kazali leczyć nerwicę.. bo serducho jest OK. Skończyło się na antydepresantach, oczywiście lekarz wiedział że jestem uzależniona i tak mnie prowadził, aby jak najszybciej odstawic leki... bo łatwo wpaść z jednego uzależnienia w drugie.

Niestety na to żeby było lepiej trzeba sobie zapracować. To trochę jak z chorobą alkoholową.. jak masz juz jej świadomość i poznasz mechanizmy to zaczynasz sobie z nią radzić.. w każdym razie u mnie tak to zadziałało.

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Już 25 dzień bez grama alko... a ja dalej mam ochotę się napić... wydaje mi sie że jakbym się napił to poczułbym się lepiej choć przez chwilę :( a jak siedzę ze znajomymi i oni piją piwko a ja soczek to czuje się jak ktoś gorszy :(kasiawp, kiedy to minie ??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hmmm kiedy minie...

 

trudno mi jednoznacznie to określić, to już jest indywidualna sprawa...

 

Może napiszę tak:... NIE JESTEŚ KIMŚ GORSZYM.... ALKOHOLIZM TO CHOROBA !!!

 

Choroba... tak jak nerwica, cukrzyca czy padaczka... i co, czy ludzie chorujący np na cukrzycę są GORSI????

Ja wiem, że to się tak łatwo mówi.. ale uświadomić sobie to tak do końca i przekonać samego siebie o tym nie jest łatwo. Mnie z pewnością pomogła wiedza zdobyta na terapii. Wiesz, że ludzie cierpiący na chorobę alkoholową to ludzie bardzo wrażliwi... a to przecież nie jest wada, raczej zaleta z tym, że dla nas trudna do ogarnięcia i stąd próbujemy sobie jakoś ulżyć... no mnie to na dobre nie wyszło ;)

 

Ja jakiś czas po rozpoczęciu terapii nie chodziłam na imprezy alkoholowe, żeby sobie nie dowalać właśnie takich negatywnych uczuć, tak też zalecali na terapii, łatwo wtedy o powrót do picia. Pokusa bywa silniejsza, a szkoda zmarnować np takich 25 dni :)

 

Dzisiaj już bywam na takich imprezach, no bo nie da się całkowicie wykluczyć alkoholu z życia, mogę jedynie zadbać, aby było go jak najmniej w moim otoczeniu, on jest gdzieś obok.. byle był w odpowiedniej odległości ode mnie ;)

To o czym piszesz odczuwałam nie raz, byłam zła na siebie że akurat mnie ta choroba trafiła.. nie mogła np w sąsiadkę ;) no ale cóż.. tu pomógł też czas.. im dłużej nie pije tym łatwiej mi... i jest mi dobrze z tym że jestem trzeźwa bo jak widzę na imprezie tych sponiewieranych ludzi to przypominam sobie jak ja wyglądałam brrrr... nie chce znowu tak wyglądać.

 

Jesteś CHORY

pytanie czy Ty siebie o tym już przekonałeś ????

Uznałeś się za alkoholika ????

 

p.s.

właśnie sobie przypomniałam te zazdrosne spojrzenia ludzi z pracy.. jak po imprezie integracyjnej wracaliśmy do domów... Ja zadowolona z życia wsiadam do mojego fajnego autka, a oni z bólem głowy i mdłościami do autokaru.... nic tylko współczuć ;)

 

Pozdrawiam

i życzę wytrwałości

najważniejsze jest dziś :).. DZIŚ NIE PIJĘ

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

kasiawp, Dziękuję za odpowiedź.... :)

 

Jesteś CHORY

pytanie czy Ty siebie o tym już przekonałeś ????

Uznałeś się za alkoholika ????

 

Chyba powoli to do mnie dociera...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ha... no właśnie.. to musi dotrzeć i to trwa...

 

Ale wiesz co, ja np wolę na dzień dzisiejszy być trzeźwiejącą alkoholiczką niż np ....

 

walczyć z chorobą nowotworową.... !!!

 

przecież wystarczy... żebym nie piła :)

 

tz to tak w wielkim uproszczeniu, bo samo nie picie to podstawa do dalszej pracy nad sobą, ale w sumie jak sam zauważyłeś.. da się zrobić ;)

 

Choroba alkoholowa niszczy wszystko i wszystkich którzy jej doświadczają, nie tylko samego alkoholika... jest jeszcze rodzina, kto wie czy ona nie cierpi bardziej ?? Tz ja uważam, że bardziej.

Ja znam problem od strony żony alkoholika i mojej choroby alkoholowej...

 

Zobacz... masz ogromną szansę ... możesz uniknąć piekła choroby alkoholowej, możesz już dziś uratować swoją przyszłą rodzinę... a jako żona alkoholika powiem Ci że tego bólu nie da się zapomnieć.. wymazać.. ja nie jestem z byłym mężem już 6 lat... a przeszłość ... boli

i ponoć nie prędko przestanie, mimo że przerobiłam to wszystko na terapiach.. ale ja to przeżyłam i nikt mi tego nie zabierze.. nie uwolni mnie od tego...

No bo dlaczego ja zaczełam pić..... żeby nie czuć !!!!!!!

 

Pamiętasz ... alkoholik to wrażliwiec.. ;).. nie umiałam tego znieść na trzeźwo..

 

No ale to już było :)

jest we mnie.. jest dla mnie takim czerwonym światłem, które mówi .. nie pij

bo wiesz jak wygląda to piekło....

 

Ha .. no dosyć

 

Dziś jestem SZCZĘŚLIWĄ alkoholiczką :)

nawet cholernie szczęśliwą ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Dziś jestem SZCZĘŚLIWĄ alkoholiczką :)

nawet cholernie szczęśliwą ;)

 

Zazdroszczę Ci.. ;)

 

Może kiedyś też tak powiem o sobie ;)

 

Na razie widzę że długa droga przede mną.... myślę sobie że szczęście w nieszczęściu że mam nadzieje w pore się obudziłem... :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

:)

 

normalnie mam dziś luzzzzy w pracy ;)

 

Z tego co pisałeś .. zastanawiasz się nad terapią.. a wiesz że mityngi AA już są dla Ciebie dostępne..

Ja wiem, że się człowiek na początku przed tym broni... niektórzy twierdzą że to sekta ;) albo że to jacyś nawiedzeni wariaci ...

 

Obojętnie co by nie mówili..... sprawdź to sam :)

I nie wystarczy iść raz.. przynajmniej kilka razy.. zanim zaczniesz rozumieć jak to działa.

 

Ja chodzę na grupę raz w tygodniu, akurat najbardziej mi pasuje w piątek i ten wieczór jest tylko dla mnie... bo ja trzeźwieje tylko dla siebie i to ja muszę zadbać o moją trzeźwość, bo to ja jestem za siebie odpowiedzialna.

 

Trafiłam na fajną grupę... może faktycznie oni trochę wariaci ;) albo inaczej pozytywnie zakręceni ;)

Traktujemy trzeźwienie nie jak pasmo udręki i wyrzeczeń... ale jak fantastyczną przygodę życia, która daje nam możliwość poznania siebie... znalezienia swojego miejsca w życiu i odnalezienie szczęścia ...

 

hehe.. ależ górnolotnie to zabrzmiało ;)

 

i niby choroba alkoholowa coś ci zabiera.... za to trzeźwienie daje niesamowite możliwości :)

 

Ja z osoby zamkniętej w sobie, smutnej, narzekającej... zmieniłam się w zadowoloną, pewną siebie szczęśliwą kobietę :)

I widocznie taka musiała być moja droga... aby dziś być tym kim jestem :)

 

I jeszcze mi zostało jedno z czym się muszę rozprawić, to jest właśnie nerwica lękowa, no ale i tu mam sukcesy, mój stan się znacznie poprawił, ataki nie zdarzają się już zbyt często. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Jutro idę do pani psycholożki porozmawiać o wynikach testu osobowości i o tym na jaką terapię powinienem się udać... sądzę że będzie to powiązane z moim uzależnieniem. Także zobaczymy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Misiek_NL, ja u psychologa ,pomimo faktów .Cały czas zaprzeczałem ,ze mam problem z alko.Jakiś dziwny mechanizm obronny :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Dziś mija miesiąc mojego nie picia :great::great::great:

 

Z jednej strony to taak długo, a z drugiej to dopiero miesiąc...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Misiek_NL, images?q=tbn:ANd9GcTVGEHLUT0HbYSXOgh9y39ydPoAwL338AO3ePgSJ0gyFrPbosw&t=1&usg=__HqWlEEN-fw1kROjZReWEJ4_mBdo=

 

 

:great::great::great::great::great::great::great::great::great::great::great::great::great:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

WoW, Dla mnie te fajewerki ?? Super.... Dzięki !!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja pomimo tego że pierwszy raz na....łem sie w wieku 14 llat to alkocholikiem nie zostałem ale za to silnie uzależniłem sie od trawki i tak naprawde to pale ją 15 lat a mam 27, Miałem kilka przerw w życiu, najwieksza trwała pól roku potem zpowrotem wróciłem. Mam znajomych co palą ale im to nie szkodzi, mi niestety tak.

Podobna opcja jest z alkocholem jeden pije np na baletach w weekend a inny zostanie alkocholikiem. Podobnie z blantami. kochałem palić marihuane wypelniała mi to czego mi brakowało, ale przez ten czas nie zrobilem niczego konstruktywnego ze swoim życiem. teraz nie biore niczego oprócz papierosów :)

Powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

harpagan83, To chyba dosyć kosztowny nałóg ? 15 lat ...wow ,liczyłeś kiedyś ile przepaliłeś ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

LitrMaślanki biorąc pod uwage że za gram marihuany płacisz 25- 30 zł, hurtem nieco taniej to napewno kosztowny nłóg. Tylko wiesz przejmuje sie innymi sprawami bo pieniądze to żecz nabyta i można je zarobic, a zmarnowanego czasu nie odpracuje. Pozatym mogło być gorzej i mógłbym zostać kokainistą ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Misiek_NL no to gratulacje chlopie, ale pamietaj ze do wodeczki zawsze mozna wrocic, wiec nie mysl o jutrze, tylko o tym ze TERAZ nie pijesz:-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

AlexDeLarge, Dzięki... Myślę o teraz.. i cieszę się z każdego dnia bez alko... i z każdej imprezy na której jestem i mówię NIE ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Misiek_NL podziwiam

szczerze podziwiam!!

 

oby tak dalej

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×