Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
nikita32

nienawidze swojego faceta

Rekomendowane odpowiedzi

Witaj.Bylam z facetem , ktory mnie niszczył.Dzisiaj jest już byłym.Innej rady nie widze.Trzymaj się.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Znam to moja psycholożka nazwała to związkiem przemocowym nawet.Najlepiej co można zrobićto spitalać najdalej gdzie się da bo taki związek jest starsznie niszczący i wyczerpujący,a życie jest za krótkie żeby je sobie tak marnować.Wiem wiem łatwo mówić,ale uwierzcie po jakimś czasie człowiek sam z siebie się śmieje,że taki głupi był i tyle czasu tracił na coś co nie było warte naszej uwagi przynajmiej u mnie tak było i jeszcze trochę jest bo nie dużo czasu minęło od rozstania.Szczerze to ja czuję dopiero,że żyje;)))))

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Doti, czuję się dokładnie tak samo:) Zmarnowałam wiele lat , żyjąc zludzeniami..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ewaryst7 rozumiem,ale wiesz ja staram się patrzeć pod kątem,że te lata nie były zmarnowane no może czasami;)ale biorę ten czas jako naukę

do następnych związków mam nadzieje,że si etakie pojawią.Wiecie co bo faceci to wogóle sa posrani i płytccy no nie wszyscy,ale niestety większość jako było mi poznać.No ale cóż takie życie trzeba żyć dalej i mieć nadzieję,że to wszystko nie było na marne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem jestem "posrany" bo mam problem z wchodzeniem w jakiekolwiek relacje i potem utrzymywaniem ich...nie jestem w stanie wyrwać się z tego bagna w którym jestem,a nie chce kogoś w te moje bagno wciągać..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

człowiek nerwica bez urazy napisałam,że nie wszyscy faceci są tacy tylko ci na których ja trafiałam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jestem jestem "posrany" bo mam problem z wchodzeniem w jakiekolwiek relacje i potem utrzymywaniem ich...nie jestem w stanie wyrwać się z tego bagna w którym jestem,a nie chce kogoś w te moje bagno wciągać..

ja też tak mam, że albo za bardzo sie angazuje albo boję sie zaangażować

i to żadne bagno;)

to zachowanie które zmienia sie przy pomocy psychologa

ja sie wybieram ale czy sił starczy;|

mam tak nawet z koleżanką na studiach

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

człowiek nerwica, nie przejmuj siè. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jestem jestem "posrany" bo mam problem z wchodzeniem w jakiekolwiek relacje i potem utrzymywaniem ich...nie jestem w stanie wyrwać się z tego bagna w którym jestem,a nie chce kogoś w te moje bagno wciągać..

 

Ekhm... jeśli o "posraniu" mowa...

Łaknę miłości i akceptacji, poczucia bezpieczeństwa i stabilności. Boję się jednak zaangażować, wiele zdrowia psychicznego mnie to kosztuje i leków też, jak już przeskoczę angaż i jestem kochająca i kochana - boję się odrzucenia, panicznie i irracjonalnie. Później boję się, że przestanę kochać ja - że źle wybrałam, że nikt nie jest w stanie mnie pokochać i dać mi tyle cierpliwości i miłości ile potrzebuję, następnie faza "boję się wszystkiego".

 

Nadal kotku uważasz, żeś posrany? ;)

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nadal kotku uważasz, żeś posrany? ;)

Misiu,nie kotku :mrgreen:

Tak uważam.

Ja nie umiem tego wszystkiego ogarnąć,miłości,procesu oceniania przez innych...kazda proba relacji milosnej kończy się fiaskiem z mojego powodu,to ja odrzucam od siebie innych swoim zachowaniem,swoimi wadami,swoją głupotą...

A nawet jak ktos daje mi sygnały,że chce mnie to ja wszystko zawsze musze spieprzyć,oddalić się,odizolować od tej osoby..W dodatku ostatnio mam dosyć zycia wsrod ludzi na realu,wkurzają mnie,nie mogę ich słuchać...

Dlatego izoluje się teraz tak bardzo od ludzi.

.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Jestem jestem "posrany" bo mam problem z wchodzeniem w jakiekolwiek relacje i potem utrzymywaniem ich...nie jestem w stanie wyrwać się z tego bagna w którym jestem,a nie chce kogoś w te moje bagno wciągać..

 

Ekhm... jeśli o "posraniu" mowa...

Łaknę miłości i akceptacji, poczucia bezpieczeństwa i stabilności. Boję się jednak zaangażować, wiele zdrowia psychicznego mnie to kosztuje i leków też, jak już przeskoczę angaż i jestem kochająca i kochana - boję się odrzucenia, panicznie i irracjonalnie. Później boję się, że przestanę kochać ja - że źle wybrałam, że nikt nie jest w stanie mnie pokochać i dać mi tyle cierpliwości i miłości ile potrzebuję, następnie faza "boję się wszystkiego".

 

Nadal kotku uważasz, żeś posrany? ;)

 

Kuźwa, Chojrakowa..

nawet nie wiesz jak ja Ciebie rozumiem..

wręcz mam ochotę zabrać rzeczy i po prostu wyjść..

z drugiej.. no głupie by to było.. :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli boicie się wchodzić w jakieś relacje z płcią przeciwną, to dajcie sobie czas i nie oczekujcie od siebie zbyt wiele.

Czasem bycie singlem jest lepsze od życia w nieszczęśliwym związku, w którym nie ma szacunku i zaufania.

Nie czujcie się gorsi, każdy ma jakieś słabości, ale umiejętność pokonania ich jest prawdziwym zwycięstwem.

Gdy już uporacie się ze swymi problemami, będzie czuli, że potraficie wszystko przezwyciężyć.

Skoro zarejestrowaliście się na tym forum, to podobnie jak ja oczekujecie pomocy od ludzi, ale również jesteście gotowi na zmianę swojego wnętrza czy przekonań, które niszczą Wasze życie.

Jestem tutaj od wczoraj i na razie nie chcę o sobie opowiadać, więc obserwuję.

Ale mam nadzieję, że pomogę komuś tak samo mocno, jak ktoś pomoże mi.

 

Pozdrawiam ciepło

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Duszę się w związku jak ryba na plaży, facet rani mnie NIEŚWIADOMIE stokroć bardziej niż ktokolwiek inny, czuję się coraz bardziej niepotrzebna, zbędna, niekochana... Tylko ile miłości mi potrzeba, żeby ją poczuć?

Innym starcza tak mało, ja potrzebuję tak wiele. Nawet nie wiem ile, nigdy taka się nie czułam.

Wariuję ze strachu, z troski i choj wie z czego jeszcze. Z drugiej strony dobrze wiem, że kocham, i że gdyby nie on, już by mnie zapewne tu nie było. Kolorado.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×