Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Zapętlona

Terapia poznawczo-behawioralna

Rekomendowane odpowiedzi

Właśnie jestem w trakcie takiej terapii. Pomaga :D:D

Przedtem byłam na behawioralnej - moim zdaniem była mniej skuteczna akurat dla mnie.

U mnie terapia wygląda inaczej niż u Ciebie. Głównie to rozładowywanie negatywnych sądów o sobie i bliskich. Są też takie jakby wykłady, np. dlaczego nie należy unikać lęku i jaki jest mechanizm powstawania strachu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Terapia w tym nurcie prawie mnie wyleczyła (prawie, bo wciąż na nią chodzę :) ). Polecam. Dowiadujemy się mnóstwo rzeczy o sobie, o mechanizmach psychologicznych z których nie zdajemy sobie sprawy. W moim przypadku o nerwicy rozmawialiśmy tylko pierwszych kilka wizyt, teraz temu poświęcamy max. 10 minut i rozmawiamy na wiele innych tematów. Na terapii często bywa zabawnie :). Chodzę od lutego tego roku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hej;)

Terapia ta jest chyba najbardziej rozpowszechniona. Jak na moje oko, to chodzi w niej o to, by pacjent zmienil swoje bzdurne przekonania na temat siebie i zycia.

Ja bylem chyba ponad 10 razy, z tym ze jeszcze wracalem po pewnym czasie gdy bylo gorzej.

W sumie to nie wiem czy jest inna droga pokonania lekow jak rozmowa o nich i zauwazenie rzeczy z innej strony.

Jak sama napisalas : "Oczywiście odpowiadałam jej, że będzie mi wstyd, że inni pomyślą to czy tamto, itp itp."

o to wlasnie chodzi w terapi - czlowiek w sumie powinien dojsc do wniosku "a kij im w oko!", zdobyc pewnosc siebie, przestac sie zastanawiac co robic a czego nie, przestac sie przejmowac pierdolami. Tak powoli nerwica odchodzi w zapomnienie, bo czlowiek zaczyna zlewac wszystkie te sytuacje ktore kiedys byly dla niego grozne (jak trzesaca sie reka), przestaje sie ich bac (a jak sie nie boi to i reka sie nie trzesie). Terapia uczy tego wszystkiego, czlowiek wychodzi z niej madrzejszy o to, ze lęk to emocja jak kazda inna, ktora swoj poczatek ma w myslach i to od mysli zalezy, czy lek sie pojawi czy nie.

 

Co do umyslnego trzesienia reka - czytalem historie w jakiejs ksiazce, gdzie mlody lekarz (chirurg) chyba jeszcze studiujacy mial problemy z trzesaca sie reka podczas uczenia sie zawodu i studiowania. Zawsze gdy mial cos zrobic, zaczynaly mu sie trzasc rece, a przeciez wiadomo ze nikt nie chce chirurga ktoremu drza rece. Problem byl taki ze to nie byla jakas choroba czy cos, ale zwykly lek, ktory w ten sposob wyzwalal sie podczas zajec.

Lekarz ten udal sie do psychologa, gdzie dostal rade - jak bedziesz mial taka sytuacje, zapragnij z calej sily by trzesly ci sie rece. Co sie okazalo - jak przyszlo co do czego, chirurg ten wzbudzil w sobie zyczenie, by trzesly mu sie rece. Nagle katastroficzne mysli do ktorych sie przyzwyczail" o jezu! rece mi sie beda trzasc, wywala mnie ze studiow, zawiode rodzine, nie bede mial pracy, nie dam sobie rady, umre...itd" zostaly zgaszone poprzez zyczenie, by rece zaczely sie trzasc...a one co?? nic. zero, ani ruchu. Mysli wyzwalajace lek zostaly zamienione, lek sie nie pojawil.

 

Jest to bardzo pomocna technika w sytuacjach stresowych. To wlasnie twoj psycholog probowal ci przekazac - zeby nie uciekac ani nie walczyc, ale spokojnie, z humorem podchodzic do takich rzeczy. A niech mi sie roztrzesa rece! Tak mi sie beda trzasc, jak nikomu na swiecie!

 

Fobia spoleczna to najbardziej idiotyczna rzecz na jaka mozna zachorowac. WIem, bo sam mialem, a resztki niepokojow zwalczam do dzis:) Potrzebna ci jest otwartosc. Im mniej bedziesz sie kryla jak kroliczek za krzaczkiem, im bardziej zyskasz na pewnosci siebie, tym szybciej jakikoliwek lek ( a wiec i fobia - ktora jest lękiem przed lękiem) zniknie.

Byc moze terapia grupowa jest tez dobrym rozwiazaniem dla fobikow spolecznych, bo czlowiek uczy sie ze nie jest sam, uczy sie rozmawiac o sobie, przestaje sie siebie wstydzic i widzi od razu ze inni go akceptuja.

Ja nidgy na grupowej nie bylem. Za to mam za soba kilka rozmow z roznymi ludzmi, gdzie zwierzylem sie im ze swoich problemow i za kazdym razem otrzymalem takie wsparcie i rady ktore byly cudowne i ktorych sie nigdy nie spodziewalem. Nagle nauczylem sie ze nie musze udawac lwa, ze moge byc poprostu soba, i jestem super.

Otwartosc - bardzo ci pomoze w radzeniu sobie z fobia spoleczna.

pozdrawiam i zycze wielu stresujacych sytuacji, bys sie jak najszybciej spostrzegla ze strach ma wielkie oczy i nic wiecej.

Za tydzien ide ze znajoma na wesele - kiedys na sama mysl nie jadlbym i robilo by mi sie niedobrze. Teraz nie moge sie doczekac zabawy. Ale nic samo nie przechodzi:) Otworz sie na ludzi i pozwol sie uleczyc, rozpraw sie ze swoimi kompleksami raz na zawsze:)

i pamietaj:

 

""Każdy jest istotą jedyną i niepowtarzalną.

Zdaniem genetyków szanse na to, by dana para

małżeńska wydała na świat drugie identyczne dziecko, są jak 10 do

potęgi 2 000 000 000, zatem kombinacja cech składających się na

ową całość, o której mówimy "ja", praktycznie nie może się nigdy

powtórzyć."

( Sztuka pewności siebie - Alan Loy McGinnis)

 

pozdrawiam;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Uwierz w siebie i zyj jak dusza zapragnie!:)

 

Pomocne moze dla ciebie takze byc przeczytanie:

http://moja-nerwica.republika.pl/ - gdzie gosc opisuje dosc zwiezle i prosto to co wie i podczym ja wlasciwie tez moge sie podpisac,

 

oraz polecam przeczytanie ksiazki

Oswoic lęk - Judith, Bemis; Amr, Barrada ( mozna znalesc na necie, pogrzeb na chomiku)

- autorzy opisuje wiele przydatnych metod do pokonania leków i wewnetrzne dialogi do zmiany

 

Pamietaj tylko ze psycholog nie rozwiaze twoich problemow. To ty (jak koliwiek brzmi to patetycznie:D) musisz odnalesc w sobie rozwiazanie problemow i sile.

Ale mysle ze z twoim podejsciem to tylko kwestia czasu. Nie od razu Rzym zbudowali:)

 

Pozdrawiam goraco, bo leje na dworze jak choleraa;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

eldruto, pod tym co piszesz podpisuję się rękoma i nogami.

 

A link do 'historii pewnej nerwicy' jest.. co tu mówić GENIALNA HISTORIA

jestem w połowie ale gdybym trafił na nią wcześniej, oszczędziłbym kupę czasu

bo to o czym pisze ten człowiek to, jak sam odkryłem, jedyny sposób na wyjście.

 

Sam mechanizm - lęk przed lękiem, który cały czas nakręca karuzelę fobii.

Odruchowy niepokój, który wykształcił się już jako automatyczna odpowiedź organizmu

na kontekst - wszystko to pojąłem w bolesnym obserwowaniu własnych cierpień.

 

Przerwać błędne koło przez akceptację tego automatycznego niepokoju bo jeśli

się go boimy ('pewnie zaraz będzie gorzej', 'na pewno zaraz zemdleję i co powiedzą o mnie?')

to witaj błędne koło. Wchodzę do kościoła, bije mi mocniej serce -> lęk, że zaraz będzie gorzej, że zemdleję -> bije szybciej -> itd

Jak też zrozumiałem, trzeba być cierpliwym by ta automatyczna reakcja organizmy się wyciszyła, uspokoiła.

W całym tym czasie akceptować ją i starać się działać jakby nic się działo, wiedząc, że to minie.

 

Jako, że jeszcze nie doczytałem do końca, nie wiem czy ten człowiek również to porusza

ale myślę, że socjofobia kręci się wokół kluczowej kwestii, jaką jest OBRAZ SAMEGO SIEBIE

szczególnie w odniesieniu do innych ludzi. To oni są dla nas lustrem. Przy nich widzimy jak nasza samoocena

wychodzi na jaw przez konfrontację z nimi, z automatu widzimy siebie w zestawieniu.

Ile razy automatycznie myślicie jacy jesteście bee, a ludzie dokoła lepsiejszy.

Stąd konieczne jest przemyślenie jak siebie samego postrzegam,

czy siebie samoakceptuję. Polecam Wam wszystkim książkę Nathaniela Brandena '6 filarów poczucia wartości'.

Facet życie poświęcił na studiowanie tego zagadnienia.

 

Zastanówcie się chwilę.. Gdybyśmy wśród ludzi czuli się jak w rodzinie, jako równo uprzywilejowani

członkowie społeczności. Gdybyśmy pamiętali, że w tej całej grupie również są ludzie serdeczni, kochający

i pełni empatii. Gdybyśmy pamiętali, że wśród nich są również cierpiący ciężej od nas. Gdybyśmy NIE SABOTOWALI samych siebie

patrząc oczami innych, którzy, jak jesteśmy przekonani, widzą z kilometra naszą odmienność, a sami są lepsi, silniejsi i normalni.

Gdybyśmy sami siebie nie oceniali jako chorych dziwaków i przez to nie odrzucali. Gdybyśmy zamiast tego pamiętali, że

KAŻDY człowiek ma jakieś ułomności. Ten drugi np. nie czuje lęku przed grupą ale jego wyobraźnia jest jałowa i nie widzi

piękna w zachodzie słońca, poza tym ma łuszczycę. Gdybyśmy odkłamali obraz siebie. Gdybyśmy w pełni samych siebie

zaafirmowali, pamiętali, że jesteśmy godni miłości, radości, że godność osoby jest naszym niezbywalnym atrybutem wspólnym z innymi.

 

Tak dalibyśmy sobie prawo do tych słabości, co odblokowałoby drogę do oswojenia i uleczenia tego niepokoju.

Wśród ludzi czulibyśmy się jak wśród swoich, czyt. czyli tak jak powinno być:)

 

Odrzucanie siebie pogłębia problem. Akceptacja jest wg mnie warunkiem zdrowia.

To odrzucenie to pewnie w większości naszych przypadków w prostej linii odrzucenie,

jakiego doświadczaliśmy jako dzieciaki.

 

Ja staram się uzdrowić, jakby to ująć..... ODCZUCIE na temat samego siebie.

Psychologia mówi, że mamy utajoną samoocenę i jawną. Ta druga to często

na zewnątrz pozorna samoakceptacja. Wewnątrz może być pełno mroku i jakiegoś żalu.

Ja to w sobie odkrywam w chwilach ciszy, modlitwy, łapię się na nawykowych takich odczuciach

nt samego siebie. Koryguję to myślenie starając się spojrzeć na siebie życzliwie, z szacunkiem i miłością.

To jest ciężkie na początku, ale wierzcie mi, kropla drąży kamień nie siłą ale częstym padaniem.

 

Jeszcze ćwiczenia, jakie znalazłem w poradniku psychologicznym dodanym do polityki.

Ćwiczenia odkrywające naszą utajoną samoocenę i pomagające ją kształcić.

Trzeba jak najszybciej wykonać ćwiczenie polegające na rozpoznaniu emocji na twarzach.

Ta właśnie spontaniczna reakcja pokaże wam na jakie sygnały jesteście wyczuleni.

Człowiek przekonany wewnętrznie o swojej niższości będzie wyczulony na sygnały odrzucenia, złości.

Ten z wysoką samooceną będzie naturalnie dostrzegał bardziej elementy pozytywne.

Można jak pisałem również ćwiczyć w ten sposób by zmienić percepcję

 

Mark Baldwin - terapeutyczne gry komp. (z artykułu prof. Katarzyny Stemplewskiej-Żakowicz, poradnik polityki - Ja My Oni, O sensie i jakości życia)

www.selfesteemgames.mcgill.ca

 

Zmiana nawyków myślowych to proces.

 

Dzięki, że jesteście, pomaga wiedzieć, że nie jest się samym ze swoim problemem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
i nie widzi piękna w zachodzie słońca, poza tym ma łuszczycę.

 

:D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Jak dla mnie najskuteczniejsza :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

hej

 

Walczę z depresją już kilka lat a najbardziej mi pomogła terapia poznawcza. Teraz zaczynam na nią uczęszczać 2 gi raz i kupiłam sobie kilka ciekawych książek. techniki stosowane w tej terapii mogą pomóc w rożnych sytuacjach życiowych nie tylko osobom mającym problemy z psychiką ale i "normalnym". osobom chorym, z problemami może któraś technika czy zalecenie pomóc na tyle że poczuje się lepiej.

 

W miarę możliwości: czasu i sił postaram się wpisać co cenniejsze moim zdaniem zalecenia / narzędzia.

Zapraszam innych - podzielmy się naszym doświadczeniem

Ola

 

-- 18 maja 2012, 00:37 --

 

metoda na uświadomienie sobie czego..

a) sie boimy

b) co o sobie myslimy

c) co myslimy o innych, swiecie

etc

 

polega na zadaniu kolejnych pytań

a) a co w tym jest strasznego....

b) co to mowi o mnie

c) co to mowi o otaczajacym swiecie

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Hej możecie powiedziec cos na temat  terapii poznawczo behawioralnej? Co to w ogole jest itp

 

I czy komus pomogła.

Edytowane przez Heledore
Przeniesiono ze względu na tematykę

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 13.05.2012 o 15:49, sens napisał:

hej

 

Walczę z depresją już kilka lat a najbardziej mi pomogła terapia poznawcza. Teraz zaczynam na nią uczęszczać 2 gi raz i kupiłam sobie kilka ciekawych książek. techniki stosowane w tej terapii mogą pomóc w rożnych sytuacjach życiowych nie tylko osobom mającym problemy z psychiką ale i "normalnym".

 

Mi w ogóle nie odpowiadają techniki z poznawczo-behawioralnej typu ekspozycja na lęk czy powstrzymywanie reakcji. Ktoś ma/miał podobnie ? Bo nie wyobrażam sobie działania zadaniowego że nie robi się jakiejś obsesyjnej czynności mimo że przez cały czas jest na to ciśnienie.

Wiem że po części na tym to polega aby nie wykonywać czynności które narzuca lęk ale nie przemawia to do mnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 3.01.2020 o 22:46, jackson napisał:

 

Mi w ogóle nie odpowiadają techniki z poznawczo-behawioralnej typu ekspozycja na lęk czy powstrzymywanie reakcji. Ktoś ma/miał podobnie ? Bo nie wyobrażam sobie działania zadaniowego że nie robi się jakiejś obsesyjnej czynności mimo że przez cały czas jest na to ciśnienie.

Wiem że po części na tym to polega aby nie wykonywać czynności które narzuca lęk ale nie przemawia to do mnie.

 

A próbowałeś?

Ja miałam ekspozycje in vivo na sytuacje, których unikałam. Hipotetycznie z powodu lęku (mam problemy z identyfikacją tej emocji ;) )

To nie dzieje się ot tak, od razu. Wymaga systematyczności i czasu, ale działa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 5.01.2020 o 11:58, Disappear napisał:

 

A próbowałeś?

Ja miałam ekspozycje in vivo na sytuacje, których unikałam. Hipotetycznie z powodu lęku (mam problemy z identyfikacją tej emocji ;) )

To nie dzieje się ot tak, od razu. Wymaga systematyczności i czasu, ale działa.

 

Próbowałem ale uciekałem od tego szybciej niż zacząłem , może gdyby takie "zadania" wykonywać z kimś to skutek zapewne lepszy i wierzę w to że systematyczność i czas robi swoje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, jackson napisał:

 

Próbowałem ale uciekałem od tego szybciej niż zacząłem , może gdyby takie "zadania" wykonywać z kimś to skutek zapewne lepszy i wierzę w to że systematyczność i czas robi swoje.

 

Ja te zadania wykonywałam sama. To była taka praca osobista pomiędzy sesjami, ale też wszystko musiałam zapisywać i potem to na terapii analizowałyśmy.

To jest trudne, bo musisz wytrzymać w sytuacji, która powoduje dyskomfort. Ale on po jakimś czasie maleje i przy kolejnych próbach z tą samą sytuacją już na wyjściu jest mniejszy,

No i tak, to wymaga czasu i systematyczności. Ale serio działa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×