Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
mxoxo

Niby anoreksja, ale kto to może wiedzieć .

Rekomendowane odpowiedzi

Witam.

Powiem od rzeczy, a mianowicie chodzi o to, że od urodzenia jestem szczupła. Staram się przytyć bezskutecznie. Często miewam depresję i potrafię kilka dni w łóżku przeleżeć i nic nie jeść. Zawsze jak przybędzie mnie 1 kg to potem po dołku zrzucę 2 kg. To chyba nie anoreksja co nie? Bo chuda nie chcę być :hide:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ekhm... no to może jako eks?anorktyczka się wypowiem.

Anoreksja to przede wszystkim stan umysłu, a dopiero jego konsekwencją jest chudnięcie. To autodestrukcja przez duże A - nienawiść do siebie, swoich słabości i skoncentrowanie się na tym, co zmienić można - na ciele. Ciało jest złe, słabe, często nie daje rady. Jest obleśne, domaga się jedzenia. Nie mając kontroli nad swoim życiem szukamy jej gdzie indziej, więc czemu właśnie nie tu? Brak okresu - dobrze, ten potwór słabnie, anemia - dobrze, 1:0 dla mnie. I chudość, ta niedościgniona z wybiegów, zdjęc, koleżanek. Anorektyczka to osoba z zerowym poczuciem własnej wartości - jest lepsza tylko od grubasów i tych, którzy jedzą - bo ona nie musi. To nie organizm rządzi, tylko ona - nakarmi go dopiero kiedy ona zdecyduje, że można jeść. To frustracja, ciągła walka, bo przecież nielatwo wygrać z fizjologią i potężna potrzebą jaką jest głód. Ale to walka satysfakcjonująca, każdy dekagram mniej to nagroda, motywacja. Anoreksja bardzo ogranicza, izoluje - wszyscy żrą, to ohydne. Ja nie rozumiałam np jak można w kinie wpieprzać popcorn, tyle kalorii a idzie się oglądać a nie żreć. ;) Niestety, mimo małych sukcesów ciało ciągle jest niedoskonałe, odruchy podobne jak przy jadłowstręcie nasilają się, a organizm wykończony głodówką nie tylko niedomaga, ale umiera. To piękne dla takiej dziewcyzny, piękne choć smutne i bolesne.

Tak przeżyłam ostrą anoreksję ja, za anorektyczkę nadal się uważam, chociaż waże normalnie - przez brak psychoterapi mój umysł nadal choruje, tylko ciało szaleje, a ze świadomością choroby dużo ciężej mi wkręcic się w anorektyczną rutynę chudnięcia, moze to i dobrze?

Rozpisałam się, mam nadzieje, że komuś się przyda.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Depresja? Niejedzenie? 2 dni w łóżku? Hm.. stąd moje pytania:

Co jest przyczyną Twojego stanu psychicznego?

Byłaś u psychologa?

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przyczyna? Nie potrafię zaakceptować siebie, odrzucam wszelkie zaloty chłopaków (bo po prostu nie mogę tego przyjąć do świadomości, że zasługuję na jakiekolwiek szczęście). Izoluję się, staram się nikomu nie ukazywać swoich problemów, nie wyrażać przy nikim smutków. Chcę żeby myśleli, że jest OK. Nie otwieram się przed nikim a tym bardziej przed psychologiem :-| Tyle spotkało mnie nieszczęść, że już wolę się nie narażać ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A jakie to nieszczęścia się wydarzyły?;>

Jakie masz relacje z rodzicami? Jak układa Ci się w domu?

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moje relacje z rodzicami są w porządku. Zawsze starają się jak najlepiej dla mnie. Ja chcę żeby ich wychowanie nie poszło na marne, staram się żeby oni myśleli, że jest dobrze. Żeby byli szczęśliwi. Moje złe doświadczenia zaczęły się gdy miałam 12 lat, nie chodzi o problemy rodzinne tylko raczej zdrowotne. Teraz już na prawdę mi na tym nie zależy. Chcę by inni byli szczęśliwi 8) Mój ból psychiczny ... jak to brzmi :shock: ... on był ignorowany.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Napisz śmiało co się wydarzyło w wieku 12 lat:) chciałabym zrozumieć Twoją sytuację. Pozdrawiam ciepło.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dobra co mi tam :/

W wieku 12 lat i nawet do teraz miałam problemy z wymową. Nie wytykali mnie, ale nie mogłam i dalej nie mogę tego zaakceptować. Starałam się unikać kontaktów towarzyskich. Miałam kilka sporych potyczek z siostrą młodszą, wiadomo jak to jest, ale u mnie było ciężko z nią. Już tak nie jest. W szkole całe gimnazjum pozwalałam sobie być poniżana przez kolegę, któremu dałam kosza. Jestem taka, że jak ktoś powie mi co ze mną jest nie tak to staram się to zmienić. Straciłam pewność siebie, swój styl ubierania. Głównie skupiałam się na nauce żeby jakoś to przeminąć. Teraz jestem w technikum, w klasie uważana za szarą myszkę. Rodzice jeżdżą ze mną po logopedach, chirurgach, operację będę miała, ale dopiero za 8 lat, więc wybrałam logopedę.

Mam kolegę, którego na prawdę lubię i chciałabym z nim być, ale nie potrafię się otworzyć na niego ani żadną moją przyjaciółkę. Nie potrafię być asertywna. No po prostu czuję się jak śmieć, bo tak to powiem. Same złe rzeczy to ja. Kilka razy byłam w szpitalu, za każdym razem z innego powodu. Nic mi nie wychodzi. Staram się wyjść na prostą, ale czasem brakuje mi wiary w siebie. Nie chcę ranić innych, boję się każdego swojego kroku :roll: Nie mam ochoty uczestniczyć w tym świecie. Kilka razy się pocięłam bo mam siebie dość. Całe moje życie to bagno ... zupełna pustka, nic tylko cierpienia.

I teraz żeby nie było, że jestem egoistką to opowiem jaką miałam sytuację. Aż mi niemiło o tym pisać.

Popełnił samobójstwo mój kuzyn, w sumie to były 3 samobójstwa w ciągu 1 godziny, tak jakby się umówili. Moja babcia się dowiedziała to boso pobiegła do nich (w sąsiedztwie mieszkają). A ja za babcią biegłam z jej butami. Wszystkie panie stały przed bramą a moja babcia pobiegła tam na strych. Też tam weszłam. Babcia spadła ze schodów bo zemdlała :cry: Potem to było już piekło.

Zawsze pomagałam koleżankom w ich problemach, niestety nie mogłam liczyć na ich wsparcie. Obcy ludzie potrafią do mnie podejść i się zwierzyć. Nie wiem chyba to po mnie widać, że potrafię słuchać. Wiele razy pomagam innym, nie licząc się ze sobą.

Cały czas wmawiam sobie że nie mam problemów. A teraz coś o czym nikt nie wie: choruję na raka ... nie leczę tego :mhm:

No i jak mnie dół dopadnie to leżę sobie w łóżku tak żeby mnie nikt nie widział. Jestem okropna :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dobra co mi tam :/

W wieku 12 lat i nawet do teraz miałam problemy z wymową. Nie wytykali mnie, ale nie mogłam i dalej nie mogę tego zaakceptować.

A co dokładnie masz z wymową hm?

 

Starałam się unikać kontaktów towarzyskich. Miałam kilka sporych potyczek z siostrą młodszą, wiadomo jak to jest, ale u mnie było ciężko z nią. Już tak nie jest. W szkole całe gimnazjum pozwalałam sobie być poniżana przez kolegę, któremu dałam kosza.

Heh.. a do czubek z niego co?

Jestem taka, że jak ktoś powie mi co ze mną jest nie tak to staram się to zmienić. Straciłam pewność siebie, swój styl ubierania. Głównie skupiałam się na nauce żeby jakoś to przeminąć. Teraz jestem w technikum, w klasie uważana za szarą myszkę.

Może poszłabyś do pedagoga szkolnego?

Rodzice jeżdżą ze mną po logopedach, chirurgach, operację będę miała, ale dopiero za 8 lat, więc wybrałam logopedę.

Logopeda to dobry pomysł! Z czasem będzie lepiej,ale przede wszystkim musisz ćwiczyć!

 

Mam kolegę, którego na prawdę lubię i chciałabym z nim być, ale nie potrafię się otworzyć na niego ani żadną moją przyjaciółkę.

a on zabiega o Twoje względy?;>

Nie potrafię być asertywna.

bo mało pewna siebie jesteś

No po prostu czuję się jak śmieć, bo tak to powiem.

Przecież śmieci to coś co się wyrzuca.. Przecież jesteś młodą dziewuchą:) Na pewno masz coś w czym jestes dobra, na pewno masz jakieś zainteresowanie-chociażby czytanie książek czy pisanie wypracowań! Właśnie- Aż sama jestem ciekawa co lubisz robić? :) Może mamy jakieś wspólne zainteresowania to nawet będzie o czym podyskutować tak w ramach rozluźnienia:)

Same złe rzeczy to ja. Kilka razy byłam w szpitalu, za każdym razem z innego powodu. a co się działo?

 

Nic mi nie wychodzi. ale nic- to znaczy co np?

Staram się wyjść na prostą, ale czasem brakuje mi wiary w siebie.

Spokojnie młoda! Po kolei coś wymyślimy :) Nie chcę ranić innych, boję się każdego swojego kroku :roll: Nie mam ochoty uczestniczyć w tym świecie. Kilka razy się pocięłam bo mam siebie dość. a rodzice wiedzą o tym,że się ciełaś? Całe moje życie to bagno ... zupełna pustka, nic tylko cierpienia. Tak wcale być nie musi.

I teraz żeby nie było, że jestem egoistką to opowiem jaką miałam sytuację. Aż mi niemiło o tym pisać.

Popełnił samobójstwo mój kuzyn, w sumie to były 3 samobójstwa w ciągu 1 godziny, tak jakby się umówili. Moja babcia się dowiedziała to boso pobiegła do nich (w sąsiedztwie mieszkają). A ja za babcią biegłam z jej butami. Wszystkie panie stały przed bramą a moja babcia pobiegła tam na strych. Też tam weszłam. Babcia spadła ze schodów bo zemdlała :cry: Potem to było już piekło.

A kiedy to było?

Zawsze pomagałam koleżankom w ich problemach, niestety nie mogłam liczyć na ich wsparcie. Obcy ludzie potrafią do mnie podejść i się zwierzyć. Nie wiem chyba to po mnie widać, że potrafię słuchać. Wiele razy pomagam innym, nie licząc się ze sobą. zależy jakich sobie ludzi dobieramy. Byle jacy są do kitu;) Trzeba zadawać się z takimi , przy których nadajemy na podobnych falach:)

Cały czas wmawiam sobie że nie mam problemów.

każdy człowiek je ma

A teraz coś o czym nikt nie wie: choruję na raka ... nie leczę tego :mhm:

a skąd wiesz?

No i jak mnie dół dopadnie to leżę sobie w łóżku tak żeby mnie nikt nie widział. Jestem okropna :(

 

Skąd jesteś w ogóle?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A teraz coś o czym nikt nie wie: choruję na raka ... nie leczę tego:(

 

Przybijam piątkę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
A teraz coś o czym nikt nie wie: choruję na raka ... nie leczę tego:(

 

Przybijam piątkę.

:shock::?::shock::?::shock::?:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mikimoka, daruj sobie złośliwości, nie jestem w nastroju na bawienie się w mistrza ciętej riposty

 

Cóż, takie jest życie, niestety mój mnie raczej nie zabije, bo po pierwszej wizycie u lekarza dowiedziałam się że chyba złośliwy nie jest. Przez jakiś czas miałam to gdzieś, teraz chyba czas umówić się znów na wizyte, żeby mi powiedział co to w ogóle kurwa tam rośnie.

Nie martwić się, tak łatwo sie nie umiera.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
mikimoka, daruj sobie złośliwości, nie jestem w nastroju na bawienie się w mistrza ciętej riposty

 

Cóż, takie jest życie, niestety mój mnie raczej nie zabije, bo po pierwszej wizycie u lekarza dowiedziałam się że chyba złośliwy nie jest. Przez jakiś czas miałam to gdzieś, teraz chyba czas umówić się znów na wizyte, żeby mi powiedział co to w ogóle /cenzura/ tam rośnie.

Nie martwić się, tak łatwo sie nie umiera.

 

Ok a powiedz- jakie miałas badania,że wykazały raka złośliwego? i gdzie Ci te badania zrobiono? Na jakim oddzale w szpitaku?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cóż, takie jest życie, niestety mój mnie raczej nie zabije, bo po pierwszej wizycie u lekarza dowiedziałam się że chyba złośliwy nie jest. P

 

mikimoka, czytaj ze zrozumieniem.

Chcesz posłuchać historii? To słuchaj, po 40mg cloranxenu chyba się nie zdenerwuję.

Mam problemy z biodrami - dokładnie na łączeniu panewki kości udowej z miednicą, dlatego lekarz z Otwocka skierował mnie na tomorafię miednicy, żeby dokładniej wszystko obejrzeć. Na tomografii wyszło, że na lewym jajniku jest ciemna plama - wizyta u ginekologa. ginekolog po usg powiedział, że to coś dużego, bynajmniej nie torbiel, toteż odesłano mnie na oddział onkologii i hematologii dziecięcej (nie mam skończonej 18). Po ponownym usg szanowny pan lekarz stwierdził, że na złośliwe to nie wygląda, bo nacieku brak, ale można mnie rozkroić/pobrać wycinek i zobaczyć/usunąć, porobić morfologię i inne szajsy. Wymiotuję jak kot, więc sama morfologia by i mnie i lekarzy dobiła. Zrezygnowałam, nie daję rady doczłapać się do psychiatry, nie mówiąc o ciągłym łażeniu i proszeniu się o cokolwiek w państwowej placówce -Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Płocku

 

Żeby było jasne - Twoje pytania odebrałam jako atak na moją osobę, czego bym sobie nie życzyła, naprawdę mam kiepski okres, i takie docinki w mojej opinii są po prostu nie na miejscu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

chojrakowa, a u Was w rodzinie ktoś chorował juz? :( sorry za moja nieuprzejmość.. nie tak to miało zabrzmiec.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mikimoka, ale tak zabrzmiało. Okay, ja już się przyzwyczaiłam do takiego traktowania, zapominamy o całej sprawie.

 

Mama, miała niezłośliwego raka piersi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
chojrakowa, a u Was w rodzinie ktoś chorował juz? :( sorry za moja nieuprzejmość.. nie tak to miało zabrzmiec.

kochana...

Jesli to cos na jajknikach to wykonaj marker nowotworowy ca 125(poczytaj w niecie o nim) .Ja to przechodizłam...miała robione wyniki markerowe jajników,jelit i innych bo zyganie zyganie niesamowite bole pobdbrzusza az sie zwijałam na przedpokoju i mdlałam na klatce schodowej....wyniki zajebiste....ja miałam prawie wszystkie badania wiec juz sie przestaje oszukiwac bumimia jak 150 nerwica lękowa wczoraj zygałam dzis zygałam jutro tez pewnie bede zygac:(

 

[Dodane po edycji:]

 

chojrakowa, a u Was w rodzinie ktoś chorował juz? :( sorry za moja nieuprzejmość.. nie tak to miało zabrzmiec.

kochana...

Jesli to cos na jajknikach to wykonaj marker nowotworowy ca 125(poczytaj w niecie o nim) .Ja to przechodizłam...miała robione wyniki markerowe jajników,jelit i innych bo zyganie zyganie niesamowite bole pobdbrzusza az sie zwijałam na przedpokoju i mdlałam na klatce schodowej....wyniki zajebiste....ja miałam prawie wszystkie badania wiec juz sie przestaje oszukiwac bumimia jak 150 nerwica lękowa wczoraj zygałam dzis zygałam jutro tez pewnie bede zygac:(

to było do Chojrakowej:)

 

[Dodane po edycji:]

 

i znow kibelek zaliczyłam...juz nie moge dłuzej....:( :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Valeria, ja też codziennie rzygam i jestem wielkim pieprzonym słoniem. Albo skoncze z tym albo ze sobą, ale znajac zycie, bd wegetowac...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Valeria, ja też codziennie rzygam i jestem wielkim pieprzonym słoniem. Albo skoncze z tym albo ze sobą, ale znajac zycie, bd wegetowac...

jak tam babo xzytąłs o tych markerach?????

ja dzis nawet dobrze sie czuje wczoraj mialam jazde i o mały włos wyladaowłabym dzis u lekarza w grudzidzu..moj maz mnie powstrzymał...ide we wtore do gina zeby zobaczyła co z tymi moimi hormonami kurwa chyba menopauza przychodzi juz ja swirje rzed okresem po okresie a potem jak zacyznam brac tabsy jest w miare ok-czyli zygam 2,3 x w tygodniu:P wczoraj zapodałam sobie afobam i 2 x 10 tranxenne zasnełam jak niemowle nie pamietam kiedy tak dobrze spałam.......moze spobowałabys zrobic jakies badnia w kierunku tarczycy,hormonow płciowych nie wiem nie chce diagnozowac ale trzeba wykluczyc wszystko.......

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Na początku stwierdzono u mnie bulimie.Tydzień temu opuściłam oddział gdzie stwierdzono anoreksje.Chciałam zaprzeczyć chorobie,chyba sama przed samą sobą i zaczęłam nadmiernie jeść.Znacznie utyłam.Teraz znów uporczywie myślę o głodówce bo dostałam takie leki,że jeśli się nie opamiętam dobije setki.Wciąż myślę że chora nie jestem i taki mam sposób bycia,ale czasem się zastanawiam. :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czasami niektóre osoby mają tak dobrą przemianę materii, że ciężko im przytyć. Osobiście mam taką koleżankę. Chuda jak szczapa wcina dużo i nic po niej nie widać, a znam ją dobrze i nie jest anorektyczką czy bulimiczką.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

a to zazdroszczę :twisted:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

też kiedyś byłam bardzo szczupła i wszyscy wokoło mówili, że przydałoby się nieco przytyć. więc postanowiłam trochę przytyć. efekt?

teraz bezskutecznie próbuję schudnąć parę kilo (chociaż otyła nie jestem, jednak te parę fałdek na brzuchu dołuje mnie strasznie), ale nie mogę bo ciągle jem! chociaż wcale nie jestem głodna

i teraz wszyscy mówią, że powinnam nieco schudnąć...

chyba zwariuje..

 

-- 20 mar 2011, 01:24 --

 

też kiedyś byłam bardzo szczupła i wszyscy wokoło mówili, że przydałoby się nieco przytyć. więc postanowiłam trochę przytyć. efekt?

teraz bezskutecznie próbuję schudnąć parę kilo (chociaż otyła nie jestem, jednak te parę fałdek na brzuchu dołuje mnie strasznie), ale nie mogę bo ciągle jem! chociaż wcale nie jestem głodna

i teraz wszyscy mówią, że powinnam nieco schudnąć...

chyba zwariuje..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×