Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
malenka2010

Wszystko się poplątało

Rekomendowane odpowiedzi

Witam serdecznie

Mam spory problem. Zacznę od początku . Wyprowadziłam się z domu od chłopaka po 5 latach związku . Jakiś czas nosiłam się z tą decyzja ale bałam się tego . Sytuacja wyglądała następująco . On jest zaleczonym narkomanem nie bierze od 7 lat potem wpadł w alkohol nie pije od 3 lat . Gdy pił ył straszny .Strasznie mnie traktował co prawda nie było przemocy fizycznej ale była psychiczna , ale słowa były gorsze bo każda rana na ciele się zagoi ale słowa zapadają w pamięć i bolą bardzo. Tam gdzie mieszkaliśmy to było jego mieszkanie i jego warunki często słyszałam jak ci się nie podoba to wyp........!!! albo się wyprowadź. Przez te 5 lat straciłam wszystkich moich znajomych nie miałam kolezanek bo wszystkie jego zdaniem yły głupie itp. a jak miałam jakiego kolegę z pracy to od razu było co cię z nim łączy itp. od razu było że go zdradzam choć tak nie było .Wszystko było na mojej głowie on był strasznie leniwy nic w domu nie robił czułam się jak pokojówka , przynieś podaj pozamiataj nawet gdy wracałam po 15 godzinach pracy to i tak słyszałam że coś trzeba zrobić w domu. Miałam dość takiego traktowania ciągła agresja słowna wobec mojej osoby wyzwiska typu ty kur.. ty dziw.. jesteś gruba brzydka nic nie potrafisz nie masz mózgu . A gdy poszłam na studia to się nasiliło twierdził że studia poszerzają ale mi poszerzają w innym kierunku w tym złym. Wyprowadziłam się jak go nie było w domu bo się bałam . Gdy przyszłam oddać klucz to powiedział że nie ma powrotu

A teraz zmiana diametralna szuka pracy przyznał się do błedów jest niesłychanie miły chce abym wróciła . ja tęsknie ale też boje sie że nikgo już nie znajde choć mam dopiero 24 lata czuje sie brzydka i nie chciana .

Co mam zrobić ?? Wrócic boje sie że to na pokaz że po miesiacu bedzie tak jak przedtem .

Proszę o rade

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

malenka2010, Nie wracaj dziewczyno do niego!!!!!!!!!!!!!!!

Facet był uzależniony. Domyslam się,że uczęszczał na terapię?

POtrzebuje teraz Twoich pieniędzy nie Ciebie. Moze Ciebie pod postacia pieniedzy i pokojówki. Nie ogarnia niczego. Nawet gdy Ty zajmowałaś sie domem, byłaś na tam na jego łasce, warunkach. Nie marnuj sobie życia. Nie szanował Ciebie.Nie uwierzę w to,że tak szybko się zmieni.

Porozmawiać z nim mozesz. Postawic ultimatum,że ma znaleśc pracę. Jeślli jemu na Tobie zależy......to mozecie się spotykać, na wspólne zamieszkanie jest sporo czasu. Wtedy zobaczysz o co mu tak naprawdę chodzi.

24 lata? I Ty mówisz,że nikogo nie znajdziesz sobie? Nie dziwie się,ze tyle lat wbijal Tobie do głowy ,ze nie jesteś nic warta....i teraz masz skrzywione postrzeganie własnej osoby.

Mysle,ze na bardzo dużo jest Ciebie jeszcze stac. Napisałąs,ze studiujesz. On to krytykuje z zaborczosci, zazdrosci. Nie pozwala Tobie na samorozwój. Ogranicza Cię. Mało tego wyzywa Cię.

Dlaczego nie przejrzysz na oczy?

Czujesz sie brzydka? Ile razy on Tobie powiedział jakieś miłe słowo? Ze pięknie wyglądasz, albo ,że smacznie coś ugotowałaś? Ile razy? Kupował Ci od świeta kwiaty? Sprawiał niespodzianki?

Niespodziankami to Ty go ciągle zaskakiwałaś. Macie wspolne zainteresowania?

Napisałaś ,ze się go bałaś.

Myślisz,że lapiej byc z kimś takim jak on z przymusu, z braku laku? Bo sobie nikogo nie znajdziesz? Bzdury wypisujesz. Nie obrażaj się na mnie za to co napisałam. Czasami człowiek w desperacji , oszołomiony, zastraszony i w strachu...nie wie co zrobic.

Nie wracaj do niego bo znowu będziesz jego służącą.

Chyba,że wolisz zostac przez reszte życia cierpietnicą..........................

Wiem,że należy dać szansę ludziom. Ale sama sobie odpowiedz na pytanie dlaczego chcesz z nim być? Argument,że sobie juz nikogo nie znajdziesz nie jest zadnym argumentem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wracaj, niby każdemu trzeba dać drugą szansę, ale życie pokazuje, że jest inaczej. Monika ma rację w tym co napisała.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

On ma ciagle nadzieje że wrócę . Pisze dzwoni . Całe szczęście nie wie gdzie mieszkam . Chyba musze go uświadomić że ja na chwile obecną nie chce wracać.

Wspólne zainteresowania trudno powiedzieć . To wyglądało w ten sposób że ja siedziałam w pokoju przed tv a on w drugim przed kompem . Gdy wchodził do pokoju to już wiedziałam ze chce czegoś kawę herbatę czy jeść ewentualne kasę. Gdy znalazłam fajna prace gdzie poznałam fajnych ludzi mówił ze się strasznie zmieniłam bo zaczęłam "lubić ludzi" a jemu to nie pasowało . Zawsze gdy ktoś z pracy mówił mi że ładnie wyglądam czy jakiś inny komplement to mi zawsze robiło się głupio . Kurcze mam mętlik w głowie brakuje mi go. Teraz mieszkam sama i nie mam nawet z kim pogadać . Czuje się samotna . Przez te kilka lat było sporo chwil które wspominam miło Ale wiem ze było dużo toksycznych rzeczy w tym "związku" . Boje się rozmowy z nim , że będzie agresywny. co mam mu powiedzieć??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

malenka2010, Nawet nie wiesz co masz mu powiedzieć,, taka jesteś wypłukana. To jest dla Ciebie sytuacja trudna, rozstanie, to są bardzo ciężkie sytuacje zyciowe. POwiedz mu,ze mozecie sie spotykać, spędzać razem czas, razem od czasu do czasu cos upichcić. Dziewczyno...to ona ma sie starać. w ogole to sie go zapytaj po co on chce,żeyś Ty wróciła? Oporządzać go? Usługiwać? Parzyc herbatę? Robić jedzenie? Wysłuchiwać,ze się zmienilaś nie na korzysc wg jego upodobania?

Powiedz mu,że mozesz sie z nim zacząć spotykać pod warunkiem,że on tez coś od siebie da. Zorganizuje Tobie czas, zaprosi Cię na ugotowany przez siebie obiad, wesprze słowem kiedy będziesz tego potrzebowała.

Fakt jest taki,że nie zaznałaś innego traktowania w związku, nie wiesz jak moze wyglądać zwiazek oparty na partnerstwie, chcesz wrócić do tego co było......

A co właściwie było?

I tak zrobisz to, co będziesz uważała za słuszne. Wiem,że wrócisz do niego.

Pies bity przez właściciela i tak będzie wiernie podązał za nim...........bo nie wie jak to jest mieć dobrego pana.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wyrzucić psa jest trudno nawet takiego co cie gryzie. Dochodzi teraz do pewnego dysonansu w mojej głowie.

chce się trzymać swojej decyzji,ale jest mi trudno . Jest to świeża sprawa , i boli możne minie za jakiś czas. Wiem że jak wrócę to za jakiś czas będzie to samo no i wypominanie tej sytuacji. Nawet w ostatniej rozmowie która była niby normalna przedzierały się słowa stwierdzenia typowe dla niego . Czuje że to na pokaz , bo czuje że mu uciekam . Nie spodziewałam się ze będzie to takie trudne. Ale nie mogę pęknąć. :why:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

malenka2010, Nie mozesz peknąć. Badź stanowcza w swoich decyzjach....to też można wypracować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zawsze byłam stanowcza tylko on był zawsze problemem mojej stanowczości . Ludzie zewnątrz uważają mnie za osobę silna psychicznie ze swoim zdaniem . Ale prawda jest inna nie jestem taka silna jak się wszystkim wydaje. To jest tylko taka maska.

 

[Dodane po edycji:]

 

Dziś nastąpił przełom . Zaproponowałam mu że możemy się spotykać ale nie mieszkać razem na chwile obecna . Ona na to ze na takie warunki nie może przystać dlatego że nie będzie mógł mnie kontrolować !!! Więc powiedział do widzenia nawet nie wiesz co straciłaś .

Jakoś mi lepiej ze to definitywny koniec.. Mam nadzieje ze nie będzie mnie już nękał :angel: telefonami wiadomościami . Muszę się trzymać

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O ku.... Takie słowo mi przyszło od razu do głowy jak to przeczytałem. Co za debil!! I Ty się pytasz czy wrócić do niego. Po kiego grzmota? Co jest takiego fascynującego w byłym narkomanie i alkoholiku? A gdzie Twoja kobieca godność?

Daj sobie spokój. Dwa razy nie wchodzi sie do tej samej rzeki , bo można się w niej utopić. Może miał jakąś panienkę , która go rzuciła i chce , żebyś Ty wróciła. Nie bądź naiwna. Faceta ciężko zmienić a co dopiero takiego łachudrę.

A jak Cię zacznie nękac idź do prokuratora i wystąp o zakaz zblizania.

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

malenka2010, I bardzo dobrze, postanowilaś coś, przelamalaś to, boli, wiem, ale uwierz.......trzymaj sie swojej decyzji. Utwierdziło mnie to tylko w przekonaniu,że on potrzebuje służacej.

Mloda jesteś, zaradna, duzo umiesz, poradzisz sobie. No i taka młodziudka :-) Uwierz w siebie. Zadbaj o siebie (bez urazy), moze jakaś nowa fruzura? Nowy image? Olej go.

znajdź sobie jakieś zajęcie, wychodź częsciej z domu, spaceruj, zajmij się domem, sobą samą. I tu pisz. Na niego nie zwracaj uwagi. On jak zrozumie swój bład...to i tak już będzie za póżno. Bo odejsc od niego to Ty powinnać juzdawno. I dobrze o tym wiesz.

Grzesio, dobrze napisał.

Trzymaj się!!!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jest ciężko ale jest też coraz lepiej . Czas leczy rany . Teraz zajmie się nowa praca , moimi zajęciami , zacznę spełniać rzeczy które zawsze chciałam zrobić .Zapomnę mam nadzieje . Człowiek uczy się na błędach :angel:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

malenka2010, pisz co będziesz robiła i czym zajmowała, może skorzystam :-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Potwierdzam! Odejście od takiego drania to jedna z Twoich najlepszych decyzji w życiu. Zobaczysz, że za jakiś czas, za kilka tygodni odżyjesz i będziesz się cieszyć, że zerwałaś z nim znajomość. To właśnie świadczy o Twojej sile. Jeśli byś do niego wróciła, to by świadczyło żeś słaba.

 

Jestem też po toksycznym związku, też mnie facet gnoił psychicznie ale wyrwałam się z tego i jestem z siebie bardzo dumna :D Zapomniałam o nim bardzo szybko, chyba tylko 2 tygodnie mi zajęło dochodzenie do siebie po tym jak definitywnie odeszłam. To była słuszna decyzja.

 

Życzę powodzenia, trzymaj się :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Napiszę tylko na podsumowanie.

 

Właśnie takie dupki i potwory wybierają sobie na partnerki słabe psychicznie kobiety - by móc dać upust swoim kompleksom, ograniczoności i okrucieństwu.

Szanująca się kobieta i pewna swojej wartości nie będzie z takim draniem ani minuty!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Szanująca się kobieta i pewna swojej wartości nie będzie z takim draniem ani minuty!

Zgadzam się, a ten szacunek i pewność siebie nabywa się w dzieciństwie, jeśli mamy to szczęście mieć rodziców, którzy nas szanowali i bezwarunkowo akceptowali. Szczególnie dziewczynki potrzebują takiego wsparcia u ojca, jeśli tego ojca nie ma, bądź umie tylko krytykować, to potem taka dziewczynka wyrasta na słabą psychicznie kobietę...

I oczywiście to jej wina, że taka jest :!::?

G.ówno prawda!! Nie jej wina, tylko zepsutego dzieciństwa. Ja wychowywałam się bez ojca i z krytykującą i nieakceptującą mnie matką, a gdy miałam 22 lata związałam się ze skur.wielem, który to próbował wykorzystać.

 

Twój post zabrzmiał dla mnie jak zarzut. Więc napiszę jeszcze raz, że to nie tych kobiet wina, że na takie wyrastają, tylko rodziców :-|

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W moim przypadku jest tak że w dzieciństwie nie byłam zbyt akceptowana prze rówieśników . A jeśli chodzi o rodziców to są dobrzy ludzie ale bardzo prości nigdy mi nie wpajali mi poczucia własnej wartości . Teraz sama ta wartość odkrywam . robię coraz większe postępy . Jeszcze jest mi trudno nawiązywać nowe kontakty.Zawsze zaczynam od pozycji obserwatora . Zawsze na początku jestem gdzieś w rogu . Ludzie myślą że jestem niedostępna . Fakt nie potrafię mówić o swoich uczuciach , zawsze je chowam gdzieś głęboko. Boje się braku akceptacji ,zranienia ,odrzucenia. Może to było jedną z przyczyn takiego długiego związku z tym człowiekiem . Od razu mnie zaakceptował - tak myślałam . Od jakiegoś czasu zaczęłam odkrywać że jestem inna niż on by chciał niż wmawiałam sobie to przez wiele lat. Teraz chce żyć pełnią życia bo trzeba żyć a nie egzystować.Powoli mam zarys swojej przyszłości. W sumie teraz sama nie wiem czy próbuje się oszukiwać , mam nadzieje że tak nie jest!

 

On na razie dał mi spokój nie odzywa się -mam nadzieje że tak już zostanie.

:uklon:

Pozdrawiam i dziękuje za wszystkie odpowiedzi na mój temat. :brawo:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

malenka 2010, to by się trzymało zatem kupy. Poczułaś akceptację ze strony faceta, akceptację, której tak silnie potrzebowałaś, której potrzebowałaś jak tlenu - a bez tlenu człowiek nie potrafi żyć. Jednak ten tlen okazał się być trującym gazem.

Po takich przeżyciach - braku akceptacji wśród rówieśników i przejściach z Twoim eks - normalne jest, że stoisz z boku, że trudno Ci się otworzyć, że trudno Ci jest pokazać siebie taką jaka jesteś - a to dlatego, że byłaś raniona gdy się odsłaniałaś a Twoja osobowość była mocno krytykowana i tłamszona.

Baaaardzo fajne jest to, ze chcesz żyć a nie egzystować. Brawo. :great:

Warto po takich cierpieniach dać sobie szansę, uwierzyć w swoją wartość - a z tego co przeczytałem w Twoich postach, jesteś wartościową, wrażliwą dziewczyną. Na pewno masz dużo zalet w sobie, jak i wad oczywiście.

Nie oszukujesz się raczej - po prostu szukasz teraz prawdziwej drogi, swojego prawdziwego "ja", swojego szczęścia.

Życzę Ci byś zaczęła trafiać na dobrych, wrażliwych ludzi. :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×