Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
wysoczanin

Choroby mylone z nerwicą!

Rekomendowane odpowiedzi

Prosiłbym każdego kto wie jakie są najczęściej mylone choroby z nerwicą.

 

Sam wiem, że jest to np. niedoczynność lub nadczynność tarczycy.

 

Pozdrawiam i chodzi mi o wszystkie rodzaje chorób.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Dużo jest tego. Wchodzą w grę:

 

-infekcje bakteryjne (np. borelioza, chlamydia pneumoniae, mycoplasma)

-kandydoza (na którą ja choruję)

-choroby układu nerwowego

-niedobory pierwiastków np. magnezu (sądzę że rzadko)

 

Dla przykładu. Generalnie lęk może być objawem, że coś jest nie tak w organiźmie - w przypadku infekcji chociażby.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dzięki;)

jak wiesz dokładnie jeszcze jakieś nazwy chorób to proszę piszcie bo jak sam się nie wezmę za to, to lekarze tego nie zrobią;/ byłby to taki post dla "nerwicowców" które choroby warto sprawdzić bo lekarze często mówią nerwica, a wcale to Ona nie musi być;]

a choroby serca jakieś chyba też są?

a coś związane z lękami i alkoholem?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Choroba Hashimoto, niedobory magnezu, niedobory Omega 3, borelioza.

Choroby serca to raczej rzadko są mylone z nerwicą, wystarczy Holter i echo serca i można już zdiagnozować czy coś nie tak z sercem.

Jeżeli idzie o alkohol.....no jeśli się go nadużywa, bardzo to możliwa jest jakaś paranoja itd.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hmm.. to już trochę więcej;) dzięki;)

jutro właśnie jestem do kardiologa umówiony...

 

z alkoholem to chodzi mi o to, że gdy piję to często się zdarza, że pojawia się podczas picia ucisk w klatce(tylko whisky z cola..moze to byc gaz od koli bo pompki pomagają)... no i po alkoholu dzień lub 2 mam zawsze jazdy... tzn wyskakuje wtedy nerwica..czeste przełykanie, problemy z oddychaniem i dusznosci, czeste ziewanie..

 

i chce to wszystko po kolei wykluczyć. ostatnio np od jakiegoś czasu strzela mi mocno w mostku jak nigdy i mnie cala klatka piersiowa w calym obwodzie boli przy oddychaniu, a od 3 dni chole*nie prawy bark;/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo często u osób z przewlekłą kandydozą mylnie diagnozuje się nerwicę.Przerost grzybów powoduje bardzo wiele różnych objawów,w tym również zaburzenia emocjonalne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No właśnie grzybki.Czytałam,że przebywanie w zagrzybionych pomieszczeniach i ciągły kontakt z dużą dawką zarodników grzybów może objawić się nerwicą i depresją,jak również może te choroby nasilać lub wywoływać nawroty (tak było u mnie).

Słuchaj każda choroba,która długotrwale atakuje twój system odpornościowy powoduje,że organizm popada w stres,wynikający z tego,że cały czas trzeba walczyć z wrogiem,którym mogą być:

-grzyby,

-bakterie i wirusy,

-niedobory mikro i makroelementów,

-zaburzenia hormonalne (tarczyca,ale także nadnercza,przysadka itp.).

W chorobach serca lęk jest objawem dodatkowym i występującym raczej w późniejszym stadium chorób serca tzn.z powodu niewłaściwej pracy serca (arytmia,niski procent wyrzutowości krwi) bądź zaawansowanej miażdżycy organizm jest niedotleniony i mogą pojawiać się autentyczne duszności (bo nasze nie są prawdziwe 8) ),które nakręcają lęk.

Zawsze warto sprawdzić serduszko,ale najlepiej sprawdzić czy za szafą nie kwitnie grzyb i sprawdzić hormony tarczycy,bo tarczyca jest najczęstszą przyczyną występowania bądź zaostrzenia zaburzeń lękowych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wysoczanko, w pierwszej chwili pomyslalem, ze chodzi o cos kompletnie odwrotnego. Myslalem, ze chodzi o ustalenie, jak otoczenie reaguje na ujawnienie Twojej nerwicy i jakie jej przypisuje "zamienniki". Spodziewalem sie jajcarskiego wątku, w którym wyjdzie po raz kolejny polska zaściankowośc w styku z zaburzeniami, myslalem, ze posmiejemy sie z kolejnych "teorii" ludzi nieobeznanych w temacie (mi przypisywano schizę i wszelkie upośledzenia). Tymczasem widze, ze to kolejny przypadek samonakręcania... Po co bedziesz sie doszukiwala na siłę jakichs nietypowych schorzen? Po co bedziesz sie nakręcała?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Bardzo często u osób z przewlekłą kandydozą mylnie diagnozuje się nerwicę.Przerost grzybów powoduje bardzo wiele różnych objawów,w tym również zaburzenia emocjonalne.

 

Dokładnie i wcale przerost grzybka nie jest taką rzadką sprawą. Inna sprawa, że zdiagnozować to dziadostwo jest ciężko i leczenie też nie jest łatwe. Ja straciłem jebane 2 lata na bieganiu od lekarza do "lekarza" i eliminacji kolejnych chorób celem ustalenia co się ze mną dzieje (głównie otępienie, brak koncentracji, swoiste ADD, spadek zainteresowania czymkolwiek, brak energii, deprecha, uczucie bycia pijanym po posiłku, dziwne lęki). Przez zidiowacenie wywołane grzybem przeczytanie kolumny w gazecie ze zrozumieniem jest dużym wyzwaniem. straciłem super pracę przez Od wszystkich oczywiście słyszałem - depresja źle leczona, maska depresji, problem jest w głowie, to hipochondria. Byłem nawet na psychoterapii, która szacuję, że dała poprawę o jakieś 2%. :P Dodam, że w przypadku takich chorób branie psychotropów pomaga, ale niewiele. Owszem, dzięki nim nie wyskoczysz z nudów przez kono, ale żaden (!) lek nie wyeliminuje otępienia wywyołanego toksynami od jakiegoś ścierwa. W takich przypadkach warto być upartym. Dziś leczę się u gastrologa i od tygodnia jest (odpukać!) o niebo lepiej. Gdybym posłuchał się psychiatrów to już żarłbym leki do śmierci.

 

Bynajmniej nie piszę tego, by się wyżalić, ale żęby pokazać co może zrobić nieleczenie choroby podstawowej, jeśli taka występuje.

 

Generalnie w przypadku lęków pochodzących z chorób są one inne - u mnie na przykład pojawiają się samoistnie i są takie dziwne - pojawiają się i znikają bez powodu, Nie są absolutnie spowodowane nakręcaniem, a w ich trakcie nie myślisz, że umrzesz, zwariujesz, ale czujesz się jakiś taki zaniepokojony "w środku" co jest cholernie upierdliwe. Ciężko to wytłumaczyć nawet. Ja nazywam to lękiem "fizycznym".

 

Możesz śmiało pomyśleć o tarczycy, bo ta raczej zawsze jest niedoceniana przez lekarzy w nerwicach. Możesz też serce obczaić, nie zaszkodzi, ale jeśli jesteś młody, nie ćpałeś dużo koki to można sobie odpuścić bo nic tam nie znajdziesz:)

 

Możesz śmiało zmienić dietę na bardziej zdrową - to zawsze pomaga. Dorzuć magnes, ogranicz cukry, jedz mniej przetworzonego jedzenia.

 

 

Gdyby jednak nic nie pomagało to nie zdziw się, że to tylko nerwica. W takim przypadku nie ma co latać po lekarzach bo dorobisz się hipochondrii. Badań można zrobić mnóstwo, ale jeśli to nerwica (a wnioskuję tak bo piszesz w zasadzie tylko o lęku) to czy jest sens?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Dokładnie i wcale przerost grzybka nie jest taką rzadką sprawą. Inna sprawa, że zdiagnozować to dziadostwo jest ciężko i leczenie też nie jest łatwe.

 

pete_27,a w jaki sposób udało ci sie zdiagnozowac grzybicę?Ja robiłam tylko wymazy,ale wiem z doświadczenia że takie badania to można sobie w tyłek wsadzic za przeproszeniem.U mnie,pomimo że miałam grzybicę(lekarz stwierdził to organoleptycznie i na podstawie wywiadu) z próbki nic nie wyhodowano.Czy są jakieś inne,pewniejsze metody zdiagnozowania grzyba?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Misiuniu - to może spróbuj za pomocą badań krwi - może przeciwciała (zdaje się candida antygen mannanowy czy jakoś tak)? Jeśli byłaby to bardzo zaawansowana grzybica to bardzo często pojawia się również i w żołądku, a wtedy wykryje ją gastroskopia (mojej mamie wykryto). Zrób sobie analizę moczu, jeśli będzie w nim sporo drożdży to także świadczy o ataku candidy. :roll: A wymaz z pochwy też robiłaś?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

 

Dokładnie i wcale przerost grzybka nie jest taką rzadką sprawą. Inna sprawa, że zdiagnozować to dziadostwo jest ciężko i leczenie też nie jest łatwe.

 

pete_27,a w jaki sposób udało ci sie zdiagnozowac grzybicę?Ja robiłam tylko wymazy,ale wiem z doświadczenia że takie badania to można sobie w tyłek wsadzic za przeproszeniem.U mnie,pomimo że miałam grzybicę(lekarz stwierdził to organoleptycznie i na podstawie wywiadu) z próbki nic nie wyhodowano.Czy są jakieś inne,pewniejsze metody zdiagnozowania grzyba?

 

Polecanym laboratorium jest Felix na Saskiej Kępie. Badają tam kał pod mikroskopem. Tam to robiłem. Robiłem też szereg innych badań wykluczających inne możliwości przez co krąg podejrzanych się systematyczne zawężał. Posiewy generalnie nie są do końca wiarygodne, bo mogą siać za krótko, na niewłaściwym podłożu, albo wyrośnie grzybek ,który niekoniecznie odpowiada za problem. Problemy z grzybami najsensowniej opierać o wywiad oparty o dolegliwości. Ja stawiałbym na objawy gastrologiczne (np. gazy, wzdęcia, przelewania, plus dość specyficzne jak brain fog, uczucie bycia pijanym, zmęczonym po posiłku etc.) plus psychiczne objawy o których pisałem powyżej.

 

Jeśli wprowadzisz dietę przeciwgrzybiczą i poczujesz się lepiej to może to być Twój problem.

 

Sensownym badaniem i do tego wiarygodnym jest badanie metabolitów grzybów. Tylko znajdź mi lekarza, który zinterpretuje wynik:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam pytanie do osób, które mają zdiagnozowaną kandydozę. Skąd o niej wiecie? Wydaje mi się, że aby mówić o tym, że objawy nerwicowe/depresyjne są od grzyba to raczej trzeba by mieć grzybicę układową. Większość z nas raczej miała gastroskopię albo kolonoskopię, a przy takim przeroście grzyba to powinno tam być widoczne - grzyb jak kto grzyb gdzieś musi rosnąć, bo przecież nie na krwi, no bo jak? Jeżeli grzyb byłby w jelitach to będą z tym związane naprawdę nieprzyjemne sensacje jelitowo-żoładkowe w sensie biegunek, śluzu w kale, burczenia, przelewania, wzdęć... Jednym słowem nietrawienie wybranych produktów i nasilanie się objawów po nich, a nie w stresie. To że ma się grzybicę np. na języku, to jest normalna sprawa. Przyjrzyjcie się swoim rozmówcom - 8 na 10 będzie miała nalot, drożdzyca pochwy - ano takie miejsce, gdzie o infekcję nie trudno, szczególnie grzybami i bakteriami. Moim zdaniem, aby doszło do grzybicy układowej to trzeba mieć ku temu powody - długotrwałe przyjmowanie antybiotyków, silne osłabienia odporności (nowotwór, AIDS), chemioterapia, ale też objawy świadczące o takim osłabieniu: zapalenia płuc, oskrzeli, ropne zapalenia gardła itp. Wydaje mi się, że ta kandydoza to bardziej sprawa medialna (internetowa) niżeli realna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nie trzeba mieć kandydozy ogólnoustrojowej, by odczuwać deprechę etc. Ja np. mam pokarmową, ograniczoną do jelita i też mam takie objawy. Grzybki zatruwają swoimi odpadami, toksynami ustrój i powodują takie, a nie inne problemy z samopoczuciem etc. Objawy psychiczne występują również w wyniku niedocukrzeń, wyrzutów adrenaliny z tym związanych i masy innych np. produkcji alkoholu przez candidę.

 

Gastroskopia i kolonka owszem mogłaby coś zasugerować, ale przecież grzybek zasiedla też jelito cienkie.

 

Ogólnoustrojówka to już poważny temat i tu trzeba mieć faktycznie kłopoty z odpornością by chorować. Z drugiej strony można się przebadać i w tym kierunku, jeśli są już pierwsze przypuszczenia co do przewlekłych problemów z grzybem. Badanie limfocytów

T w odpowiedzi na antygen candida - wtedy wychodzi czarno na białym, czemu chorujemy i leczenie nie pomaga.

 

Osobiście nie jestem zwolennikiem podpinania pod kandydozę "czego się da", bo nie tędy droga. Ja sam nie dowierzałem w ogóle, że taka choroba istnieje i że to mój problem. Zmieniłem zdanie gdy zacząłem brać nystatynę i już od pierwszych tabletek pojawiały się silne herxy na kilka godzin, po których było odczuwalnie lepsze samopoczucie i ten efekt narastał, by po tygodniu osiągnąć stan o niebo lepszy. Dlatego też uważam, że skoro pomogła nystatyna to problem jest w jelitach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rozumiem. Tylko mając tę grzybicę jelit, musiałeś mieć dolegliwości jelit - nie było innej opcji. Z jelitami to jest tak, że mają one ogromną powierzchnię, więc i grzyb ma gdzie rosnąć, stąd może rzeczywiście puszczać te swoje toksyny. Ale dolegliwości stricte jelitowe wtedy na pewno występują również.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Myślę dokładnie tak samo. Coś musi się dziać w jelicie cienkim u mnie, nie wiem- nadżerki, wrzody, coś ze śluzówką etc. I ten problem rzutuje na wchłanianie tego syfu z pokarmem. Duża część moich objawów występuje w rytm posiłków właśnie.

 

Miałem już zdiagnozowane problemy z żołądkiem o charakterze nadżerkowym, które wystąpiły po braniu przewlekłym eseserajów. Zakładać zatem należy, że w jelicie cienkim też narobiły bigosu i problem jest nierozwiązany, choć z żołądkiem jest już wszystko cacy. Bo ilekroć zmienię lek na inny to pojawiają się bóle brzucha po tabletach, jakieś skurcze, bóle brzucha - robiłem równolegle tutaj badania oznaczając m.in. CRP i jak tylko lek wzbudzał bóle brzucha to CRP skakało dużo ponad normę ,a po odstawce wracało do normy. Na bank coś tam się dzieje. W szczycie moich problemów nawet xanax wrzucony na pełny żołądek wywoływał bolesne skurcze brzucha zaraz po zarzuceniu. Pech chciał, że antydepresanty najzwyczajniej w świecie wyrządziły mi dużo zła. Jest co prawda enteroskopia dwubalonowa, która mogłaby to zweryfikować, ale nie mam jeszcze pomysłu jak ugryźć temat by lekarz dał skierowanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

pete_27, czy to lekarz stwierdził, że SSRI powodują nadżerki żołądka? Ja bujam się z moimi problemami żoładkowymi od roku, raz jest gorzej, raz lepiej. Przez jakiś czas brałam seroxat, później efectin (paradoksalnie, leki te miały wyleczyć mój żołądek!) Pomimo różnych żołądkowych leków ciągle mam nadżerki...

 

Co do candida. Chętnie na ten temat podyskutuję, gdyż też przez jakiś czas diagnozowałam to u siebie (swoją drogą, trzeba uważać, żeby nie zapędzić się w pułapkę, kandydoza to jedna z popularnych wkrętek doktora Googla i źródło przychodów dla dystrybutorów 'cudownej' gamy preparatów CaliVita) Z tego, co czytałam to składnik naszej flory jelitowej, i jeżeli badanie wykaże, że candida jest, nic złego się nie dzieje.

problem zaczyna się wtedy, gdy zaczyna się rozrastać. Jedna z teorii mówi, aby nie tłuc grzyba środkami typu nystatyna itp., ale wzmacniać nasz system odpornościowy, gdyż grzyb rozrasta się wtedy, gdy nasz system immunologiczny nie pracuje dobrze.

 

Czytałam w innym wątku, o ile się nie mylę, że brałeś również IPP na żołądek. Leki zmniejszające wydzielanie kwasu solnego mogą powodować rozrost candida - takie informacje znalazłam w necie. Ja po IPP czułam się strasznie, lepiej znosiłam H-blokery starej generacji typu famogast lub ranigast. Po IPP przestawałam trawić, śniadanie lezało w żołądku przez pół dnia, po małym posiłku czułam się, jakbym zjadła słonia.

 

Boli mnie żołądek, czasem mdli, oczywiście czasem czuję straszne wzdęcia w jelitach. A może to właśnie kandydoza żołądkowa? No ale jak to zasugerować lekarzom? Boję się, że znów popukają się w czoło i zapiszą kolejne opakowanie antydepresantów.

 

Obecnie odchodzę od leków żołądkowych, używam olej lniany i stosuję dietę de Buudwig - unikam cukru, tłuszczu i mięsa, jest lepiej, ale to jeszcze nie ideał.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ja mam problemy wrzodowe żołądka, brałam Ortanol, a jednak wolno mi brać SSRI.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

SRRI i IPP nie wykluczają się, ale jedno z nich (ponoć) może powodować nadżerki żołądka, a drugie rozrost candida w układzie pokarmowym. Nic, tylko się zastrzelić :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
pete_27, czy to lekarz stwierdził, że SSRI powodują nadżerki żołądka? Ja bujam się z moimi problemami żoładkowymi od roku, raz jest gorzej, raz lepiej. Przez jakiś czas brałam seroxat, później efectin (paradoksalnie, leki te miały wyleczyć mój żołądek!) Pomimo różnych żołądkowych leków ciągle mam nadżerki...

 

Co do candida. Chętnie na ten temat podyskutuję, gdyż też przez jakiś czas diagnozowałam to u siebie (swoją drogą, trzeba uważać, żeby nie zapędzić się w pułapkę, kandydoza to jedna z popularnych wkrętek doktora Googla i źródło przychodów dla dystrybutorów 'cudownej' gamy preparatów CaliVita) Z tego, co czytałam to składnik naszej flory jelitowej, i jeżeli badanie wykaże, że candida jest, nic złego się nie dzieje.

problem zaczyna się wtedy, gdy zaczyna się rozrastać. Jedna z teorii mówi, aby nie tłuc grzyba środkami typu nystatyna itp., ale wzmacniać nasz system odpornościowy, gdyż grzyb rozrasta się wtedy, gdy nasz system immunologiczny nie pracuje dobrze.

 

Czytałam w innym wątku, o ile się nie mylę, że brałeś również IPP na żołądek. Leki zmniejszające wydzielanie kwasu solnego mogą powodować rozrost candida - takie informacje znalazłam w necie. Ja po IPP czułam się strasznie, lepiej znosiłam H-blokery starej generacji typu famogast lub ranigast. Po IPP przestawałam trawić, śniadanie lezało w żołądku przez pół dnia, po małym posiłku czułam się, jakbym zjadła słonia.

 

Boli mnie żołądek, czasem mdli, oczywiście czasem czuję straszne wzdęcia w jelitach. A może to właśnie kandydoza żołądkowa? No ale jak to zasugerować lekarzom? Boję się, że znów popukają się w czoło i zapiszą kolejne opakowanie antydepresantów.

 

Obecnie odchodzę od leków żołądkowych, używam olej lniany i stosuję dietę de Buudwig - unikam cukru, tłuszczu i mięsa, jest lepiej, ale to jeszcze nie ideał.

 

SSRI miały wyleczyć nadżerki? Rozumiem, że lekarz sądził, że są od nerwów i dołączenie leków miało pomóc, no ale bez przesady:) W końcu codzienne branie tabletki przez długi czas prędzej podrażni śluzówkę niż ją zregeneruje. Mój doc potwierdził, że stany zapalne i nadżerki są od brania sertraliny (głównie) - że ten lek najbardziej wali po żołądku z tej grupy. I tak zaczęły się moje problemy - 3 miechy po rozpoczęciu nią leczenia. Problemy znikły po odstawieniu leku, trzustka też doszła do siebie, pół roku po zakończeniu łykania. Później bralem agomelatynę, która dobijała jelito cienkie-jak nie kijem go to pałą:)

 

Rozumiem, że miałaś gastroskopię skoro wiesz o nadżerkach. Może warto brać ranigast na noc? Ja brałem 2 tabsy przed snem i ten lek mi pomógł. Również nie tolerowałem dobrze IPP - mi z kolei mocno nasilały depresję, nietrafione leki dla mnie. I to prawda, że długotrwałe ich branie przyczynia się do grzybicy (i innych bakteryjnych spraw).

 

Kandydoza żołądkowa to raczej nie jest. A jeśli nawet jest to bierz nystatynę i zobaczysz czy czujesz się lepiej. To bezpieczny lek. Ja stawiałbym na jelito cienkie, albo tak jak piszesz - nadżerki, które dają takie dolegliwości. Albo i jedno i drugie bo jeśli Twoje problemy są od wpływu chemii na żołądek to jelito raczej też dostało po dupie. W końcu lek nie zatrzymuje się w żołądku.

 

Generalnie nie ma co się oszukiwać, każda chemia wrzucana przez dłuższy czas zaszkodzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

" Mój doc potwierdził, że stany zapalne i nadżerki są od brania sertraliny (głównie) - że ten lek najbardziej wali po żołądku z tej grupy. "

 

Ten lek w ogole najbardziej "wali".Jest jak amfa bez efektu euforyzującego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

O nie! Najbardziej "waliła" paroksetyna i to z wyraźnym efektem euforyzującym. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

pete_27, szkoda,że tych "efektow" nigdy nie odczulam :(

Tylko sertralina i wenlafaksyna robią takie cuda z oczami.Żaden drag nie zrobil mi z twarzy teletubisia,a asentrusia owszem :smile: do tego masakryczne bóle brzucha i ta latająca szczęka aa

Boję się takich leków.

Przypomina mi sie Requiem for a dream.

I ta starsza kobieta ze szczękościskiem.

Nie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
pete_27, szkoda,że tych "efektow" nigdy nie odczulam :(

Tylko sertralina i wenlafaksyna robią takie cuda z oczami.Żaden drag nie zrobil mi z twarzy teletubisia,a asentrusia owszem :smile: do tego masakryczne bóle brzucha i ta latająca szczęka aa

Boję się takich leków.

Przypomina mi sie Requiem for a dream.

I ta starsza kobieta ze szczękościskiem.

Nie.

 

Wyglądałaś jak Dipsy, Tinky-Winky,Laa-Laa, Po czy Noo-Noo? Hehe:D

 

Nigdy tej gównianej bajki nie oglądałem, ale rozbawił mnie wygląd tych debili jaki znalazłem na necie:)

 

Dla mnie paroksetyna to była hipomania. Banan na ustach przez cały dzień. Latająca szczęka? Owszem, mam po niej pamiątkę w postaci popękanych zębów. Co ciekawe lekarz któremu jakiś czas temu mówiłem o tym wzniosłym nastroju zasugerował, że choruję na CHAD.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

pete_27, a nie brales tego pod uwagę-tzn jakiejs odmiany CHAD?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×