Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Misiunia

Użytkownik
  • Zawartość

    82
  • Rejestracja

  1. Witaj,sprobowalam medytacji na sen i rzeczywiscie jest super.Dziewczyna ma niesamowity glos-bardzo uspokaja,naprawde pozwala sie zrelaksowac i odgonic natretne mysli.Za drugim razem zasnelam po kilku minutach i pewnie spalabym do rana,gdyby nie moj kot,ktory mnie obudzil Na pewno sprobuje innych sposobow na stres ktore mi polecilas,chociaz w ciagu dnia trudno mi bedzie znalezc jakies ciche i spokojne miejsce w domu...ale mysle ze jakos sobie poradze... DZIEKUJE!!!
  2. Witaj.Milo,ze odpisalas. Ja teoretycznie tez sie dokladnie przebadalam.Pisze teoretycznie bo gdzies tam w mojej glowie wciaz krazy pytanie "A co jesli cos przeoczyli?"..Poniewaz moje dolegliwosci dotycza glownie brzucha I podbrzusza nakrecam sie na raka jajnika,jelita oraz innych narzadow umiejscowionych w tych miejscach.Wiem ze mam miesniaki,wiem ze mam IBS oraz refluks wiec bole I dolegliwosci maja prawo sie pojawiac,ale mimo to panikuje za kazdym razem kiedy mnie cos zaboli...Mialam robione badania krwi i USG w lutym,kolonoskopie I gastroskopie rok temu,a tomograf 3 miesiace temu. Zazwyczaj badania uspokajaja mnie na miesiac,pozniej zaczynam mysle,ze przeciez przez ten czas cos tam moglo sie porobic... Mnie pomagaly spacery,przebywanie miedzy ludzmi, nawet praca-lepiej czulam sie chodzac do pracy niz siedzac w domu...teraz niestety jest to niemozliwe. Myslalam o jodze bo slyszalam ze potrafi dzialac cuda,ale nie mialam okazji sprobowac.A Ty jak cwiczysz?Sama,czy moze masz jakies DVD?A moze Youtube? Jeszcze raz dziekuje za slowa wsparcia. Trzymaj sie cieplutko. Pozdrawiam.Agata
  3. Witajcie,dawno tutaj nie zagladalam ale zmusila mnie do tego obecna sytuacja.Ostatnio nasiliy mi sie stany lekowe...Zaczelo sie od tego ze zostala odwolana moja wizyta u ginekologa z wiadomych przyczyn.Wpadlam w panike poniewaz czekalam na te wizyte 2 miesiace (mieszkam w UK-tutaj takie terminy).Dostalam wiadomosc z mojej przychodni,ze lekarze beda dostepni tylko na telefon,co rowniez jest zrozumiale,jednak ja jestem przerazona ze zostalam odcieta od pomocy lekarskiej...Obecnie mam problemy z miesniakami macicy-zle sie czuje,mam ciagle krwawienia I w zwiazku z tym czuje sie fatalnie psychicznie...Nie moge spac,nasilily sie moje objawy jelitowo-zoladkowe (mam IBS),serce mi wali jak glupie I generalnie boje sie ze umre bo nie dostane pomocy na czas.Co dziwne samego wirusa sie az tak nie boje-bardziej przeraza mnie brak dostepu do lekarza.Caly czas o tym mysle,nakrecam sie.Mam synka 8 lat I o niego tez sie martwie.Wystarczy ze kichnie albo zakaszle a ja juz co godzine biegam z termometrem,rowniez w nocy...Nawet taka sytuacja jak dzis: w toalecie zauwazylam domieszke bordowego sluzu w kupie I mimo tego ze przedwczoraj pilam sok z buraka juz cala sie trzese za pewnie mam raka jelita...Jak sobie radzicie?Macie jakies sposoby?Boje sie ze zwariuje..pracuje z domu,ale nawet nie potrafie skupic sie na pracy-zamiast tego co chwile googluje objawy chorobowe... Agata
  4. A ja po prostu sie boje.Mam nerwice lekowa I generalnie boje sie chorob.W dodatku mieszkam UK a tutaj wszyscy wszystko olewaja-zyja jakby nic sie nie stalo.Chodza do klubow,restauracji galerii...parkingi wszedzie pelne.Mam synka 8 lat I o niego tez sie boje bo szkoly tutaj wciaz otwarte.Ciagle sprawdzam temperature,paranoja...Boje sie ze tu bedzie gorzej niz we Wloszech.Zaczynam panikowac, serio.
  5. 4 dni temu zmarla moja ukochana ciocia.Byla dla mnie jak druga mama.Zawsze dobra,mądra,nigdy nikogo nie oceniala I kazdemu pomagala.. Ciocia miala 70 lat i ktos moze powiedziec ze to duzo,ale nie ktos kto ja znal.Byla zawsze pełna energii,aktywna,ciekawa swiata I zawsze usmiechnieta choc spotkalo ja z zyciu wiele złego.Wygladala na max 50 lat-zadbana,ladnie ubrana,uczesana.....Wykryto u niej raka trzustki 4 tygodnie przed smiercia I nawet to jej nie załamalo.Lekarze byli bardzo dobrej mysli,guz byl maly,bez przerzutow,operacyjny... Szla na operacje pelna nadziei I miala plany co zrobi jak juz wróci do domu.Niestety po operacji pojawily sie komplikacje-doszlo do martwicy niektórych narządow I ciocia odeszla 2 tygodnie po operacji.Jestem w szoku,nie potrafie sobie znalezc miejsca,ciągle placze,tylko tak po kryjomu,bo nie chce zeby moj synek widzial,ze placze-on zreszta tez bardzo przezyl smierc swojej cioci-babci...wszystko wydaje mi sie takie bez sensu.Denerwuje mnie caly swiat dookola,ze wszyscy sa tacy radosni,a cioci juz nie ma.Nie potrafie sie pogodzic ze jej juz nie ma,ze jej juz nie zobacze...nie dociera to do mnie...Najgorsze jest to ze wlasciwie to ona nie umarla na raka,tylko z powodu komplikacji po operacji,nawet nie dostala szansy zeby powalczyc z tym gadem,a znajac jej sile I zaciecie to na pewno by wygrala.I to chyba boli najbardziej...Chce mi sie krzyczec z bezsilnosci...Byc moze forum to nie miejsce na uzalanie sie po smierci ukochanej osoby... Ale z drugiej strony,nie mam z kim porozmawiac,wypłakac sie..W domu chowam sie po kątach I udaje ze jestem silna dla synka....Jak wy radzicie sobie ze smiercia bliskich?
  6. Witaj AW34 U mnie tez tak jest,ze kiedy jestem zajeta to czuje sie o wiele lepiej.To chyba normalne u lękowców. Najgorzej jest kiedy jestem sama i nie mam sie czym zajac,bo wtedy nachodza mnie czarne mysli,zaraz pogarsza mi sie nastroj,wyobrażam sobie "co by bylo gdyby..." no i sama nakręcam sie coraz bardziej i bardziej... Co wtedy robię?Generalnie staram sie znalezc sobie jakies zajęcie.Jak jest ladna pogoda to idę z synkiem na spacer,czasem pomagaja mi jakies prace domowe,nie wiem np idę poukladac ubrania w szafie,albo zrobic porzadki w papierach,czy rachunkach.A jak juz nie mogę sobie naprawdę poradzic to wtedy mowię o swoich obawach mojemu partnerowi.Mam to szczęscie ze jest naprawdę bardzo wyrozumialy jesli chodzi o moje lęki i nakręcanie sie.Boję sie tylko ze jego cierpliwosc tez ma swoje granice dlatego nie nadużywam jej zbyt często. Pomaga mi tez przebywanie wsrod ludzi.Pomagaja spotkania z przyjaciolmi,wspolne wyjscia (chociaz teraz odkad pojawil sie moj synek tych spotkan jest o wiele mniej,ale oczywiscie nie zaluje :) ).Równiez w pracy jestem spokojniejsza,bo nie mam czasu na myslenie o pierdolach,ale za to czasem mam tam inne stresujace sytuacje. A czy wasi bliscy i przyjaciele wiedza o waszych problemach?Ja nikomu z przyjaciol sie nie zwierzalam,bo jakos tak mi wstyd troche.Tylko moj partner wie,no i moja mama.
  7. Czesc Dziewczyny! Co u was slychac?U mnie przez kilka dni bylo lepiej,bo mialm duzo na glowie-i w pracy i w domu. No ale niestety dzisiaj znowu nachodza mnie czarne mysli i lęki...ehhh,to sie chyba nigdy nie skonczy.Boje sie tylko zeby przez te moje schizy mój synek nie wyrósl na hipochondryka.. AW34 rozumiem Cie,bo ja mam czesto podobnie (a mój synek naprawde potafi dac w kosc swoimi humorkami ).Z tym,ze u mnie to nie sa leki ze ktos zabierze mi dziecko tylko bardziej taka bezradnosc,ze jak ktos uslyszy ze maly ciagle placze to beda mnie uwazac za beznadziejna matke,ktora nie radzi sobie albo co gorsze-nie dba o swojego malucha. Od wczoraj synek ma strasznie czerwone policzki,a ja juz sie zamarwiam co to moze byc,no bo nigdy tak nie mial...masakra jakas.No ale obiecalam sobie ze nie bede szukac symptomow chorob w necie,zeby sie nie nakrecac.Jak dlugo wytrwam w tym postanowieniu-nie wiem. Kurcze zauwazylam ostatnio,ze ja nawet nie moge ogladac zadnych programow,czy seriali w TV w ktorych jest mowa o chorobach bo zaraz wydaje mi sie ze moze to spotkac kogos z moich bliskich... Ide zrobic sobie herbaty z cytryna i sprobuje polozyc sie wczesniej spac.Synek juz slodko chrapie:) Czasem zazdroszcze mu takiego snu :)
  8. Witajcie dziewczyny, Co do zaufania to ja jakos nie mam z tym problemu.Moze dlatego,ze bardzo szybko musialam wrocic do pracy ze wzgledow finansowych,a do opieki nad moim maluszkiem przyjechala niezastapiona babcia.Przez jakis czas opiekowala sie nim równiez moja zaufana przyjaciolka. Gdybym jednak miala oddac do do zlobka,czy wynajac nianie,ktorej nie znam to na pewno byloby mi bardzo trudno podjac taka decyzje. AW34 na mnie teksty typu co ma byc to bedzie rowniez dzialaja bardzo zle, a slysze je bardzo czesto niestety,podobnie jak to ze przesadzam Rowniez najgorzej czuje sie wieczorem,lub kiedy nie jestem zajeta (na szczescie rzadko sie zdarza),bo wtedy zaczynam myslec w czarnych kolorach:a co jesli ja lub maz zachorujemy i nie bedziemy mieli sily opiekowac sie malym,ale najgorszy jest ten lek o synka.Po prostu nie moge,pozbyc sie mysli ze on moze zachorowac,ze cos zlego mu sie stanie i wlasciwie sama sie nakrecam,pozniej nie moge zasnac i czesto mecze sie tak przez kilka godzin zanim zasne. Mam tez straszne wyrzuty sumienia poniewaz moja ciaza byla nieplanowana i byla wielkim zaskoczeniem(wtedy niekoniecznie pozytywnym).Jak pisalam bardzo balam sie ciazy i porodu i kiedy dowiedzialm sie ze jestem w ciazy przeplakalam chyba z 5 nocy z rzedu-po prostu tak bardzo sie balam porodu.Martwie sie ze ten moj stres mógl zle wplynac na mojego synka Teraz strasznie sie tego wstydze jak wtedy sie zachowywalam i jak myslalam i mam potworne wyrzuty sumienia
  9. Witajcie. Dawno tutaj nie zaglądalam,bo nastapilo wiele zmian w moim zyciu i wydawalo mi sie ze moje problemy z nerwicą lękowa sie skonczyly.Najwazniejszą zmianą bylo pojawienie sie na swiecie mojego synka Kacperka 10 miesiecy temu.Ja-osoba ktora na samą mysl o ciązy wpadala w panike a na mysl o porodzie byla sparalizowana ze strachu urodzila (NATURALNIE) dziecko.Nie bede pisac ile mnie i najblizszych kosztowalo to wszystko nerwow,ale wszystko dobrze sie skonczylo-nie umarlam,nie zostalam kaleką,nie dostalam krwotoku,moj porod byl lekki i krotki,nie mialam depresji poporodowej,synek urodzil sie zdrowy.Pomyslalam sobie ze skoro przezwyciezylam tak silny strach przed porodem to teraz bedzie juz coraz lepiej. Niestety od jakiegos czasu zaczelam odczuwac paralizujacy strach o mojego synka.Po prostu zaczelo sie od tego ze obejrzalam w TV program o dziewczynce,ktora nagle zachorowala na bialaczke i od 4 lat walczy z ta choroba bardzo przy tym cierpiąc.Zawsze bardzo mnie poruszaly historie chorych dzieci,nigdy nie moglam pojąc konstrukcji tego swiata ze takie maluszki juz na wstepie dostają od zycia takie kopniaki Od tamtej pory strasznie sie boje ze cos zlego moze spotkac mojego synka,boje sie zachoruje,boje sie ze przez to ze calą ciaze bylam w stresie to moglam zaszkodzic synkowi. Nawet szczepienia sa dla mnie powodem do strachu,bo naczytalam sie o powiklaniach i za kazdym razem gdy zbliza sie termin szczepienia nie moge normalnie funkcjonowac (chociaz jak najbardziej jestem zwolennikiem szczepien). Martwie sie poniewaz moj synek od urodzenia ma powiekszone wezly chlonne na szyi i naczytalam sie strasznych rzeczy na ten temat.Moj lekarz rodzinny w UK nie widzi problemu i zadnych badan nie zlecil. Jakby tego bylo malo uslyszlam kiedys ze myslac w ten sposob naprawde mozna sciągnac na siebie jakies problemy.Od tamtej pory dodatkowo boje sie jeszcze o to....Normalnie takie bledne kolo. Nie wiem co mam robic,zeby zaczac normalnie zyc i cieszyc sie moim maluszkiem.Za miesiac jade do Polski i na pewno pojde do dobrego pediatry zeby dokladnie obejrzal synka i mam nadzieje ze jesli powie mi ze wszystko jest ok to te lęki i czarne mysli odejda... A moze sa tutaj inne mamy,albo tatusiowie ktorzy maja pdobny problem? Co robic,zeby zaczac myslec pozytywnie?Pomózcie...
  10. Dziękuję Asiu za słowa otuchy :) Ja nie mam lamblii,tylko glistę ludzka,ale doczytałam się,że pestki z dyni pomagają na wszystkie pasozyty.Z dwojga złego to chyba wolałabym lamblie,bo przynajmniej są małe,a świadomośc,że moge miec w sobie 40 cm robala jest straszna... Jestem tylko ciekawa,czy rzeczywiście pasożyty są przyczyną moich dolegliwości..Do tej pory lekarze u których byłam zgodnie diagnozowali u mnie jelito nerwowe i twierdzili,że skoro raz robiłam badanie na pasozyty i wyszło ok,to znaczy ze na 100 % ich nie mam.
  11. Jestem przerażona, zawsze zwracałam uwage na higienę,myłam ręce,nie jadłam niemytych owoców,nie jadalam "na mieście" itp.!!! Od długiego czasu mialam silne bole brzucha,głowy,stany podgoraczkowe,napady lęku,bezsennośc,uporczywy kaszel i wiele innych.Porobiłam dziesiątki badań,które wychodziły zawsze ok i wszyscy mieli mnie za hipochondryka łacznie z psychiatrą.Mówiono mi,że to IBS,nerwica itp i dopiero niedawno lekarz wpadł na to,że moge miec pasozyty.Badania wykazaly ze mam glistę ludzką! Robi mi sie niedobrze jak sobie o tym pomyslę... Czy ktos sie z tym spotkal?? Macie jakies rady?? 4 dni temu zazyłam tabletki (zentel) i nie wiem czego się spodziewac.Jak narazie brzuch dalej mnie boli,jest wzdęty,a dzisiaj rano w toalecie zauważyłam domieszke krwi i śluzu w kupie i mało nie zemdlałam... Najgorsze jest to ,że badania na pasozyty robiłam już wczesniej i nigdy nic nie wykazały.Lekarz wytłumaczył mi,że takie badania nalezy zrobic kilka razy,bo te robale składaja jaja co jakiś czas i tylko wtedy mozna je wykryc-najlepiej zanieśc kupę do laboratorium 3 dni z rzedu i powtórzyc to samo za 2 tygodnie.Ja tym razem nie musiałam,bo wyszły juz w pierwszym badaniu.Lekarz powiedział mi równiez ,że bardzo dużo ludzi ma pasozyty (lamblie,glisty) i nawet o tym nie wiedzą,bo moga nie dawac zadnych objawów...Masakra jakaś,nawet jeśc mi się nie chce jak sobie pomyslę,że mam karmic jakiegoś robala,którego wyhodowałam sobie w brzuchu
  12. Też sobie kupiłam spirulinę i zaczynam łykac od dzisiaj Joaśka,a jak długo już łykasz te algi?Chodzi mi o to po jakim czasie powinnam zrobic ponowne badania na poziom ferrytyny,żeby mogła nastapic ewentualna poprawa. Zachmurami u mnie jeżeli coś pomaga to dopiero po dośc długim czasie-zazwyczaj po kilku tygodniach. Jeśli czuję,że coś zaczyna się dziac to zaczynam brac coś na refluks (teraz biorę pantoprazol,czyli CONTROLOC,lub tańszą wersję NOLPAZĘ.Wczesniej brałam lansoprazol).Jeśli objawy są bardzo silne to łykam tabletki 2 x dziennie,ale z reguły wystarczy mi 1 x dziennie rano i tak przez 2 miesiące(nawet jesli wczesniej jest poprawa to kończę kurację) Jak do tego dochodzą problemy ze strony jelit (wzdęcia,bulgoty,uczucie "obcego",który mi się tam przemieszcza,oraz co mam bardzo często-ból podbrzusza z prawej strony) to wtedy biorę Duspatalin Retard.No i oczywiście do tego odpowiednia dieta,jedzenie małych porcji-ale częściej,oraz staram się nie jeśc 2.5 godziny przed snem. Na noc zawsze piję melisę-trochę uspokaja żołądek. Jeśli stosuję sie do tego wszystkiego to po jakimś czasie jest poprawa,ale co z tego jeśli predzej czy pózniej znowu wszystko wraca:(
  13. pete_27,a w jaki sposób udało ci sie zdiagnozowac grzybicę?Ja robiłam tylko wymazy,ale wiem z doświadczenia że takie badania to można sobie w tyłek wsadzic za przeproszeniem.U mnie,pomimo że miałam grzybicę(lekarz stwierdził to organoleptycznie i na podstawie wywiadu) z próbki nic nie wyhodowano.Czy są jakieś inne,pewniejsze metody zdiagnozowania grzyba?
  14. Bardzo często u osób z przewlekłą kandydozą mylnie diagnozuje się nerwicę.Przerost grzybów powoduje bardzo wiele różnych objawów,w tym również zaburzenia emocjonalne.
  15. U mnie w ostatniej gastroskopii wyszedł wpust niewydolny z widocznym masywnym zarzucaniem treści żołądkowej,oraz nieliczne przekrwienia zapalne. Czyli jednym słowem silny refluks żołądkowo-przełykowy:( No ja właśnie dokładnie tak się czuję:słaba,ciągle zmęczona,najchętniej spałabym 24 h/dobę i nie wiem czy to przez mój żołądek (nie jem jak trzeba),czy przez niską ferrytynę,czy może jedno i drugie jest jakoś ze sobą powiązane.
×