Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Margaryna9

Wyolbrzymiacie problemy ?

Rekomendowane odpowiedzi

Czasem dochodzę do wniosku że moje problemy to nic w porównaniu do innych ... Nie tak dawno widziałem bezdomnego bez nogi ... przykry widok.. Macie tendencje to wyolbrzymiania problemów ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Czy kilkuletnia wegetacja w stanie roślinki i codzienna walka o to ,żeby nie popełnic samobójstwa , czy totalny rozpad osobowości i odpornej psychiki jest "lepszy" od bezdomności bez nogi??

Wątpię....moim zdaniem to ta sama pólka nieszczęscia

Powiem więcej-na taką totalna bezdomność często trzeba sobie "zasłużyć" długim chlaniem i olewaniem wszystkiego, podczas gdy inni całe życie harują..

Oczywiście , poprzez "nasze" choroby mozna tez skończyc jako bezdomny. Ja jestem bliski tego.

Przez całe lata robilem "interesy" ( pracowałem w godzinach nienormowanych, lecz czasami nie było mnie w domu po kilkanaście godzin ).Wystarczylo na normalne życie i na zrobienie oszczędności.

Choroba mnie zmasakrowała i od 3 lat nie zarobiłem złotowki. Oszczędności sie rozeszly na leczenie i zycie.

Teraz sięgnąłem dna.

Poza tym jeśli ukradną Ci cięzko zapracowanego VW , to będzie dla Ciebie pocieszeniem jakims , że sąsiadowi ukradli Lexusa za 300 tys ??

Wiec myślę , że nie ma kompletnie sensu roztrząsanie, że "w porównaniu do mnie inni mają gorzej"

To żadne pocieszenie

Utrata Lexusa przez sąsiada może go mniej zabolec niz Ciebie utrata VW. (może byc tak , że Ty na swojego tyrałes kilka lat a on na lexa 2 miesiące tylko.)

Robert

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zgadzam sie z Robartem. To ze inni maja gorzej nie jest niczego watrym stwierdzeniem. Problemy sa relatywne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Choroby psychiczne są trochę egoistycznymi chorobami ("ja", "moje"), ale tak jak wyżej - nie ma się co do innych porównywać.

Nieszczęście ludzkie nie ma miary, ani tym samym skali porównawczej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Doxy :D

Milo Cie znów "czytać"

Robert

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Oczywiście większość chorych jest egocentrykami.

Uważamy, że mamy największe problemy i jest nam okropnie. Ja pewnego czasu uważałem, że mam przerąbane jak nikt- nie ma drugiego takiego chłopaka z nerwicą, który siedzi w domu i nikt go nie zna, co dopiero rozumie.

 

Oczywiście, że cierpienie nie można porównywać egocentrycznie, gdyż dla jednego depresja jest "małym" problemem a drugi się z tego powodu zabije.

Wszystko zależy od danej osoby i nie ma czego porównywać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja nie jestem egocentrykiem. Wiem, ze mam zle, ale inni maja sto razy gorzej, a inni mimo swoich chorob sto razy lepiej. Choroba, chorobie nierowna, sa schorzenia czysto dotyczace ciala, ktorych leczenie polega tylko i wylacznie na braniu lekow, a sa choroby emocji takie jak nerwice i tutaj leczenie jest juz bardziej skomplikowane, tu nie wystarcza silna wiara + leki niestety. A jakby ludzie wyolbrzmiali problemy nie powstaloby tu forum, na ktorym ludzie dziela sie swoimi smutkami i ciezkimi przezyciami. Nerwica to okropna choroba - niby wszystko z pewnego punktu widzenia ok, a w srdoku rozbicie, wieczna katorga, tysiace mysli i jeszcze ataki, ktore sie uzewnetrzniaja, dlatego ta przypadlosc jest taka okropna, niby jestesmy normalni, jakos tam funkcjonujemy w spoleczenstie, ale wiemy, ze choroba nas potwornie ogranicza i ze tak naprawde nic nie jest z nami ok. Wiemy, ze tak naprawde mogloby jej nie byc, a jednak nie potrafimy tego pokonac, to jest tak potezne. Wszystkie choroby jednak laczy jedno, zawsze towarzyszy im bol i nieszczescie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zgadzam się.Poza tym czasem naprawdę lepiej być chorym na ciele,niż na duszy.I wiem to z własnego doświadczenia.Od dzieciństwa mam problemy natury otropedycznej.Był taki czas,że z tego właśnie powodu cierpiałam strasznie.Miałam problemy z chodzeniem,ból,krwawiące rany na stopach plus frustracja przy każdym zakupie obuwia.Z powodu stóp byłam operowana,a po tej operacji nie chodziłam przez blisko 4 miesiące.Ale dużo łatwiej było mi znosić te przeciwności,walczyć o powrót do zdrowia.Z moją nerwicą i depresją to już co innego.Codziennie jest mi tak ciężko z samą sobą,że pocieszenia w rodzaju "inni mają gorzej" chyba niespecjanie poprawiłyby mi nastrój.Zresztą poprawiać sobie nastrój tym,że inni mają gorzej to chyba mało humanistyczne podejście do życia...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

VasqueS, zauwazam u Ciebie spore postepy we wladaniu slowem pisanym - tak trzymac ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja myślę, że choroby somatyczne, są w równym stopniu przykre, jak te na tle psychicznym. Z tym, że chorując "na ciele" - człowiek potrafi zdystansować się do choroby, może uznać ją za coś, co jest jakby "obok" niego. Schorzenie somatyczne, w żaden sposób nie zmienia jego wnętrza, chociaż świadomość posiadania śmiertelnej choroby, może prowadzić do zaburzeń psychicznych, szczególnie do depresji.

 

Natomiast choroba psychiczna - do której ciężko jest nabrać dystansu, dominuje niemal każdą sferę życia chorego. Zmienia jego obraz świata. I chociaż de facto nie odczuwa się przy niej bólu fizycznego, to przynosi nieopisane cierpienie. A i jeszcze kwestia samobójstwa, w przeciwieństwie do osób chorych somatycznie, człowiek zaburzony, sam dokonuje wyboru, który według większości społeczeństwa przeczy logice ludzkiego postępowania (chodzi mi o instynkt przetrwania).

 

Przepraszam za słowotok mojej wypowiedzi. :P:D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Majster, Sorry, ale to chyba dlatego że mi zwracałeś uwagę pisałem źle.

Do końca jeszcze nie wiem, ale nie jestem głupkiem no i oczywiście się nie starałem.

Mam wrażenie, że przez nerwicę mam zablokowaną kreatywność, skutkiem tego był problem we władaniu językiem pisanym.

O dziwo mam 4 z polskiego, więc jest całkiem nieźle.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Majster, Sorry, ale to chyba dlatego że mi zwracałeś uwagę pisałem źle.
Nieprawda :P
Do końca jeszcze nie wiem, ale nie jestem głupkiem no i oczywiście się nie starałem.

Mam wrażenie, że przez nerwicę mam zablokowaną kreatywność, skutkiem tego był problem we władaniu językiem pisanym.

O dziwo mam 4 z polskiego, więc jest całkiem nieźle.

Serio - calkiem znosnie, az milo sie czyta. Tylko niech Cie nie poniesie ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Majster, Sorry, ale to chyba dlatego że mi zwracałeś uwagę pisałem źle.
Nieprawda :P

Nie sądzę, żebyś się znał lepiej od psychologów, moja pani psycholog nie potwierdziła mi bezpośrednio z sprawy z tym forum, lecz powiedziała że nerwica faktycznie blokuje kreatywność.

[Do końca jeszcze nie wiem, ale nie jestem głupkiem no i oczywiście się nie starałem.

Mam wrażenie, że przez nerwicę mam zablokowaną kreatywność, skutkiem tego był problem we władaniu językiem pisanym.

O dziwo mam 4 z polskiego, więc jest całkiem nieźle.

Serio - calkiem znosnie, az milo sie czyta. Tylko niech Cie nie poniesie ;)

Nie obraź się, ale jak niemiło się czyta to nie patrz na to, jeśli miło to czytaj.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×