Skocz do zawartości
Nerwica.com

Wkurza mnie:


linka

Rekomendowane odpowiedzi

Spooky,

a o jakiejs grupie wsparcie myślałeś, moze jest cos ala grupy AA tylko dla hazardzistów, zawsze wtedy byś nie czuł sie taki samotny w swoim problemie a jakby Cię zaczeło nosić to miałbyś do kogo zadzwonić nawet o drugiej w nocy, w sumie takie grupy wsparcia w nałogach wydają mi się lepszym rozwiązaniem niż terapia indywidualna nałogi mają to do siebie,ż emozna przez nie stracić wszystko i nie chodzi mnie tylko o rzeczy materialne

Kto utraci raz będzie zawsze czekać

Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść

Zostaje smutek i tylko smutek

Ostry jak nagły serca głód

Wiatr co zwala z nóg

Smutek i ty

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

*Monika*, ja muszę się lekami doprowadzić do pionu, bo jak pisałem, gdy poszedłem do psychologa w stanie warzywnym, to zdiagnozował mi jakieś nie dorozwinięcie...

Leki-> stanąć jako tako na nogi-> praca-> terapia. Nie ma innej możliwości u mnie. Nasze zaburzenia się znacznie różnią i nie zrozumiemy się do końca.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kornelia_lilia, no właśnie nic się nie stało, w tym rzecz ;p Siedzisz 12h, nic nie robisz, tylko gapisz się w zegarek ze świadomością, że życie ucieka Ci między palcami...

 

Pierwsze pół roku sobie radziłam - a to posprzątałam, a to się pouczyłam, a to coś. Teraz jestem już całkowicie wypalona. :?

 

A poza tym jak zwykle kierowniczka :P

"Jestem toksycznym produktem odpadowym aktu stworzenia."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiya, ja bym wolała być na Twoim miejscu... mimo wszystko :roll: A jakąś książkę albo gazetkę możesz za ladą czytać?

Najtrudniej jest widzieć słońce… wierzyć w słońce i nie czuć ciepła. /H. Poświatowska/

Nigdy, nigdy nie żałuj, że zrobiłaś cokolwiek, jeśli robiąc to, byłaś szczęśliwa /Dorotea de Spirito/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kornelia_lilia, wiem, że lepsza taka praca niż brak pracy (i wiele innych zawodów), a na początku nawet bardzo ją sobie chwaliłam. Co nie znaczy, że mnie to nie wkurza... ;) Owszem, czytam sobie książeczki*, ale aż mi trochę ich żal, bo to profanacja straszna... Muszę nieraz czytać każde zdanie po kilka razy, ciężko się wczuć w klimat, skupić...

 

Powiem Wam tak: jak zaczynałam, to większość koleżanek pracowała w pobliskich sklepach od roku (bo tyle miała galeria) i strasznie narzekały właśnie na to, na co ja teraz. A ja im ciągle powtarzałam "no co Wy, nie macie co sprzątać? Książkę poczytajcie, w grę pograjcie, jest tyle rzeczy, które możecie tu robić!". A teraz rozumiem jak się wtedy czuły.

 

*oczywiście czytać mi nie wolno, ale robię to tak czy inaczej, bo do reszty bym tam zwariowała. :?

Edytowane przez Gość

"Jestem toksycznym produktem odpadowym aktu stworzenia."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiya, ale płacą ci za to? to mozesz czytac...pisac...albo nie wiem...ja bym tak mogla...

doczytałam...moze masz rację.....

Edytowane przez Gość

...Wracam w siebie i znajduję świat!

Znowu raczej w przeczuciu i niejasnym pożądaniu niż w rzeczywistym kształcie i żywej sile...

Johann Wolfgang von Goethe

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiya, pewnie masz rację... ale nie stracisz tej pracy?

Najtrudniej jest widzieć słońce… wierzyć w słońce i nie czuć ciepła. /H. Poświatowska/

Nigdy, nigdy nie żałuj, że zrobiłaś cokolwiek, jeśli robiąc to, byłaś szczęśliwa /Dorotea de Spirito/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

BłękitnaAbstrakcja, w wersji oficjalnej nie mogę robić nic z takich rzeczy. W praktyce jak napisałam post wyżej - robienie tego w pracy szybko męczy, bo nie możesz się na tym skupić. To nie jest kwestia tego, że ja nie mam pomysłów "co by tu robić".

 

-- 25 sty 2012, 23:21 --

 

kornelia_lilia, pewnie stracę. Powoli rozsyłam CV...

"Jestem toksycznym produktem odpadowym aktu stworzenia."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dodam, że jak pracowałam w normalnym sklepie to byłam tam przeszczęśliwa i między klientami mogłam zajmować się czym chciałam :mrgreen: Ściany, dach i zamknięte drzwi dużo zmieniają :P Ach, to były dobre czasy :105:

"Jestem toksycznym produktem odpadowym aktu stworzenia."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiya, trzymam mocno kciuki, żebyś znalazła coś lepszego... szczerze.

Najtrudniej jest widzieć słońce… wierzyć w słońce i nie czuć ciepła. /H. Poświatowska/

Nigdy, nigdy nie żałuj, że zrobiłaś cokolwiek, jeśli robiąc to, byłaś szczęśliwa /Dorotea de Spirito/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×