Drodzy Użytkownicy,


Zmieniamy się dla Was!

W związku z tym informujemy, że ze względu na prace techniczne forum będzie dostępne wyłącznie w trybie tylko do odczytu w dniach 21-25 maja.
Serdecznie zapraszamy Was do korzystania z nowej wersji forum.


Przepraszamy za wszelkie niedogodności.


Jednocześnie informujemy, że jakiekolwiek treści i zdjęcia dodane i edytowane w dniach 21-25 maja nie będą dostępne po starcie nowej wersji forum.

Pozdrawiamy ciepło,
Zespół abcZdrowie

Pamięć narządów, pamięć komórek

Socjologia-patologie,polityka,społeczeństwo,więzi,ludzie,czyli wszystko,co pozwala funkcjonować w dzisiejszych czasach.

Pamięć narządów, pamięć komórek

Avatar użytkownika
przez Liber8 29 mar 2018, 13:13
[...]Claire Sylvia, której przeszczepiono serce młodego motocyklisty, po operacji nabiera niezwykłej ochoty na nielubiane wcześniej piwo. Chora na mukowiscydozę Dottie O’Connor, cierpiąca niegdyś na lęk wysokości, pozbywa się go całkowicie, gdy jej życie ratuje transplantacja płuc pobranych od alpinisty. Ośmioletnia dziewczynka, w której piersi zaczęło bić serce dziesięciolatki, jest nawiedzana przez wizje gwałtownej śmierci dawczyni. Badacze zjawiska nazwanego pamięcią komórkową czy pamięcią narządów odnotowali nawet przypadek zmiany orientacji seksualnej – u 27-letniej lesbijki, która po zabiegu postanowiła związać się z mężczyzną. Przyczyną miało być jej nowe, oczywiście heteroseksualne serce.
Takie opowieści krążą od lat po świecie. Dla jednych są pseudonaukowym wymysłem, dla innych – dowodem na istnienie mniej czy bardziej materialnej duszy albo energii życiowej, wypełniającej cały organizm. A jednak pytanie o to, co mogą „pamiętać” nasze narządy czy wręcz poszczególne komórki, jest coraz częściej zadawane przez jak najbardziej poważnych naukowców. Tyle że odpowiedź na nie daleko wykracza poza przeszczepową mitologię.

Oto są ręce mordercy

Owa mitologia jest zresztą starsza niż sama transplantacja. Pierwsze udane zabiegi przeszczepienia dużego narządu – konkretnie nerki – rozpoczęły się w latach 50. XX wieku; tymczasem już w 1921 r. rozgłos zdobyła powieść „Ręce Orlaka” autorstwa Maurice’a Renarda. Trzy lata później na jej podstawie nakręcono film o pianiście, któremu przeszczepiono dłonie mordercy, popychające go do zbrodni. Od tamtej pory powstało wiele horrorów, w których zbuntowane lub nawet oddzielone od ciała narządy są sprawcami rzeczy zarówno strasznych (jak w „Ręce” Olivera Stone’a), jak i zabawnych (niejaka Rączka będąca członkiem upiornej „Rodziny Addamsów”). Nie brak również romansów, w których przeszczepione serca skłaniają biorców do pokochania nieznanych wcześniej osób.
Motyw wydaje się ograny, ale kryje w sobie kwestię o podstawowym znaczeniu dla naszej tożsamości. Ta kwestia pojawia się chociażby w mojej ulubionej ekranizacji „Frankensteina”, którą wyreżyserował Kenneth Branagh w 1994 r. „Co z moją duszą? Czy ją mam? Czy może tę część pominąłeś? Kim byli ci, z których powstałem? Dobrymi ludźmi? Złymi ludźmi?” – pyta stwór powołany do życia przez tytułowego bohatera. Trzymając w rękach flet, dodaje z goryczą: „Wiedziałeś, że umiem na tym grać? W której części mnie znajduje się ta wiedza? W tych rękach? W tym umyśle? W tym sercu?”.
Takie pytania musiała zadawać sobie nie tylko Mary Shelley, twórczyni oryginału tej historii, ale i wielu myślicieli czy artystów przed nią. Wnioski, do których dochodzili, trudno dziś uznać za sensowne. W Europie przez stulecia za siedzibę duszy, uczuć i esencji życia uznawano serce. Chińczycy z kolei faworyzowali wątrobę. „Jest to nawet bliższe danym biologicznym, bo serce to właściwie tylko pompa. Tymczasem wątroba pełni szalenie złożone funkcje, wpływa na biochemię całego organizmu” – mówi dr Anna Jakubowska-Winecka, kierownik Zakładu Psychologii Zdrowia w Centrum Zdrowia Dziecka. Dziś jednak wiemy, że to mózg – nazywany pogardliwie przez dawnych uczonych zbiornikiem śluzu czy miską twarogu – przechowuje nasze wspomnienia, upodobania czy emocje. Skąd więc pomysł, że pamięć może znajdować się także w innych częściach naszego ciała?

Co ci w szpiku gra?

Wytłumaczeń pseudonaukowych nie brakuje. Co gorsza, ich autorzy nieraz podpierają się całkiem rzetelnymi odkryciami. Prof. Candace Pert twierdzi, że pamięć jest utrwalana dzięki peptydom – krótkim łańcuchom aminokwasów, obecnym nie tylko w mózgu, ale i w innych narządach. A skoro tak, to własne wspomnienia może mieć także trzustka, gałka oczna czy nawet wyrostek robaczkowy. Inni zwolennicy hipotezy pamięci narządów wskazują na wewnętrzne układy nerwowe – sieci neuronów oplatające poszczególne organy, które mogą mieć pewną autonomię, a zarazem komunikują się z mózgiem. Są też i tacy specjaliści jak akupunkturzysta Attilio D’Alberto, który fenomen ów tłumaczy karkołomnym połączeniem tradycyjnej chińskiej medycyny z fizyką kwantową.
Prawda jest o wiele bardziej prozaiczna. „Po przeszczepie życie chorego bardzo się zmienia. Był bliski śmierci, nierzadko przez wiele lat zmagał się z chorobą i czekał na ratunek. Potem przechodzi poważną operację. Musi zażywać leki immunosupresyjne, które zapobiegają odrzuceniu narządu, ale wpływają też na pracę mózgu” – wylicza dr Jakubowska-Winecka. Nic więc dziwnego, że pojawiają się nowe zachowania czy upodobania. Rygorystycznie prowadzone badania wykazały jednak, że nie ma tu żadnych reguł. Niektórzy pacjenci próbują korzystać z życia na wszelkie sposoby, inni stają się przesadnie ostrożni. I nie ma to żadnego związku z cechami osoby, od której pochodził narząd, ale dla wielu właśnie takie wytłumaczenie jest bardzo wygodne. Tym bardziej że np. w Polsce bardzo trudno jest dojść, kto był dawcą, i najczęściej biorcom pozostają tylko domysły.
Hipoteza pamięci narządów nie wytrzymuje też konfrontacji z prostymi „eksperymentami”, które obserwują na co dzień lekarze na całym świecie. Skoro wspomnienia mogą być zapisane np. w ręce czy nodze, osoby po amputacji powinny cierpieć na jakąś formę amnezji. Podobnie byłoby w przypadku tych, którzy przeszli chociażby operację wycięcia okrężnicy, bo to w jelitach znajduje się drugie co do wielkości skupisko tkanki nerwowej w organizmie człowieka. Teoretycznie więc nawet wyrostek robaczkowy, którego zostałem kiedyś pozbawiony, powinien zabrać ze sobą część moich wspomnień (niestety, było wręcz odwrotnie – paskudnego bólu po operacji nie zapomnę chyba nigdy).



Art. jest 3x dłuższy więc bądźmy poważni, nikt o zdrowych zmysłach nie będzie tego czytał (a co dopiero chorych), dla szaleńców link pod spodem:
http://www.focus.pl/artykul/pamiec-narz ... ec-komorek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2412
Dołączył(a)
17 lut 2016, 15:49

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do