Depresja... Pomocy!!!

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Depresja... Pomocy!!!

przez Victorius17 04 gru 2014, 09:52
Ale Wy macie podejście :) . Jak się boisz tylko jednego to powiedz mi co to jest :) . Mój argument to nie jest inwalida. U mnie ta metoda działa świetnie :) . Poszerzam każdego dnia moją strefę komfortu i wyłażę z domu gdzie się da :) .
Victorius17
Offline

Depresja... Pomocy!!!

przez Heikko 04 gru 2014, 10:22
Zmęczona_życiem napisał(a): Od dwóch leczę się u psychiatry i nie widzę poprawy... a wręcz wydaje się być gorzej


Być może po prostu należysz do tej grupy osób, które potrzebują rozmowy z psychoterapeutą. Może być tak, że potrzebujesz, na przykład, pomocy w znalezieniu skutecznego sposobu na poradzenie sobie z jakimś kłopotem. Albo rozmowy o tym, jak na co dzień radzić sobie z emocjami.
Heikko
Offline

Depresja... Pomocy!!!

Avatar użytkownika
przez Zmęczona_życiem 04 gru 2014, 11:57
Arasha, Przez półtora miesiąca brałam Trittico CR ale nie było żadnej poprawy... Teraz od ponad tygodnia jestem na Elicea i po nich czuję się jak naćpana... Jakbym nie była sobą... za to jak wezmę je na noc to nie mogę spać... Nie wiem czy to normalne...? Czy każdy musi tyle szukać leku...? A może żaden lek nie sprawi, że będę czuła się lepiej?

-- 04 gru 2014, 11:03 --

Heikko, Myślę nad tym... ale ciężko znaleźć dobrego psychoterapeutę. Czytałam na forach opinie i ludzie piszą, że dany psychoterapeuta podczas rozmowy z pacjentem jest nieobecny, nie słucha go lub bazgroli sobie coś na kartkach.... Ciężko znaleźć kogoś dobrego... ale będę musiała się przełamać bo bez psychoterapii się nie obejdzie :(
Dopóki oddycham, nie tracę nadziei.
Posty
15
Dołączył(a)
03 gru 2014, 23:58

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Depresja... Pomocy!!!

Avatar użytkownika
przez Arasha 04 gru 2014, 12:51
Zmęczona_życiem napisał(a):Arasha, Przez półtora miesiąca brałam Trittico CR ale nie było żadnej poprawy... Teraz od ponad tygodnia jestem na Elicea i po nich czuję się jak naćpana... Jakbym nie była sobą... za to jak wezmę je na noc to nie mogę spać... Nie wiem czy to normalne...? Czy każdy musi tyle szukać leku...? A może żaden lek nie sprawi, że będę czuła się lepiej?

Trittico jest dość dziwnym lekiem, ma swoich zwolenników, ale nie wiele osób w ogóle nie działa :? Z kolei Elicea czyli escitalopram to inhibitor wychwytu zwrotnego serotoniny ( jest kilka leków z tej grupy, esci jest najnowszym i podobno najbardziej selektywnym ), jego działanie jest najczęściej zauważalne po 2-3 tyg, więc musisz trochę poczekać ... Ja nie mam przekonania do tych leków, ale z zupełnie innego powodu. Poznałam za to na forum jedną dziewczynę w podobnym wieku jak Ty, babkę znacznie starszą, a ostatnio jednego chłopaka ( z którym mam bliższy kontakt ) i oni bardzo sobie chwalą esci. Przy czym każde z nich podkreślało, że na początku nie było za ciekawie :? Wierzę, że i z Tobą będzie podobno :P A jaką dawkę teraz bierzesz ? Czy wprowadzasz lek stopniowo ( to bardzo ważne, żeby zminimalizować skutki uboczne ! ) ? Aha ... i zdecydowanie nie jest to lek do brania na noc, przeważnie zalecenia są, żeby brać rano po śniadaniu ( jak ktoś jest w stanie cokolwiek zjeść :? ). Trittico z kolei można brać na noc, gdyż jednym z jego działań jest właśnie działanie nasenne i z tego powodu jest niektórym osobom przepisywany.

Co do psychoterapii ... to ja też jestem na etapie szukania i też wydaje mi się to na razie karkołomnym przedsięwzięciem :shock:
Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
5761
Dołączył(a)
24 lut 2014, 18:41
Lokalizacja
dostałam ostrzeżenie, bo się broniłam... sprawiedliwość... to fikcja!

Depresja... Pomocy!!!

Avatar użytkownika
przez Zmęczona_życiem 04 gru 2014, 21:47
Arasha, Wiem i biorę tabletkę elicea rano 10 mg wcześniej brałam po pół... Masz rację - ciężko zjeść coś rano, ale jakoś staram się wmusić w siebie cokolwiek... Chociażby jakiś jogurt :) Wszystkie leki brałam i biorę z zaleceniami i wcześniejszymi konsultacjami z psychiatrą i wszystkie z leków były wprowadzane i ew. odstawiane stopniowo... Poprawiłaś mi humor wiadomością o działaniu mojego nowego leku :) Jestem pełna nadziei:) i to jest najważniejsze :D Mam też Propranolol na kołatanie serca i hydroxyzinum w razie problemów ze spaniem... A co do psychoterapeutów to tak jak pisałyśmy obie... ciężka sprawa... :roll:
Dopóki oddycham, nie tracę nadziei.
Posty
15
Dołączył(a)
03 gru 2014, 23:58

Depresja... Pomocy!!!

Avatar użytkownika
przez Arasha 04 gru 2014, 23:09
Zmęczona_życiem, mam nadzieję, że Ci pomoże :great: Ja też powinnam brać jakiegoś antydepa, ale z powodu emetofobii nie jestem w stanie przejść przez uboki i się męczę już 10 lat. Biorę jedynie Mirtagen nasennie i doraźnie benzo na lęki :bezradny:
Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
5761
Dołączył(a)
24 lut 2014, 18:41
Lokalizacja
dostałam ostrzeżenie, bo się broniłam... sprawiedliwość... to fikcja!

Depresja... Pomocy!!!

Avatar użytkownika
przez Zmęczona_życiem 05 gru 2014, 00:49
Dzięki bardzo za odpowiedź :smile: oj to kiepsko... :roll:
Dopóki oddycham, nie tracę nadziei.
Posty
15
Dołączył(a)
03 gru 2014, 23:58

Depresja... Pomocy!!!

Avatar użytkownika
przez tahela 05 gru 2014, 01:41
Na mnie podziłał paroksetyna ,ale wenlaflaksyna juz nie za bardzo długo mi sie wkrecała i krótko działała i na poczatku jej brania czyli ponad miesiac miałam straszne jazdy a Trittico myslałam ,ze mnie wykończy próbowałam dwa tygodnie ,ale byłó tak kiepsko po nim ,ze musiałam odstawic i wiem ,ze niektórym pomaga,ale sa tez tacy jak ja ze ich wykańcza a na niektórych jak na ciebie nie dziła wcale, setralina tez na mnie dobrze działała.Na pewno warto lek pobrac z 1,5 miesiąca zanim sie stwierdzi ,ze4 nie działa i zawsze na początku jest gorzej.Mnie jakos do terapeutów nie ciagnie wole juz pokatowac znajomych swoimi problemami, dobrze ,ze sa tacy, którzy chca słuchac mnie.
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10974
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Depresja... Pomocy!!!

Avatar użytkownika
przez Zmęczona_życiem 05 gru 2014, 14:14
Ja po Trittico po półtora miesiąca nie widziałam żadnej poprawy... No mi niestety brakuje takich osób... ostatnio moja 'najlepsza przyjaciółka' stwierdziła, że sama stwarzam swoją depresję, że użalam się nad sobą i że mam wziąć się w garść bo mi to już nawet żadne leki nie pomogą :why: ... Przykre słyszeć takie słowa od osoby, której ufało się bezgranicznie :bezradny: ... Dlatego szukam psychoterapeuty by nie zamęczać nikogo swoimi smutkami i problemami...
Dopóki oddycham, nie tracę nadziei.
Posty
15
Dołączył(a)
03 gru 2014, 23:58

Depresja... Pomocy!!!

Avatar użytkownika
przez tahela 05 gru 2014, 14:55
Zmęczona_życiem,

Ja nie stwarzam problemow za duzo, nie wiem jak ty ,ale moja dobra kolezanka stwarza sobie, tam gdzie ja nie widze problemu ona widzi ogromny i nie jest to kwestia depresji tylko charakteru bardziej spraawa np. ktos nie zadzwonił a pojechał olali nas pojechali bez nas, ja mowie tez nie zawsze dzwonie tez nie zawsze biiore tylko czasami i dla mnie po problemie, ona rozwleka sytuacje na czynniki pierwsze rozkłada ,ze dlaczego ktos ie tak zachował , jak mogł i sama sobie robi problem.Przykład drugi umawiamy sie gdzies idziemy ona nagle .ze moze lepiej bylo by iść tam gdzie chciałyśmy wczęniej ,ze moze to błąd ,ze jednak tutaj a nie tam , dla mnie to nie problem wybrałam juz ,ze ide tutaj i nie myślę za bardzo moze jakaś tylko myśl mi przeleci ona znowu wszystko rozmysla ,analizuje itp. to jest stwarzanie sobie problemow i bardzo męczace dla otoczenia.Znam jeszcze takiego płci meskiej co tak samo ma tylko mieszka raczej daleko odemnie, ale tak samo czasem mysle ,ze moze ja lubie takie osoby i je toleruje a inni je toleruja w mniejszym zakresie bo jestem cierpliwa czy empatyczna itp.jakos toleruje i staram sie zrozumiec i znieśc takie rzeczy chociaz ona jest akceptowana przez wszystkich znajomych to kazdy mowi ,ze jest meczaca i ze dyplom dla jej faceta trzeba wystawic ze znia wytrzymuje w domu bo inaczej spotkac kogos raz na dzień na 2 godziny a inaczej z nim mieszkac,a sama wiem jak mieszkanie z tego typu osobowoscia wykańcza . Życie wogóle jest skomplikowane , czasem warto sobie swoje postepowanie przemyslec, nie wiem jak jest z toba,ale moze tez własnie jakos zbyt mocno rozmyslasz ,analizujesz a to bywa meczace.Mimo wszystko ja ja lubie i jednak sie z nią blisko koleguje.

-- 05 gru 2014, 14:30 --

Moze dopisze ,ze obie osoby sa dosc mocno depresyjne juz z samego sposobu podejcia do zycia, a jednak lubie te dwie osoby bardziej niz innych, o innych tak nie mysle i mi wisża bardziej, nie przyciagaja mnie do siebie, moze dlatego ,ze ja jestem racze bezproblemowa nie szukam dziury w całym akceptuje sytuacje przewaznie jaka jest i jest oki , dla nich zawsze jest źle chocby byłó dobrze.wie w pewien sposób mnie z powodu charakteru mozna obciazyc swoim zachowaniem i ja je znnosze bo akceptuje , ze tak jest po prostu i tyle,ze oni tacy sa biore poprawke na to i jest ok dla mnie.z jednej strony mecza a z drugiej bardzo przyciagaja własnie tym całym analizowaniem , narzekaniem itp.jadnak dwie takie osby razem by sie wykończyły nawzajem pretensjami dosiebie i narzekaniem. Ja natomiast wysłucham przejme sie na chwile powiem acha dobrze tak jest i trudno i akceptuje wiec mnie to obciaza duzo mniej z powodu charakteru, prawda jest tak ze wszystkie jakies blizsze relacje tworza siepomiedzy ludxmi na podstawie zainteresowań ,ale tez akceptacji i własnie jakis charakterów poodbnycha , ale jednoczesnie innych.bo ktos kto che zmieniac takie osoby tez nie bedzie blisko z kims takim, natomiast ktos kto akceptuje rzeczywistosc to a zmieniac nie che potrafi wytrzymac wtedy to cos bo to nie tworzy jakiegos duzego problemu.Troche to skomplikowane, ale chyba w amire wyjasniłam.
Natomiast takie osby na mie wpływaja odbieraniem pewnosci siebie jesli jestem z kims normalnym to wiem ze ide tu i tu i jest oki , che tego i tego i jest oki tu natomiast nie mozna byc niczego pewnym bo moze nagle cos takim odbic i ,ze moze lepiej było by zrobić jednak tamta rzecz i jak oni tak zaczynaj narzekac sa bardzo mał skonkretyzowani czego cha toja ie wiem jak postapic przy takiej osobie bo ja wiem co che ,ale jak pisałam wczesniej łatwo sie dostosowanej i jak oni zaczynaj ze moze lepiej to byłó by jednak cos innego to ja owie oki i wtedy powstaje zonk bo oni wyskakuja to znaczy albo on albo ona ze moze jednak tamto. w sumie to z takimi osobami jest poroblem jeden trudno cos zaplanowac bo zawsze sa narzekania ze możecos innego byłó by lepszego, ich brak zdecydowania przenosi sie na mnie z tego powdu ze ja bardzo szybko dosowuje soe do zmian i akceptuje ich niepewność. ale i tak ich lubie bardziej od innych ludzi widocznie tego typu osobowosci jakos mnie przyciagaja.Mysle ,ze dla wieszosci ludzi na dłuższa mete takie typy osobowosci sa nie do przejscia w blizszych relacjach , ja jestem wyjatkowa pod tym wzgledem i jakos wytrzymuje a nawet lubie.
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10974
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Depresja... Pomocy!!!

Avatar użytkownika
przez Zmęczona_życiem 05 gru 2014, 17:59
Nie tu chodziło o to, że jechałyśmy na urlop i choć kilka razy jej przypominałam co ma zabrać i dzień wcześniej napisała mi, że już jest spakowana to okazało się, że nie ma bardzo wielu potrzebnych rzeczy.... I poszło o to spięcie bo okazało się, że jak pisała, że jest już cała spakowana to wcale spakowana nie była i pakowała się na szybko po pracy... Zapomniała ubrań, aparatu, prostownicy i kilku innych rzeczy i 2 razy żeśmy się wracali i się zdenerwowałam i zapytałam ją o czym myślała jak się pakowała.. Chociaż pytałam kilka razy czy wszystko ma... W dniu wyjazdu zadzwoniła czy będę gotowa półtorej h wcześniej gdy powiedziałam, że nie to zaczęła mieć pretensje, a w rezultacie sama spóźniła się pół h... ale przemilczałam to... Po drugie miałyśmy po drodze zatrzymać się na kolację w restauracji i było to omawiane kilka razy po czym w drodze stwierdziła, że nie jest głodna i szkoda czasu...Na miejscu okazało się również, że nie zrobiła żadnych zakupów nawet nie kupiła chleba - który gdy ja chciałam kupić powiedziała, że kupi u siebie w piekarni... Także miałyśmy moje zakupy - szynkę, pasztet - ale żadnego chleba po prawie 5 h drogi... I z nerwów by nie wybuchnąć nie odzywałam się... Na drugi dzień też z rana zaczęła się zachowywać tak głośno, że mnie obudziła, ale też nawet nic nie mówiłam... I tak było ciągle coś nic to stwierdziła, że mam humory, a sama wybucha ciągle z byle powodu... Potrafiła mi zrobić awanturę o to, że przed wyjazdem do Niemiec poszłam z kolegą na cmentarz bo była rocznica śmierci jego ojca, a ona miała ochotę sobie ze mną popisać - nie żeby miała problem tak o popisać z nudów.... Albo o to, że zapomniałam o urodzinach jej dziecka gdzie znałyśmy się jeszcze krótko, a zostałam zaproszona na urodziny na inny dzień niż one rzeczywiście były... Zrobiła z tego taki teatr... I zwyzywała mnie jak najgorszą szmatę... Wiem także od jej bliskich, że gdy się ze mną pokłóci czy ma jakiś problem to się wyżywa na wszystkich - szczególnie na swoim mężu i synie... Gdy jej babcia umarła ja ciągle byłam z nią w kontakcie przez 3 dni nic tylko ciągle myślałam jak się czuje... A w zamian dostałam wiadomość, że nie pasuje jej mój depresyjny nastrój - to, że już się tak ciągle nie śmieję jak wcześniej... Tylko, że powodem mojej depresji jest także pewne traumatyczne zdarzenie czego ona nigdy nie doświadczyła i nie zrozumie, a sama po śmierci babci z którą nie miała kontaktu na co dzień rozpaczała choćby umarła jej matka czy syn... Tak to jest człowiek u człowieka drzazgę dostrzeże, a u siebie belki nie widzi...Nie rozumiem takiego postępowania... Po prostu nie rozumiem...

-- 05 gru 2014, 17:05 --

Była drugą osobą, której powiedziałam, że mam depresję i że się leczę... i że teraz nie jestem już taka jak kiedyś ciągle uśmiechnięta... Leczę się - ale łatwo nie będzie powiedziałam - na co ona odparła, że jesteśmy przyjaciółkami na zawsze, że chce być przy mnie i mnie wspierać na dobre i na złe... Po czym po jakimś czasie mnie olała bo taka zdołowana już się jej nie podobałam... nie pasowałam do jej idealnego życia.. Nie rozumiem tego zupełnie - dla mnie na zawsze znaczy na zawsze, a na dobre i na złe to na dobre i na złe, ale jak widać niektórzy nie znają wagi wypowiadanych słów i składanych obietnic...
Dopóki oddycham, nie tracę nadziei.
Posty
15
Dołączył(a)
03 gru 2014, 23:58

Depresja... Pomocy!!!

Avatar użytkownika
przez tahela 05 gru 2014, 21:33
Po pprostu egoistka, któa wyzywa sie na tobie ,mezu, ty masz byc na urodzinach jej dziecka, ty masz byc miła i usmiechnieta i masz słuchac jejwywodów jak ona nieszczesliwa jest bo stało sie tamto czy owamto.O)na za to ma prawo byc smutna, nieszczęsliwa bo przeciez to normaln ei ma prawo sie wyzywac na ludziach , olej jako przyjaciółke i wazna osobe zachowaj jako kolezanke do towarzystwa, kontakty z nia miej takie ze jak nie masz z kim wyjsc to dzwonisz i nie traktuj jej powaznie tylko byle jak.Ludzie którym asie wydaje ze oni maj prawo do wszystkiego , oni moga byc smutni miec jazdy a inni maj byc weseli bo tego wymagaja sa beznadzijene na bliskie zwiazki emocjonalne bo taka osoba bierze tylko i zeruje na tobie , ty masz byc dkla kogos takiego traktowac poblazliwie , byle jak , płasko jako kogos od wyjscia na miasto czy wycieczke ,ale nie jako kogos waznego od kogo chemy miec wsparcie.

-- 05 gru 2014, 20:37 --

No i sprawa z wycieczka pokazuje ,ze jest nieodpowiedzialna, nie kupiłą, pakowała sie na ostatnia chwile, spóźnila, gówno a nie czlowiek a ty sie przejmujesz takim nic, co sie przejmujesz.Zastosuj moje podejscie do sprawy ja je stosuje przy pewnych ludziach i ułatwia zycie a na tozeby kogos traktowac powaznie i z szacunkiem musi sobie zasłuzyc wręcz odwrotnymi zachowaniami niz te, które opisałaś
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10974
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Depresja... Pomocy!!!

Avatar użytkownika
przez Zmęczona_życiem 05 gru 2014, 22:31
No i tak też muszę zrobić... Nawet jak się odezwie jeszcze to pokazać jej gdzie naprawdę jest miejsce dla niej w moim życiu... Na pewno już nie na pierwszym miejscu bo na miano przyjaciółki trzeba zasłużyć... A gdzie ona jest teraz gdy jej potrzebuje? Siedzę na forum i wygaduję się obcym ludziom lub wypłakuję mamie przez telefon... bo jej - mojej niby najlepszej przyjaciółki nie ma... Żenada...
Dopóki oddycham, nie tracę nadziei.
Posty
15
Dołączył(a)
03 gru 2014, 23:58

Depresja... Pomocy!!!

przez Heikko 06 gru 2014, 19:28
Pamiętaj, że zawsze masz prawo przerwać pracę z terapeutą, który Tobie nie odpowiada i poszukać innego.

-- 06 gru 2014, 19:31 --

Zmęczona_życiem napisał(a):[b] Teraz od ponad tygodnia jestem na Elicea i po nich czuję się jak naćpana... Jakbym nie była sobą...

Może to trochę tak, że jeśli lek szybko usunie lęk do którego człowiek jest przyzwyczajony od dawna to przez pewien czas trudno się z tym nowym czuciem oswoić?
Heikko
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do