licze na zrozumienie

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

licze na zrozumienie

przez martina 08 gru 2012, 17:36
Witam. Jestem nowa a to moja historia w duzym skrocie. Prosze o zrozumienie i pomoc kogos bardziej doswiadczonego, kto spojrzy na to z innej perspektywy, ale zarazem zrozumie mnie. Dodam, że kiedys ocenialam wszystko z wielka latwoscia. Teraz oczywiscie kiedy sama cos przezylam na wszystko patrze inaczej. Kiedys slyszac taka historie pomyslalabym..."wielkie mi rzeczy...zwykla nierozgarnieta kretynka". Moze i wy tez tak pomyslicie, ale prosze, postarajcie sie mnie zrozumiec.
Wszystko zaczelo sie rok temu. Mialam 19 lat, wiodlam zycie zwyklej studentki. W tygodniu uczelnia, nauka, w weekend impreza. Nic specjalnego. Oczywiscie jak juz wspomnialam od 13 roku zycia dopadaly mnie epizody depresji ale w tym okresie nie bylo jej. Czegos jednak ciagle brakowalo mi w zyciu. Nigdy wczesniej sie nie zakochalam, nie mialam nawet za soba zadnej blizszej relacji z plcia przeciwna. Pewnego dnia poznalam JEGO... wykladal na moim uniwersytecie, jednak poprzez splot nieszczesliwych wydarzen (jest niezwyklym pechowcem tak jak ja)stracil prace. Byl to dla niego szczegolnie trudny okres. Jest ode mnie 17 lat starszy i jest artysta- malarzem ii rzezbiarzem. Zaczelismy sie ze soba spotykac. Juz na drugim spotkaniu powiedzial mi ze ma kogos a ja zafascynowana nim i spragniona jego uwagi zbagatelizowalam to, choc nie powinnam. Zaczelismy rozmawiac kazdegoo dnia po wiele godzin, wiedzial o mnie wszystko juz po paru dniach, a ja o nim. Znalismy wszytkie swoje uczucia, pragnienia. Jeszcze z zadnym mezczyzna nie mialam tak otwartej i bliskiej relacji. Co jakis czas znikal jednak z moojegoo zycia na pare dni, gdy przyjezdzala jego dziewczyna. Gdy zapytalam czy ja kocha powiedzial ze sam nie wie, ale nie ma sily w obecnej chwili z nia zerwac. Ja akceptowalam to jednak kiedy wiedzialam ze spotykaja sie nie moglam dzwonic ani miec z nim zandego kontaktu. Po czasie kiedy bylam juz na prawde zakochana zaczelo mnie to meczyc. Zaczely dreczyc mnie okropne mysli co robia w danej chwili czy sa szczesliwi, w mojej glowie pojawialy sie obrazy jak uprawiaja seks...po czym wracal i znow wszystko bylo wporzadku...bylam zakochana , szczesliwa, gotowa na kazde jego skinienie. Potem sytuacja ta obu zaczla nas meczyc, zaczelismy zastanawiac sie nad rozstaniem, bo on czul sie bardzo niewporzadku, ale ja blagalam, mowilam ze sobie bez niego nie poradze. Taka sytuacja jest juz od roku, a ja jestem w coraz wiekszej rozsypce. Nie moge jesc, spac, rzucilam jedne studia, potem drugie. Pare dni temu powiedzial mi ze jego psychika nie wytrzyma juz takiego podwojnego zycia a nie chce utworzyc ze mna zwiazku kosztem cierpienia tej drugiej... Strasznie plakalam,ale postanowilismy zakonczyc znajomosc. Moje zycie stracilo calkowity sens. Po paru dniach on zaczal dzwonic ze nie moze sobie z tym poradzic, ze teskni i jego uczucia do mnie sa zbyt silne, ze jest rozdwojony. Ja znowu ucieszona z kontaktu z nim bylam gotowa wrocic. Pozniej napisal ze przez tydzien nie bedziemy mogli sie kontaktowac bo przyjezdza jego dziewczyna. Nie wytrzymalam tego, mam zacisniety zoladek, ciagle wyobrazam sobie co teraz robia, nie moge niczym sie zajac ciagle placze. ta znajomosc przez rok wyssala ze mnie cale zycie, jestem zupelnie kims innym, stracilam swoja moralnosc i szacunek do siebie. Daje soba pomiatac. Mimo wszystko wiem jak ja i on jestesmy do siebie podobni i ze juz nigdy nie poznam nikogo takiego. Teraz musze podjac decyzje czy zerwac ta znajomosc raz na zawsze...ale nie wiem czy dam rade...:(:(
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
08 gru 2012, 14:44

licze na zrozumienie

przez oxygen_80 08 gru 2012, 17:46
martina, myślę, że sama widzisz w jak toksycznej relacji się znalazłaś. Nie będzie to bardzo pocieszające, ale Twoja historia nie jest niezwykła. Wyjście jednak zawsze takie samo. Dla własnego dobra powinnaś definitywnie zakończyć tę znajomość. Nie dawać sobie nadziei, nie oszukiwać. Zamknąć ten rozdział życia. "Już nigdy nie poznam..." - poznasz. :) Naprawdę. Choć wiem, że jeszcze przez jakiś czas w to nie uwierzysz.

Najważniejsze teraz, żebyś zajęła się sobą. Tylko sobą. Nikt za Ciebie tego nie zrobi, niestety.
oxygen_80
Offline

licze na zrozumienie

Avatar użytkownika
przez Nana13 08 gru 2012, 17:48
martina, dziewczyno ogarnij sie! Przeciez on Toba manipuluje jak marionetka. Jest w stalym zwiazku z inna kobieta a Ciebie ma dla zabawy. I Ty jeszcze zastanawiasz sie czy zerwac? Odpowiedz jest jedna, oczywista, jasna i prosta - TAK, zerwac. On na pewno odezwie sie za jakis czas gdy go zaswedzi i wcisnie bajeczke jak bardzo teskni, ale nie daj robic sie w balona :roll:
...potwory nie istnieją, ale ludzie tak...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
285
Dołączył(a)
01 lis 2012, 03:44

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

licze na zrozumienie

przez martina 08 gru 2012, 17:51
Dziękue oxygen_80. Potrzebuje sie wyzalic komus, kogo nie znam, bo znajomi potrafia jedynie oceniac. W tym momencie siedze i płacze, cala trzese sie myslac co w tym momencie robią... z drugiej str. mam nadzieje ze kiedy ona wyjdzie znow bedzie jak dawniej...chociaz wiem ze to wszystko jest zabojstwem dla mojej psychiki. Jeszcze bardziej przraza mnie fakt ze dlatego porzucilam wszystkie moje marzenia, studia, stracilak kontakt z przyjaciolmi...jestem sama, nieszczesliwa i nawet nie mam z kim sie spotkac...:(

-- 08 gru 2012, 16:54 --

Nana13, wiem jak wyglada ta historia z boku. Ale to nie jest tak jak sadzisz. On jest naprawde wrazliwym czlowiekiem, go tez ta sytuacja przeraza, rujnuje psychicznie. On nie ma powodow by mnie zwodzic czy bawic sie moimi uczuciami. Oboje jestesmy zagubieni i spotkalismy sie w nieodpowiednim czasie. Wiem ze to co pisze brzmi naiwnie, bo sama jak to teraz czytam czuje sie godna pozalowania...
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
08 gru 2012, 14:44

licze na zrozumienie

przez oxygen_80 08 gru 2012, 17:57
Tak, często obce osoby potrafią lepiej nas zrozumieć niż znajomi. Znam to. :)

Jeszcze nieraz Twoja psychika będzie Ci podpowiadała, że może spróbować jeszcze raz, że jeszcze będzie dobrze, że tylko to jedno spotkanie itp. Działa tu mechanizm podobny do uzależnienia. A do czego prowadzą uzależnienia? Sama sobie odpowiedziałaś - do zabójstwa psychiki.

Jesteś młoda, wszystko przed Tobą. Im szybciej to zakończysz tym mniej żalu będziesz miała do siebie po latach, gdy przypomnisz sobie, ile 'dzięki' tej znajomości straciłaś (marzenia, studia, przyjaciele...).

Mamy tylko jedno życie. Masz prawo (i obowiązek! :)) być kochana, szanowana i nie być tą 'drugą'. Serio.

---

Z opisu rzeczywiście wynika, że ten pan jest bardzo wrażliwy. ;) Artysta w końcu. Ech.
Ostatnio edytowano 08 gru 2012, 17:59 przez oxygen_80, łącznie edytowano 1 raz
oxygen_80
Offline

licze na zrozumienie

Avatar użytkownika
przez Nana13 08 gru 2012, 17:58
martina, tak brzmi to bardzo naiwnie :smile: Ale sama piszesz, ze nie wystarcza Ci bycie tą drugą a facet jasno sie okreslił, ze tamtej nie zostawi więc nie ma nad czym mędrkować. Trzeba powiedziec facetowi "BAJO" i skonczyc z nim znajomosc na zawsze.
...potwory nie istnieją, ale ludzie tak...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
285
Dołączył(a)
01 lis 2012, 03:44

licze na zrozumienie

przez martina 08 gru 2012, 18:03
Wlaśnie, wszyscy mówią "wszystko przed toba", ale ja boje sie ze juz nie zblize sie do zadnego mezczyny tak blisko pod wzgldem psychicznym. Nie wiem ile masz lat oxygen_80, ale byc moze wiesz jakie jest moje pokolenie...nie wyobrazam sobie byc z kims takim, plytkim, dla ktorego liczy sie tylko sex, imprezy i "dobre dupy". Boje sie ze nie znajdzie sie mezczyzna ktory zaakceptuje moje stany depresyjne, kto zrozumie moje mysli...boje sie zycia z Nim, ale jeszcze bardziej bez Niego :(
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
08 gru 2012, 14:44

licze na zrozumienie

przez oxygen_80 08 gru 2012, 18:07
martina, mój nick może trochę naprowadzić na wiek. Zaznaczę tylko, że nie jestem dziadkiem. ;)

Dziewczyno, nie myśl teraz o tym, co będzie potem. Bo jeśli teraz pozwolisz temu panu niszczyć swoje życie, to przyszłość może nie nadejść... Nie igraj ze swoją psychiką, bo ona jest słaba. Boisz się i to jest zrozumiałe, ale po prostu nie masz wyjścia.

A stany depresyjne ma niemal każdy, to nie jest permanentna cecha ludzka, spokojnie. :)
oxygen_80
Offline

licze na zrozumienie

przez martina 08 gru 2012, 18:13
Zrobie to. Skoncze to za tydzien, kiedy wyjedzie jego dziewczyna i bedziemy mogli normalnie porozmawiac. Boze...to brzmi jak jakas paranoja...Pochwale sie wtedy na forum z mojego dokonania...:D
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
08 gru 2012, 14:44

licze na zrozumienie

Avatar użytkownika
przez bittersweet 08 gru 2012, 18:33
martina, boisz sie, co będzie jak z nim zerwiesz. A odwróć tą sytuacje i zastanów, co będzie jak z nim nie zerwiesz...chcesz tak żyć ?
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

licze na zrozumienie

przez martina 08 gru 2012, 18:38
bittersweet, oczywiscie nie chce tak zyc! Ale czasem robimy w zyciu rzeczy zupelnie nierozumiale. Ja sama nigdy nie zrozumialabym takiej osoby, wiec sie wam nie dziwie. Stalam sie kims kim nigdy byc nie chcialam. Mam zwiekszona dawke lekow,moze to jakos wspomoze sytuacje.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
08 gru 2012, 14:44

licze na zrozumienie

Avatar użytkownika
przez Nana13 08 gru 2012, 18:47
martina, ja Ci powiem tak. Wole byc sama do konca zycia niz byc z kims, kto ma mnie tylko jako odskocznie od żony. Nie jest to prawdą, ze kazdy predzej czy pozniej znajdzie swoja druga polowke. Sa osoby, ktorym nie jest to pisane, ale chyba lepiej zyc solo niz w ukladzie, ktory wyniszcza Cie psychicznie?
...potwory nie istnieją, ale ludzie tak...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
285
Dołączył(a)
01 lis 2012, 03:44

licze na zrozumienie

Avatar użytkownika
przez bittersweet 08 gru 2012, 18:47
martina, jeśli nie chcesz tak żyć, sytuacja jest prosta - zerwanie. Będzie trudno, ale z czasem uwolnisz sie od tego toksycznego uczucia i zaczniesz normalnie żyć. Jeśli nie zerwiesz z nim, nie będzie takiej szansy, będzie coraz gorzej.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

licze na zrozumienie

Avatar użytkownika
przez Nana13 08 gru 2012, 18:51
martina napisał(a):Mam zwiekszona dawke lekow,moze to jakos wspomoze sytuacje.


Nie szukaj pomocy w lekach, musisz odnalezc siłe w sobie! Leki sa potrzebne w niektorzych sytuacjach czy stanach, owszem. Tylko, ze psychotropy to nie jest panaceum na nieszczesliwa milosc ;)
...potwory nie istnieją, ale ludzie tak...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
285
Dołączył(a)
01 lis 2012, 03:44

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do