Problem z partnerem

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Problem z partnerem

Avatar użytkownika
przez Conessa 20 paź 2010, 11:04
Partner z którym się spotykam ma za sobą przeszłość.
Ma prawie 3 letnie dziecko.
Nasz, a może jego problem polega na tym, że nie może przestać myśleć o dziecku.
Cieszę się, że dziecko jest dla niego najważniejsze i go popieram, ale jak sam ostatnio wspomina ciągle, jest mu ciężko układać swoje życie. Myśleć o kimś innym (o mnie).
Jego myśli są tak natrętne, że wykańczają go.
Chciałby więcej czasu poświęcać mi i być spokojnym kiedy jakiegoś dnia nie spotka się z dzieckiem lub spędzi z nim mniej czasu.
Teraz jeśli to się zdarza jest zamknięty w sobie, przygnębiony, smutny.
Nie potrafię mu już pomagać.
2 lata mijają a my nic nie możemy zbudować, bo on jakby ciągle się waha.
Stawia mnie i dziecko jako wybór, albo ono albo ja bo nikt z nas nigdy nie będzie szczęśliwy.
Jeśli wybierze mnie boi się, że dziecko na tym straci.
Jeśli wybierze dziecko będzie cierpiał z braku mojej osoby.

Tworzymy fajną parę, dogadujemy się we wszystkim i ciągle pomagamy sobie, ale jedynym tematem który stwarza nam problemy jest właśnie wyżej opisana sytuacja.

Wszystko to dla niego czarne obrazy i wieczne cierpienie do końca życia.
Jak mam mu pomóc? Jak on sobie może pomóc?
Stwierdził, że poszedłby do psychologa, ale uważa, że to tylko głupie rozmowy.

Ostatnio zaczął uciekać w alkohol. Nie może wypić umiarkowanie tylko zawsze dużo za dużo :(
Martwię się.
Ostatnio edytowano 20 paź 2010, 11:08 przez Gość, łącznie edytowano 1 raz
Powód: Przeniesione do odpowiedniego działu.
"Nadchodzi czas, kiedy będzie trzeba wybrać między tym co dobre, a tym co łatwe".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
823
Dołączył(a)
13 maja 2009, 19:21

Re: Problem z partnerem

przez Janek66 20 paź 2010, 11:27
Zmartwie Cie.
Chcac byc z nim musisz sie pogodzic z faktem,ze bedziesz zawsze na drugim miejscu po dziecku.
Tak jest zawsze,kiedy tworzy sie zwiazek z dzieciatym.
Albo dzieciata :)
Janek66
Offline

Re: Problem z partnerem

Avatar użytkownika
przez Conessa 20 paź 2010, 11:47
Ale mi to nie przeszkadza.
Jestem na drugim miejscu, ok.
Pisałam zupełnie o czymś innym...
To też jego męczy, że non stop myśli tylko o dziecku.
Chciałby nie mieć wyrzutów sumienia, że kiedy jest ze mną, to krzywdzi dziecko i odwrotnie.
"Nadchodzi czas, kiedy będzie trzeba wybrać między tym co dobre, a tym co łatwe".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
823
Dołączył(a)
13 maja 2009, 19:21

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Problem z partnerem

Avatar użytkownika
przez Conessa 20 paź 2010, 16:57
Nie. Pomieszkujemy tylko. Raz u niego, raz u mnie.
Chciałabym aby chociaż na wieczory wracał do domu, móc zjeść z nim kolację, porozmawiać o całym dniu nie przez tel. Zjeść rano śniadanie, wypić kawę i każde rozchodzi się do pracy.
Tylko kiedy od jakiegoś czasu jest w depresji to woli wrócić do siebie do domu, albo spotkać się z kolegami i wypić.
Może nie zaklimatyzował się jeszcze w tej sytuacji, że rozszedł się z żoną i dziecko mieszka z nią.
Często mówi, że brakuje mu rodzinnego ciepła, ale ma na myśli tylko okrzyki, bieganie i budzenie dziecka...
Byłby najszczęśliwszy, gdybym była ja i dziecko.
Wiadomo, to nie realne...
Plus jest w tym, że on chce nauczyć się nie myśleć tylko o dziecku, ale też ułożyć swoje życie, dać coś sobie.
Chce ale nie potrafi.

[Dodane po edycji:]

Ostatnio nie potrzebnie "wsiadłam" na niego ze wszystkimi pretensjami. Zwyczajnie to wynika z tego,że się martwię, ale mężczyźni.. w dodatku Ci "nadmiernie wrażliwi na swoim punkcie", nie rozumieją tego.

Zazdrosna się zrobiłam o te jego wypady, alkohol.. do tego stopnia, że nie wiedział, czemu wyłączył telefon, jak wrócił do domu i tym bardziej o której.

Zazdrosna też jestem o kilka kobiet, które przez jego imprezy zaczęły jakoś dziwnie uśmiechać się do niego i oczywiście to wystarczyło by w mojej głowie powstały różne wyobrażenia.
Powiedział w końcu, że powinnam się leczyć, z kimś porozmawiać, bo on mnie nie oszukuje. Żeby wszyscy mu dali święty spokój, że jesteśmy tacy sami i wykańczamy go..
Nie wiem jak mam postępować. Powinnam dać mu spokój? nie odzywać się, czy dalej odzywać troskliwie?
Pewnie nie powinnam mieć żadnych pretensji.. tylko zdusić w sobie swoje głupie myśli i emocje.
"Nadchodzi czas, kiedy będzie trzeba wybrać między tym co dobre, a tym co łatwe".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
823
Dołączył(a)
13 maja 2009, 19:21

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do