Choroba a związek.

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Choroba a związek.

przez Shadowmere 15 sie 2010, 20:07
Czy przechodziliście kiedys kryzysy w związkach związane bezposrednio z Waszymi zaburzeniami?Rozważaliście rozstanie z ukochaną osobą,bo nie chcieliście jej obarczac Waszą chorobą?A może to Wasi partnerzy mieli Was "dosyć"?Bardzo zależy mi na odpowiedziach.
Shadowmere
Offline

Re: Choroba a związek.

przez Nenaja 15 sie 2010, 23:34
I ja miałam dość partnera i partner mnie... normalka jak dwoje ma nierówno pod sufitem ;)
Nenaja
Offline

Re: Choroba a związek.

przez Tinka303 15 sie 2010, 23:49
Tak, wiele razy chciałam odejść żeby Go nie obarczać swoją depresją. Nie miał mnie nigdy dosyć, Jego BPD mnie wykończyło.. a teraz Go nie ma przy mnie już :cry:
Tinka303
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Choroba a związek.

przez Shadowmere 16 sie 2010, 00:03
Chodzi mi o poważne kryzysy-czy rozważaliście-zarowno Wy jak i partnerzy-rozstania.?
Shadowmere
Offline

Re: Choroba a związek.

przez eufrozyna 16 sie 2010, 00:21
Shadowmere,

Ja mam ciągle kłopoty w związkach przez moje „zaburzenie”.. To na ogół osoby z którymi jestem mają mnie dość. I szczerze mówiąc nie dziwię się im bo ja siebie też mam dość. Często mam w ogóle problem ze stworzeniem związku, już nie mówiąc o jego utrzymaniu. W tej chwili jestem sama.

U mnie związki są ciągłą huśtawką, nikt nie wytrzymuje moich zmian nastroju, mojego „dramatyzowania”, oskarżania, wymyślania problemów. Nikt nie wytrzymuje tego, że raz lgnę do kogoś a potem odpycham tą osobę, że raz się staram a za chwilę mam wszystko w dupie. Zawsze jest za dużo emocji, skrajnych emocji. To wszystko powoduje, że duszę się w związku z kimś.

Zawsze dochodzi do rozstania z wyżej wymienionych powodów.
eufrozyna
Offline

Re: Choroba a związek.

przez Tinka303 16 sie 2010, 00:35
My rozstaliśmy się przez nasze zaburzenia po raz pierwszy po 2 latach - na 3 miesiące. Później w miarę nasilania się Jego bpd było coraz gorzej i temat rozstania pojawiał się raz na jakiś czas, ale były to krótkie rozłąki aż w końcu po 3 latach od tamtego pierwszego rozstania wszystko się zepsuło. To było wynikiem wyłącznie naszych chorób :( wiadomo, wynik ciągłych huśtawek i innych atrakcji jakie funduje nieprzewidywalny border osobie z depresją. ale i tak nie potrafię się z tym pogodzić
Tinka303
Offline

Re: Choroba a związek.

Avatar użytkownika
przez bliksa 16 sie 2010, 00:39
zostawił mnie 3 dni temu, po 3 latach związku, jestem załamana :-|
Są takie chwile, w których człowiek przytuliłby się nawet do jeża.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1827
Dołączył(a)
26 kwi 2009, 16:19
Lokalizacja
F 41.2

Re: Choroba a związek.

Avatar użytkownika
przez linka 16 sie 2010, 07:41
Miałam poważny kryzys...... po 7 latach związku miałam dość, miałam dość zajmowania się związkiem który umierał i leczenia jednocześnie nerwicy, mój chłopak miał dość moich wybuchów, obojętności, braku zainteresowania.....ale to ja wtedy zakończyłam związek. Rozstaliśmy się......on mnie po prostu nie potrafił zrozumieć.
W trakcie naszego rozstania poszedł do psychologa, w końcu dowiedział się, ze nerwica to nie są moje histerie i pierdoły, dowiedział się wtedy wielu rzeczy o mnie.........i dobrze, wróciliśmy do siebie. Powoli i ostrożnie, po tym, mogę przyznać, że nasz związek jest teraz silniejszy, ale było już bardzo nieciekawie.

Poza tym, nie dziwi mnie fakt, jeśłi ukochana osoba odchodzi bo ma dość, każdy ma jakieś granice własnego zdrowia psychicznego i jeśli przeze mnie i moją chorobę ktoś inny miałby wpaść w depresję - to wolałabym żeby odszedł.

Shadowmere, nie wiem za bardzo, Ty chodzisz na terapię? Bierzesz leki? Bo czytam twoje posty i nic się nie poprawia......tak nie może być......
Jeśli nie pracujesz i nie uczysz się, to może idź na jakiś czas na oddział leczenia nerwic lub choć na oddział dzienny bo jeśli dalej sytuacja tak będzie wyglądać to faktycznie on może nie wytrzymać.......i nie ma w tym nic dziwnego....... :(
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Choroba a związek.

przez Shadowmere 16 sie 2010, 08:27
Nie chodzę na terapię,przerwalam znowu.Leki biorę.
Przykro to wszystko czytac..
Shadowmere
Offline

Re: Choroba a związek.

przez betty_boo 16 sie 2010, 08:35
U mnie związki są ciągłą huśtawką, nikt nie wytrzymuje moich zmian nastroju, mojego „dramatyzowania”, oskarżania, wymyślania problemów. Nikt nie wytrzymuje tego, że raz lgnę do kogoś a potem odpycham tą osobę, że raz się staram a za chwilę mam wszystko w dupie. Zawsze jest za dużo emocji, skrajnych emocji.


mam dokładnie to samo. i jeszcze w dodatku sama nie wiem czego chcę.

nigdy tez pierwsza sama od nikogo nie odeszłam (wiem, to jakas patologia), ciekawe dlaczego? ze strachu? albo zeby nie krzywdzic tej 2 osoby?

a czasem wydaje mi sie ze te rozstania wcale nie były moja wina tylko albo trafiałam na nieodpowiednie osoby (niektóre były "przypadkowe", wiązałam sie z nimi z rozpędu) tylko ja po prostu dojrzewałam i czegoś innego mi zaczynało brakować, chciałam ogarnąc jaką nową wartosc w sobie.

a moze jest tak jak mówi mój mąz, ze szukam ksiecia z bajki na białym koniu a codziennosc w zwiazku jest dla mnie nie do zaakceptowania?

chociaz z perspektywy czasu wydaje mi sie ze związki na zasadzie podobienstw sa najlepsze.
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Re: Choroba a związek.

przez Ludowa 16 sie 2010, 08:40
Przez nerwicę rozpadł się mój pierwszy poważny związek. Choć może nie powinnam wiązać tego bezpośrednio z nerwicą, raczej z moimi pewnymi cechami charakteru. W związku dodatkowo straciłam motywacje by walczyc z chorobą. Nabrałam takiego przekonania, że może sie dziać ze mną cokolwiek, a on jako osoba mi bliska powinien to zaakceptować i zrozumieć. Brzmi to jak totalna dziecinada, ale taka właśnie byłam. Sama bym od siebie wiała jak najdalej.
Ludowa
Offline

Re: Choroba a związek.

przez Nenaja 16 sie 2010, 12:09
I o poważnym kryzysie napisałam....mniej więcej co rok, a takie największe piekło było rok temu.
Nenaja
Offline

Re: Choroba a związek.

przez Shadowmere 16 sie 2010, 12:11
Nenaja, a dlugo jesteście ze sobą?
ważne ,że życ bez siebie nie możecie- i do siebie wracacie.. :smile:
Shadowmere
Offline

Re: Choroba a związek.

przez Nenaja 16 sie 2010, 14:45
Shadowmere 6lat, choć oprócz zeszłego roku nie rozstaliśmy się nigdy...domyślam się, że skoro założyłaś ten temat to coś jest nie tak u Was, prawda?
Nenaja
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do