Pilne - zmiana szkoły.

Inne zaburzenia.

Pilne - zmiana szkoły.

przez grzesiu0923 10 lip 2013, 01:19
Chciałbym się Was czegoś poradzić. Chciałbym opisać w pełni mój problem jaki teraz mam. Otóż jestem uczniem klasy pierwszej liceum, tzn. teraz idę do drugiej klasy. Już nie dużo, półtorej roku tylko, ale mimo wszystko jeszcze spory kawał czasu. Obecnie uczęszczałem do klasy, w której okropnie się czułem, naprawdę. Może opiszę troszkę jak to było. Próbowałem z takim gościem na początku się kolegować, ale potem zaczął mnie wyśmiewać i w ogóle, pisać głupie komentarze na fejsbuku i takie tam. Powiem wprost, nie został moim kumplem, a wręcz przeciwnie. Potem mówił do wszystkich, tylko nie do mnie, nawet nie patrzył w moją stronę. Raz przyniosłem rzeczy na przedstawienie, to powiedział że idzie ode mnie bo śmierdzą niby te ciuchy. Widać, że mnie nie lubił. I tak zostałem sam, bez żadnego kolegi. Z czasem nikogo już nie miałem, porobiły się paczki, chłopaków ze mną było 9, zrobiła się sześcioosobowa paczka, nigdy mnie nie zapraszali, nie pytali co tam u ciebie i w ogóle. Z czasem widziałem jaka jest sytuacja to już popadłem w coś takiego, że zacząłem mieć wyrąbane na to, zacząłem chodzić po szkole i w ogóle jakoś zabijać nudę. Teraz doszło do tej sytuacji, a właściwie tak ciągle było, że nikt nigdy nie zapytał co u mnie słychać tylko byłem tam jak piąte koło u wozy, odizolowany. Stwierdziłem, że co pójdę do tych chłopaków i o czym będę z nimi rozmawiał? Skoro oni mnie nie chcą, i ten gość co ze mną siedział do wszystkich mówi tylko nie do mnie to po co tam będę szedł? Fakt zacząłem się sam później izolować to prawda, ale skoro widziałem jaka sytuacja jest to po co tam iść? Nie wiem, naprawdę nie wiem czy ja popełniłem jakiś błąd? No nie wydaje mi się, przecież jestem normalny, potrafię pogadać i w ogóle. Ja sam nie wiem czemu tak było nikogo nie obrażałem, byłem miły i w ogóle. Zresztą wiecie jak to młodzi, pośmiać i w ogóle z byle czego, to takie niezatrakcyjne, no ale mimo wszystko fajnie byłoby jakby mnie akceptowali i się pośmiali ze mną. Powiedźcie mi bo sam nie wiem co ja złego robię, przecież nikomu krzywdy nie robiłem! Zostałem sam, bo ten gościu poszedł i tyle, co miałem tam isc do nich, jak mnie nie wołali ani nic? Sam nie wiem :( Moze powinienem za wszelka cene sie tam dosiadać do nich? A ja nie dosiadałem się po prostu oni zero incjatywy to i ja ( chociaż coś tam próbowałem ), sam już nie wiem. I do czego dążę, nauczyciele byli tam bardzo, powtrzam bardzo fajni oprócz wychowawczyni, totalna suka, jak chce ktos wiedziec dlaczego zapraszam na priv, tak mogę ją tak nazywać, i nie mowicie ze kogos obrażam na taką osobe nie ma innego słowa, mniejsza o to, ale reszta bardzo w porządku, zwłaszcza z matmy, której nie rozumiem jestem anty talent nawet jak chodzę na korki, ale na dwa fartem wyciągnąłem. Do czego dążę, ano do tego że dojeżdżam do tej szkoły 30 km więc sporo i z dworca miałem 5 min drogi, lekcje też mi się w miarę fajnie układały, co jest wazne bo odległość itd. Wstawałem jak cywilizowany człowiek po 6 to było super tylko ci ludzie... Poszedłem zapytać do innego LO, w którym nikogo nie znam, aczkolwiek napisałem już do dwóch osób na fejsie i sobie pogadałem z nimi co do szkoły itd. jest taki chłopak co lubi piłkę to z nim gadałem własnie. I byłem dziś u tego dyrektora, zobaczył oceny ( miałem same tróje, dwie dwójki z matmy i chemii, i z polaka czwórka ) to powiedział że kategorycznie nie przyjmuje :( Kategorycznie, ale ja go prosiłem itd. Potem skonsultował decyzje z wicedyrektorem i się zgodzili tylko ze względu na tą moją sytuację, że jak on to nazwał byłem szykanowany, bo powiedziałem mu że mam problemy z gościami w klasie ( celowo nie nazywam kolegami ). ( pod koniec roku ten co uciekł ode mnie zaczął nawet głupio komentować, wysmiewac niekiedy mnie ). I tak, pytałem kolezanki czy w tej szkole jest tak, bo dyrektor mi mowił ze da mi szanse, ale ze mam miec 100% frekwencje i sie dobrze uczyć a ja sie przeraźiłem bo po prostu powiem prawdę, jestem leń i tyle z nauki, taki byłem jestem i będę. Wiadomo cos tam sie poucze zeby zaliczyć, ale bez przesady. I raczej tego nie zmienię i się boję, ale kolezanka powiedziała ze tak tylko mówią, że jest lajcik. Więc moze miała troche racji? I jeszcze jedno tam są lekcje od 7, to musiałbym wstawać o 5... Wyobrazcie sobie zima, ciemno o piątej... Wiecie, dla takiego lenia jak ja, do szkoły o tej porze, to nie jest imponujące. I nie jestem narzekacz, tylko naprawdę to mnie przeraża trochę zwłaszcza że autobus mam 5:40 i potem czekać tyle na lekcje ( jestem w miescie o 6:15, lekcje 7:10 wiec kupa bezsensownie straconego czasu ). Przerażają mnie te fakty, przeraża mnie że tam juz nie bedzie przelewek z nauczycielami, te godziny i w ogóle i właśnie... boję się po pierwsze, jestem strasznie wrazliwy i nerwowy, naprawde ogromnie, boje sie jak tam pojde nikogo nie znam i w ogóle, i boje sie ze znów coś spier*** że mam w sobie to cos ze źle sie zachowuje ze nie potrafie zagadac do dziewczyn i w ogóle i że znów się wyalienuje... I znow bedzie tak jak tu, ze bede izolowany, tego sie bardzo boje, ze bedzie to samo. Matka mowi ze bedzie to samo z ojcem, ale ona ma cos z psychika wiec juz niezwracam na to uwagi, ale czesto to boli. Nie mam wsparcia w rodzicach w nikim, wiec tym bardziej sie boje. I tak sobie to przemyslalem i może mieć wyjechane na całą klasę i chodzić tam gdzie chodziłem ? ( dojazd, nauczyciele, przy takim uczniu jak ja to podstawa ) = ( ale zero kogokolwiek kto moglby sie ze mna przyjaznic, probowalem zagadac do niektorych jakos do dziewczyn ale wiadomo one w swoim towarzystwie itd. to co najwyzej mi odpowiedza co na zadanie czy cos i tyle, chlopaki są jakie są, zwlaszcza ten co uciekł zaczyna mi dogryzac i w ogole nawet nie zwraca na mnie uwagi ani nic, nie wiem co mu zrobiłem ), a tutaj nowa szkoła, moze bedzie lepiej ( w co wierzę, aczkolwiek mam wątpliwosci :( W gimnazjum mi strasznie dokuczano, to na inną historie opowieść, a teraz w tej pierwszej liceum takie rzeczy... ) ciężki dojazd, co jest też kluczowe, groźby dyrektora i to poważne i nauczyciele ponoć też gorsi... Mam naprawdę dużą rozterkę, która zaważy na mojej przyszłości. Na podjęcie decyzji mam czas do jutra takze moi przyjaciele pomóżcie mi :( Nie chcę do tej klasy, chociaż mam wyrąbane często na nich, to jednak odczucia ludzkie sie odzywają często i jest mi źle, ale tutaj też strach i w ogóle te sprawy o których pisałem :( Dodam, że mam problemy z psychiką, może i mam problemy z wpasowaniem w grupę, sam już nie wiem gdzie jest błąd, chodzi mi o to, ze moze sam sie izoluje zamiast isc do chłopakow? Sam nie wiem, ale chyba jak sie zle czuje to tam nie ide? Przepraszam ze to takie chaotyczne. Boje sie co to bedzie :( prosze o pomoc....

P.S naszła mnie złota myśl, ja po tym pewnym czasie potrafiłem się krecic wokół sali do wf, ale tam nie wchodzić po prostu nie chciałem do nich, bo źle sie czułem z nimi, ani sie odezwać do nikogo ani nic więc wolałem sie pokręcić. Nie wiem czy to istotne.
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
25 cze 2013, 23:55

Pilne - zmiana szkoły.

przez Monar 10 lip 2013, 05:13
Ja bym została i się pomeczyla. Też nie mialam latwo w liceum. Najgorzej bylo w 1 klasie, bo przepisalam się z klasy do klasy, w nowej nie mogłam się odnaleźć - ludzie się juz znali, 'podzielili' na grupki... Ale w trakcie 2 klasy juz tak zle nie bylo, a w 3 bylo fajnie, do dzis utrzymuje kontakt z niektórymi osobami :)
Moze szkoły nie zmieniaj, a klasę. ;)
Offline
Posty
2201
Dołączył(a)
03 kwi 2013, 00:43

Pilne - zmiana szkoły.

przez essprit 10 lip 2013, 13:05
Deja vu !

Już to przecież pisałeś na forum - tylko pod innym nickiem !! :evil:
Offline
Posty
1421
Dołączył(a)
14 gru 2008, 13:21

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do