Problem, którego nie potrafię nazwać

Inne zaburzenia.

Problem, którego nie potrafię nazwać

przez Łoś 19 paź 2010, 19:30
Witam wszystkich zgromadzonych.

Chciałbym podzielić się z Wami swoim głównym problemem. Spróbuję bez owijania w bawełnę. Mam problem z kontaktami z ludźmi. W moim odczuciu nigdy nie byłem szczególnie lubiany, ani też szczególnie nielubiany. Mam tendencje do niesprawiedliwego oceniania swojej osoby, tj. robienia sobie wyrzutów z powodu różnych zaistniałych sytuacji. Gdy w sytuacji bierze udział inna osoba, potrafię ją usprawiedliwić. Do niedawna myślałem, że to mój główny problem w kwestiach kontaktów, ale jest coś gorszego. Nie wiem dlaczego, ale rozmawiając z ludźmi wyłączam się i jadę na autopilocie. Mówiąc, myślę tylko jak "wybrnąć" z pytań. Nie mam się czego wstydzić, a jednak każde pytanie o swoją osobę traktuję jak atak i czuję się nieswojo. Często lubię "świrować", robić rzeczy, na które mało kto by się odważył. Wtedy na chwilę czuję, że jestem coś wart. Nie rozumiem potrzeb innych ludzi. Wydaje mi się, że bez bycia wyjątkowym i robienia wyjątkowych rzeczy, nie potrafię skupić uwagi. Dodatkowo nie interesuje mnie to, co ktoś mówi o sobie, bo nie potrafię się na tym skupić. Uświadomiłem sobie, że potrafię uczestniczyć w rozmowie "falami", tj. muszę się "wyłączyć" co chwilę, by znowu się skupić i tak w kółko. Dziwne jest to, że potrafię bardzo soczyście opowiadać z kimś o swoich emocjach, ciekawie ubierać je w słowa. Gorzej z opowiadaniem o wydarzeniach - ich nie potrafię zebrać do kupy. Winę zrzuciłbym na introwersję, ale czy odpowiedź jest tak prosta?
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
19 paź 2010, 19:15

Re: Problem, którego nie potrafię nazwać

Avatar użytkownika
przez Polanka 29 paź 2010, 14:15
Witaj ja mam to samo:) Też mi sie wydaje ze jak robie cos wyjatkowego, i jak wszyscy zwracaja na mnie uwage to wtedy moje poczucie wartosci jest tak silne i jestem szczesliwa, moge wszystko. Niestety zadko mi sie to udaje. A wiem ze potrafie rozbawic, jestes zabawna ale nerwica i depresje calkowice usuwaja te cechy. Ja tez pytania do mnie, wogole jak ktos cos do mnie mowi traktuje nieraz jako ataK! z tego powodu nie moge gadac z ludzmi choc z 2 strony bym bardzo chciala na luzie rozmawiac. Czesto mi zazucano ze nie umiem sluchac, a ja wiem ze umiem i to nawet bardziej niz inni bo wczuwam sie w czujes emocje nawet zdaza mi sie czuc czyjs ból a ktos tego nie wie i rani slowami :ty sluchasz wogole?, jak sie zagapie np. Choc i czasami naprawde nie umiem sluchac np mojej matki ktora codzien do mnie cos mowi i ma taki nieprzyjemny glos ze czasem wylaczam sie jak mowi i tylko przytakuje. Byc moze taki problem ma wiecej ludzi niz nam sie wydaje. Wogole to i mnie niektorzy nie umieja sluchac i sie nie przejmuja to ja tez ich mam w dupie. To normalne. Ale problem sie pojawia kiedy chcemy olać to a nie możemy. Moze to byc jakas cecha osobowosci u Ciebie jesli nie cierpisz na zadne nerwice itp. Ale mimo wszystko opisane przez Ciebie sprawa w zupelnosci do mnie pasuja i Cie bardzo rozumiem.

Pozdrawiam

Polanka
Avatar użytkownika
Offline
Posty
150
Dołączył(a)
16 cze 2008, 13:03

Re: Problem, którego nie potrafię nazwać

przez Łoś 09 lis 2010, 09:55
Dopiero teraz zauważyłem odpowiedź :)

Jestem teraz na etapie poszukiwania źródła swoich życiowych problemów. Na punkcie swoich słabych relacji z ludźmi mam niesamowity kompleks - właściwie jest to mój jedyny kompleks. Pomijając wyłączanie się (i udawanie, że słucham, w czym jestem mistrzem), mam problem z ruchem. Jestem jakby lękliwy w wypowiadaniu się i ruszaniu. Ostatnio pomyślałem sobie, że być może wynika to problemów w dzieciństwie i wieku dojrzewania, gdzie wiele moich zachowań było krytykowanych i przedrzeźnianych. Miałem też problem z wyglądem i spotykało mnie wiele przytyków na ten temat. Na szczęście ten ostatni problem zniknął po latach. Najśmieszniejsze jest to, że uchodzę za osobę silną i arogancką, bo przez lata wyrobiłem w sobie mechanizmy obronne przed ludźmi.

Tak naprawdę to wyluzować w rozmowie potrafię tylko z osobami, które znam bardzo dobrze (można je policzyć na palcach jednej ręki) i które nie są krytyczne. W rozmowie z osobą, którą bardzo lubię, ale nie jesteśmy przyjaciółmi, dzieje się ze mną coś dziwnego. Czuję na sobie presję, jakobym musiał za wszelką cenę uczynić rozmowę ciekawą, żeby ta osoba ode mnie nie uciekła i nie pomyślała, że jestem nudny. Mam w życiu trochę osiągnięć, więc często udaje się powiedzieć coś ciekawego, ale osoba ta niekiedy zniechęca się, bo nie ma czym, albo nie chce się zrewanżować. Dlaczego nie potrafię porozmawiać o niczym i cieszyć się, że rozmawiam? Rozmawiając o niczym mam wyrzuty sumienia, że rozmowa jest nudna, choć jest taka pewnie tylko dla mnie.

Moim największym marzeniem jest w tej chwili to, by polubić ludzi i siebie i nie bać się ich. Do tego dążę.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
19 paź 2010, 19:15

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do