Długa historia...z nie wiem czym

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Długa historia...z nie wiem czym

przez chcebycanonimowy 25 gru 2012, 00:59
Witam. Tytuł mało mówiący, ale opisujący dużą część tego co dzieje się ze mną przez ostatnie kilka miesięcy. Przytoczę może fragment autobiografii jeśli chodzi o moje zdrowie psychiczne, może pomoże to przy ewentualnej diagnozie problemu.

W wieku około 6 lat zaczęła się nerwica natręctw. Wtedy oczywiście nie wiedziałem że coś takiego istnieje i tak się nazywa. Moim natręctwem było dzielenie liter w wyrazach trójkami - tró-jka-mi. Jak wychodziło po równo - wyc-hod-zić - to było ok, jak nie(tak jak w przypadku "trójkami") byłem lekko poddenerwowany. Nikomu o tym nie mówiłem, bo nawet nie wiedziałem skąd to się bierze. W wieku około 10 lat to zniknęło, ale wróciło w gimnazjum. I tak liczyłem stopnie po których wchodziłem, czasem liczyłem kroki które stawiałem. I zaczęły się pierwsze etapy "pustki", mianowicie siedziałem i patrzyłem się przed siebie bez słowa. Dalej nie wiem co jest tego przyczyną, jak również nie wiem co jest przyczyną OCD. Około 16 roku życia zacząłem mieć stany niepokoju - wciąż martwiłem się, że zaraz ktoś wyskoczy zza rogu i "poprosi" o telefon albo, delikatnie mówiąc, przekopie. Wpływ na to miało zarówno to, że odszedłem od starych znajomych(trochę więcej odwalali ode mnie, a mi to do końca nie pasowało), jak i również to, że od swojej dziewczyny szedłem 3km do domu(w tym przez dwa lub trzy menelie). Zacząłem uczęszczać na treningi kick-boxingu i od tej pory jakoś mniej się o to martwię.
Ostatnio natomiast(od maja), zaczęły się spadki nastroju. Mam etapy, że przez 2-3 tygodnie czuję, że nie mam uczuć(nie mogę postawić się w czyjejś sytuacji, nie mam żadnych odczuć wobec otoczenia w stylu lubię/nie lubię, zarówno nic nie potrafi mnie rozbawić jak i rozwścieczyć), potem są dwa-trzy dni normy, a potem znowu. Ogólnie mówiąc czuję się jak marionetka bez sznurków. Ostatnio zaczęło nawalać mi serce, mianowicie nie mogę wziąć głębszego wdechu, muszę go "poprawiać". Sprawdzając bicie serca mam jakby opóźnione uderzenie podczas wdechu, natomiast podczas wydechu jest normalnie. Z 13 na 15 grudnia byłem na obserwacji(zwolniono mnie ze szkoły), gdzie okazało się, że wszystkie wyniki mam wzorowe - ciśnienie, krew, ekg, mocz, dno oka - wszystko świetnie. Jestem przekonany, że to od stresu, chociaż nie ma nic stresogennego. Jestem z reguły spokojny, może nieczęsto uśmiechnięty, ale spokojny. Pikawę czuję do tej pory, przeszkadza mi ona w treningach(aktualnie nie ćwiczę kickboxingu z powodu kontuzji kolana, ćwiczę w domu żeby utrzymać formę). Jeśli to w czymś pomoże, to jestem introwertykiem, flegmatyk-melancholik o obniżonej samoocenie(wątpię żeby testy orientacji psychologicznej były rzetelne, ale uzyskałem chwalebny wynik 11 z 35 punktów, gdzie "odpowiednia" samoocena to wynik w granicach 18-25pkt.). Lubię grać w siatkówkę, ale nigdzie nie ćwiczę. Lubię ćwiczyć w domu(przysiady, pompki i trening ogólnorozwojowy), jednak ostatnio serce nie pozwala. Większą część czasu spędzam w domu(swoim lub dziewczyny) z braku potrzeby kontaktu z innymi ludźmi.

Nie jestem pewien czy to depresja, nie wyczuwam typowych objawów depresji jak brak motywacji, smutek czy chęć płaczu. Czuję jakbym tracił uczucia. Czy mógłby mi ktoś pomóc w "diagnozie" i ewentualnych sposobach pozbycia się tych stanów?

PS:Jeśli zła kategoria to przepraszam, sam nie wiem jak to zaszufladkować
Posty
2
Dołączył(a)
25 gru 2012, 00:41

Długa historia...z nie wiem czym

przez vifi 25 gru 2012, 01:43
To co opisujesz wygląda jak nerwica (z resztą sam to tak nazwałeś). Leczysz się u psychiatry/psychologa?
Z tego co wiem nerwica może powodować rzeczywiste bóle, czy poczucie problemów z sercem itp. Podobnie jak stany depersonalizacji/ Nie jestem specjalistą ale chyba opisujesz coś takiego.
Offline
Posty
1424
Dołączył(a)
20 lis 2011, 21:02
Lokalizacja
Warszawa

Długa historia...z nie wiem czym

przez chcebycanonimowy 25 gru 2012, 22:44
Zarówno w mojej, jak i w okolicznych miejscowościach nie ma możliwości leczenia psychiatrycznego/konsultacji psychologicznych. Przez pewien czas uczęszczałem na zajęcia do socjoterapeutki, jednak pojawiały się problemy ze źródłem tych stanów, a więc także ze sposobami ich leczenia.
Posty
2
Dołączył(a)
25 gru 2012, 00:41

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Długa historia...z nie wiem czym

przez vifi 29 gru 2012, 01:21
Nie wiem o jak bliskiej okolicy mówisz, żeby nie było żadnego psychiatry. Od biedy można jechać na samych lekach, wtedy wizyty u psychiatry będą z początku raz na miesiąc, a potem coraz rzadziej. Można wtedy trochę dojechać. Nie znam jakiś domowych sposobów na leczenie nerwicy. Może na początek sprawić sobie jakąś książkę o tym.
Offline
Posty
1424
Dołączył(a)
20 lis 2011, 21:02
Lokalizacja
Warszawa

Długa historia...z nie wiem czym

przez nomorewords43 31 gru 2012, 15:29
jeśli chcesz mieć "pełniejsza "diagnozę" swojej domniemanej depresji,
to zapraszam do odwiedzenia forumowego wątku:"skala depresji becka":
skala-depresji-becka-t2847.html?hilit=test%20depresji%20becka
Znajdziesz tam test na depresję.
Ponieważ "interesujesz się" nerwicą natręctw dobrze jest wiedzieć, że na jest tu sub-forum nerwica natręctw
nerwica-natrectw-f12.html

Przepraszam, jeśli napisałem banały, ale ludzie czasem zapominają jak bogate jest to forum.
-pozdrawiam
nomorewords43
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do