zamartwiam się o syna

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: zamartwiam się o syna

przez montechristo 18 lut 2010, 21:54
Johana napisał(a):No jasne!, masz rację, boże jak bym chciała żeby się to wszystko jakoś ułożyło, właśnie przylgnął w tej chwili mój syn, namawiam żeby się odezwał do was kochani, ale już usłyszałam, że boli go głowa..



Ok Jestem za tym żeby zaczął od lekarza i ewentualnie leki i terapia- ale docelowo - wyprowadzka z domu.
Bycie na swoim uruchamia dodatkowe pokłady siły i człowiek musi walczyć. Musi bo jak nie to będzie głodny - wiem mówie to z autopsji
Offline
Posty
753
Dołączył(a)
08 gru 2009, 15:27

Re: zamartwiam się o syna

przez Johana 18 lut 2010, 21:55
Wioluś, optuję za Tobą jako matka. Żeby iść z domu trzeba być silnym w sobie. A syn jęczy
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
18 lut 2010, 18:44

Re: zamartwiam się o syna

przez paradoksy 18 lut 2010, 21:56
Johana napisał(a):Wioluś, optuję za Tobą jako matka. Żeby iść z domu trzeba być silnym w sobie. A syn jęczy

to niech jęczy!
a Ty się nie powinnaś tym jęczeniem przejmowac, bo stary z niego chłop!
paradoksy
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: zamartwiam się o syna

przez Johana 18 lut 2010, 21:57
Mówi mi, że nie ma siły na walkę, walczy tak mówi 10 lat i jest wypalony..
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
18 lut 2010, 18:44

Re: zamartwiam się o syna

przez montechristo 18 lut 2010, 22:00
Johana napisał(a):Mówi mi, że nie ma siły na walkę, walczy tak mówi 10 lat i jest wypalony..



ok no to leki antydepresyjne(ja biorę to nie obciach i wiele ludzi też) plus niech potem jak się podleczy zacznie ćwiczyć i da radę.
Ja mam takie zdanie że człowiek to mega silna istota - rozmawiałem na ten temat i z psycholog i psychiatrą o ludzich którzy przeżyli obozy, syberię jak musieli jeść korę z drzew ale przeżyli i dużo osiągneli człowieka jest ciężko złamać - pod warnkiem ze się sam nie podda i po to syn niech idzie po leki
Offline
Posty
753
Dołączył(a)
08 gru 2009, 15:27

Re: zamartwiam się o syna

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 18 lut 2010, 22:01
Johana

Ja Ciebie doskonale rozumiem. Mam już dorosłą córkę(20lat), na szczęście bez takiego problemu, ale ostatnio okazało się ,że jest poważnie chora somatycznie. Więc wiem doskonale co przezywasz no i wiem , że teraz nie spuściłabym jej z oka za żadne skarby. Ale też nie jestem za całkowitym odpuszczeniem, musimy go wziąć w obroty:) i postawić na nogi.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Re: zamartwiam się o syna

przez Johana 18 lut 2010, 22:02
Jasne, niech jęczy, każde działanie wymaga wysiłku i jęku. Tylko powiedzcie mi jak go przekonać do leczenia, szukania chaty, bo to musi iść krokami. Moja znajoma kupiła synowi mieszkanie a syn wciąż do niej wracał az któregoś razu wezwała policję aby "tego pana" wyprowadzili tylko to była góralka, mocny charakter i trochę inna sytuacja
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
18 lut 2010, 18:44

Re: zamartwiam się o syna

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 18 lut 2010, 22:04
A co do wypalenia to powiedz mu ode mnie, że byłam w takiej sytuacji. Przez 5!!!!!! lat nie wychodziłam samodzielnie z domu z powodu lęków, potem już nawet bałam się sama zostać. Świat się walił , ale dałam radę. nie jestem całkiem zdrowa, ale teraz wsiadam w samochód i jadę sama 500 km do rodziny, więc się da, jak człowiek się nie poddaje.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Re: zamartwiam się o syna

przez Johana 18 lut 2010, 22:15
To prawda, tak się dzieje. Czyli od poczatku- 1. namawiam go aby zaczął się leczyć
2.co z pracą ?on chce ją rzucić!
3.zaczynamy szukać pokoju, czyli obowiązek kolejny dla mnie

[Dodane po edycji:]

Kochani,
serdecznie Państwu dziękuję za wspólnie spędzoną dobrą chwilę, zaczynamy od leczenia! To jest podstawa.
Przepraszam jeśli pogubiłam się w tekstach, to moje pierwsze wyczyny na forum. Życzę dobrej nocy i do następnego spotkania.
Powiem szczerze- cieszę się, że poświęciliście mi swój cenny czas, mam nadzieję, że coś z tego dobrego będzie. Johana
dobrej nocki))))))
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
18 lut 2010, 18:44

Re: zamartwiam się o syna

przez polakita 19 lut 2010, 00:12
Johana napisał(a):dbam o niego, ładnie ubieram..

Johana, dla mnie to nie brzmi za dobrze, dbasz o 29-letniego syna, ubierasz go? Przecież on jest dorosły i od dawna sam to powinien robić, uważam że nie powinnaś go wyręczać, bo robisz z niego duże dziecko! Tak samo pomocy w nerwicy powinien on szukać sam, za niego tego nie zrobisz! Mam w tym wypadku akurat podobne zdanie jak Shadow, chyba za bardzo mu matkujesz. Kiedy przyjdzie pora aby stanął na własnych nogach? Oczywiście depresja w tym przeszkadza, ale to on musi szukać rozwiązania, wy jako rodzice możecie go wspierać. Ale nie zrobicie tego za niego.

Psychiatra który dał 3 tygodnie zwolnienie - najprawdopodobniej twój syn dostał leki antydepresyjne które przez pierwsze 3 tyg. mają nieprzyjemne skutki uboczne. Mógł równie dobrze brać te tabletki bez zwolnienia.

[Dodane po edycji:]

Johana napisał(a):Mówi mi, że nie ma siły na walkę, walczy tak mówi 10 lat i jest wypalony..

Ale jak on walczy? Co robi żeby wyjść z choroby? Psychoterapia grupowa nie - ok rozumiem może nie podobało mu się. Ty mu załatwiłaś psychologa z którego zrezygnował, ale dlaczego on sam nie może sobie załatwic innego? Widzisz większość osób które tu piszą na forum piszą we własnym imieniu, więc dziwi mnie że ty piszesz, a on na to nie ma siły. Może gdyby brał te tabletki od lekarza (antydepresanty) to miałby tę siłę.

Mój drogi, powiedz mi JAK walczysz z chorobą, czy zrobiłeś WSZYSTKO aby z tego wyjść? Czy pomogłeś sobie na tyle na ile możesz, szukałeś pomocy? Może nie, bo robi to za ciebie twoja mama. Zapewne jest ci z tym po prostu wygodnie. I wygodnie też będzie stracić pracę i być na utrzymaniu rodziców.
polakita
Offline

Re: zamartwiam się o syna

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 19 lut 2010, 02:18
Polakita wszystko co piszesz to prawda i zgadzam się z Tobą , tylko ,że jeśli ten chłopak jest w poważnej depresji to ma to wszystko gdzieś i nie będzie walczył o siebie i szukał pomocy. Dlatego na początku drogo ktoś musi nim pokierować i pomóc odzyskać chęci do życia i kierowania własnym losem. Ludziom w depresji wszystko wydaje się bez sensu i nie mają ochoty żeby coś z tym robić, a myślą raczej niestety jak to zakończyć:(

Faktycznie większość tutaj pisze za siebie, ale zwróć uwagę,że są to ludzie którzy mają jakąś nadzieję i szukają wyjścia, a nie są pogrążęni w czarnej rozpaczy jaką jest niestety ciężka depresja.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 9 gości

Przeskocz do