Jak mam się zachować?

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Jak mam się zachować?

przez The Joker 10 sty 2010, 14:13
Witam.

Troche ciężko mi zacząć, bo za bardzo nie wiem od czego..
Moja dziewczyna cierpi od kilku miesięcy na depresje, na początku, jak to zwykle bywa przy tej chorobie, żadne z nas o tym nie myślało, chodziła po lekarzach, typu neurolog, badała krew, hormony tarczycy, szukała przyczyn, ale nic to nie dało, bo wszystkie wyniki wychodziły pozytywnie, w końcu doszliśmy do tego, że to może być nerwica, bądź depresja, w końcu poszła do Pani doktor i od nie dawna zaczęła lecenie.

Wszystko byłoby okej, gdyby nie to, że ja już powoli wysiadam.. przez długi okres czasu wspierałem ją jak tylko mogłem, nawet jak także, źle się czułem mówiłem jej, że wszystko jest okej. Praktycznie nie było dnia kiedy nie byłem smutny, albo zdenerwowany, zestresowany, zamknąłem się troche dla znajomych, poświęcałem jej większość swojego wolnego czasu. Oczywiście nie żałuje tego, bo ją kocham, ale ostatnio czuje się coraz gorzej. Mam problemy z zasypianiem, stałem się nerwowy i agresywny, boje się kolejnego dnia, kolejnego telefonu, czasami już nie potrafię jej wesprzeć. Wydaje mi się, że za dużo od niej wymagam. Najgorsze jest to, że ona nie ma wiary w to, że się wyleczy (jest minimalna), denerwujące jest również to, że często usprawiedliwia się tym, że nie ma siły, bo jest chora i tego i tego nie zrobi (nie mówię, że udaje, ale uważam, że przyzwyczaiła się do tego i tak jest jej łatwiej, niż walczyć z tym). Staram się jak mogę, czytam o depresji/nerwicy, podsyłam jej jakieś motywujące wiadomości (ale i tak częściej wychodzi na odwrót, bo w większości przypadków interpretuje to na opak). O całej sprawie można powiedzieć, że wiem tylko ja i ona, bo nie chce tego mówić rodzica, bo boi się, że nie zrozumieją. Próbowałem ją do tego namówić, że będzie jej wtedy łatwiej. Mi też by było łatwiej, bo może ktoś by mnie odciążył, bo jeżeli jest źle to wszystko spada na mnie i czasami jest mi bardzo ciężko. Co gorsza ja wszystko to muszę tłumić w sobie, bo nie mam komu tego powiedzieć (należę do osób, które o takich rzeczach mówią na prawdę bardzo zaufanym ludzią). Ona zauważyła, że mnie to męczy, ale ja jej cały czas mówię, że jest okej, bo nie chce jej denerwować, a poza tym jak nie we mnie to w kim znajdzie oparcie?

Może ktoś z Was ma podobną sytuację i mógłby mi coś doradzić? Bo czuje, że coraz bardziej tracę nad tym wszystkim kontrolę.. i obawiam się, że niedługo nie będę już jej w stanie pomóc.

Czasami mam ochotę od tego wszystkiego uciec, zachorować na jakąś chorobę, żeby coś mi się stało, bo nie daje rady ; x
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
07 sty 2010, 16:36
Lokalizacja
z górskiej krainy

Re: Jak mam się zachować?

Avatar użytkownika
przez Majster 10 sty 2010, 14:30
The Joker napisał(a):Moja dziewczyna cierpi od kilku miesięcy na depresje, na początku, jak to zwykle bywa przy tej chorobie, żadne z nas o tym nie myślało, chodziła po lekarzach, typu neurolog, badała krew, hormony tarczycy, szukała przyczyn, ale nic to nie dało, bo wszystkie wyniki wychodziły pozytywnie, w końcu doszliśmy do tego, że to może być nerwica, bądź depresja, w końcu poszła do Pani doktor i od nie dawna zaczęła lecenie.
Objawy wygladaja bardziej na nerwice niz depresje, ale mniejsza z nazewnictwem - wazne ze zaczela kuracje. Jakies leki bierze? Jakie? Dlugo juz? O psychoterapii cos mowila? Jesli nie - sam powiedz a najlepiej znajdz i zaprowadz.

The Joker napisał(a):...ale ostatnio czuje się coraz gorzej. Mam problemy z zasypianiem, stałem się nerwowy i agresywny, boje się kolejnego dnia, kolejnego telefonu, czasami już nie potrafię jej wesprzeć.
Nie boj - te sprawy nie sa zarazliwe, ale dluzsze bycie z kims chorym moze rozbujac nieco psyche i jest niezlym testem na wiernosc ;)

The Joker napisał(a):...często usprawiedliwia się tym, że nie ma siły, bo jest chora i tego i tego nie zrobi (nie mówię, że udaje, ale uważam, że przyzwyczaiła się do tego i tak jest jej łatwiej, niż walczyć z tym).
A ile juz choruje? Zanim zachorowala poznales ją lepiej? Jaka byla wczesniej? Jak Ty widzisz jej aktywnosc sprzed zachorowania? Moze zawsze miala tendencje do uników?

The Joker napisał(a):Staram się jak mogę, czytam o depresji/nerwicy,
Czytaj, czytaj ;) Fajna lektura? Popaprane sprawy, prawda?

The Joker napisał(a):podsyłam jej jakieś motywujące wiadomości (ale i tak częściej wychodzi na odwrót, bo w większości przypadków interpretuje to na opak).
Unikaj jakichs przesadnie dobrych rad, nie deklaruj niczego wielkiego - to moze przyniesc skutek odwrotny od zamierzonego - lepiej cos zrób niz powiedz.

The Joker napisał(a):O całej sprawie można powiedzieć, że wiem tylko ja i ona, bo nie chce tego mówić rodzica, bo boi się, że nie zrozumieją.

Ile macie lat? Jesli jest nieletnia to lepiej zeby rodzice wiedzieli, nawet nie wiecie ile potrafia zrozumiec dorosli :P
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: Jak mam się zachować?

przez The Joker 10 sty 2010, 14:37
W pewnym sensie jest zaraźliwe, ale to nie o to chodzi, ze ja się boje o tą chorobę, tylko, że ja psychicznie powoli nie wytrzymuje. Bierze Doxepin i Sulpiryd od około 1,5 tygodnia i raczej poprawy nie widać. Co do psychoterapia, to wątpię, że ją namówię, bo będzie się wstydziła, chociaż jak tabletki nie pomogą to może da się namówić o ile znajdziemy gdzieś psychoterapie, gdzie przyjmują na NFZ, bo skoro nie powie rodzicom, to i pieniążków nie dostanie. Choroba trwa około pół roku.

Co do tego jaka była wcześniej to nie zdążyłem jej dokładnie poznać, ale cześć cech chyba się pokrywa. Ciężkie jest to, że ona chce być zdrowa od razu, nie potrafi zrozumieć tego, że np. będzie musiała ograniczyć ilość alkoholu, bo uważa, ze czasami 1 piwko jej nie zaszkodzi przy tabletkach. Jak jej mówi, że powinna się starać w to uwierzyć, chociaż próbować coś zmienić, zająć się czymś, to stałą odpowiedź, że jest zmęczona i chora i ja nic nie rozumiem, bo ja się czuje dobrze..
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
07 sty 2010, 16:36
Lokalizacja
z górskiej krainy

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Jak mam się zachować?

przez beatrix 10 sty 2010, 15:00
witaj Joker !
Miałam podobną sytuację do Ciebie - tyle, że ja cierpiałam na depresję a mój Kochany na BPD. Kiedy dowiedziałam się o tym odstawiłam swoją chorobę 'na bok' i skupiłam się całkowicie na tym, by pomóc Jemu. Ta sytuacja trwała kilka lat i było bardzo ciężko nam obojgu, też poświęcałam mu każdą swoją wolną chwilę, ciągle miałam telefon przy sobie bo bałam się, że nie będę dla niego dostępna kiedy będzie mnie potrzebował. Przeważnie miał ataki w nocy więc nabawiłam się bezsenności, którą mam do tej pory, ciągle byłam smutna i zestresowana a przed Nim udawałam, że wszystko jest w porządku bo kiedy widział mój uśmiech to czuł się choć trochę lepiej. I wiesz co ? wcale nie żałuję, że poświęciłam tak wiele dla Niego, bo jak się kogoś kocha to wszystko inne przestaje mieć znaczenie. Porozmawiaj z dziewczyną o tym co Cię męczy, może wtedy będzie miała większą motywację by walczyć jeśli Jej na Tobie zależy, tak samo jak Tobie na Niej ? Czasem pomaga.
Rozmowa z rodzicami nie zawsze należy do udanych, my nie mówiliśmy swoim rodzinom o tym i byliśmy też ze wszystkim sami ale uważam, że to było dobre wyjście akurat w tym przypadku, bo oboje mieliśmy takie rodziny, które wprowadzają dużo zamętu i paniki w nasze życie. Więc lepiej się nad tym zastanowić.
Rozumiem, że brakuje Ci już sił ale warto walczyć mimo wszystko. Ile macie lat ? To poważny związek ?
Nie pozwól Jej na wymówki, że Ty nie rozumiesz bo nie jesteś chory, powinna wiedzieć, że nie jest Ci łatwo bo inaczej nie ma powodu by się starać i pogrąża się jeszcze bardziej. A za sobą ciągnie przecież Ciebie, Ty masz jeszcze chęci by jej pomagać więc może to jest ostatni moment by to jakoś zorganizować by żyło się Wam lepiej z chorobą. Pozdrawiam
beatrix
Offline

Re: Jak mam się zachować?

przez The Joker 10 sty 2010, 16:01
Ja bardzo chce jej pomóc, nasz związek nie trwa długo, około 9 miesięcy, w tym 6 m-cy to okres choroby.
Ja też nie żałuje, że jej pomagam i że tyle poświęciłem, ale przyszedł właśnie czas kiedy chyba sam potrzebuje pomocy, potrzebuje kogoś kto by mnie wsparł.. nie wiem, co mam robić.. bardzo mnie boli to, że często się wykręca chorobą i, że ona nie ma sił na zmiany i koniec, nic więcej nie jest ważne, ale może na prawdę tak jest, że to ja przesadzam.. że na prawde nie ma siły.. ale w takim razie ja już nie wiem co mam robić : ((( chciałbym w końcu się obudzić bez myśli, co dzisiaj mnie spotka, czym będe się stresował.. chciałbym, żebyśmy byli szczęśliwi.. : ((
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
07 sty 2010, 16:36
Lokalizacja
z górskiej krainy

Re: Jak mam się zachować?

przez beatrix 10 sty 2010, 16:17
nie przesadzasz, to oczywiste że nie masz już siły bo depresja do przyjemności nie należy.. jednak nie pozwalaj Jej na wykręty, niech czuje że może na Ciebie liczyć w każdej sytuacji ale wie, że musi dać też coś z siebie mimo wszystko, na pewno jest Jej bardzo trudno sobie z tym radzić i rozumiem, że Tobie też..
nie chcę Cię straszyć ale widać, że jesteś bardzo zaangażowany emocjonalnie w to wszystko i jeszcze długo nie będziesz budził się bez tych myśli co Cię spotka kolejnego dnia. trudno to przewidzieć i albo dasz radę i jakoś do tego przywykniesz albo pewnego dnia nie wytrzymasz tego napięcia i doprowadzisz się do jakiegoś załamania, nerwicy.
Życzę Ci jak najlepiej, przede wszystkim duuużo wytrwałości
beatrix
Offline

Re: Jak mam się zachować?

przez The Joker 10 sty 2010, 19:46
Nie dawno miałem z nią niezbyt przyjemną rozmowę.. powiedziałem, jej co o tym myślę, że powinna walczyć, działać wbrew sobie, ale usłyszałem, że dalej nic nie rozumiem, że to ona choruje, nie ja, że tego się nie da zmienić, że nie wyzdrowieje, bo ona nie ma nastawienia.. po tej rozmowie postanowiłem, że najlepszym rozwiązaniem będzie namówienie jej na psychoterapie, gdzie może, ktoś potrafiłby powiedzieć jej, że uda się z tego wyjść, nastawić ją jakoś pozytywnie. Oczywiście usłyszałem, że to nic nie da, że nie chce przeżyć kolejnego rozczarowania i tracić tylko czas, bo uznała, że to ma do stracenia jeżeli zaryzykuje. W końcu powiedziała, że pójdzie tam, ale tylko dlatego, że mi zależy, ale i tak nie wierzy, że z tego wyjdzie i że dotyczy to tylko jej, jak ja jej powiedziałem, że dotyczy to 'nas', nie 'jej' to powiedziała mi, że ja tego tak nie odczuwam, że odczuwam to w dużo mniejszym stopniu niż ona, bo ja nie jestem chory, na co ja jej powiedziałem, że nigdy w życiu nie życze jej, żeby mogła sprawdzić jak ja to odczuwam, oczywiście przyjęła to dość oschle, czyli tak samo jak wcześniej, że wie, że to odczuwam, ale na pewno mniej niż ona i przykro jej, że wywieram na niej taką presje z lekarzami, bo ona sama najlepiej wie co dla niej najlepsze.
Jest mi cholernie przykro, że musze na niej wywierać tą presje, że pewnie tego nie odczuwam (a może i odczuwam, bo czuje się jak ona) i ją do tego zmuszam, z drugiej strony przykro mi, że.. nawet nie wiem jak to określić.. że ona odczuwa to jako ataki, jako presje, a w mniejszym stopniu jako pomoc, mimo, że zawsze ja szukałem lekarzy, dzwoniłem itp. ja już nie wiem, czy to jest wynikiem choroby, czy taki ma charakter, ale wczoraj po tych 6 miesiącach coś na prawdę we mnie pękło, nie spałem pół nocy i myślałem nad tym wszystkim i ja już nie daje rady, ja sam potrzebuje chyba pomoc, ale wiem, że nie mam jej od kogo uzyskać, myślałem nawet nad psychologiem, psychiatrą, ale co mi to da skoro póki ta cała sprawa się nie skończy to żadna taka pomoc mi na pewno nie pomoże.

Ja już wariuje, czuje, że nie długo to mi będzie potrzebna pomoc i to specjalistyczna.. ja już chyba nie potrafię jej wspierać, bo sam tego wsparcia potrzebuje.. ale nie chce jej zawieść.. Kocham Ją.. ale jestem osobą słabą psychicznie, sam sie sobie dziwie, że wytrzymałem, aż pół roku.. co ja mam robić? chce jej pomóc, ale nie wiem jak.. nie daje już rady ; ((
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
07 sty 2010, 16:36
Lokalizacja
z górskiej krainy

Re: Jak mam się zachować?

Avatar użytkownika
przez agusiaww 11 sty 2010, 09:09
The Joker, skoro dziewczyna bierze leki dopiero ok 2 tygodni to jest za malo na efekty. Ja rozumiem ze nie wytrzymujesz bo wspierac kogos caly czas to naprawde ciezka sytuacja dla psychiki. Porozmawiaj z nia powaznie, i postaw ultimatum albo idzie na psychoterapie albo odchodzisz. Bez przesady, ja mam depresje i nerwice i nie oczekuje od nikogo ze sie bedzie nade mna uzalal.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Jak mam się zachować?

przez edyta21 11 sty 2010, 10:36
wiesz co musisz poczekac ja widze to od innej strony i twoja dziewczyna ja ja rozumie bo 2 tygodnie to malo na efekty ja powiedzialam mamie i mnie nierozumie naprawde depresja jest ciezka mi sie wydaje ze ty tez juz dostales lekkiej depresij i zaparz sobie melise to ci pomoze i przeczekaj zle chwile pozniej mozesz zalowac jak odejdziesz trzymaj sie cieplo pozdrawiam
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
07 sty 2010, 11:20

Re: Jak mam się zachować?

przez Pain 11 sty 2010, 11:16
The Joker, uważaj, żebyś i Ty czasem nie zachorował. Musisz być silny dla siebie i dla Twojej dziewczyny. Ona Cię teraz potrzebuje bardziej niż kiedykolwiek. W chorobie jest tak, że nic się nie chce, nie ma się sił, ciągle się narzeka i jest się czasami chłodnym nawet wobec ukochanej osoby. Ale jak będziesz uparty, jak zrozumiesz chorobę, jak będziesz ją wspierał z całych sił, ona zacznie dostrzegać sens leczenia się. Leki bierze krótko, jeszcze nie czas na poprawę, na nią musicie trochę zaczekać. Może one dadzą jej kopa i zachce jej się walczyć. Ty wyciągaj ją z dołka nawet za uszy, wiedz, że Ci się opłaci. Kochasz ją, na pewno ona kocha Ciebie. Zależy Ci na niej, prawda? Na razie musisz uzbroić się w cierpliwość, wysuwać coraz to nowe argumenty, aby podjęła się wizyty u psychologa. Kiedy jej się polepszy, to i Ty poczujesz się lepiej. Ale uważaj na siebie, nie daj się ponurym myślom, znajdź w sobie optymizm, wyglądaj lepszej przyszłości. Związek dwojga chorych osób byłby dla Was ciężki. Do takiego trzeba nieograniczonej niczym miłości, pełnej poświęcenia i samych pozytywnych uczuć. Ja w takim związku jestem i naprawdę jestem szczęśliwa. Spełniona.

Zadam ponownie pytanie, które nie zyskało jeszcze odpowiedzi. Ile macie lat? To ważne, naprawdę. Każdy inaczej się zachowuje w chorobie, wiek też czasem gra tu istotną rolę. Jeśli będzie Ci łatwiej, kiedy ktoś otworzy się pierwszy, to powiem, że ja mam lat 20, a mój chłopak to najcudowniejszy siedemnastolatek na świecie.

Pozdrawiam i trzymam kciuki,
Angie vel Pain.
Offline
Posty
128
Dołączył(a)
13 lis 2009, 18:23
Lokalizacja
Solec Kujawski

Re: Jak mam się zachować?

przez The Joker 11 sty 2010, 19:40
Z pewnych względów nie chce podać dokładnego wieku, ale powiedzmy, że nasz wiek mieści się w widełkach między Twoim, a Twojego chłopaka.

Dzisiaj już czuje się lepiej, odzyskałem trochę wiarę. Myśle, nawet jestem tego pewien, że to dzięki temu, że właśnie powiedziałem to wszystko, bo na prawde ciężko tak to tłumić w sobie przez tak długi okres czasu, każdy normalny człowiek, by zwariował. Dziękuje am za słowa wsparcia, nie będe jej stawiał żadnego ultimatum, bo to by ją tylko jeszcze bardziej pogrążyło, ale będe starał się powoli nad nią pracować, żeby jak najlepiej jej pomóc.
Mam nadzieje, że co jakiś czas jak się odezwę, również będziecie chcieli mi pomóc ; )

Bardzo Wam serdecznie w imieniu swoim i mojej dziewczyny dziękuje. Trzymam za Was także kciuki i będe się za Was modlił ; )
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
07 sty 2010, 16:36
Lokalizacja
z górskiej krainy

Jak mam się zachować?.

przez czarny25 31 lip 2011, 19:36
kiedy powiedzieliscie ze macie problemy z psychika?

witam

mam takie pytanie kiedy powiedziec o swoich problemach nowo poznanej dziewczynie/chlopakowi?
Ostatnio edytowano 31 lip 2011, 22:48 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: połączono z w/w wątkiem z uwagi na treść Twojego postu
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
15 cze 2009, 21:08

Jak mam się zachować?

Avatar użytkownika
przez *Monika* 31 lip 2011, 22:55
czarny25, Witaj!

Trudne pytanie.
Wydaje mi się, że jeśli Wasza znajomość jest dość zażyła, można delikatnie zasugerować, że masz pewnego rodzaju trudności, że starasz się nad nimi pracować. Możesz Jej powiedzieć, że nie chcesz tego ukrywać, ponieważ nie chcesz jej oszukiwać bo Tobie zależy na niej.
Nie mów jej tego od razu, na drugiej czy trzeciej randce. Przecież musicie się trochę poznać.
A jakie wg Ciebie masz ograniczenia i trudności, które byłyby przyczyną ewentualnej przeszkody, stojącej na Waszej drodze?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Jak mam się zachować?

przez shinobi 31 lip 2011, 22:57
czarny25, ja tam walnąłem takie info od razu, a co. Też walnij, a co się będziesz. :)
Offline
Posty
2481
Dołączył(a)
31 lip 2011, 22:09

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot], Google Ads [Bot] i 18 gości

Przeskocz do