Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Post-Traumatic Stress Disorder - PTSD - Forum wsparcia związane z tematem: stres pourazowy.

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Avatar użytkownika
przez WinterTea 19 lip 2015, 04:55
Tak naprawdę ja nigdy się nie nadawałam na terapię. Wiedziałam co robię źle, ale co z tego, jeśli nawet nie próbowałam niczego zmieniać. A pewnie dlatego, że nigdy nie miałam w sobie siły, więc terapia nie jest dla mnie. Do niedawna myślałam na odwrót- że tylko słabi psychicznie z niej korzystają. Już teraz wiem, że jest zupełnie inaczej. Nie mam w sobie żadnej siły, jestem zapadnięta do wewnątrz i przy tym żałosna. Czuję, że ludzie tylko wyśmiewają moje zachowania. Nawet żaden mężczyzna mnie nigdy nie szanował. Pozwalałam sobie się wykorzystywać. I wszystko to, co się wydarzyło to moja wina. Nie mogę już znieść takiego życia. Czuję się jak śmieć, który nie zasługuje na szacunek. Nie mam wsparcia, a sama już za bardzo nie daję rady.
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

przez Saraid 19 lip 2015, 09:11
WinterTea napisał(a):Tak naprawdę ja nigdy się nie nadawałam na terapię. Wiedziałam co robię źle, ale co z tego, jeśli nawet nie próbowałam niczego zmieniać. A pewnie dlatego, że nigdy nie miałam w sobie siły, więc terapia nie jest dla mnie. Do niedawna myślałam na odwrót- że tylko słabi psychicznie z niej korzystają. Już teraz wiem, że jest zupełnie inaczej. Nie mam w sobie żadnej siły, jestem zapadnięta do wewnątrz i przy tym żałosna. Czuję, że ludzie tylko wyśmiewają moje zachowania. Nawet żaden mężczyzna mnie nigdy nie szanował. Pozwalałam sobie się wykorzystywać. I wszystko to, co się wydarzyło to moja wina. Nie mogę już znieść takiego życia. Czuję się jak śmieć, który nie zasługuje na szacunek. Nie mam wsparcia, a sama już za bardzo nie daję rady.
Poszłam na terapie dlatego,że czułam się tak żle że zrobiłabym wszystko aby poczuć się lepiej,ponieważ moje cierpienie było nie do wytrzymania.Poszłam nie mając o niej żadnego pojęcia i będąc nastawiona nijako a po paru wizytach miałach ochotę wiać i nie wracać.Tylko dokąd uciec?skoro przed samą sobą nie ucieknę?zostałam ponad dwa lata terapii i pracy nad sobą dały efekty.Nie, nie namawiam Cię na terapie uważam tylko ,że jeśli człowiek naprawdę cierpi szuka pomocy wszędzie.Życzę Ci byś się uporała z tymi demonami które Cię tak męczą.
Saraid
Offline

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Avatar użytkownika
przez WinterTea 19 lip 2015, 11:51
Niby znam terapeutę, który mógłby mi pomóc. Chodziłam do niego na grupową i pomógł mi zaleczyć zaburzenia lękowe.
Zdobył moje zaufanie, ma poczucie humoru, dystans i do siebie i do pacjenta, potrafi obrócić w żart niektóre historie opowiadane przez pacjentów, jest nieco sarkastyczny, a mnie to akurat bardzo odpowiada jego postawa i miałam z nim dobry kontakt. Nie byłam u niego od kwietnia. Zaproponował, żebym przyjechała do niego we wrześniu i wtedy byśmy się razem zastanowili nad jakąś terapią dla mnie, bo jak on twierdził jest o co walczyć. Nie zdecydowałam się jeszcze, czy przyjechać, czy nie, ale w sumie co mam do stracenia. Pomimo tych wszystkich wydarzeń wolę iść do terapeuty meżczyny, niż do kobiety. Opisywany przeze mnie terapeuta jest zupełnym przeciwieństwem mężczyzn, których poznałam, więc pewnie dlatego.
Jeśli pójdę, to mogę się dzielić wrażeniami, ale nie wiem jak to będzie, bo raz się czuję tak jak dzisiaj nad ranem i nie wierzę, że ktokolwiek mi pomoże, a raz tak, jak w tej chwili, kiedy wierzę, że uda się bezgranicznie. Ale przynajmniej ten znany mi już terapeuta wie, że jestem zmienna, więc możliwe, że będzie mnie znosił z uśmiechem na twarzy. Powiedział mi wprawdzie na grupowej, że do końca życia będę chwiejna i nie wyleczę zaburzenia.
No nic, w każdym razie chyba spróbuję z tą terapią. Jestem towarzyska i żywiołowa, a ten obraz zaburzają niepowodzenia.
Dzięki Wam za pomoc i podzielenie się doświadczeniami :)
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

przez Saraid 19 lip 2015, 12:15
WinterTea, Nie masz nic do stracenia,tym bardziej że masz już sprawdzonego terapeutę który Ci odpowiada,też chodziłam do psychoterapeuty mężczyzny który mi na początku nie pasował ,drażnił z czasem trafił do mnie.Tylko zawsze na terapii byłam wobec Niego szczera mówiłam co czuje w naszych relacjach itd.to pomogło mi bardzo oswoić się z niektórymi odczuciami których nie rozumiałam.Powodzenia ! ;)
Saraid
Offline

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Avatar użytkownika
przez NN4V 19 lip 2015, 13:06
WinterTea napisał(a):....Jeśli pójdę, to mogę się dzielić wrażeniami, ...

Załóż bloga i pisz szczegółowo. ;)

WinterTea napisał(a):... Powiedział mi wprawdzie na grupowej, że do końca życia będę chwiejna i nie wyleczę zaburzenia.

A to pewnie Prorok Zachariasz dorabia jako terapeuta. :D

WinterTea napisał(a):No nic, w każdym razie chyba spróbuję z tą terapią.
Wal śmiało. :lol:
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4347
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

przez bonsai 19 lip 2015, 13:10
WinterTea napisał(a):No nic, w każdym razie chyba spróbuję z tą terapią. Jestem towarzyska i żywiołowa, a ten obraz zaburzają niepowodzenia.


Mocno trzymam kciuki. :great:
bonsai
Offline

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Avatar użytkownika
przez NN4V 19 lip 2015, 13:15
white Lily napisał(a):.... zawsze na terapii byłam wobec Niego szczera mówiłam co czuje w naszych relacjach itd.to pomogło mi bardzo oswoić się z niektórymi odczuciami których nie rozumiałam....

Masz fajnie, bo wiesz co czujesz. Moja obecnie przyszła nie wie. Konsekwencją tej dziwnej niewiedzy jest, że nic nie mówi. Wiele czasu zajmuje jej zlokalizowanie uczuć, a kiedy je sobie wreszcie uświadamia, nieraz dotyczą odległych zdarzeń.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4347
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Avatar użytkownika
przez Artemizja 19 lip 2015, 14:51
I nie głosze herezji nie ma jej, nie pisze już na forum.
Pisze - w swoim czasie i tempie. Widzę, że masz skłonności do dramatyzowania. Trochę dystansu ;)
Ponadto, skoro udaje Ci się stworzyć model przy tylu nieprzewidywalnych czynnikach zewnętrznych i obliczyć prawdopodobieństwo, to gratuluję umiejętności i wytrwałości. Zostań wróżką ;)To tak pół żartem pół serio, więc się nie obrażaj. A teraz na poważnie. Pewne rzeczy można przewidzieć. Innych niestety nie, bo jest zbyt wiele czynników od Nas niezależnych, zbyt wiele zmiennych, których nawet nie bierzemy pod uwagę, a które mogą istotnie zmienić to, co się wydarzy. Nasze pole widzenia jest zbyt wąskie, by stworzyć model "na życie". Można stworzyć założenie, że warianty będą takie, a nie inne, ale zakładając, że pozostałe czynniki pozostają niezmienione. Tak jak w ekonomii zasada ceteris paribus. I tak jak w przypadku wypadku samochodowego najbardziej prawdopodobne jest, że otrzymasz opiekę i lekarze Ci pomogą, jednak jakiś procent szans jest, że trafisz na konowała, który zamiast pomóc, wpakuje Cię do grobu, że trafisz na pielęgniarkę, która przez chore dziecko nie spała i pomyliła leki, możesz nie wiedzieć o alergii na jakiś lek, który zostanie Ci podany po wypadku, i tak dalej. Takie życie. Podobnie jest w przypadku terapeuty. Możesz trafić na osobę kompetentną, a możesz na konowała. Problem polega jednak na tym, że spora część psychoterapeutów poszła w tym kierunku, żeby rozwiązać własne problemy. To oczywiście nie wyklucza bycia dobrym specjalistą, ale już nie raz słyszałam (i to nawet o samych terapeutów), że rozczarowali się zawodem i nie jest to coś, co pomogło im rozwiązać problemy i nie jest to zawód, który spełnił ich oczekiwania. A gdy nie lubi się własnej pracy, to wiadomo, jak to wszystko może wyglądać. Taki mały paradoks, który odbija się na pacjentach. Ponadto, nie ma sensu rozpoczynać terapii nawet u osoby, która jest kompetentna, gdy jest się tylko i wyłącznie na "nie". To pacjent przede wszystkim musi chcieć sobie pomóc i wyzdrowieć. Do pewnych rzeczy trzeba dojrzeć. Terapeuta bez tego nic nie zdziała. Tak, jak powiedziałam - nie chcesz, nie idź na terapię. Może Tobie nie służy. Nie neguj jednak tego, że komuś to pomogło, bo nie masz do tego prawa. Doświadczenia ludzi są różne, sami ludzie są różni i są różne rzeczy, które mogą im pomóc. Twoje życie i Twój wybór. Ja przekopałabym się z Polski do Chin, gdyby tylko była nikła szansa na to, że coś mi pomoże, gdy cierpię. Ale to jestem ja i nie wymagam tego samego od innych. Możesz się dzielić swoimi doświadczeniami, ale nie próbuj ich narzucać. Twoje nastawienie jest wrogie względem wszystkiego i wszystkich. Przemawia przez Ciebie ogromna gorycz, której pełno śladów zostawiasz na Forum. Zawiodłeś się i masz prawo, by być wściekłym. Tylko zastanów się, do czego doprowadzi takie pielęgnowanie w sobie takich odczuć...

WinterTea, zastanów się na spokojnie. Nie podejmuj decyzji na siłę. Nikt Cię nie zmusza do podjęcia terapii. Nie lubię używać tego słowa, ale to "musi" być Twoja decyzja, jeśli choćby chcesz mieć szansę na to, by podjąć próbę wypracowania sobie równowagi. Robić coś na siłę, a chcieć coś zrobić, to dwie zupełnie inne rzeczy. Cokolwiek nie postanowisz, jakiejkolwiek decyzji nie podejmiesz - jesteśmy z Tobą. Każdy, dosłownie każdy miał w sobie podobne rozdarcie. Nie ma nawet zbytnio odpowiednich słów, by opisać, jak duże ono jest...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44133
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Avatar użytkownika
przez WinterTea 19 lip 2015, 15:55
Zapiszę się do niego. Posłucham co mi zaproponuje i skorzystam, lub nie. Nadal jestem bardziej na nie, niż na tak, ale terapeutę już znam i na pewno strzeli na początek zabawnym tekstem, by rozładować moje napięcie.
Jeszcze niezbyt sobie wyobrażam jak opowiadam mu o tamtych zdarzeniach, bo wstydzę się koszmarnie... (Może lepiej w ogóle tego nie rozdrapywać...?) Chciałabym spróbować. Tylko ten wstyd... Na pewno boję się swojej reakcji. Na samo wspomnienie robi mi się niedobrze, a co dopiero by się działo, gdybym zaczęła o tym mówić ze szczegółami. Nie wiem co terapeuta by sobie o mnie pomyślał. Może po skończonej sesji by się ze mnie śmiał... Ale spróbuję.

I jeszcze raz dziękuję każdemu, kto się tu udziela za miłe słowa, bo wiele dla mnie znaczą ;)
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

przez takie tam 19 lip 2015, 16:33
WinterTea, nie sądzę, żeby się śmiał, ani że coś złego o Tobie pomyśli (jeżeli już to raczej o sprawcy)...
takie tam
Offline

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Avatar użytkownika
przez Artemizja 19 lip 2015, 17:29
WinterTea, na mówienie ze szczegółami masz czas. Nie musisz się spieszyć. Ważne, żebyś poczuła się komfortowo i bezpiecznie w relacji z terapeutą. Mówienie przyjdzie z czasem.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44133
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

przez Saraid 19 lip 2015, 17:44
WinterTea, Terapeuta nie jest twoim sędzią tylko wsparciem w drodze do uporania się z twoimi problemami,nie będzie się śmiał zapewniam Cię .
Saraid
Offline

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Avatar użytkownika
przez WinterTea 19 lip 2015, 18:52
Wzięłam sobie do serca każdą Waszą odpowiedź. Dziękuję ;)
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Avatar użytkownika
przez Evia 19 lip 2015, 19:06
WinterTea, super, cieszy mnie Twoje nastawienie i życzę powodzenia :great:

Co do rozdrapywania tego wszystkiego, to nie wiem czy tak jest u wszystkich, ale czasem jest to pomocne, bo jeśli rozwałkuje się dany temat milion razy, to w końcu naprawdę przestaje budzić takie emocje, z czasem można nabrać do wszystkiego dystansu.

Mam również nadzieję, że ani Ty ani nikt inny nie będzie oczekiwał, że terapia zmieni wszystko w mig jak przy dotknięciu czarodziejską różdżką. To wszystko wymaga włożenia trochę pracy a terapeuta czy grupa nie są cudotwórcami tylko osobami, które maja pomóc przez to przejść. Na wszystko trzeba również trochę czasu.
Przypomniało mi się coś jeszcze odnośnie osób, które twierdziły, że nie nadają się na terapię. Moja koleżanka, o której pisałam również tak twierdziła. Mało tego podczas terapii grupowej inne osoby jawnie jej mówiły, że rozwala im terapię, która bardzo często wyglądała tak, że ona wykłócała się ze wszystkimi po kolei albo i naraz :P Mimo to z czasem uległo to zmianie i w końcu nauczyła się z nimi rozmawiać, co zaowocowało również na innych płaszczyznach. Dlatego też życzę cierpliwości.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do