Jak to się zaczęlo...nasze przygody z nerwicą

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Jak to się zaczęlo...nasze przygody z nerwicą

przez ewaryst7 01 lip 2008, 16:37
Morgana69, To raz jeszcze ja...Margano , mamy wiele wspólnego.Ja też potrafie pomóc innym a sobie.....Eh..
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Re: Jak to się zaczęlo...nasze przygody z nerwicą

przez ewaryst7 01 lip 2008, 16:44
alepysiak5, co u ciebie??Jak się czujesz????
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Re: Jak to się zaczęlo...nasze przygody z nerwicą

przez Morgana69 01 lip 2008, 16:54
Właśnie po to jest to forum, żeby odszukiwać ludzi podobnych do siebie, myślących podobnie i o podobnych problemach. By się dzielić dobrymi i złymi myślami. Mamy sobie pomagać pisząc o własnym, często ukrytym "ja". Na to właśnie liczę. Przelewając własne myśli na internetowy papier robi się trochę lżej na sercu. W końcu wreszcie można porozmawiać z kimś, kto nas rozumie i doskonale wie, co czujemy. Z głodnym o chlebie noe da się porozmawiać i dlatego nasi najbliźsi tylko mają zarys naszych problemów, bo tak na prawdę ich nie rozumieją. Zrozumieć może dopiero ktoś, kto na własnej skórze doświadczył bólu, cierpienia i rozczarowania - lęku i depresji. DZIĘKI, że JESTEŚCIE!!!
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
29 cze 2008, 09:36

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Jak to się zaczęlo...nasze przygody z nerwicą

przez ewaryst7 01 lip 2008, 18:49
Morgana69, ja też dziękuję....Morgano .Kurcze , tyle razy próbowałam opisać co czuję ludziom w realu..ale , ci którzy nie mają nerwicy i depresji , mimo szczerych chęci nie pojmą.dzisiaj mam fatalny dzien.strasznie mi dokopal lęk. Przeżuł mnie i wypluł. A teraz jestem nie do życia.czasem , myślę : jak dlugo jeszcze ???? To jest takie wyczrepujące... Czuję się bardzo zmęczona...A wy??? Jak sobie radzicie????
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Re: Jak to się zaczęlo...nasze przygody z nerwicą

przez ewaryst7 01 lip 2008, 18:51
Powiedz mi, czy od początku, leczysz się solidnie??? Czy przerywałas leczenie????
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Re: Jak to się zaczęlo...nasze przygody z nerwicą

przez Morgana69 01 lip 2008, 19:48
ewaryst7 - nerwicę mam od 14 lat, a leczę się dopiero od roku... Z lękami sobie nie radzę i nie mam niestety nie mam recepty. Moje lęki głównie skupiają się na strachu przed śmiercią. Gdy mnie dopada, to koniec. Potrafię całą noc siedzieć i nie zmrużyć oka, gdyż boję się, że rano się nie obudzę. Po prostu siedzę i staram się nie myśleć, choć to z cudem graniczy. Zdarzyło mi się nawet, że lęk napadowy trwał kilka dni, owocem tego była wizyta na pogotowiu, bo dostałam takiego ataku, że nie mogłam oddychać i musiałam dostać zastrzyk na uspokojenie. A jak u Ciebie to wygląda?
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
29 cze 2008, 09:36

Re: Jak to się zaczęlo...nasze przygody z nerwicą

przez ewaryst7 02 lip 2008, 05:59
Morgana69, witaj.Codziennie dzień po dniu mnie telepie.Jestem słaba i oszolomiona.Mam nerwicę ,od kilkunastu lat..zaczynałam leczenie i przerywałam.A teraz , nie umiem sobie dać rady.Najgorsze są ranki.Jak znosi to twój organizm???Nie czujesz się zmęczona???
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Re: Jak to się zaczęlo...nasze przygody z nerwicą

przez Morgana69 02 lip 2008, 10:15
ewaryst7 - jak mnie dopada, to już jak wspominałam są dni, że nie mam siły z łóżka wstać. Na co dzień najbardziej dokuczają mi okropne bóle głowy. Potrafi być tak, że zasypiam i budzę się z bólem i tak cały dzień - w kółko. Do tego dochodzi rozdrażnienie i wieczne zdenerwowanie. Jestem jak chodząca bomba - najmniejszy zapłon, a ja wybucham... Drętwieją mi ręce, mam skurcze w nogach, kręci mi się w głowie. Męczy mnie to, okropnie. Krótko mówiąc bal, jak cholera!
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
29 cze 2008, 09:36

Re: Jak to się zaczęlo...nasze przygody z nerwicą

przez ewaryst7 02 lip 2008, 14:07
Morgana69, he he he...Ale jazda...I tak codziennie . Dzień po dniu.Powiedz mi , jak jest z twoją kondycją/?? własnie zrobiłam dzieciarni kopytka , pozmywałm gary i MAM DOŚĆ!!!! A te małe harpie , wymyśliły jeszcze , że będą spać w namiocie....Myśl o tym , że będą latać w te i z powrotem przyprawia mnie o dreszcze.Czy ty masz dzieci?????Jak sobie radzisz , z obowiązkami?
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Re: Jak to się zaczęlo...nasze przygody z nerwicą

przez adam 18 07 lip 2009, 16:49
umnie sie zaczeło 3 tygodnie temu tak to normalnie zylem wszystko fajnie zawsze usmiechniety asz tu nagle wzieło mnie i jak mnie wzieła ta holerna nerwica to teraz dzien w dzien zyje w leku boje sie ze umre mam taki natret mysli ze to szok dzisiaj kompletnie sie załamałem bo myslałem ze zwariowałem ze zaraz mnie do psychiatryka zamkną i juz bede miał po zyciu moje obiawy dusznosc cały czas obawa ze zaraz przestane odychac,natręt mysli ale samych negatywnych,kłucie w klatce,brak apetytu,nieumie spąc w nocy ,silne lęki czasami robi mi sie taka mgła przed oczami. juz niewiem co robic bo nie radze sobie ztym to jest tak silne, ze aż życ sie odechciewa ale ćóż trzeba ztym walczyc nie wolno odpuszczac trzeba to holerstwo zlikwidowac :x
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
07 lip 2009, 16:24
Lokalizacja
nierealny świat

Re: Jak to się zaczęlo...nasze przygody z nerwicą

przez Misiek_NL 06 wrz 2010, 13:55
U mnie zaczeło się 2 lata temu... 1,5 roku leczyłem się farmakologicznie z pozytywnym skutkiem... Jak poczułem się lepiej wróciłem do picia, w międzyczasie powoli odstawiałem leki i było nawet ok... doszedłem do tego że po całkowitym odstawieniu leków było dobrze... tylko że piłem. I nagle przyszło wszystko z powrotem ze zdwojoną siłą. Już nie piję, zarzywam leki i powoli wracam do siebie...
Misiek_NL
Offline

Re: Jak to się zaczęlo...nasze przygody z nerwicą

przez Agnieszka_1988 06 wrz 2010, 14:30
Zaczęło się u mnie w wieku 10 lat (lub jakoś tak, w każdym razie 4 klasa szkoły podstawowej). W wyniku zmiany klasy. Pierwszy atak paniki - oczywiście pediatra orzekł, że nic mi nie jest i nawet nie zasugerował, że to nerwicowe. Może gdyby wtedy jasno i klarownie powiedział, że to początki nerwicy, nie byłabym teraz, w wieku 22 lat wrakiem człowieka. Zaczęłam terapię w te wakacje i liczę, że wreszcie się tego pozbędę. Jest ciężko.
Agnieszka_1988
Offline

Re: Jak to się zaczęlo...nasze przygody z nerwicą

przez Thazek 06 wrz 2010, 17:07
U mnie się zaczęło jakoś ponad rok temu: Byłem z byłą narzeczoną na kolacji w restauracji i zrobiło mi się nie dobrze strasznie... myślałem że się czymś zatrułem ale to nie było jednak to!
potem jakiś czas był spokój nie jadłem prawie w ogóle bo cały czas mnie bolał żołądek aż w końcu poszedłem do lekarza! stwierdzili jakiś refluks żołądkowy!
i leczyli mnie na całkiem coś innego niż powinni :(
po miesiącu męczarni jadąc samochodem dostałem pierwszego poważnego ataku : w aucie zdrętwiały mi ręce nogi twarz i tak mi scisnęło żołądek że oddychać nie mogłem! nie wiedziałem co się ze mną dzieje... jakoś udało mi się wykręcić numer do kogokolwiek powiedziałem co mi jest i przyjechali po mnie! zabrali mnie do najbliższego szpitala i wtedy stwierdzili u mnie nerwicę!
:(
szok to był dla mnie ja taki silny facet nie przejmujący się niczym? a jednak... nikt w to nie mógł uwierzyć ale stało się i się nie odstanie! teraz już minęło troszkę czasu jest lepiej ale nie tak do końca! walczę z tym! jakieś dwa miesiące temu pomagała mi w tym moja narzeczona i było super ale mnie niestety zostawiła więc radzę sobie sam... muszę być twardy bo inaczej zginę! :)
Thazek
Offline

Re: Jak to się zaczęlo...nasze przygody z nerwicą

Avatar użytkownika
przez rikarika 06 wrz 2010, 19:32
Ja mam nawrót. 5 lat temu miałam nerwicę lękową po tym, jak zobaczyłam, jak ciało mojego kolegi jest wyciągane z wody. Przez 3 miesiące mnie 'nie było'. Nie wyleczyłam, zagłuszyłam i wróciło. Lęk przed niemalże wszystkim, głównie przed śmiercią. Teraz się leczę i mam zamiar się 'tego' pozbyć.
Tylko wariaci są coś warci ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
89
Dołączył(a)
26 sie 2010, 19:58

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 30 gości

Przeskocz do