Skocz do zawartości
Nerwica.com

Rozstanie z dziewczyną. Co robić?


Rekomendowane odpowiedzi

Witam. Wczoraj miałem niezbyt przyjemną rozmowę z moją dziewczyną, a teoretycznie już byłą. Zacznę od opisania wszystkiego porządnie, bo to dłuższa historia.

 

Jesteśmy już razem 3,5 roku. Oboje mamy po 18 lat, także zaczęliśmy się spotykać jak byliśmy jeszcze dziećmi praktycznie rzecz biorąc. Po jakimś roku poszedłem na imprezę. Był alkohol, wypiłem trochę i zacząłem flirtować z jakąs nowopoznaną dziewczyną, później, czego teraz cholernie żałuję, zaczęliśmy się obmacywać, jednak trwało to może 5 minut. Na drugi dzień jednak napisałem do niej i zaczęliśmy gadać o tym co wczoraj się działo i o tym, co by to było jakbyśmy się jeszcze raz spotkali. Na tym to się skończyło, żałowałem jak cholera swojej głupoty, pech chciał, że jakieś pół roku, czy rok później zostawiłem u swojej dziewczyny na komputerze nk na moim zalogowanym koncie, tak pewnie przez myśl by jej nie przeszło, żeby sprawdzać mnie itp. no ale stało się tak, że przeczytała to wszystko, sam wiem, że tamten incydent nie znaczył dla mnie zupełnie nic, mało tego tamtej laski nawet nie pocałowałem, bo już wtedy w sumie brzydziłem się tym co robię. Ale z tego co moja dziewczyna wyczytała można było wyobrazić sobie wszystko co najgorsze, a na dodatek nie było tak jasne do zrozumienia, czy spotkałem się z tamtą czy nie. No i zdenerwowała się, a przede wszystkim strasznie załamała i zawiodła na mnie. Bardzo mi na niej zależało, więc robiłem wszystko co mogłem no i po tygodniu udało się, było na początek ciężko ale później wszystko wydawało się już ok.

 

To była pierwsza część problemu. Druga to mój chory charakter. Przez cały czas bycia w tym związku byłem bardzo zaborczy. Zawsze byłem o nią zazdrosny i czepiałem się jej, gdy gdzieś wychodziła, mimo, że tak naprawdę nigdy nie dała mi choćby znaku, że coś może być nie tak. Wiedziałem, że nie mogę tak robić, że przez to sprawiam ból ukochanej osobie, ale jednak przez swój egoizm i zadufanie nie dopuszczałem do siebie, że jej przez takie coś może być ze mną źle. Wiele razy zdarzało się, że po kłótniach i jej płaczu przepraszałem, było to szczere, jednak później i tak ciągle robiłem to samo.

 

1,5 miesiąca temu wyjechałem do Londynu do pracy, żeby zarobić na wspólne wakacje. Ona pracowała, przez co nie miała za dużo czasu, żeby o tym wszystkim myśleć, jednak jakiś tydzień temu pojechała do siostry i po kilku dniach przemyśleń poznałem w jej głosie, że coś jest nie tak. Brałem pod uwagę, że jak wrócę to mogę usłyszeć najgorsze, ale cały czas miałem nadzieję, że jednak będzie w porządku. Niestety kiedy już wczoraj się spotkaliśmy powiedziała, że wszystko przemyślała i że od momentu kiedy dowiedziała się o tamtej rzeczy z inną dziewczyną boi się mi w pełni zaufać i że może byłoby ok, gdyby nie to, że ciągle jestem zazdrosny i robię te awantury i że jest już tym wszystkim zmęczona i najlepiej będzie jeśli to skończymy. Byłem w szoku i myślę, że po raz pierwszy tak naprawdę przejrzałem na oczy, dostrzegłem to jaką wielką krzywdę jej robiłem przez ten cały czas. Prosiłem, żeby dała mi ostatnią szansę. Jest to pierwszy raz kiedy tak naprawdę poczułem, że mogę ją stracić. Dopiero teraz zobaczyłem wszystkie swoje błedy i jeszcze nigdy nie byłem pewny tak bardzo jak teraz, że chcę, muszę się zmienić i że to zrobię. Zależy mi na niej tak cholernie mocno, że nie wyobrażam sobie jak to będzie bez niej. Wiem, że to kwestia czasu i że później oboje możemy się z tego otrząsnąć ale ja po prostu na ten moment czuję, że nigdy nie będę kochał innej tak mocno. Wiem, że takie gadanie to zwyczajnie nie po męsku, ale tak po prostu czuję.

 

Naprawdę tak wielkiej chęci poprawy i takiej pewności co do tego, że mogę to zrobić nigdy jeszcze nie miałem. Chcę po prostu żyć tak żeby być dla niej oparciem i żeby jej było dobrze. Przyznaję, byłem wczoraj załamany cały dzień, błagałem ją o jeszcze jedną szansę, prosiłem, dzisiaj rano znowu. Postanowiłem jednak, że nie można być fleją, tylko trzeba to przyjąć jak facet. Poprosiłem ją, żeby wysłuchała co mam do powiedzenia. Powiedziałem o tym, że cały czas ją kocham tak samo mocno i że wiem, że ona też mnie ciągle kocha, że myślę, że potrzebny jej czas i będę czekał, bo chcę wiązać z nią swoją przyszłość. Powiedziałem o tym jak bardzo chcę się zmienić i ile dla mnie znaczy, że akceptuję to i chcę poczekać co będzie i że czas pokaże. Dopiero teraz jak powiedziałem jej to wszystko na spokojnie, a nie prosząc i błagając o kolejną szansę, jej zrobiło się naprawdę smutno, pierwszy raz od wczoraj i poleciały jej łzy.

 

Nie wiem co mam dalej robić. Zależy mi na niej bardzo mocno, bardziej niż na kimkolwiek innym i to, że zmienię swoje postępowanie po prostu wiem, chcę tego. Chcę, żeby była ze mną szczęśliwa. Bardzo proszę was o jakąś sensowną poradę, co teraz mogę jeszcze zrobić. Na koniec chcę jeszcze dodać, że wiem, że zachowywałem się jak ostatnia szumowina, ale bardzo mocno chcę wszystko no naprawić, a jeśli się nie da to przynajmniej sprawić, żeby dała mi tą szansę i żebyśmy mogli być szczęśliwi razem i żebym mógł pokazać jej, że jestem innym człowiekiem.

 

-- 01 sie 2012, 19:46 --

 

Za każdą poradę będę bardzo wdzięczny ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

michal99652, moim zdaniem pozwolic jej odejsc. Jezeli w niej sie tli jeszcze uczucie, to za kilka dni sie odezwij czy moze przemyslala jeszcze to wszystko jak powie zdecydowanie ze koniec to niestety. Wybory zyciowe prowadza nas na rozne szlaki, i trzeba pozniej ponosic ich konsekwencje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×