Skocz do zawartości
Nerwica.com

Zdrowy człowiek?


kreatka

Rekomendowane odpowiedzi

Witam.

 

Chciałabym Was zapytać (i to poważne pytanie) - Was, którzy byliście kiedyś zdrowi. a potem nagle dopadła Was nerwica - jaka jest różnica w samopoczuciu osoby z zaburzenie lękowym/nerwicą lękową i samopoczuciu osoby "bez nerwicy"?

 

Może śmieszne, ale nie dla mnie, ponieważ ja lęk odczuwam cały czas "od małego dziecka" a może i od urodzenia i nigdy nie doświadczyłam życia bez lęku - tego tzw. "zdrowego".. Dlatego lecząc się nawet nie wiem do czego dążę, nie wiem jaki jest cel, wiem jedynie, że nie jest dobrze. Nie potrafię stwierdzić, co we mnie jest "normalne" a co jest częścią zaburzenia. Tak jakby to zaburzenie było mną.

Jakie są różnice? Jak się czuliście przed "chorobą"?

 

JAK SIĘ CZUJE ZDROWY CZŁOWIEK?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Biedaczka,

Was, którzy byliście kiedyś zdrowi.
Przed nerwicą miałem jeszcze inne mniejsze zaburzenia emocjonalne przez długi czas, w tym depresję, ale wcześniej byłem zdrowy i normalny :smile: (dawno to było). Btw. Ciężka nerwica to najgorsza rzecz jaka mi się w życiu przydarzyła, z depresją dało się żyć, ale jak nie można wstać z łóżka, lub przejść do sklepu, bo tak bardzo cię wszystko boli, to coś jest nie tak.

Mnie nie napadła nagle, tylko stopniowo się w nią pogrążałem, w pewnym momencie nastąpił przełom, tak że w krótkim czasie bardzo mi się stan pogorszył.

 

Bywa, że się nudzisz? Bo ja podczas nerwicy nie miałem ani jednego dnia kiedy czułem znudzenie, przez cały czas był albo lęk, ból, napięci, myślenie, jak z tego wyjść i obawa przed przyszłością, albo wszystko na raz. Człowiek zdrowy czasami się nudzi (nie wszyscy), masz wolny czas, czujesz się dobrze, niczego nie brakuje, a możesz czuć, że jednak to nie to, szukasz zajęcia i nie potrafisz sobie znaleźć miejsca (to pewnie oczywiste, więc nie wiem po co to piszę :smile: )

 

A jak wygląda normalny stan zdrowia i dobrego samopoczucia? U mnie wyglądało to tak, że zazwyczaj po przebudzeniu nie myślałem o tym, jak się czuję, że znowu kolejny dzień zmagań ze sobą i życiem tylko zrelaksowany zabierałem się za swoje zajęcia, z przyjemnością oddawałem się swoim hobby, żyłem i nie myślałem o tym, że trzeba coś w sobie naprawić, że jest źle. Nie było tego uczucia cierpienia, blokad wewnętrznych i ograniczenia.

Nie wiem jak to opisać, jak się jest zdrowym to człowiek żyje, a jego uczucia i emocje są dodatkiem, jak przyjemna muzyka w tle, a w chorobie bardzo intensywne emocje zasłaniały całą wizje, tak jakby ktoś puścił satanistyczny black metal z wrzaskiem zarzynanych kotów w tle.

 

O, i jeszcze to, jak byłem zdrowy to żyłem dużo bardziej tym co działo się dookoła, miałem większą integrację ze środowiskiem zew., podczas najgorszych okresów depresji, a jeszcze, jeszcze bardziej przy nerwicy byłem mocniej skupiony na myśleniu, emocjach, to wychodziło na pierwszy plan, jakby się żyło w swoim umyśle, a środowisko zew. było dopiero na drugim planie, odległe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No właśnie ja się nie nudzę, przez wiele lat spędzam czas sama ze sobą nie robiąc nic konkretnego - głównie siedzę na necie i się nie nudzę, bo mam swoje myśli - one wypełniają mi "przestrzeń".

 

Aczkolwiek w ostatnim okresie było parę takich dosłownie chwil, ze czułam nudę, może to dobry znak.

 

A budzę się z myślą, że 1. nie mam po co wstać 2. że nie chce wstać, bo sen jest dla mnie miłą ucieczka od rzeczywistości, a jak się budzę to jest to przykry do niej powrót 3. że jestem beznadziejna - mam poczucie winy w związku z tym, jak wygląda moje życie i ze nie potrafię tego zmienić 4. z lękiem, że spotkam się z atakami ze strony otoczenia w związku z tym, jak funkcjonuję, że nie robię nic konstruktywnego, bo nie rozumieją tego, co się ze mną dzieje.

 

W sumie bez sensu, że to piszę, bo nie o tym jest ten wątek.

 

Ale chciałabym po prostu, choć jeden dzień w życiu przeżyć bez lęku, doświadczyć tego stanu, bez niepokoju, napięcia. Odczuwam je cały czas odkąd pamiętam..

 

Dlatego chciałabym chociaż przeczytać opis takiego stanu:) i spróbować to sobie wyobrazić.

Tak jak osoba niewidoma od urodzenia może tylko wyobrażać sobie różne obrazy, kolory itd..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie do konca rozumiem, jaki lek Ty czujesz przez cale zycie ?

Lek jaki odczuwalam w nerwicy zawsze zwiazany byl posrednio lub bezposrednio z chorobami lub smiercia. Jesli chodzi o jakies inne leki, nigdy takich nie mialam i z definicji nerwicy tez nie wynika, zeby osoby chore byly osobami specjalnie zaleknionymi...:)

 

Jesli chodzi jednak o roznice. Po pierwsze kiedy nie mam nerwicy, wstajac mysle o tym, ze nie chce mi sie wstawac, jestem przez to ogolnie zla. Gdy wstane mysle o tym, co bede dzis robic, w co fajnego sie dzis ubrac itp. powierzchowne mysli poranne ;) I w takim wlasnie nastroju pospiesznie opuszczam dom. W nerwicy mam inaczej - pierwsza mysl po wstaniu: "Gdzie TO (lek, ataki, ogolnie nerwica) jest" Dlugo nie musze na TO czekac, zaraz przychodzi i zaczyna sie- na zmiane lub wszystko razem - duszenie, zlewne poty, uczucie omdlewania, walenie serca. Wszystkie mysli skierowane na organizm, na sluchanie go. "Pewnie mam zawal", po chwili: "To na pewno rak" I za chwile paralizujaca mysl, ze musze opuscic mieszkanie, bezpieczna przystan.

 

Druga roznica dotyczy twego co napisal NoOneLivesForever - kiedy mam nerwice NIC nie jest wazne, tylko nerwica. Wszystkie mysli kreca sie wokol niej, wszystkie aktywnosci rowniez, wszystkim mowie o nerwicy i jej nowych objawach( za co wszyscy mnie wyklinaja :D) w necie sprawdzam objawy nowych chorob, ktore podejrzewam u siebie, sprawdzam interpretacje wynikow badan, ktore wciaz robie - a moze lekarz sie pomylil, lub cos przeoczyl :D Planuje tez kolejne badania, rozwazam, jak powiedziec znajomym,ze nie pojde na impreze/ na rower/ do kina. nawet nie zaluje tego, ze nie ide, marze by zostac w domu, bo jedynie tu ataki sa mniejsze i latwiej je opanowac.Mysl o pojechaniu gdzies dalej np pociagiem juz zupelnie przeraza i obezwladnia. Procz tego poprzednik mial racje - dokladnie w nerwicy nie ma czegos takiego, jak nuda!

Kiedy nerwicy nie ma, brak jakiegokolwiek myslenia hipochondrycznego, lekarza odwiedzam raz na wieki, wszedzie mnie pelno-zawsze i wszedzie jestem chetna do kazdej aktywnosci i wszelkich wypadow. Po prostu ZUPELNIE inne zycie:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale chciałabym po prostu, choć jeden dzień w życiu przeżyć bez lęku, doświadczyć tego stanu, bez niepokoju, napięcia. Odczuwam je cały czas odkąd pamiętam..
Spokojnie, przeżyjesz i to nie jeden.

 

Dlatego chciałabym chociaż przeczytać opis takiego stanu:) i spróbować to sobie wyobrazić.
:-) Możesz przeprowadzić symulację, kupi wino i pij tak długo, aż nie poczujesz się zdrowa ;-), tylko, że to działa nie zawsze i na krótko, i nie na każdego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

marcja

 

Myślę, ze trochę upraszczasz kwestię nerwicy - nie zawsze wiąże się z lękiem przed śmiercią, chorobą - może Ty tak masz, ale nerwica nie zawsze tak wygląda.

 

A poza tym ja odczuwam lęk, napięcie i niepokój całe życie bo mam zaburzenie osobowości a nie nerwice jak taka (ale zab. osob. to też zaburzenie nerwicowe przecież) - osobowość lękliwa (unikająca).

 

Rozumiem, ,ze trudno to sobie wyobrazić.. tak jak mi trudno jest sobie wyobrazić, że można tak sie nie czuć.

 

I jeszcze dodam, ze normalnie jak nic się takiego nie dzieję, np jestem w domu i siedzę przed komputerem i nikt mnie nie niepokoi - to te uczucia są łagodniejsze, a w innych sytuacjach, głównie związanych z kontaktem z ludźmi - zaczynają się ostrzejsze jazdy - biegunki, duszności, problemy z oddychaniem, mdłości no i przede wszystkim silny paraliżujący lęk.

 

-- 12 lut 2011, 00:00 --

 

NoOneLivesForever,

 

Hehe, no alkohol trochę rozluźnia to fakt, ale ja i po alkoholu nie potrafię do końca wyluzować.

 

A swoją droga masz rację - chciałabym się czuć na co dzień przynajmniej tak, jak się czuję po alkoholu:)

 

A w to, ze jeszcze przeżyję taki dzień - nie wierzę, ale miło przeczytać słowa otuchy:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Myślę, ze trochę upraszczasz kwestię nerwicy - nie zawsze wiąże się z lękiem przed śmiercią, chorobą - może Ty tak masz, ale nerwica nie zawsze tak wygląda.

 

Klasyczna nerwica lekowa tak wlasnie wyglada i ja taka mam (mialam) :) Nerwica z domieszkami depresji, czy zaburzen osobowosci to natomiast co innego.

 

A poza tym ja odczuwam lęk, napięcie i niepokój całe życie bo mam zaburzenie osobowości a nie nerwice jak taka (ale zab. osob. to też zaburzenie nerwicowe przecież) - osobowość lękliwa (unikająca).

 

No wiec widzisz, domieszka zab. osobowosci daje juz inne objawy. Nerwica lekowa moze wiazac sie z osobowoscia lekowa, ale nie musi. Jakos wyczulam, ze u Ciebie nie chodzi o czysta nerwice, dlatego zapytalam o rodzaj odczuwanych lekow:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wszystkie mysli kreca sie wokol niej, wszystkie aktywnosci rowniez, wszystkim mowie o nerwicy

Też tak mam, bo wydaje mi się, że jeśli powiem, że się paskudnie czuję, to do kogoś to dotrze. A jednak w rzeczywistości jest zupełnie inaczej, jak ktoś jest zupełnie zdrowy i raz na rok złapie grypę, to wszyscy go żałują i współczują, jak ktoś jest chory kilka lat, tylko, że tego na oko tak bardzo nie widać, to nikt nie chce i nie potrafi tego pojąć, co mnie denerwuje, bo jak nic nie mówiłem to nikt nic nie wiedział, jak teraz od pewnego czasu mówię to mi nie wierzą, a to dla mnie prawie jak obraza świętości, kiedy ktoś bagatelizuje mój problem.

ze nie pojde na impreze/ na rower/ do kina. nawet nie zaluje tego, ze nie ide, marze by zostac w domu, bo jedynie tu ataki sa mniejsze i latwiej je opanowac.Mysl o pojechaniu gdzies dalej np pociagiem juz zupelnie przeraza i obezwladnia.

(...)

Kiedy nerwicy nie ma, brak jakiegokolwiek myslenia hipochondrycznego, lekarza odwiedzam raz na wieki, wszedzie mnie pelno-zawsze i wszedzie jestem chetna do kazdej aktywnosci i wszelkich wypadow. Po prostu ZUPELNIE inne zycie:)

No, mam (miałem, bo teraz jest znacznie lepiej, ale jeszcze nie cudownie) tak samo. Kiedy czuję się dobrze mogę wszystko, kiedy czuję się źle nie mogę nic, każda czynność sprawia trudność, wszelkie wyjazdy, aktywność wśród ludzi to męczarnia, jak czuję się normalnie, dobrze, to wszystko jest zjebiste.
Klasyczna nerwica lekowa tak wlasnie wyglada i ja taka mam (mialam) :) Nerwica z domieszkami depresji, czy zaburzen osobowosci to natomiast co innego.
Moje zdanie na ten temat jest takie, nerwica to nazwa potoczna, zresztą wszystkie te nazwy chorób i zaburzeń psychicznych są ze sobą związane, przeplatają się jedno w drugie, można na przykład wyraźnie oddzielić fobię społeczną od depresji, ale nerwice od zaburzeń emocjonalnych, lękowych, różnych CHADÓW BPD, GAD, itd. już ciężej. Myślę, że te wszystkie klasyfikacje są szkodliwe, bo chory zaczyna postrzegać, że to co mu dolega, to coś konkretnego (już o tym pisałem), bo ma nazwę, a to są wszystko różnego rodzaju problemy z emocjami, z psychiką i ciałem (objawy somatyczne), zastanawianie się jakie objawy są bardziej klasyczne dla nerwicy nie ma sensu, bo i tak lekarz wypisze te same leki.

Ja nigdy nie bałem się śmierci, bałem się lęku, bólu i napięcia, i tego, że sobie nie dam rady, i że wykituje o tych wszystkich objawów (no tak, to brzmi jak obawa przed śmiercią, miałem na myśli, że bałem się, że się będę długa męczyć)

Hehe, no alkohol trochę rozluźnia to fakt, ale ja i po alkoholu nie potrafię do końca wyluzować.
Też nie potrafię, rzadko.
A w to, ze jeszcze przeżyję taki dzień - nie wierzę, ale miło przeczytać słowa otuchy:)
Oczywiście, że przeżyjesz, nie rozumiem skąd te wątpliwości ;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też tak mam, bo wydaje mi się, że jeśli powiem, że się paskudnie czuję, to do kogoś to dotrze. A jednak w rzeczywistości jest zupełnie inaczej, jak ktoś jest zupełnie zdrowy i raz na rok złapie grypę, to wszyscy go żałują i współczują, jak ktoś jest chory kilka lat, tylko, że tego na oko tak bardzo nie widać, to nikt nie chce i nie potrafi tego pojąć, co mnie denerwuje, bo jak nic nie mówiłem to nikt nic nie wiedział, jak teraz od pewnego czasu mówię to mi nie wierzą, a to dla mnie prawie jak obraza świętości, kiedy ktoś bagatelizuje mój problem.

 

Moze mi jest latwiej bo jako kobieta zapewne bardziej dramatyzuje i panikuje :lol: Kiedy rozmowa jest odpowiednio zaaranzowana i przebiega z doza dramaturgii, to kazdego raczej urzeknie Twoja opowiesc ;) Ja mowie bardzo zywo, jestem bardzo emocjonalna, ponadto bywa, ze ktos widzial mnie wlasnie wtedy kiedy mialam atak - zdarzalo mi sie wtedy plakac w panice, wiec trudno komus byloby to lekcewazyc (w sensie uwazac, ze problemu nie ma) Natomiast jak juz pisalam bardzo lubie, kiedy ktos po okazaniu mi nalezytego wspolczcia" Cos strasznego, wspolczuje ci, skad to sie wzielo" itp. wlasnie "bagatelizuje problem" mowiac: "Przestan ciagle o tym gadac, naprawde jestes nienormalna"- nie wiedziec czemu uspokaja mnie to i pokrzepia, widze w tych osobach przekonanie, ze nic mi nie jest (tj. ze nie mam zadnej choroby somatycznej) i to jest pocieszajace, ten ich niewzruszony spokoj.

Wole tez kiedy np.twierdze,ze nie moge isc bo zemdleje (oczywiscie to absurd) zeby ktos powiedzial mi : "Nie przesadzaj, idziemy, juz!", niz "Ojeejjjj, az tak ci zleeeee? Moze chcesz sie polozyc na lawce " itp. Za to drugie sklonna jestem wrecz dokonac mordu ;):lol:

Moje zdanie na ten temat jest takie, nerwica to nazwa potoczna, zresztą wszystkie te nazwy chorób i zaburzeń psychicznych są ze sobą związane, przeplatają się jedno w drugie, można na przykład wyraźnie oddzielić fobię społeczną od depresji, ale nerwice od zaburzeń emocjonalnych, lękowych, różnych CHADÓW BPD, GAD, itd. już ciężej.

 

Nie no CHAD i nerwica, czy BPD a nerwica to totalnie inne jednostki chorobowe, rozrozni je w zasadzie kazdy zainteresowany zagadnieniem amator:) Ale masz racje,ze nerwica to pojecie potoczne. Obecnie nerwica o jakiej mowimy to inaczej zaburzenia lekowe uogolnione, lub zaburzenia lekowe z napadami paniki i rozpoznajemy je glownie po objawach somatycznych wlasnie i leku przed smiercia (APA)

Kazda nawet bardzo trudna do zdiagnozowania choroba, zwykle ma postac klasyczna i ja mam to zaburzenie akurat w postaci klasycznej. Studenci psychologii po uslyszeniu moich objawow, chorem i bez watpliwosci krzykna: "nerwica lekowa" :D W ciagu kilku lat pobytu na forum widzialam tu sporo klasycznych nerwicowcow(tzn. tak wywnioskowalam z opisywanych objawow) - m. in. Pinkii (pod innym nickiem), Misiek NL, Jacas, czy Shadow. Dominika w zasadzie tez:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moze mi jest latwiej bo jako kobieta zapewne bardziej dramatyzuje i panikuje Kiedy rozmowa jest odpowiednio zaaranzowana i przebiega z doza dramaturgii, to kazdego raczej urzeknie Twoja opowiesc Ja mowie bardzo zywo, jestem bardzo emocjonalna, ponadto bywa, ze ktos widzial mnie wlasnie wtedy kiedy mialam atak - zdarzalo mi sie wtedy plakac w panice, wiec trudno komus byloby to lekcewazyc
No właśnie, u mnie problem polega na tym, że nigdy nie pokazywałem na zewnątrz (do czasu, później już się nie dało) że cokolwiek mi dolega, poza tym też mam bardzo emocjonalne podejście, tyle, że ja nie rozpaczam (bardzo, bardzo rzadko) tylko się śmieję i żartuję, bo dla mnie zawsze największym wstydem było się przyznać do słabości, więc nie trudno innym bagatelizować to, że choruję, bo ja chyba jedynie sprawiam wrażenie kogoś nie do końca zrównoważonego ;-), ale cierpiącego chyba nie. Właściwie to wyniosłem to z domu, ojciec reagował agresją na każdy objaw niezadowolenia, nie wolno mi było pokazywać, że coś mnie boli, przez pewien czas się buntowałem, później stwierdziłem, że lepiej siedzieć cicho i udawać. To poczucie wstydu/zmieszania zostało i nie pokazuję, że mi źle.

No dobra, koniec tego offtopu z mojej strony, miało być o zdrowiu, wymyślcie jakiś sposób, żeby kreatka chociaż na moment mogła poczuć się jak zdrowa osoba :-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam.

 

Chciałabym Was zapytać (i to poważne pytanie) - Was, którzy byliście kiedyś zdrowi. a potem nagle dopadła Was nerwica - jaka jest różnica w samopoczuciu osoby z zaburzenie lękowym/nerwicą lękową i samopoczuciu osoby "bez nerwicy"?

 

Może śmieszne, ale nie dla mnie, ponieważ ja lęk odczuwam cały czas "od małego dziecka" a może i od urodzenia i nigdy nie doświadczyłam życia bez lęku - tego tzw. "zdrowego".. Dlatego lecząc się nawet nie wiem do czego dążę, nie wiem jaki jest cel, wiem jedynie, że nie jest dobrze. Nie potrafię stwierdzić, co we mnie jest "normalne" a co jest częścią zaburzenia. Tak jakby to zaburzenie było mną.

Jakie są różnice? Jak się czuliście przed "chorobą"?

 

JAK SIĘ CZUJE ZDROWY CZŁOWIEK?

 

 

 

Ja mam dokładnie to samo mam 26 lat a od 14 lat prawdopodobnie mam nerwice pisze ze prawdopodobnie bo nie mam jeszcze zdiagnozowanej , ale czytajac to forum dla mnie wszystko stalo sie jasne. I tak samo nie wiem jak to jest normalnie zyc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×