Skocz do zawartości
Nerwica.com

witajcie (swój swojego w sieci znajdzie:)


margot23

Rekomendowane odpowiedzi

czesc,

postanowilam poszukac ludzi z podobnym problemem do mojego,zeby pokonac troch towarzyszace mi poczucie wyobcowania..ostatnio zerwalam dobrze rokujaca znajomosc z facetem,oswiadczajc,ze jestem chora i nie nadaje sie do normalnego zycia..najgorsze jest to,ze w to wierzę, taka wiara daje mi ochrone przed zaangazowaniem sie;moja psychoterapeutka mówi wciąż,że to moja decyzja,żeby w końcu zacząć czuć,ale mi się wydają,że te uczucia mnie zabiją..jestemw kropce.

w ogole to choruje od października,mam za soba trzy hospitalizacje,terapię grupową,przerwanie studiów(medycyna..)

teraz terapia indywidualana raz w tygodniu i zycie z dnia na dzień,chociaż pewnie wiecie jakie to trudne

pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hej margot! ja mam podobnie w sprawach sercowych, boję się angażować w związki, bo przecież nie potrafię normalnie żyć, ale dobra rada, nalezy powiedzieć facetowi prawdę co Ci jest,a jeśli tego nie zrozumie, tzn.że nie jest Ciebie wart i tak naprawdę nie darzy Cię szczerym uczuciem. Tak mi kiedys poradziła terapeutka, ale musiało minąc 2 lata jak teorię przełożyłam na praktykę i w piątek tak zrobiłam-powiedzialam chłopakowi, którego przez nerwicę trzymałam na dystans, co tak naprawdę mi dolega....i ku mojemu zdziwieniu-zrozumiał, a przynajmniej przyznał,że jemu to nie przeszkadza.

Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę powodzenia!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No to teraz rozumiem swoje postępowanie, wiele lat nie dopuszczałam do siebie, że jestem chora

Zawsze doprowadzałam do rozpadu związków, potem poczucie winy.

Ostatnio przez 2 lata byłam w związku bardzo rokującym, mieliśmy nawet plany, pozwoliłam sobie na bliskość... ale wtedy też podświadomie wiedziałam, że zbyt piękne by było prawdziwe, bo...Jestem nie godna, napewno na to nie zasługuję! Pojawiła się panika przed każdym Jego wyjazdem, strach... Ale gdy rozsypałam się po wypadku, rehabilitacji, pomimo bólu jaki mu zadałam został... I tak się bałam,że odejdzie, ale on był ze mną i swoimi kłopotami, no to pokolejnym ataku depresji, najpierw nie odbierając telefonu przez tydzien, potem zrobiłam awanturę, że o mnie nie dba... Powiedziałam wszystko czego nie powinien usłyszeć, a potem płakałam, leżałam i znowu moje życie nie jest takie o jakim marzyłam... Bo jak się dzieję,że marzenia się spełniają to ja nie umiem tego przyjąć, bo na to nie zasługuję... Dlatego tak bardzo Cię rozumiem, a siebie nie bardzo... Trzymaj sie ciepło

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×